Najcześciej odwiedzane:
Nie tylko książki:
Ostatnio komentowane:
Wszystkie książki w jednym miejscu!
Słoneczny dzień. Plaża. Kobieta. Dziewczynka. Aparat. Martwa foka.
Kilka sekund nieuwagi, dziewczynka znika.
Ta książka jest opowieścią o poszukiwaniu. Poszukiwaniu zarówno w sensie fizycznym – Abigail poświęca dnie i noce na przeczesywanie zakamarków w poszukiwaniu córeczki swojego narzeczonego – Jake’a, ale i także poszukiwaniu w sensie mniej dosłownym – zaglądania do zakamarków ludzkiego umysłu. Zanurzania się w nieuchwytnej substancji pamięci by dotrzeć do ulotnych wspomnień, do uchwyconych katem oka drobiazgów, by wydobyć elementy pozornie bez znaczenia.
Tytuł i opisy na okładce sugerowały mi kolejną lepką historię z gatunku „jak to siła miłości i uporu przezwyciężyła przeciwności losu, a wszyscy żyli potem długo i szczęśliwie”. Stąd też może bardzo „kanciaste” moje nastawienie do książki pani Richmond. I pewnie w efekcie tego nastawienia pozytywne zaskoczenie.
I nie tylko zaskoczenie. Także przyjemność jaką dało mi śledzenie historii Abigail. Historii która pozwoliła zrozumieć skąd wzięła się jej pasja, prześledzić jak tworzyła się więź łącząca ją z zaginioną Emmą (notabene, ta więź wzmacniała się mimo iż dziewczynki już nie było), towarzyszyć jej w owym „błądzeniu we mgle” w poszukiwaniu najmniejszego śladu, a w końcu patrzeć jak rozpadają się kolejne elementy jej splątanego życia.
Tą książkę napisano w taki sposób, że czuć duszną atmosferę strachu. Można prawie dotknąć przerażenia i cierpienia jakie zalęgło się w domu Emmy. Emocje wyraźne, a jednak nie „kapiące”. Ja byłam najbliższa mieszance powalającego poczucia winy Abigail, determinacji i wiary z jaką szukała zaginionej dziewczynki i nadziei …
Dobry język. Nie „stłamszony” w tłumaczeniu. Żywa historia, która mogłaby zdarzyć się nam lub sąsiadom (odpukać). Bardzo ciekawe wstawki o historiach osób cierpiących na rozmaite zaburzenia procesów pamięciowych – w większości oparte na historiach pacjentów Oliviera Sacksa (swoją drogą bardzo polecam jego opisy przypadków zaburzeń neurologicznych w formie strawnej dla laika).
Pod koniec historia jakby trochę się „rozjeżdża”, zauważyłam, że zaczęłam przeskakiwać kolejne strony, kolejne opisy, kolejne miejsca. Nie zepsuło to jednak ogólnego wrażenia – zajmująco spędzonych kilku godzin.
Ocena: 7/10