Najcześciej odwiedzane:
Nie tylko książki:
Ostatnio komentowane:
Wszystkie książki w jednym miejscu!
Baśniowa, alegoryczna opowieść o wędrówce andaluzyjskiego pasterza stanowi tło do medytacji nad tym ,jak ominąć życiowe pułapki, by dotrzeć do samego siebie. Alchemik otwiera te drzwi w naszej duszy, o której istnieniu wolelibyśmy czasem zapomnieć. Każe marzyć, podążać za własnym powołaniem, podejmować ryzyko, pójść w świat i wrócić wystarczająco śmiałym, by stawić czoło wszelkim przeszkodom.
Zaloguj się lub Zarejestruj aby komentować
A mi się bardzo podobała, zostawia dużą dowolność. To nie jest wyłożona na czysto historyjka, każdy czytelnik musi znaleźć z niej swoje życie, wtedy zrozumie prawdziwe przesłanie. Mi 'Alchemik' dał dużo do myślenia :)
Książka która dla każdego może oznaczać coś zupełnie innego, skłania do refleksji i pozwala na szukanie własnych odpowiedzi. Mnie urzekła.
Mam do sprzedania książkę powyższą oraz wiele innych :) Stan idealny, cena do ustalenia. Zapraszam!
Pseudofilozofia, która wprost "wylewa się" z tej książki jest dołująca. Zdecydowanie nie polecam.
Początek ciekawy. Potem nieco przynudza.
Przeczytałam ją jeszcze raz. Znowu odkryłam coś nowego. "Dlaczego musimy słuchać głosu serca?" "Bo tam, gdzie będzie twoje serce, będzie i twój skarb." Polecam!
Do przeczytania tej książki namówiła mnie moja córka. Na początku czytania wydała mi taka nudna i banalna, ale coś mnie do niej ciągnęło.I w końcu wciągnęło.Przeczytałam. Książka ta jest dowodem , że warto mieć marzenia i jeżeli czegoś bardzo pragniemy to po wielu trudach i wysiłkach jesteśmy to w stanie zdobyć.
Jest świetna!!! To właśnie dzięki niej wgłębiam się do dziś w sens filozofii. :)
Wszyscy tak zachwycają się to książką a ja nie widzę w niej nic takiego
Naiwna i egoistyczna. Bez wzruszeń, ale warto przeczytać.
Oczekiwałam od tej książki dużo więcej. Przeliczyłam się, nie wiem czy sięgnę po inne książki tego autora. Swoją drogą podobało mi się dużo ciekawych cytatów. ;))
Ciekawa
Można przeczytać jedną książkę Coelho i uznać ją za całkiem niezłą, ale kiedy sięgnie się po kolejną, to już nie da się zmyć wrażenia, że to jest taka filozofia wybitnie toaletowa i do tego dla ludzi, którzy nie bardzo wiedzą, czego wymagają od dobrej książki.
jakie dokładnie motywy występują w Alchemiku? wiem że jest tam m.in zawarte 5 prawd Koranu, nawiązanie do narcyza,wędrówki do ziemi obiecanej..... co jeszcze? bardzo proszę o pomoc. pilne
Nasza nauczycielka wybrała Alchemika jako dodatkową lekturę w 3 gimnazjum. Szczerze mówiąc - nie wiem w jakim celu. Myślę że starczy samotnych wędrowców w okresie romantyzmu, a wywody Coelha i cała jego twórczość nieodłącznie kojarzą mi się z ludźmi bez wyrobionego jeszcze gustu literackiego.
Pseudofilozofii... Gdyby to była książka o Kubusiu Puchatku, to wszystko na miejscu, wszak Kubuś Puchatek był największym najmniejszym filozofem o małym rozumku. Ale - na rany Jezusa! - nie mówmy, że to mądra książka. To ckliwa książka o stylu przekolorowanego bohatera infantylnej kreskówki.
Świetna książka, może i mało akcji ale bardzo mi się podobała, dużo filozofii, trzeba ją zrozumieć :)
Aż tak ostro nie rzeknę jak poprzednicy, ale na tej książce skończy się moja przygoda z tym autorem. Nudy na pudy. Nie mój klimat.
Pierwsza i ostatnia książka Coelho, którą przeczytałem. Takiej ilości cukru i prostackiej ckliwości to ja nie widziałem od czasów "Titanica".
Pierwsza przeczytana przeze mnie książka Paoulo Coelho. Przyznam, że spodobała mi się, ale specjalnego wrażenia na mnie nie wywarła. Bardzo chwilami kojarzyła mi się z "Małym Księciem". Ale nie zrażam się i mam nadzieję, że następna książka Coelho będzie lepsza, a przynajmniej na równi z tą. ; )
Łopatologia!
Dla wszystkich. Dla nikogo.
Dla mnie to był to pierwsza przeczytana i jednocześnie jedna z lepszych książek Coelho. Pochłonęłam ją jednej nocy. Odkładałam ją zmęczona by po chwili sięgnąć po nią znowu i niecierpliwie brnąć w stronę końca :)
Moja druga książka Coelho i muszę przyznać że ciężko mi było przez nią przebrnąć. Po lekturze Weroniki spodziewałam się czegoś dużo lepszego. Niestety rozczarowałam się..
Bardzo dobra, podobała mi się. Szybko przez nią przebrnęłam w odróżnieniu od innych Coelho...
Książka ma mase krytyków i miłośników.Mam zamiar zakupic^^.Chociaż wacham się po waszych komentarzach;).
cudem dobrnęłam do końca
ta ksiązka jest boska tyle tylko powiem. ja także przeczytalam ją jako pierwszą i to dzieki niej uwielbiam autora.
Pierwsza książka jego autorstwa jaką przeczytałam.Zaciekawiła mnie.
Pseudofilozofia dla mas. W sumie książka jest o prawdach dobrze znanych wszystkim, z tym, że są one opisane w tak zawoalowany sposób, że większość czytelników czuje się jakby odkrywała nowe mistyczne i metafizyczne lądy. No a brak akcji (co zauważyli już inni) to druga sprawa.
Piękna książka, która niesie prawdziwe wartości ... Kocham Coelha
Fajnie się czyta, ale po szumie jaki był wokół niej liczyłam na coś lepszego.
Spodobała mi się. Akcji faktycznie nie było w niej za dużo, ale nie samą akcją człowiek żyje : ) Kopalnia złotych myśli.
Bardzo ciekawa, z nastrojem. Jedna z dwóch Paulo Coelho, które naprawdę mi się podobały.
taaa,zgadzam sie,przereklamowana
ksiazka,wedlug mnie,beznadziejna
czytalam te pare stron dwa tygodnie! ;o
strasznie męczyłam się z tą książką, ale jakoś dobrnęłam do końca. jak dla mnie - nudna i przereklamowana.
spalić Coelho, na sam dzwięk z nim związany mam mdłości mózgu
Książka nudzi, ale ona chyba po to jest, by pokazać nam, ż e literatura powinna nas również uczyć.
Bardzo dobra książka - przypomina o własnych marzeniach... :)
racją, akcji to tak za bardzo nie było, ale za jakie przesłanie ;].
eh.. rzeczywiście nudna, ale mi się podobała ;) chociaż nie lobię nudnych książek, ta mi się spodobała
Może i ładne przesłanie, ale akcja? (jaka akcja?) nudna, książka wręcz usypia...
Całkiem dobra, choć w pewnych momentach trochę usypiała.
książka interesująca, warto przeczytać
taka sobie.. średnia
Pierwsza jaka przeczytałam jego autorstwa.Do pewnego momentu była ciekawa.Potem zaczęła mnie nudzić, miałam wrażenie, że w wielu momentach się powtarza.
Może i ciekawa,ale mnie nudziła
Osobiście nie dobrnęłam do końca, strasznie mnie nudziła, ciągle te mądrości, o dążeniu do celu itp... Mnie to zupelnie nie wciągnęło.
Cudo. Uwielbiam twórczość Paulo Coelho.
Świetna, wciągająca, zapada w pamięci. Skłania do refleksji o swoim życiu.
Pierwsza jaką przeczytałam autorstwa Paulo Coelho i zdecydowanie w moim guście. Przemyślenia i spostrzeżenia w niej zawarte zapadły mi w pamięci.
Pierwsza, którą przeczytałam i która mnie popchnęła do czytania kolejnych tego autora.
Gdy wypożyczałam tą książkę, wątpiłam czy mi się spodoba, no ale chciałam w końcu przeczytać coś tego autora. Byłam strasznie zaskoczona gdy książka o pasterzu mnie tak wciągnęłam. Podobała mi się.
Nie zachwyca, nie ma niestety czym. Nihil novi
Książke przeczytąłam szybko. Ale to chyba tylko dlatego że mam dobre uprzedzenie do tego Autora. Choć akurat ta książka mnie rozczarowała. Sporo Filozofi.
Nie jest to może jakaś szczególnie uwielbiana przeze mnie książka, ale czytało się ją wyjątkowo szybko i przyjemnie. Niektóre cytaty są piękne, chociaż nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością...
Wszyscy się tak zachwycali tą książką, że jaka ona mądra itd. Kiedy ją przeczytałam, rozczarowałam się. Może i jest kilka mądrych sentencji, ale wszystko było opisane w nudny sposób. Spodziewałam się czegos wiecej.
Pierwsza książka Coelho która rozpoczęła moją przygodę z tym autorem..dla mnie bardzo wciągająca pozycja ,wiele przemyśleń i spostrzeżeń... aczkolwiek inna książka tego autora bardziej zapadła mi w pamieci
Bardzo mile wspominam lekturę tej książki:) Polecam.
Bez urazy, ale klasyka to to nie jest. A propos cytatów, denerwujące jest to, że powtarzają się co drugie zdanie- ciągle te same. Coelho wykorzystał elementy różnych religii i filozofiii nie wyszło to na dobre tej książce. Powieść jest tak płytka i banalna, że zdecydowanie odradzam.
bywaja lepsze...
Nie podobała mi się. Po opiniach spodziewałam się czegoś o wiele lepszego i wciągającego...
jedna z najgorszych pozycji, które dane mi było przeczytać. sięgnęłam po 'Alchemika' z czystej ciekawości, bez żadnych oczekiwań wobec tego, co oferuje. już po 30. stronie zastanawiałam się, po co ja to właściwie czytam, moja mobilizacja do brnięcia dalej została zwyciężona przez te wszystkie sofizmaty. stanowczo nie polecam.
nasłuchałam się tyle o tej książce, ale po przeczytaniu doszłam do takiego wniosku, jak osoba pode mną. przereklamowana. za dużo filozofii, za dużo tych mądrych na siłę cytatów. nie podobało mi się.
Trochę przereklamowana
Pozycja, którą czyta się z wielkim zapałem.
Wspaniała skarbnica cytatów.
Osobiście jestem pod wrażeniem.
trochę filozofii
hmm... to była moja inicjacja w świat coelho'a... mnie się podobała
A mi się podobała.
Również byłam zaskoczona negatywnie. Pielgrzym o wiele bardziej ciekawy...
wiele dobrego słyszałam o tej książce. dlatego też, kiedy wreszcie pogrążyłam się w jej lekturze, byłam nieco zaskoczona. niestety negatywnie.jak dla mnie przepełniona banałami i nudna strasznieee. w ogóle nie przepadam za twórczością Coelho.
Co tutaj wiele pisac. Slaba, przereklamowana, pseudo intelektualna. Zdecydowanie nie dla ludzi myslacych, ktory maja uksztaltowany swiatopoglad. Odradzam.
Ujdzie... bardzo filozoficzna
Jedyna powieść Coelho, którą dobrze się czyta. Może dlatego, że dla mnie była pierwsza tego autora. Wszystkie jego utwory są pseudointelektualne. Alchemik również, ale ma urzekający klimat
To druga książka Coelho, którą przeczytałam. Zaraz po "Piątej Górze", njalepsza z jego książek. Autor trafił w epokę:)
Dla mnie ta książka była nudna. Nie doczytałam jej do końca bo po prostu się nie dało. Nie polecam.
świetna książka. ;)
Po prostu głupia, płaska, nadęta i mdła. Jak zresztą cała twórczośc Coelho. Nie lubię po setkroć. Przy okazji, zapraszam na grono: "Nie lubię Paulo Coelho" (:
jak dla mnie przereklamowane. nie wroce do tej ksiazki, a nawet nie polecam jej innym, szkoda czasu.
nie wiem skad taki zachwyt nad tą książką. nachalne moralizatorstwo. Coelho w co drugim zdaniu wcina jakąś "mądrość" i odwieczną "prawdę"... zbyt oczywiste
rozczarowała mnie ale miło się czyta...
uwieeeelbiam takie strony...:P nie kazdemu trafia w gust Coelho stad mnogosc ksiazek dostepnych na rynku. Nie kazdy potrafi wsluchac sie w samego siebie, dostrzec to co niewidoczne golym okiem. Dla mnie ksiazka jak najbardziej warta przeczytania.
farmazonów zbiór...
Czyta się szybko i przyjemnie. Nie należę do wrogów Coelho, choć z każdą kolejną powieścią czułam się coraz bardziej znudzona jego twórczością. Niemniej, jako że była to pierwsza pozycja tego twórcy, z którą się zapoznałam, mam do niej sentyment.
Uważam, że większość książek Coelho to po prostu pomyłka.
Dobre pomysły, przesłanki, idee, które powinny być raczej kilkustronicowym opowiadaniem, a są rozciągnięte do granic możliwości, przez co stają się monotonne, nudne i odrzucają czytelnika. Nie wiem czym się tu zachwycać.. A "Alchemik" wybitnie mi się nie podobał..
Jest to książka z rodzaju niemęczących. Czyta się dośc szybko i przyjemnie, na koniec człowiek wszystko podsumuje i uśmiechnie się. Nie zmusza do myślenia ale rozbudza pragnienia, dlatego warto ją przeczytac. Polecam zapracowanym:)
Zgadzam się w całej rozciągłości z dwoma poprzednimi komentarzami: bardzo nie lubię w książkach nachalnego, pseudofilozoficznego moralizowania, w tym przypadku okraszonego na nic nie zdającymi się egzotyką i metaforami. Ta książka nie zmusza do myślenia, ona stara się je zastąpić.
Średnia książka, pełna "złotych myśli", które są tak oczywiste, że to aż boli.
Nie lubię takiego stylu.
hmmm.dla mnie to pseudo - psychologiczny bełkot...mój lekarz (nota bene fan coelho), wysłał mnie na przymusowe leczenie, a ja i tak się nie poddam w swoich osądach:-)
pozycja obowiązkowa dla każdego.. każdy w niej znajdzie coś dla siebie, a przy tym spędzi miło czas.. :)
Książka świetna :)
Pięknie opisana miłość i rozmowa ze samym sobą...
Książka,która potrafi wydobyć z człowieka to co najlepsze.Jak każda książka Coelho :)
lubię taką prozę, odrealnioną, nastrojową, zmuszającą do myślenia
Zbiór aforyzmów i anegdot. Trzeba facetowi przyznać, sporo się naczytał, żeby to uzbierać w kupę i opatrzeć swoim komentarzem..
Coelho tworzy literackie hamburgery, ale skoro nie wszyscy mają czas na gotowanie, to niech sobie pisze.
Książka, koło której nie można przejść obojętnie. Albo się ją pokocha, albo znienawidzi.
Ogólnie całkiem dobra. Podobają mi się przemyślenia. Jednak niezbyt przypadło mi do gustu to, że większość książki to maksymy. Przez to lektura staje się nieco bardziej cięższa, niżby się chciało.
Zgadzam się z przedmówczynią, jeżeli styl książki polega na tym, że co drugie zdanie brzmi jak wyjęte ze zbioru aforyzmów, ciężko jest skupić się na treści. Zniechęciła mnie niestety forma.
Niestety książka zupełnie nie przypadła mi do gustu. Według mnie była nudna i jeszcze raz nudna. Czytając ją miałam wrażenie, że moją lekturą jest zbiór złotych myśli...
Jeśli ktoś nie widzie "myśli" w książkach Coelho niech się leczy ;P
Straszna tandeta.
Dobra, ta ksiazka jest chyba jedyna, ktora przeczytalam w calosci, a i tak bylo ciezko. Przeczytanie jednej pozycji mi w zupelnosci wystarczy, bo przy innych sie po prostu meczylam. Nie podoba mi sie ton ksiazek Coelho, nie podoba mi sie jak sa one pisane. Chyba warto przeczytac choc jedna jego ksiazke, chociazby po to zeby stwierdzic , ze to (moim zdaniem) totalny gniot :)
Ciekawa sprawa. Tyle osób twierdzi, że książka zmieniła ich życie na lepsze - więc mogłabym uznać, że jest to "dobra" (robiąca dobrze) literatura.
Ale na pewno nie jest to dobra literatura. I nie sądzę, by była to literatura w ogóle.
Nie należy jednak ignorować faktu, że takiej rzeszy otworzyła oczy na tzw. życie duchowe. Abstrahując od oceny głębi zawartych w "Alchemiku" przemyśleń, lepsze jakiekolwiek życie duchowe niż żadne.
Dawno już przeczytałam Alchemika, sięgnęłam po niego chyba tylko z czystej ciekawości i jako, że miałam wtedy chyba z 16 lat jak nie mniej to mnie trochę urzekł...Potem czytałam jeszcze jego inne książki aż w końcu już nie mogłam. Nie będę tu odkrywcza - wiele osób napisało, że po prostu wszystkie są takie same...A Coelho ...cóż zbija kasę i udaje, że tłumaczy ludziom świat
Dlaczego drażnią mnie książki Paulo Coelho? Bo we wszystkich podane są na tacy prawdy stare jak świat, a ludzie zachowują się, jakby odkrył Amerykę. Ciastka są tuczące? Pomimo nawoływań lekarzy, dietetyków, ogólnospołecznej świadomości o szkodliwości cukru dopiero Paulo Coelho nam to uświadomił! Pozycja dobra dla niewymagających. Na koniec ciekawostka: jest to podobno ulubiona książka Mandaryny...
Zaletą tej książki jest takie jej napisanie że cztanie idzie jak z płatka, a poza tym wcale nie jest taka nudna, można znaleźc w niej wiele ciekawych rzeczy ;)
po wystawieniu komentarza zerknełam na inne i jestem zszokowana
nie kojarze tej ksiazki z katolicyzmem ani z byciem młodym, tzn mam sporo lat haha, w kazdym wieku inaczej sie ja odbiera, a moze to moja dusza jest młoda haha
alchemika czytałam ok 8 lat temu, potem 4 lata temu, byc moze znów jest ten czas by ja przeczytac, zawsze niesie inne tresci
Przeczytałem trzy powieści tego autora, ale nie widzę sensu komentowania ich wszystkich. Bo wszystie są równie słabe, pełne naiwnych bzdur w stylu new age, niezbyt przemyślanych mieszanek systemów religijnych i morałów w rodzaju: jeśli tylko czegoś pragniesz, to to osiągniesz a cały wszechświat ci w tym pomoże. Jeżeli chodzi o walory estetyczne, to również ich w pisartwie Coelho nie znalazłem.
Lekka, przyjemna. Znakomita do przeczytania w podróży.
Gniot jakich mało, ukazuje tylko i wyłącznie siłę reklamy...
Eh...nie lubię moralizowania na siłę. O ile z niektórych książek po przemyśleniu fabuły można samemu wyciągnąć jakieś wnioski czy wskazówki dla siebie o tyle w "Alchemiku" wszystko jest podane na tacy-nie ma miejsca na zastanowienie czy własną interpretację. Autor założył jedyną cudowną drogę życia dla wszystkich. Nie podobało mi się przesłanie i to, ze fabuła jest tylko przykrywką dla tego "górnolotnego" przesłania.
jak miałem 16 lat to uważałem, że jest to dobra, aczkolwiek płytka lektura. teraz tak nie uważam - to po prostu grafomania, poparta wieloletnim badaniami nad stanem umysłu masowego odbiorcy, który ma potrzebę poznania "prawdziwej natury człowieka", "prawdy o życiu", "reguł rządzących tym światem" itepe, itede. za wypełnienie tej luki na rynku książki Coelho należą się brawa.
Po pierwszym przeczytaniu książka nawet mi się podobała. Sięgnęłam po kolejne książki autora i się zawiodłam. W końcu ile razy można czytać to samo? Jak dla mnie to taki bełkot dla nastolatek.
Nudna,banalna.Wszystko powtarzane w innych książkach i felietonach Coelho.
i - kontynuując myśl Anonymousa - dążenia do celu najpierw co prawda bardzo nieuważnie,a w miarę podróży (czyli uczenia się), z pasją adekwatną do możliwości.Chyba jest to opowieść o korzyściach, uzyskanych po pogodzeniu się z tym,że nie każdy cel jest do osiągnięcia,i - o paradoksie - wszystkie są "pod ręką".
To także baśń "naukowa" o tym, jak pozyskać wiedzę mądrego pogodzenia się ze spotykanymi okolicznościami,umiejętności znalezienia spokoju i zamiłowania do tego co się właśnie robi.
1. Wydawalo mi sie to poprostu oczywiste i nie wpadlabym na to ze ktos moze jednak sadzic inaczej. Wybacz. Poprostu patrzac na historie kazdej religii mozemy odniesc sluszne wrazenie ze ewoluowala ona pod wplywem ludzi. Podobnie bylo z Biblia (S.T. "Oko za oko, zab za zab" N.T. "gdy ktos udezy Cie w jeden, nadstaw drugi policzek"). Nie oceniam czy to bylo zle czy dobre, zmieniala sie swiadomosc wiec musialy zmieniac sie metody. Wlasnie nie dostrzeganie takich rzeczy, moze byc dla kogos zgubne, bo stwierdzi ze jesli jest katolikiem a w starym testamencie pisze ze powinno sie oddawac pieknym za nadobne... I poprostu powstalby kolejny zloczynca.
2. Nie, widze ze to Ty nie zrozumiales... ale moze uzylam zlych slow. Rola to troche plytsze pytanie. Ktos odpowie ze po to by jesc i kopulowac i nie mozna sie z nim sprzeczac. Gdy spytamy dlaczego jestesmy odpowiedzi pewnie nie uzyskamy nigdy. Mozna by powiedziec ze jestesmy z woli Bozej.. no ale dlaczego Bog mial taka wole? Moze dlatego ze jest dobry i chcial dac ludziom szanse... Ale na co szanse? I dlaczego chcial ja dac wlasnie ludziom? I dlaczego w ogole Bog postanowil zrobic swiat? Kazde pytanie "Dlaczego..." sprowadza kolejne.
3. Nie, ale mozna tak wywnioskowac po tym jak stawiasz ludzi wierzacych nad poszukujacymi i chcesz ich na sile chronic przed zlem tego swiata.
Pedro:
„Groźnych myśli” pod poduszkę chować nie można i nie należy. Wątpliwości się pojawiają i należy je rozwiązywać. Ale dyskusja nie może sprowadzać się do wrzucenia do jednego worka różnych „złotych myśli”, a potem rozpatrywania problemu kryzysu duchowego mnichów tybetańskich za pomocą związków, między liśćmi koki, a mocą, w śród szmanów południowoamerykańskich. To są różne konteksty kulturowe i różne wierzenia. Takie potraktowanie problemu nie rozwiązuje go, a tylko mnoży pytania. Tak więc jeśli pojawia się chęć dyskusji na temat „myśli groźnej” to niech to będzie dyskusja uporządkowana i przejrzysta. Więcej na temat tego, co sądzę na ten temat znajdziesz niżej.
Inqba:
1. To, czy jestem katolikiem, buddystą, czy prowdzę wojnę z szatanem zachodu, nie ma najmniejszego znaczenia dla mojej krytyki rzuconego przez Ciebie beztrosko hasła: „To człowiek kształtuje religię, a nie religia jego”. Ja nie krytykuję tego stwierdzenia dlatego, że nie zgadza się ono z moimi przekonaniami, ale dlatego, że go nie rozwijasz. Ja nie napisałem: „Jestem katolikiem, a Ty bluźnisz przeciw Bogu pisząc takie rzeczy. Biada Ci córko szatana, będziesz przeklęta na wieki. Niech żyje Ojciec Dyrektor!!!”. Napisałem natomiast, że uważam za groźne to, że nie rozwijasz tej myśli. Rzucasz ją w między czytających i kompletnie nie wyjaśniasz o co Ci chodzi. I jeśli masz swoje myśli wygłaszać w taki sposób to owszem, uważam, że byłoby lepiej jak byś ich publicznie nie wygłaszła. Poza tym chciałbym zauważyć, że w dyskusji, rzucenie jakiegoś twierdzenia i nie wyjaśnienie go, jest zwyczajnie niepoważne. Natomiast Twoja radość (I BARDZO DOBRZE) z tego powodu, że jakaś błądząca osoba zwątpi, po przeczytaniu Twojej wypowiedzi, to już z Twojej strony wyraz kompletnej ignorancji. “Jesli jakis katolik po slowach "To nie religia ksztaltuje czlowieka a czlowiek religie" zwatpi to najwidoczniej nigdy naprawde nie wierzyl.” To kolejny dowód Twojej ignorancji. Czy przyszło Ci do głowy, że groźba, jaką niesie ze sobą rozważanie Twojego zdania może nie wynikać ze słabej wiary czytającego, ale np.: z jego słabej odporności psychicznej, podatności na wpływy, kompleksy, charakter itd. Czy przyszło Ci do głowy, że wiara zdarza się również ludziom słabym. Nie każdy podchodzi do rozpatrywania jakiegoś problemu zupełnie na sucho i z dystansem. Są osoby dźwigające przygniatający je bagaż własnej nieporadności. I tak naprawdę to w tym konkretnym przypadku, który podałem, utrata wiary nie jest dla niektórych największym problemem. Uwierz mi, że są ludzie, którzy przesrali sobie spore fragmenty życia, nie dlatego, że stracili wierę, ale dlatego, że psychicznie nie byli sobie w stanie poradzić z twierdzeniami, podobnymi do Twojego, które słyszeli. Czy teraz troszeczkę lepiej rozumiesz moją niechęć do tego, co napisałaś i do tego, co robi pan Coelho?
2. “Biblia wcale nie mowi dlaczego jestesmy na swiecie tylko jaka jest na nim nasza rola.” – tak napisałaś i o ile dobrze Cię zrozumiem, to miała być to w tym momencie polemika (świadczą o tym słowa, których użyłaś w zdaniu) z moim stwierdzeniem: „Co do pytania: „Po co ja jestem na świecie?” to chciałbym zauważyć, że istnieje na świecie książka, która nazywa się „Biblia” i jest całkiem sporo osób, potrafiących znaleźć w niej satysfakcjonującą odpowiedź na to pytanie, więc nie pisz, że w żadnej książce nie ma odpowiedzi.” Biorąc pod uwagę, że można postawić znak równości między zdaniami: „Jaka jest moja rola na świecie?” a zdaniem: „Po co jestem na świecie”, to muszę stwierdzić, że jeśli miała być to polemika, to Ci nie wyszła, bo po raz kolejny nie przeczytałaś dokładnie tego, co napisałem i napisałaś to, co ja.
3. „Ehh no coz nie bede chyba dyskutowac z osobami wierzacymi bo to nie ma sensu. Niewazne jakie by byly fakty, na tym polega wiara by im zaprzeczac.” – bardzo ciekawe, bo tu nikt otwarcie o swoim wyznaniu nie powiedział (chyba, że coś przeoczyłem), więc ta wypowiedź dotyczy chyba innej grupy ludzi niż ta, która wypowiada się na temat „Alchemika”.
4. „Moze jesli by taki crusty nie zabranial dociekac sami byscie zauwazyli ze religie malo sie od siebie roznia w kwestiach najwazniejszych.” – No to już szczyt bezczelności. Nie cierpię, jak ktoś wypowiada się na mój temat, a jego twierdzenie kompletnie mija się z prawdą. W żadnej wypowiedzi dotyczącej „Alchemika” niczego nikomu nie zabraniałem. Nie mam pojęcia jak wpadłaś na taki pomysł, ale gratuluję Ci szerokich możliwości interpretacyjnych moich wypowiedzi. Szkoda tylko, że owe interpretacje są totalnie chybione. Gdybym chciał komuś czegoś zabronić, to napisałbym: Zabraniam Wam itd. Tak właśnie by to wyglądało:)
@kanapka
a może to tylko literówka?
Alchemika (i parę innych z serii) przeczytałam wiele lat temu. Na wtedy zachłysnęłam się poezją języka i filozoficznym przekazem. I gdyby pan Coelho poprzestał 3-4 tego typu książkach zachłystywałabym się dalej. A tak twierdzę - dość przeciętna, mało odkrywcza, powtarzająca się w treści opowiastka, pretensjonalny, górnolotny język. Zwykła manipulacja - facet pisze na zamówienie kilka takich powieści rocznie. Stoi na półce, może kiedyś odkurzę....
@ Inqba
Ten pisarz nazywa się Coelho, nie Coehlo.
Ehh no coz nie bede chyba dyskutowac z osobami wierzacymi bo to nie ma sensu. Niewazne jakie by byly fakty, na tym polega wiara by im zaprzeczac.
Bardzo dziwi mnie ze tak wychwalani sa slepo wierzacy ludzie... jesli nie zadajesz pytan o Bogu, nie myslisz "dlaczego?" a jedynie bez szemrania przyjmujesz to co mowi Ci kosciol - jestes idealnym wierzacym. Ale niby dlaczego? Czyz nie lepiej dojsc do wiary z przemyslen? Czyz nie bardziej wartosciowy wierzacy jest taki ktory zbadal kazda religie i swiadomie stwierdzil ze dla niego Bog istnieje i to taki w jakiego wierza katolicy? Tak bardzo boicie sie ze osoby ktore zaczna sobie zadawac pytania nie beda przyznawac wam racji?
Wg. mnie jak najbardziej mozna zyc czerpiac to co najwazniejsze z kazdej religii. Moze jesli by taki crusty nie zabranial dociekac sami byscie zauwazyli ze religie malo sie od siebie roznia w kwestiach najwazniejszych. Dekalog ma swoje odpowiedniki w kazdej religii. Medytacja to inny rodzaj modlitwy, a wiec co jest zlego gdyby katolik medytowal? Co by bylo zlego gdyby przeczytal Koran? W nim pisze np. ze Biblia to jedna z wazniejszych ksiag, tyle ze dal ja Allah a nie Bog.
Coehlo dla mnei banalny nie jest wlasnie. Dla mnie jest to pisarz dla ludzi szukajacych. Poprostu wiekszosc takich ludzi to wlasnie osoby mlode i dlatego do nich trafia najbardziej. Gdy juz osoba odszuka to czego chciala, Alchemik wyda jej sie nudny i nie spelni jej oczekiwan. Nie twierdze ze jest to wielkie dzielo literatury, twierdze ze jest to ksiazka potrzebna. Napewno nie jest "grozna". Bo ona powoluje pytania ale to jakie znajdziemy na nie odpowiedzi to juz nasza sprawa. Sa osoby ktore dzieki tej ksiazce umocnily sie w wierze, bo przez to ze zaczely te pytania sobie zadawac znalazly na nie odpowiedz w Bogu.
ojojoj, to chyba najdłuższa i najbardziej emocjonująca dyskusja na całej Kanapie :)
zgadzam się całkowicie z lajonem, że Coelho najlepiej trafia do młodych czytelników; ja też zetknęłam się z Alchemikiem w liceum przed maturą: siedziała sobie fella nad książkami, zastanawiała się po co ja tu w ogóle jestem a skoro jestem to co dalej z tym fantem zrobić (czyli jak to określił gdzieś wcześniej ranisz - nastolatka z psychiką leminga :p) i nagle pojawił się Coelho, który w taki prosty i bajkowo-przypowieściowo ładny sposób pisał, że ważne są marzenia, szczeście, miłość itd. Słowem - dla rozchwianej emocjonalnie licealistki - balsam na zbolałe serce.
Problem w tym, że to co w pierwszej książce wydaje się świeże i fajne, w drugiej nadal podoba się, ale w trzeciej, czwartej i piątej po prostu mdli. Poza tym, dopóki Coelho porusza się w temacie sensu życia, realizacji marzeń, miłości itd - wszystko jest ok. Idzie mu to raz lepiej raz gorzej, komuś się podoba, komuś nie - takie życie. Tragedia zaczyna się w momencie, gdy pisarz próbuje się zmierzyć z religią.
Tak, tu muszę przyznać rację crusty'iemu - to co proponuje Coelho może być groźne. Niestety, ale Owsiakowe "róbta co chceta" nie może dotyczyć religii. Z każdą religią związane są setki, jeśli nie tysiące lat tradycji i niezmiennych dogmatów; podkreślam słowo niezmiennych, bo dzięki temu religie te są wciąż żywe i przetrwały długie lata (w odróżnieniu od sekt). Nie można wybierać sobie z każdego wierzenia po trochu i mieszać na własne potrzeby tak jak to proponuje Coelho: pare wersetów z Koranu, katolicki kult Matki Boskiej, buddyjska medytacja, afrykański taniec do tego jeszcze troche energii z wnętrza ziemi i kosmosu, może jeszcze ufo na dokładkę... Co z tego powstaje? Jedna wielka papka, na pewno żadna religia, żaden spójny system wartości, któremu trzeba być wiernym. O skutkach takiego relatywizmu moralnego nie będę się rozpisywać, bo chyba nie ma takiej potrzeby...
To tyle w temacie mojego stosunku do Alchemika i jego autora.
Jeszcze tylko jedno zdanie do Inquba: "katolicyzm to takze odlam Judaizmu... " - o rany, dziewczyno, następnym razem zastanów się zanim coś podobnego napiszesz: owszem, chrześcijaństwo wywodzi się z Judaizmu, a Żydzi są dla chrześcijan "starszymi braćmi w wierze", ale w żadnym wypadku chrześcijaństwo nie jest odłamem judaizmu
Może Alchemik trafił do Ciebie w wieku, w którym byłaś podatna na taką literaturę. Zgodzisz się chyba, że niektóre powieści po jakimś czasie uznajemy z banalne. Ta zdecydowanie do takich należy.
i tak jakby ktos mial watpliwosci to nie jestem jakas wielka fanka tego pisarza ;-) W wieku lat chyba 14 zauroczyna mnie ksiazka "Weronika postanawia umrzec" ale nie chcialabym jej czytac ponownie. Niektore rzeczy sa dobre w jakims wieku.
Alchemik dla mnie byl ciekawy wlasnie dlatego ze wywolal u mnie dosc duzo mysli, nie dawal jasnych odpowiedzi. Jako ze jestem osoba dosc chaotyczna taka lektura byla dla mnie bardzo odlegla wycieczka. Niemniej warta tego by nia podazyc.
I moze to tez jest fenomen tej ksiazki, ze niektorzy ja uwielbiaja, inni nienawidza.. ale niezwykle malo osob jest obojetnych.
Czyta się nawet nieźle, ale jakoś do mnie nie trafia...mówi się trudno
Prawda jest taka, że Coelho trafia do czytelników w młodzieńczym wieku... dla nich taka lektura jest ciekawa i głęboka... Wyjadacze książek żądają po prostu bardziej ambitnej literatury. Zagubiony w świecie myśliciel juz nie cieszy tak jak kiedyś ;)
No proszę ile emocji z powodu jednej książki. Już dodaję do "planowanych" :)
Ale jeszcze sie odniosę do pkt 5 z posta crusty-ego - Co Twoim zdaniem należy robić z "groźnymi myślami"? Trzymać je pod poduszką i nie pokazywać broń boże, bo ktoś może się o nie potknąć i zrobić sobie krzywdę?
lol. No tak nie powinnam publicznie wyglaszac swoich mysli bo jeszcze jakas bladzaca osoba zwatpi... I BARDZO DOBRZE. Rozumiem ze jestes katolikiem? I jedynie twoim zdaniem katolicyzm jest dobra religia?
Jesli jakis katolik po slowach "To nie religia ksztaltuje czlowieka a czlowiek religie" zwatpi to najwidoczniej nigdy naprawde nie wierzyl. I jak najbardziej takie slowa sa potrzebne, bo nie jestesmy tylko stadem bydla ktore nie powinno sobie zadawac takich pytan ze wzgledu na ich "grozny" wydzwiek. Jesli ktos wierzy w taki sposob, to dla mnie jest to slepa wiara. I juz wcale sie nie dziwie ze Coehlo Ci nie przypasowal.
Nie wiem czy wiesz ale bez takich "groznych" zdan nie byloby zadnej religii bo katolicyzm to takze odlam Judaizmu... i powstal pewnie wlasnie dzieki temu ze ktos sobie zadawal "grozne" pytania.
btw. Biblia wcale nie mowi dlaczego jestesmy na swiecie tylko jaka jest na nim nasza rola. Nie odpowiada na pytania np. dlaczego Bog nas stworzyl.. poprostu to zrobil "w Swej nieskonczonej madrosci" i tyle.
Podrecznik od biologii takze mowi o naszej roli na Ziemii - spac, jesc, kopulowac.
Inaczej pisze Koran, Tora czy Pięcioksiąg. Ale wszystko to bądź co bądź zostało napisane przez człowieka. Jesli jest tyle mozliwosci, kazdy powinien poszukac sobie takiej, ktora mu odpowiada.
Inqba:
1. Będę bardzo wdzięczny za wyjaśnienie mi znaczenia zdania: Jesli Ty nie widzisz sensu a jednak tysiace osob tak.. to blizej obiektywnie rzecz biorac do tego ze to Ty ich nie zrozumiales bo najwidoczniej sa. Proponuję zacząć od wstawienia przecinków. :) A tak poważnie to nie pisz, że nie widzę sensu, bo ja nic takiego nie twierdziłem, w związku z tym nie masz podstaw do tego, żeby napisać, że „bliżej obiektywnie rzecz biorąc do tego”, że czegoś nie zrozumiałem. Poza tym zwróć uwagę na to, że zrozumienie czegoś to jedna sprawa, a ocena wynikająca z tego zrozumienia to już co innego. To, że krytykuję Coelho nie wynika z tego, że Go nie zrozumiałem, ale z mojej subiektywnej oceny tego, co napisał.
2. Na pytanie „co jest w Alchemiku groźnego?” już odpowiedziałem, odsyłam Cię do moich wcześniejszych postów.
3. Co do pytania: „Po co ja jestem na świecie?” to chciałbym zauważyć, że istnieje na świecie książka, która nazywa się „Biblia” i jest całkiem sporo osób, potrafiących znaleźć w niej satysfakcjonującą odpowiedź na to pytanie, więc nie pisz, że w żadnej książce nie ma odpowiedzi.
4. „Bo wplyw na filozofie i mysli ludzkie nie ma tylko religia, czy powinien podzielic je takze ze wzgledu na wiek osob wypowiadajacych dane slowa, liczbe ich rodzenstwa, stostunki z rodzina..” Wspaniałe zdanie – o co chodzi? Wiem, że się czepiam, ale chciałbym, żebyś zwracała nieco większą uwagę na formy zdań w Twoich postach.
5. „To czlowiek ksztaltuje religie a nie religia jego.” – To zdanie Twoje, czy Coelho? Czy zdajesz sobie sprawę z tego, jak poważnego problemu dotykasz pisząc takie twierdzenie? Nie rozwijasz tej myśli, a osobie, która ją czyta (A ma np. kryzys wiary) może się mocno poprzestawiać w głowie. A Ty nie poniesiesz żadnych konsekwencji za duchowe cierpienia, jakiegoś biednego czytelnika Twojego posta. Czy zdajesz sobie sprawę, że twoja wypowiedź jest bardzo podobna do niektórych wypowiedzi Pana C. Czy wiesz, co za chwilę napiszę? Napiszę: To jest groźne. :)
Alez ja lubie takie podejscie...
"jestem madrzejszy od was wszystkich, jesli wam sie cos podoba a mi nie to jestescie popriostu glupi. Jesli ja nie zauwazam sensu to go nie ma. A tak w ogole to oni napewno nie znaja sie tak bardzo jak ja."
Monoko rozumiem ze jestes minimum profesorem z 50 letnim stazem by wyglaszac tak smiale teorie i stwierdzajac ze inni sie nie znaja? Bo rozumiem ze opinia wielu profesorow, pisarzy itp. nie ma znaczenia przy twojej, masz duzo wiekszy autorytet niz np. Kenzaburo Oé ktory publicznie ta ksiazke chwalil? Czy on tez moze wg Ciebie nie ma dostatecznej wiedzy na temat literatury.. w koncu nagrody Nobla sa ustawiane, wiadomo..
Rozumiem krytyke ksiazki ale jak ktos podchodzi do jej czytelnikow jak do gorszych juz mnie swiezbi.
Warta przeczytania. Polecam doczytać od razu "Alchemię alchemika" psychologa Wojciecha Eichelbergera - niejasne staje się jaśniejsze :)
Mam wrażenie że próbujesz rozmawiać ze ślepymi o kolorach ;-)
tja.. ale ja mówię o WARTOŚCI dzieła literackiego... jest po prostu kiepsko napisana...
ale do tego potrzeba jakiejś choćby podstawowej wiedzy z teorii literatury i literaturoznawstwa...
Nie tylko odbiór się liczy. Powieść która składa sie wyłącznie ze złotych myśli + kalkowania innych pomysłów, przeżutych motywów, z których raczej robi sie papkę, a nie reinterpretuje kreatywnie, jest niestety postmodernistycznym bełkotem, który ani niczego nie wnosi, ani nie ma większych wartości niż obiad w KFC. Wiem, że dla przeciętnego czytelnika literatura jest niemierzalna, ale uwierzcie mi są naukowe kryteria a p. Coehlo ze swoim posthippisowskim bełotem ich nie spełnia...
Oczywiscie... wszyscy ktorym to sie podoba automatycznie nie znaja sie na ksiazkach tylko Ty jeden i Tobie podobni tak... to dokladnie takie podejscie jak mial Minister Edukacji do lektur ze nalezy podac uczniom tylko jeden punk widzenia - Jego punk widzenia.
A bardziej jesli bym szukala porownania to Requiem Mozarta z np. Echo Part II w wykonaniu Pink Floyd bo co jak co ale przyznac trzeba ze podobnych ksiazek do Alchemika mozna szukac ze swieca. Jedni stwierdza ze to dlatego iz takie banaly moze napisac kazdy (ale podejzewam ze jesli kazdy by mogl i przy tym zarabial jak P. Coehlo na swoich ksiazkach to takich osob byloby sporo. Moze dla was takie postrzeganie niektorych spraw jest codziennoscia, poprostu postrzegacie go tak samo jak P. Coehlo i dlatego ksiazki jego nie sa w waszym odczuciu niczym wyjatkowym.. a inni moga go postrzegac zupelnie inaczej i takie myslenie jest dla nich rzadkoscia. OSobiscie nie postrzegam swiata tak rozwiezle, tak na spokojnie jak P. Coehlo i dlatego czytalam z checia ta ksiazke, czesciowo wlasnie jako uspokajacz. Szczerze, jesli wy macie takie mysli jakie sa w Alchemiku codziennie nawet o 4 rano... to mi przykro O_o nie wyobrazalam sobie ze ktos moze tak roztrzasac zycie jak on, kazdy aspekt szczescia i egzystencji.. to musi byc cholernie meczace na dluzsza mete.
Można wyciągnąć ciekawe wnioski mimo banału książki.
@ "no ale mało wyrobionym literacko może sie podobać"
Nie ma to jak poczucie wyższości. I komentowanie książek, nie czytelników. Brawo.
"Zreszta 99% ksiazek (takze tych ktore ty czytales) mowi o tych samych starych prawdach tylko w inny sposob."
Tja... ale łaskawie zauważ jak mówią :)
To tak jakbyś Psałterz Wrześniowy porównywała do Requiem Mozarta...
Niestety Coehlo używa wyświechtanych chwytów.. i jest banalny...
no ale mało wyrobionym literacko może sie podobać.. podobnie jak Samotność w sieci i inne tandety
"Zreszta 99% ksiazek (takze tych ktore ty czytales) mowi o tych samych starych prawdach tylko w inny sposob."
Tja... ale łaskawie zauważ jak mówią :)
To tak jakbyś Psałterz Wrześniowy porównywała do Requiem Mozarta...
Niestety Coehlo używa wyświechtanych chwytów.. i jest banalny...
no ale mało wyrobionym literacko może sie podobać.. podobnie jak Samotność w sieci i inne tandety
Jesli Ty nie widzisz sensu a jednak tysiace osob tak.. to blizej obiektywnie rzecz biorac do tego ze to Ty ich nie zrozumiales bo najwidoczniej sa. Oczywiscie mozesz twierdzic ze sa one "grozne" i bla bla, ale pod jakim wzgledem? W Alhemiku przedstawiona jest np., wedrowka zupelnie niepotrzebna, to ze za szczesciem ludzie podazaja daleko i poswiecaja sie bez reszty podczas gdy sam cel nie jest wazny a wlasnie ta droga. Oczywiscie ze to prawda dosc znana, ale co w tym jest "groznego" ?
Zreszta 99% ksiazek (takze tych ktore ty czytales) mowi o tych samych starych prawdach tylko w inny sposob. Stwierdzanie ze powiedziane to samo ale juz w sposob ktory CI sie nie podoba jest "grozne" to dla mnie delikatna przesada.
Co do dorobku ludzkosci to chodzilo bardziej o dorobek ludzkosci na ten temat, nie wdajac sie w podzialy. Bo wplyw na filozofie i mysli ludzkie nie ma tylko religia, czy powinien podzielic je takze ze wzgledu na wiek osob wypowiadajacych dane slowa, liczbe ich rodzenstwa, stostunki z rodzina.. To czlowiek ksztaltuje religie a nie religia jego.
"Wielu ludzi sięgając po „Alchemika” oczekuje odpowiedzi na pytania, które sobie zadaje, a nie stymulacji intelektualnej." - jesli ktos oczekiwal odpowiedzi na pytania typu "po co ja jestem na swiecie?" to nei znajdzie satysfakcjonujacej odpowiedzi w zadnej ksiazce. Alchemik opowiada o rzeczach waznych by zauwazyc ile one znacza. Jest lekko niespojny i przez to kazda strona zyje troche wlasnym zyciem, kazda mysl. Po kazdym fragmencie mozna odlozyc ksiazke i sie zastanowic. Ale to dla osob ktore lubia taki styl poprostu.
A takie posadzanie jakiejs ksiazki o mieszanie w umyslach przypomina mi spor o lekture W. Gombrowicza i Giertycha..
Przeczytałem ją namówiony przez koleżankę, że dzięki niej odkryję prawdę o sobie, tak jak to się stało w jej wypadku. Wiedza faktycznie większa, teraz już wiem by nie tracić czasu na Coelho. Nudziarz.
Inqba:
1. W mojej pierwszej wypowiedzi nie krytykowałem osób czytających Coehlo, nie wiem czemu przyszło Ci to do głowy.
2. Nie wiem w jaki sposób doszłaś do wniosku, że Ty i większość czytelników Coehlo nie posiadacie jego talentu do lirycznego sposobu wyrażania „takich” myśli. No właśnie: jakich? Pytam, bo nie widzę w nich nic niesamowitego, wręcz odwrotnie. Właśnie dlatego pozwoliłem sobie napisać o zbudzonym o 4 rano człowieku. A swoją drogą, jeśli już muszę wstać o 4 rano, to mam ciekawsze zajęcia niż wymyślanie takich bzdetów, ale nie sądzę, że miałbym z tym przesadny kłopot;)
3. Porównanie Coehlo z Sokratesem to spora odwaga z Twojej strony.
4. Nie mogę się z Tobą zgodzić co do tego, że nawiazania do religii i filozofii miały przedstawiać ogólny dorobek ludzkosci. Uważam to zadanie za karkołomne, ta książka ma nieco ponad 200 stron i próba przedstawienia takiego dorobku jest z góry skazana na porażkę. Ale jeśli autor miał takie założenie to pogratulować głupoty.
5. Piszesz, że „Alchemik” jest dziełem artystycznym. Z tym również nie mogę się zgodzić. Dla mnie jest to koszmarny myślowy bałagan. I to jest właśnie groźne.
6. Piszesz, że Coehlo cieszy się z tego jeśli ktoś po lekturze jego książki sam zacznie myśleć. Sądzę, że tu problem jest następujący: Wielu ludzi sięgając po „Alchemika” oczekuje odpowiedzi na pytania, które sobie zadaje, a nie stymulacji intelektualnej. Czy je znajduje? W moim przekonaniu w takim pierdolniku myślowym można się prędzej zgubić niż coś znaleźć. Podkreślam po raz kolejny: to jest groźne.
caribou:
„Życia Pi” nie czytałem.
PS. Przepraszam bardziej wrażliwych za użycie słowa „pierdolnik”:)
Zastanawiam sie czy w pierwszej wypowiedzi Crusty krytykowal bardziej P. Coehlo czy osoby czytajace jego ksiazki...
Jesli codziennie wstajac w srodku nocy potrafisz w liryczny sposb wyrazac takie mysli jak on z checia bym Cie spotkala, najwidoczniej ja ani wiekszosc czytelnikow tego Pana nie posiadamy takiego talentu.
Pomijam juz to ze podobnie porownywano do plytkosci kaluzy przemyslenia np. Sokratesa.
I podejzewam tez ze nawiazania do religii i filozofii nie mialy byc przewodnikiem dla poszukujacych swojej religii, ale mialy przedstawiac ogolny dorobek ludzkosci. Ja przynajmniej tak to odbieram. To jest dzielo artystyczne a nie podrecznik do religioznawstwa.
Kiedys sam autor pisal ze dla niego najwieksza radoscia nie jest pokazywanie swojego sposobu myslenia innym, ale by inni zaczeli myslec nad wlasnym sposobem. Jesli komus sie wydawalo ze to co serwuje w swoich ksiazkach P.C. jest plytkie, to bardzo dobrze! Bo zapewne dzieki temu bedziecie chcieli odkryc cos glebszego samodzielnie.
caribou:
1. Jeżeli ma dojść do przemieszania ze sobą różnych różnych religii i systemów filozoficznych to chciałbym, aby było wiadome gdzie kończy się nawiązanie do jednej religii, a zaczyna nawiązanie do kolejnej, itd.
2. Mnie to osobiście nie przeszkadza, chociaż nie jestem zwolennikiem stawiania znaku równości pomiędzy religiami i SF (co wynika z moich przekonań).
3. U Coehlo sprawa wygląda tak, że wszystko miesza się ze sobą, powastaje totalny kogel mogel i czytelnik może stracić orientację co z czym się wiąże i z czego wynika, a to mi się już nie podoba. Takie pisanie sprawia, że czytelnik może dojść do wniosku, że autor stawia wspomniany „znak równości”, a ponieważ książka mu się podoba, to czemu by się z autorem niezgodzić. Coehlo niby wszystko pięknie czytelnikowi wyjaśnia, ale tak naprawdę może go pozostawić mocno zagubionym.
PS. Mam nadzieję, że wyraziłem się przejrzyście:)))
wrr. podobny blad, jak u poprzednika. nie anonymous, lecz caribou.
Nie jestem specjalnie zafascynowana panem C., z dwie książki przeczytać można. Pozostałe lepiej pożyczyć niż kupić, jeśli w ogóle. Ale dzięki niemu miałam o czym pisać na maturze ;-), bo pododawałam jakieś złote myśli w wypracowaniu.
Fakt, ma krótkie zdania, akcja umieszczona w przestrzeni dość enigmatycznie, czyli warsztat skąpy. Zbyt wiele faktów znać nie musi.
Ale, Crusty, nie podoba Ci sie w ogóle mieszanie ze sobą różnych religii i systemów filozoficznych? czy nie podoba Ci się tylko u Coelho'a? Tu od razu pojawia się skojarzenie z "Życiem Pi", czytałeś?
Exlibris: że "bestsellery nie są takie best", to się zgadzam, podobnie jest np. z "Katedrą w Barcelonie".
Nie jestem specjalnie zafascynowana panem C., z dwie książki przeczytać można. Pozostałe lepiej pożyczyć niż kupić, jeśli w ogóle. Ale dzięki niemu miałam o czym pisać na maturze ;-), bo pododawałam jakieś złote myśli w wypracowaniu.
Fakt, ma krótkie zdania, akcja umieszczona w przestrzeni dość enigmatycznie, czyli warsztat skąpy. Zbyt wiele faktów znać nie musi.
Ale, Crusty, nie podoba Ci sie w ogóle mieszanie ze sobą różnych religii i systemów filozoficznych? czy nie podoba Ci się tylko u Coelho'a? Tu od razu pojawia się skojarzenie z "Życiem Pi", czytałeś?
Exlibris: że "bestsellery nie są takie best", to się zgadzam, podobnie jest np. z "Katedrą w Barcelonie".
Zgadzam się z przedmówcą w 100% ;) także nie rozumiem mody na książki Coelho. Potwierdza to regułę, że bestsellery wcale nie są takie the best.
Ten tekst niżej jest mój, tylko mi się coś w kompie poprzestawiało i poleciał jako ANONYMOUS
Ależ to jest syf proszę Państwa. Przeczytałem trzy książki tego Pana i wszystkie są jednakowo denne. Przede wszystkim Coelho ma denerwujący zwyczaj wplatania w tekst zdań, które można by uznać za "mądrości". Ale tak naprawdę to jest to tylko stek oczywistych bzdetów, na które każdy śreniointeligentny człowiek mógłby wpaść zbudzony o 4 nad ranem z pijackiego snu. Po drugie niech się Państwo nie nabiorą na te wszystkie cytaty z biblii, które przewijają się w "twórczości" pana C. Grafoman proponuje nam przecież miesznkę wybuchową różnych religii i "systemów filozoficznych" (co mnie się osobiście nie podoba). Ta książka tylko z pozoru wydaje się mądra i głęboka, w rzeczywistości jest płytka jak kałuża. Ale jest jednocześnie groźna, bo może ludziom mniej odpornym nieco pomieszać w głowach. Tyle o treści (więcej mi się nie chce i nie warto). A jak z formą? Jestem święcie przekonany, że Paulo Coelho budzi się zlany zimnym potem, kiedy śnią mu się zdania złożone z więcej niż pięciu słów. Są one dla Grafomana tak nieznośnie przerażające i groźne, że wystrzega się ich na każdym kroku. Proszę Państwa język Coelho, to język pięciolatka z kręconymi włosami, a nie światowej sławy pisarza. Przepraszam, Grafomana. NIE POLECAM!!!
Ależ to jest syf proszę Państwa. Przeczytałem trzy książki tego Pana i wszystkie są jednakowo denne. Przede wszystkim Coelho ma denerwujący zwyczaj wplatania w tekst zdań, które można by uznać za "mądrości". Ale tak naprawdę to jest to tylko stek oczywistych bzdetów, na które każdy śreniointeligentny człowiek mógłby wpaść zbudzony o 4 nad ranem z pijackiego snu. Po drugie niech się Państwo nie nabiorą na te wszystkie cytaty z biblii, które przewijają się w "twórczości" pana C. Grafoman proponuje nam przecież miesznkę wybuchową różnych religii i "systemów filozoficznych" (co mnie się osobiście nie podoba). Ta książka tylko z pozoru wydaje się mądra i głęboka, w rzeczywistości jest płytka jak kałuża. Ale jest jednocześnie groźna, bo może ludziom mniej odpornym nieco pomieszać w głowach. Tyle o treści (więcej mi się nie chce i nie warto). A jak z formą? Jestem święcie przekonany, że Paulo Coelho budzi się zlany zimnym potem, kiedy śnią mu się zdania złożone z więcej niż pięciu słów. Są one dla Grafomana tak nieznośnie przerażające i groźne, że wystrzega się ich na każdym kroku. Proszę Państwa język Coelho, to język pięciolatka z kręconymi włosami, a nie światowej sławy pisarza. Przepraszam, Grafomana. NIE POLECAM!!!
hmm czy lekka? ale na pewno przyjemna ;)
Także uważam, że lekka i przyjemna.. Może więc zależy to od wieku albo nastawianie czytelnika?
to byłam ja, catrin...
Ale żeś równo pojechał Qavtan z tym: "łatwo i przyjemnie się czyta". Jak dla mnie nie była to wcale łatwa lektura, ciężko było przebrnąć przez tę książkę i uważam ją za najtrudniejszą w odbiorze ze wszystkich pozostałych. Przyznaję jednak, że jest bardzo wartościowa, godna uwagi i pełna ciekawych przemyśleń. Magiczna powiedziałabym. Jednak jeżeli miałabym kogoś zachęcić do sięgnięcia po którąś z książek Coelho to nie proponowałabym od razu Alchemika- prędzej Zahir lub 11 minut. Pozdrawiam;)
Jedyna książka jaką przeczytałem Coelho i bardzo mi się podobała, dobra opowieść z nadzieją i wiarą, polecam innym, by się zapoznali, łatwo i przyjemnie się czyta.
Książka o niczym. Styl Coelho jest zbyt "dziewczeński". Nie znalazłem w niej tego czym się wszyscy tak zachwycają. Ot historyjka jakich wiele. Bez wyrazu. Bez treści. Klasyfikacja - gdzieś pomiędzy literaturą kiblową a plażową. Czytają na pewno się nie zmęczycie.
wg. wielu najlepsza ksiazka P. Coehlo, jedna z tych ktore czyta sie z olowkiem by zapisac wszystkie swe przemyslenia podczas czytania, a ma sie ich calkiem wiele
Jeśli masz 13 lat i bardzo szukasz światełka w złym ciemnym życiu - super książka.