Kobiety na jej punkcie szaleją. Mężczyźni wiele zawdzięczają. Biblioteki apelują, by wycofać z obiegu. A powieść sprzedaje się w tempie egzemplarza na minutę!!!
Trylogia „Pięćdziesiąt odcieni” rozpętała na świecie prawdziwe szaleństwo. Sprzedaż w Stanach Zjednoczonych sięgnęła 15 milionów już w pierwszych trzech miesiącach sprzedaży. Dla porównania osiągnięcie takiego sukcesu zajęło trylogii Stiega Larssona trzy lata! Powieść okupuje nie..przerwanie jednocześnie pierwszą, drugą i trzecią pozycję na prestiżowej liście bestsellerów e-bookowych magazynu „The New York Times”! Prawa do zagranicznych wydań sprzedano w kilka dni do kilkudziesięciu krajów! Prawa filmowe nabył Universal Pictures na drodze aukcji za niebagatelną kwotę pięciu milionów dolarów! Sprzedaż w Wielkiej Brytanii sięgnęła 100 000 egzemplarzy zaledwie w 7 dni od premiery! Pięćdziesiąt twarzy Greya to również najlepiej sprzedający się e-book w historii Random House UK!
Młoda, niewinna studentka literatury Anastasia Steele jedzie w zastępstwie koleżanki przeprowadzić wywiad dla gazety studenckiej z rekinem biznesu, przystojnym i zamożnym Christianem Greyem. Mężczyzna od pierwszych sekund spotkania fascynuje ją i onieśmiela. W powietrzu wisi coś elektryzującego, czego dziewczyna nie potrafi nazwać, a może tylko się jej wydaje? Z prawdziwą ulgą kończy rozmowę i postanawia zapomnieć o intrygującym przystojniaku.
Plan spala jednak na panewce, bo Christian Grey zjawia się nazajutrz w sklepie, w którym Anastasia dorywczo pracuje. Przypadek? I do tego proponuje kolejne spotkanie. W tym miejscu kończy się „disneyowskie” love story, choć młodziutka, niedoświadczona dziewczyna nie wie jeszcze, że Christian opętany jest potrzebą sprawowania nad wszystkim kontroli i że pragnie jej na własnych, dość niezwykłych warunkach… Czy dziewczyna podpisze tajemniczą umowę, której warunki napawają ją strachem i fascynacją? Jaki sekret skrywa przeszłość Christiana i jak wielką władzę mają drzemiące w nim demony?.
Miały być ciary, miały być mokre majty i motylki w brzuchu – a co było?
Ale od początku może...
Książkę, którą mam zamiar dziś zrecenzować chyba każdy zna. Jej szeroko zorganizowana reklama a może promocja – już...więcej »
Po raz kolejny miałam okazję przeczytać powieść, która jest: „Największą sensacją literacką tego roku! Książką, o której mówią wszyscy!” O jakim wspaniałym „dziele” mówię? Oczywiście o rozchwytywanej przez speców od r...więcej »
Zanim przejdę do treści książki, chciałbym pochylić się na chwilę nad marketingiem i całym szumem, jaki wytworzył się wokół całej trylogii. Skoro okładka nie przyciąga zbytnio wzroku na półce to skąd wziął się jej fen...więcej »
„Opłakuję coś, czego nigdy nie miałam. Co za absurd. Rozpacz z powodu przeklętych nadziei, przeklętych marzeń i oczekiwań.”
Zwyczajna studentka literatury, Anastasia Steele w ramach zastępstwa za swoją współloka...więcej »
Do recenzji tej książki jestem przygotowana jak się patrzy. Mam za sobą oryginał, rodzime tłumaczenie oraz fanfiction, którym „Pięćdziesiąt twarzy Greya” początkowo było. Tak, tak, moi drodzy. No bo czy Anastasia nie ...więcej »
Pięćdziesiąt twarzy Greya jest już pewnie większości z Was znane choćby ze słyszenia. Książka reklamowana jest jako największa literacka sensacja roku. W Stanach Zjednoczonych z półek zniknęło 15 milionów egzemplarzy...więcej »
„Pięćdziesiąt twarzy Greya” autorstwa E.L. James mocno zatrzęsła opinią publiczną i całą rzeszą czytelników. Jedni nienawidzą tej książki. Inni ją kochają. A jakie są moje wrażenia? Hmm... Mam mieszane odczucia wobec...więcej »
Powiem szczerze: miałam w ogóle nie czytać tej książki. Mało tego, pierwszym momentem, w którym się o niej dowiedziałam, była recenzja na którymś z blogów. Wcześniej nie miałam pojęcia o jej istnieniu, chociaż popular...więcej »
Zapewne większość z Was zna historię powstania "Pięćdziesięciu twarzy Greya". Niemniej jednak, nie mogąc się powstrzymać, pozwolę sobie pokrótce Wam ją nakreślić. Niejaka pani Erika Leonard, zaczytująca się w "Zmie...więcej »
„50 twarzy Greya” E.L. James to książka wokół której ostaniu było dużo szumu. Z okładki dowiadujemy się, ze kobiety na jej punkcie szaleją, mężczyźni wiele zawdzięczają, biblioteki apelują, by wycofać ją z obiegu, a p...więcej »
Nigdy nie myślałam, że pójdę za tłumem i przeczytam coś, co dziś czyta co druga napotkana osoba. Do lektury tej książki zabierałam się od dłuższego czasu, jednak z tego powodu, że nie chciałam jej kupować, czekałam aż...więcej »
Chyba nie ma nikogo, kto nie słyszałby choćby słowa o słynnej sextrylogii E.L. James. Seria szybko wspięła się na szczyt listy bestsellerów i nic nie wskazuje na to, aby miała zaliczyć bolesny upadek. Dlaczego tak się...więcej »
O książkach E.L.James słyszałam długo przed polską premierą. Recenzje jakie czytałam były bardzo różnorodne od miażdżącej krytyki do pełnych zachwytu, achów i ochów. W Polsce książka ta również nie przeszła bez echa. ...więcej »
Sięgając po "Pięćdziesiąt twarzy Greya" naprawdę liczyłam na coś, co mnie zainteresuje i pochłonie. Czasem miło jest odpocząć od fantastyki, choć w mojej bibliotece jest mało takich pozycji, to zawsze sięgam z przyjem...więcej »
Stylistycznie to jest groza i czytanie w oryginale pomaga tylko trochę (w takich przypadkach jak ten nieszczęsny Barnaba), niektóre wstawki, mnóstwo powtórzeń oraz "lokowań produktu" wywołuje ból zębów, już pomijając wątpliwy realizm, a i ten seks na okrągło szybko się przejada. Na wzmianki o eklektycznym (a raczej przeciętnym) muzycznym guście pana Greya albo oczytaniu Any, które nie przebija przez treść, trudno się powstrzymywać przed przewróceniem oczami. Pomimo tego, że jest to ciąg mało konkretnych wydarzeń, całkiem szybko się czyta.
Co do podobieństw literackich - Grey to kopia Daemona z trylogii "Czarnych Kamieni" Bishop. Zastanawiam się czy ten motyw "sadystycznego i gniewnego boga seksu" stale się gdzieś przewija, czy może jednak była to inspiracja.
Podsumowując - lektura na poziomie "Eragona" Paoliniego, czytadło, o ile czytelnik z samego początku zdoła się znieczulić na niskich lotów poziom operowania słowem i nie spodziewa się zbyt wiele. Mam tylko nadzieję, że nieczytające panie ta książka zainspiruje do stałego czytelnictwa. Czasami zaczyna się właśnie od takiej kiepskiej lektury, a przy niewyrobionym guście niewiele przeszkadza.
jeżeli takie książki stają się bestsellerami, to ja się nie dziwię, że ten świat tak wygląda...książka o przygryzaniu wargi, wewnętrznej bogini, która macha pomponami jak cheerleaderka, bądź robi salta i gwiazdy z radości, zwisajacych na biodrach flanelowych spodniach i dwójce dorosłych ludzi, którym 90% doby zajmuje uprawianie/myślenie o seksie. przekład książki (o święty Barnabo!) woła o pomstę do nieba, a liczne powtórzenia zanudzają. jak widać moje życie jest wystarczjąco ekscytujące, nie muszę dokładać do niego Greya.
No cóż... szczerze to zawiodłam się na tej książce. Nie rozumiem całego szumu jaki się wokół niej narobił. Niektóre sceny opisane wręcz mnie odrzucały. Sięgnęłam po drugą cześć i sięgnę po kolejna, jednak tylko żeby dokończyć całą trylogię. Bardzo denerwuje mnie główna bohaterka, która zresztą jest narratorką, moim zdaniem jest mało inteligentną kobietą plus te całe teksty typu ''wewnętrzna bogini'' nie do zniesienia.
Nie zdzierżyłam... Skapitulowałam w trakcie "pierwszego seansu". Wkurzała mnie "wewnętrzna bogini" i inne gnioty. Opisy jak (przypuszczam) w Harlequinach, których nie czytam. Dla mnie - nie do przyjęcia. Szkoda czasu.
Pan Grey jako idealny kapitan. ;) Mi się książka podobała... ba strasznie podobała. Przeczytałam ją szybko. Nie jest to może książka ambitna... ale za jakiś czas do niej wrócę ;P
Po przeczytaniu pierwszej części sięgam po następną, ale bez większych nadziei. Czyta się szybko, ale nie powiedziałabym, że to bestseller (już chyba w Zmierzchu było więcej akcji...) Podręcznik do seksu to to nie jest, do BDSM tym bardziej (krawat, poważnie?), ale zapewne dla kobiet które rozpływają się nad Klanem to jest dość szokująca pozycja. Seks (oczywiście nieziemski, orgazm goni orgazm), wewnętrzna Bogini tupiąca nóżką i robiąca salta z radości (hah, no nie mogę) no i ta poważniejsza, bardziej konserwatywna podświadomość - mieszanka do przełknięcia (jak ostrygi, hah). Jedynie IdealnieCudownieNiebezpiecznyBrutalnyAleSłodkiBogatyRomantyczny pan Grey zakotwiczył moją ciekawość dalszych losów Anastazji...
Dawno się tak nie uśmiałam przy książce :) Nie twierdzę przez to, że śmieszy mnie taka tematyka, ale niektóre zdania rozkładały mnie ze śmiechu na łopatki. Czytało mi się dosyć przyjemnie, choć irytował mnie nieskazitelny pan Grey oraz nieustanne westchnienia Any. Całość znośna, ale bez fajerwerków.
W zasadzie warto przeczytać. Nie dla reklamy i wyuzdanych scen, ale dla doskonałej rozrywki. (Mnie osobiście książka skłoniła do refleksji nad tym, jak bardzo kobieta jest się w stanie poświęcić...)
Powieść broni się w gatunku literatury erotycznej, więc nie wiem, czego oczekiwali po niej moi przedmówcy. Faktycznie, książka zawiera wiele błędów i fabuła jest prosta jak budowa cepa, ale czyta się ją bardzo przyjemnie;) W końcu nie wszystko musi być ambitne jak Witkacy.
Powiem szczerze, że nie do końca rozumiem te niepochlebne komentarze - w końcu wiadomo, czego się można spodziewać po tego typu literaturze. Należy ją oceniać tylko w jej gatunku, a jest to po prostu pornografia - co prawda czytana i z konkretnymi bohaterami, ale jednak. Wcale się nie dziwię, że powieść narobiła tyle szumu - jest dużo kobiet, którym taka literatura sprawia przyjemność. Myślę, że jeśli nie ma się nic lepszego do roboty, to ta lektura nie jest złym wyjściem na zabicie czasu. Nie nudziłam się przy niej, ale też nie nastawiałam się na to, że będzie to porywająca, wspaniała i DOBRZE napisana książka (niektóre zdania wołają o pomstę do nieba i są na poziomie przedszkola).
Straszna bzdurka, porno dla nastolatek, językowo... leży. Cieszę się, że przeczytałam w formie ebooka i nie zajmuje miejsca na mojej półce. Nie polecam ani troszkę
Dno, tandeta, bezwartościowe nic. Ta książka nie ma ani krzty czegoś dobrego. Język fatalny, błędy stylistyczne i gramatyczne. Brak jakiejkolwiek fabuły, historii, czy czegokolwiek. Chyba najgorsza książka (chociaż nawet na tytuł "książki" nie zasługuje) jaka została wydana. Zdecydowanie nie polecam!
Przesiąknięta erotyzmem, porno w wersji książkowej. Nie moje klimaty, nie spodziewałam się takiej aż fabuły. Mimo wszystko polecam osobą lubiącym książki o tej tematyce. Może Wasza "wewnętrzna Bogini" zapranie tego samego. ;)
Spodziewałam się lepszej książki. "Pięćdziesiąt twarzy Greya" to kolejny przykład powieści, której sukces tkwi w doskonałej reklamie. O moich zastrzeżeniach w stosunku do utworu E. L. James możecie przeczytać w recenzji.
Zostaw swój komentarz
Zaloguj się lub Zarejestruj aby komentować
Komentarze:
Co do podobieństw literackich - Grey to kopia Daemona z trylogii "Czarnych Kamieni" Bishop. Zastanawiam się czy ten motyw "sadystycznego i gniewnego boga seksu" stale się gdzieś przewija, czy może jednak była to inspiracja.
Podsumowując - lektura na poziomie "Eragona" Paoliniego, czytadło, o ile czytelnik z samego początku zdoła się znieczulić na niskich lotów poziom operowania słowem i nie spodziewa się zbyt wiele. Mam tylko nadzieję, że nieczytające panie ta książka zainspiruje do stałego czytelnictwa. Czasami zaczyna się właśnie od takiej kiepskiej lektury, a przy niewyrobionym guście niewiele przeszkadza.