Z opisu wnioskuję, że to taki Dan Brown dla młodszych czytelników.
W piwnicy w Turynie, w miejscu zwanym Trybunał Miracles, jest ukryta Księga Języka Królów. Jest to najstarszy na świecie uniwersalny język, którego fragmenty są znane dzięki kilku królom i wielkim wodzom z przeszłości. Kto ma możliwość wypowiadania się w tym języku, osłabia moc swego słuchacza.
Rodzice Beatrice wyjechali do Ameryki. Ona sama zamieszkała ze swoim wujem Glauko, właścicielem antykwariatu w centrum Turynu. Spędzanie dni wśród zakurzonych tomów nie należy do ciekawych zajęć. Ale gdy Audrey, kobieta z francuskim akcentem, i Zachar, kolekcjoner książek o tajemniczym pochodzeniu, pojawią się w antykwariacie i tym samym w życiu Beatrice i jej wuja, wszystko się zmienia. Od tego momentu obydwoje zostają wciągnięci w poszukiwanie pewnego skarbu. Muszą być jednak bardzo czujni – na tropie skarbu jest także Zachar. A szukają rzeczy wyjątkowej – Księgi języka królów, najstarszego na świecie uniwersalnego języka. Kto ma umiejętność posługiwania się nim, potrafi samymi słowami ograniczyć siłę i moc słuchacza. Glauko i Beatrice będą musieli zapobiec temu, aby bezwzględny kolekcjoner zrealizował swój plan... Zanim będzie za późno!
Edytowany przez użytkownika przemekk 7 miesięcy temu.
Z opisu faktycznie może to tak trochę wyglądać;) Moja latorośl strasznie lubi tego autora i tę książkę też ma już obiecaną. Ja zresztą też się z ciekawości kiedyś na jakiś jeden jego tytuł skusiłam i w sumie spędziłam miłe kilka godzin;) A ja się cieszę, że dzieciak w tym wieku w ogóle chce coś czytać, albo że woli tego typu książki zamiast ogłupiających komiksów...
Słowem "ogłupiające" mogę ze spokojem sumienia określić dzisiejsze bajki dla dzieci, ale nie dam złego słowa powiedzieć o komiksach. Na takim "Asteriksie i Obeliksie", czy "Wojowniczych żółwiach ninja" się wychowałam. Do dzisiaj czytuję Star Warsy i nie czuję się z tego powodu ogłupiona :)
Ogłupiające a co to znaczy? Czy ogłupiające to takie, które posiadają wielopoziomowe postacie, piękny język, wielowątkową fabułę i wręcz disnejowskie morały. Są różne komiksy to fakt. Amerykańskie o superbohaterach mogą wydawać się głupawe, ale jeżeli poznamy je bliżej to okazuje się, że taki Batman to postać, która z powodzeniem mogłaby być bohaterem nie jednej powieści. A Europejski nurt. Lucky Luke, Asteric i Obelix, czy polskie komiksy Christy, Papcia Chmiela i inne są zabawnymi opowieściami o zmierzchłych czaasach. Że też nie wspomnę o klasyce dla starszych: Thorgal, Sznible, XIII... To nie są głupawe historyjski. Poza tym wiele komiksów to istne arcydziełóa, przy których ilustratorzy odwalili kawał dobrej roboty. Komiksy wg. mnie powinno określać się mianem powieści ilustrowanych, w szczególności te, które wymieniłem. Komiksy rozwijają wyobraźnię i kiedy jeszcze nie przełamałem się do książek (po panu samochodziku) chętnie sięgałem po nie, rozwijając swoją wyobraźnię i słownictwo. Nie jestem fanatykiem komiksów, od lat nie przeczytałem czegoś bardziej ambitnego niż opowieści z świata Gwiezdnych Wojen, aczkolwiek uważam, że nie można marginalizować ich roli i wartości jakie przedstawiają.
Lubię Pierdomenica Baccalario, mimo że pisze książki bardziej dla dzieci;) Czasem właśnie miło poczytać, wrócić do dzieciństwa.. Mam nadzieję, że kiedyś ją przeczytam.
Z opisu wnioskuję, że to taki Dan Brown dla młodszych czytelników.
W piwnicy w Turynie, w miejscu zwanym Trybunał Miracles, jest ukryta Księga Języka Królów. Jest to najstarszy na świecie uniwersalny język, którego fragmenty są znane dzięki kilku królom i wielkim wodzom z przeszłości. Kto ma możliwość wypowiadania się w tym języku, osłabia moc swego słuchacza.
Rodzice Beatrice wyjechali do Ameryki. Ona sama zamieszkała ze swoim wujem Glauko, właścicielem antykwariatu w centrum Turynu. Spędzanie dni wśród zakurzonych tomów nie należy do ciekawych zajęć. Ale gdy Audrey, kobieta z francuskim akcentem, i Zachar, kolekcjoner książek o tajemniczym pochodzeniu, pojawią się w antykwariacie i tym samym w życiu Beatrice i jej wuja, wszystko się zmienia. Od tego momentu obydwoje zostają wciągnięci w poszukiwanie pewnego skarbu. Muszą być jednak bardzo czujni – na tropie skarbu jest także Zachar. A szukają rzeczy wyjątkowej – Księgi języka królów, najstarszego na świecie uniwersalnego języka. Kto ma umiejętność posługiwania się nim, potrafi samymi słowami ograniczyć siłę i moc słuchacza. Glauko i Beatrice będą musieli zapobiec temu, aby bezwzględny kolekcjoner zrealizował swój plan... Zanim będzie za późno!