Najcześciej odwiedzane:
Nie tylko książki:
Ostatnio komentowane:
Wszystkie książki w jednym miejscu!
A o wojnie węgierskiej, po której odbył się ślub pana Andrzeja Kmicica z panną
Aleksandrą Billewiczówną, miał także wstąpić w związki małżeńskie, z panną Anną Borzobobatą Krasieńską, równie sławny i zasłużony w Rzeczypospolitej kawaler -pan Jerzy Michał Wołodyjowski, pułkownik chorągwi lauda
...
ki, pułkownik chorągwi laudańskiej.
Ale przyszły znaczne mitręgi, które sprawę opóźniły i przewlokły. Panna Borzobohatą była wychowanicą księżnej Jeremiowej Wiśniowieckiej, bez której pozwolenia żadną miarą na wesele zgodzić się nie chciała, musiał więc pan Michał pannę w Wodoktach z powodu niespokojnych czasów zostawić, a sam do Zamościa po pozwolenie i błogosławieństwo jechać.
Lecz nie świeciła mu pomyślna gwiazda, gdyż księżnej w Zamościu nie zastał, która dla edukacji syna do Wiednia na dwór cesarski się udała. Wytrwały rycerz podążył za nią i do Wiednia, choć mu to siła czasu zabrało. Tam załatwiwszy szczęśliwie sprawy, z dobrą otuchą do ojczyzny powracał.
| Sprzedawca | Format | Stan | Cena |
|---|---|---|---|
Selkar.pl
|
Miękka ze skrzydełkami | Nowe | 26.00 zł |
Kolporter.pl
|
Miękka | Nowe | 8.00 zł |
Nexto.pl
|
Audiobooki | Nowe | - |
Swistak.pl
|
- | Nowe/używane | - |
Allegro.pl
|
- | Nowe/używane | - |
Zostaw swój komentarz
Zaloguj się lub Zarejestruj aby komentować
Komentarze:
Wspaniała książka i niezapomniana rola Tadeusza Łomnickiego
moja ulubiona część z Trylogii. po prostu świetna. najlepsza oczywiście była Baśka.
Nagroda specjalna ode mnie dla pana Zagłoby - jest moją ulubioną postacią. :) Książkę czytało mi się bardzo szybko, tylko pod koniec opisy bitew nieco nużą...
Ledwo przez nią przebrnęłam..
Plus za postać Baśki - to po Jagience druga kobieta z krwi i kości w katalogu drętwych i bardzo schematycznyc postaci, zwłaszcza kobiecych, u Sienkiewicza.
A poza tym nieźle się czyta.
Ukochany Pan Wołodyjowski:):) Za każdym razem jak to czytam widzę Tadeusza Łomnickiego
Piękno niesamowite. Honor. Subtelnośc. Rycerskie serce. Przełknęłam dosłownie - w 6 klasie podstawówki w 1986 roku (jak to było dawno). I ma rację Elzemer - stare koleiny ... dodam: prawdziwie wysmakowane - nie ma porównania. A jak się skosztuje takiego dzieła to potem nie łatwo dogodzic byle czym.
To ciekawe, a jednak Pan Wołodyjowski i cały ten dział Podobne książki + W pustyni i w puszczy pakowany do mojego nastoletniego mózgu (na ogół przy muzyce Yes,LZep,Genesis jeszcze z lat 70-tych) nie pozwala mi docenić obecnego fantasy i "ludlum-brown trendy": pewnie "stary" mózg po starych koleinach jeździ. Zastanawiam się nawet czy - między innymi Trylogia - nie pełni jednak roli Starego Testamentu narodu polskiego.