Najcześciej odwiedzane:
Nie tylko książki:
Ostatnio komentowane:
Wszystkie książki w jednym miejscu!
Wydanie z opracowaniem
Zaloguj się lub Zarejestruj aby komentować
Mogę powtórzyć za fanabanana. Główny bohater był dla mnie tak oderwany od rzeczywistości, jak to tylko możliwe. Dzisiaj powiedziałabym "emo". Nie wiedział czego chciał, mam wrażenie, że cierpienie sprawiało mu jakąś masohistyczną przyjemność. Zamiast ruszyć cztery litery, wolał poużalać się nad sobą. Biedna dziewczyna, która ma takiego adoratora! Odetchnęłam z ulgą, kiedy palnął sobie w ten durny łeb. Co z tego, że książka dobrze (jeśli chodzi o warsztat) napisana, skoro bohater taki beznadziejny?
dlaczego nikt go nie lubi? to smutne... mnie irytuje nie osobowość Wertera (sama mam podobną), ale jej niezbyt przekonujące przedstawienie przez Goethego.
Beznadziejna!! Beznadziejna!! Beznadziejna!! Beznadziejna!! Beznadziejna!! Beznadziejna!! Beznadziejna!! Beznadziejna!! Beznadziejna!! Beznadziejna!! Beznadziejna!! Beznadziejna!! Beznadziejna!! Beznadziejna!! Beznadziejna!! Beznadziejna!! Nie ciepię tej książki. Jaki ten Werter nieszczęśliwy, Jakby nie mógł się zabić na początki xD
dziwna.. poza dedykacja nic z niej nie zrozumiałam. werter potrafił tylko użalać się nad sobą. nuda.
Szczerze nie cierpię tej książki, ale bynajmniej nie z tego powodu, że jest lekturą, ale raczej z uwagi na głównego bohatera, który nie wie, czego chce, popada w jakąś przedziwną paranoję tylko dla samego faktu popadania i przedstawia światopogląd, który do mnie absolutnie nie dociera. Facet jest irytujący - to wszystko, i nie jestem w stanie odnieść jego katuszy do swojego życia, bo dla mnie takie emocje są abstrakcją, bo po prostu stąpam twardo po ziemi i nie rozwalam wszystkiego na czynniki pierwsze, żeby później i czynniki pierwsze rozwalić na czynniki pierwsze, co Werter czyni namiętnie. Jedyne, co trzymało mnie przy życiu to fenomenalne opisy współgrania przyrody z emocjami Wertera. Opisy, nie same emocje.
Uśmiecham się, kiedy czytam negatywne komentarze, bo o dziwo książka zupełnie odbiega od moich gustów, ale przeczytanie jej nie zrobiło mi żadnych trudności, wręcz przeciwnie! Przeczytałam ją jednym tchem, nie jęcząc i nie stękając nad nią, że jest taka i owaka! ;)
nie no... Facet jest beznadziejny! ciągle ryczy nad wszystkim: a to motylek leci, a to Lotta na mnie nie patrzy, a to chmurka ma dziwny kształt! Ja wiem, że to niby miał być bohater romantyczny - samotny, nikt go nie rozumnie itd, ale bez przesady!!! Książkę z okazji takiej że lektura przeczytałąm, choć lepiej nazwać to "wymęczyłam"...
Nienawidze !!!
Niestety, Werter jest lekturą, a nasze kochane dzieci tak bardzo nie lubią ich czytać... Dzieci jednak powinny wiedzieć ze szkoły o nastrojach społecznych i tematyce literatury ówczesnej... Dlatego dzieci będą marudzić, narzekać, się męczyć. Znowu znalazły się głosy, że powinno się usuwać/omijać opisy. To po co w ogóle jakiekolwiek książki czytacie?
zgadzam sie w 100% z opinia fasoooliii, marnotrastwo czasu. I ciagle tylko plakal biedaczce Locie(która miala tego gigantycznego pecha ze to w niej sie zakochal) na kolanach. Nic nie umial dobrze zrobic nawet sie zabic na koniec tej idiotycznej ksiazki. A zauwaliscie przypis na pocz. ksiazki umieszczony przez autora?Goethe mysli ze mu bedziemy wdzieczni za to ze spisal losy pana W. WDZIĘCZNI?WDZIĘCZNI??? Mial chlop poczucie humoru.
Powieść doskonale oddaje ogólną ideę romantyzmu. Fakt, że jest jedną z tych książek, które każdy człowiek wykształcony powinien znać (o ile wcześniej nie umrze z nudów...). Czytałam ją ponad dwa tygodnie, ale w końcu udało mi się przebrnąć. Musze przyznać, że także szalałam z radości i uciechy, gdy w końcu biedny, emowaty i nieszczęśliwy Wercio (jak go w szkole nazywamy) umarł. Niejednokrotnie śmiałam się do upadłego, gdy powinnam płakać ze smutku nad jego losem. Komu normalnemu zbiera się na płacz, gdy widzi grupkę bawiących się dzieci?
kiedyś sama się utożsamiałam z młodym Werterem, na szczęście mi przeszło. ale książki nigdy nie zapomnę i chętnie do niej wrócę
Smutna książka. Ale kunsztownie napisana.
to były moje cierpienia...
Musiałam poświęcić cały swój cenny poranek, aby przeczytać tę książkę przed szkołą i stwierdzam, że Werter był okrutnie irytującym bohaterem. Miałam ochotę kopnąć go w dupę, żeby się ogarnął.
Momentami podobały mi się trafne spostrzeżenia Wertera dotyczące natury człowieka, jego egzystencji i stosunku do otaczającego świata, jednak ta przesadna patetyczność strasznie zniechęca do dalszego czytania i odejmuje powieści wiarygodności, jeżeli wiecie co mam na myśli. Poza tym niezmiernie zmęczył mnie przytoczony fragment "Pieśni Osjana", na dodatek wyrwany z kontekstu, jeszcze bardziej patetyczny od westchnień Wertera i tak naprawdę niepotrzebny.
Całkiem nie w moim guście, męczyłam się i aż chciało się trzepnąć Wertera po tej jego zakochanej łepetynie :P
Męczyła mnie ta wybujała uczuciowość,ale warto ją znać.
Nie mogłam przebrnąc. 90 stron czytałam przez 2 tygodnie. Obrzydliwa nuda.
Na pewno nie dla kogoś nieszczęśliwie zakochanego. Trochę nudna miejscami, ale to co trzeba jej przyznać, to jak dobrze ukazuje epokę romantyzmu...
Strasznie przewrażliwiony facet był z tego Wertera. Trochę denerwowało mnie jego zachowanie. Ogólnie książka no powiedzmy, że ujdzie.
Nie była zła. Dało się przez nią przebrnąć, choć wielu cierpiało razem z Werterem czytając ;)
Ja chyba jestem jednym z niewielu wyjątków - książka bardzo mi się podobała ;) Biedny Werter, mój ukochany bohater romantyczny.
Bohater... ogółem Werter zachowywał się jak przewrażliwiony nadwrażliwiec... rozumiem można się tak zakochać w kobiecie, ale jednak jego uczucia były nie tyle sztuczne, co banalne do przejrzenia... historia ładnie napisana i oddająca idee rozmatyzmu, jednak według mnie czegoś brakowało... 3+ na zachętę ;)
Ocena 2...? Padłam. Owszem, może i Werter jest trochę nadwrażliwy, ale to nie zmienia faktu, że jego rys psychologiczny jest przedstawiony perfekcyjnie w powieści. Zresztą, kto nie doświadczył w życiu choć raz nieodwzajemnionej miłości... ;) Wspaniała książka.
A moim zdaniem świetna. Na pewno jedna z lepszych epoki romantyzmu.
nie podobala mi sie wcale,przeczytalam z musu
czytając książkę, bardziej mnie śmieszyło niż smuciło położenie bohatera. Przewrażliwiony człowiek i tyle:P
Racja - jeśli w książce jest za duuuuuuuużo opisów to można usnąć ;) Jak się usunie troche opisów to może być :) Bohater to chyba jeden z pierwszych...emo XD
Zdecydowanie lektura, którą najmniej polubiłam. Nie ma w niej nic szczególnego, a ciągłe narzekania głównego bohatera mogą załamać nawet najbardziej cierpliwego czytelnika.. :/
powieść epistolarna z niesamowicie dłuuugimi opisami które doprowadzały do dzikiej złości...
Jedna z obowiązkowych lektur szkolnych. Nudna i sztampowa. Prawie cała książka to rozpaczanie głównego bohatera nad swoim nieszczęśliwym losem. Typowa powieść z epoki romantyzmu.
Akurat strzał w głowę mógł nie zabic - Kmicic dostał w czoło i żyje ;) Co nie zmienia faktu, że książka zasłużyła sobie na miano "Cierpień młodego frajera" u mnie w szkole. Główna postac jest rozryczanym emo, który płacze na widok drzewa lub bawiących się dzieci. Przeżywa ciągłe wzruszenia i chce byc wiecznie w centrum uwagi. Kiedy przeczytałem o tym, jak konał 12 godzin, omal nie umarłem z radości. Mógł sobie palnąc jeszcze raz. Jego wzruszenia i płaczliwośc niejednokrotnie budziły we mnie salwy śmiechu. Postac egotyczna o mentalności 12-latka. To naprawdę źle świadczy o epoce.
"Nuda proszę Pana, nic się nie dzieje..." Do tej pory na wspomnienie o przeżyciach tego romantycznego bohatera pojawia się we mnie uczucie senności zmieszane z dolegliwościami żołądkowymi
Beznadzieja, wyjątkowo nie lubię. Facet strzela sobie w łeb i tylko się rani. Wyjątkowy talent. Ale moim zdaniem to wcale nie chce się zabić, lecz zwrócić na siebie uwagę. Generalnie Werter jest najbardziej nielubianym przeze mnie bohaterem literackim, pierdoła, mimoza i fajtłapa do kwadratu, a nie facet. Polecam szkic literacki Boy'a Żeleńskiego "Czytałem Wertera" na temat tej książki. Zaczyna się od słów: Czytałem Wertera..." To brzmi prawie tak jak "Zachorowałem..." Trzeba to usprawiedliwić.
Czytajcie dzieci, czytajcie. Z kanonu lektur zniknęło (oby tymczasowo), kto wie, czy wkrótce Wertera na listę książek zakazanych nie wpiszą (a znając pomysłowość Mr. G - w miejsce takiego Mein Kampf :) )
... by tego było mało, całą noc leży z rozpłataną głową. Czy jeszcze coś czuje? czy było warto?