Avatar @Chassefierre

@Chassefierre

Trickster & Wasz Szeryf
105 obserwujących. 54 obserwowanych.
Kanapowicz od ponad 2 lat. Ostatnio tutaj około godziny temu.
chassefierre
Napisz wiadomość
Obserwuj
105 obserwujących.
54 obserwowanych.
Kanapowicz od ponad 2 lat. Ostatnio tutaj około godziny temu.
poniedziałek, 17 lutego 2020

#8 Ciężkie rozkminy spowodowane pracą

Czasami prowadzę zajęcia z dzieciakiami chodzącymi do pobliskiej szkoły. Dzisiaj rozmawialiśmy o pewnych zwierzątkach, które mogą (choć nie muszą) przenosić pewien szczególny rodzaj chorób (podpowiedź: weneryczne) i dlatego lepiej byłoby ich nie dotykać, i nie głaskać jeśli przypadkiem kiedyś znajdą się w pobliżu. 
(Informacja była o tyle uzasadniona, że trójka dzieci przyznała się do tego, że mają rodziny zamieszkujące miejsca w których mogą żyć te zwierzątka lub że wybierają się tam z rodzicami na wakacje.)
No. I nauczycielka wpadła w popłoch słysząc straszne słowo na ,,w'', po czym przyznała mi się, że po ostatniej lekcji przyrody na której omawiała z dziećmi zawał serca (jak wygląda, jak przebiega, co zrobić kiedy ktoś ma zawał) przybiegła do niej Pani Matka z pretensjami, że jak można takie rzeczy dzieciom mówić? W sensie, że tak szczegółowo? Że no, musiała poruszać temat zawału serca na lekcji?

I teraz, z powodu jednej Pani Matki, dzieci mają okrojoną przyrodę, bo Pani Matka znowu może przybiec na skargę i z awanturą, czego to jej DZIESIĘCIOLETNIE dziecko się w tej szkole uczy. 

I tak sobie myślę, czy ludzie naprawdę uważają, że lepiej będzie jeśli ich dziecko o zawale serca dowie się ewentualnie już po tym, jak karetka pogotowia zabierze rodzica czy dziadka do szpitala? I czy nie lepiej, żeby dowiedziało się o narządach rozrodczych, pierwszej miesiączce i chorobach przenoszonych drogą płciową w szkole, na lekcji, a nie z internetu albo - co gorsza - już przypadkiem w gabinecie lekarskim?
#praca#ciezkierozkminy#ludzie#zwierzeta#szkola#lekcje#dziwniludzie#przyroda#choroby
× 2
Komentarze
@Johnson
@Johnson · ponad 2 lata temu
Świat zwariował... :( Tylko w roli rodziców jeszcze jest jakiś ratunek. Poza tym, jeżeli w programie nauczania jest zawał serca, co dość istotne, to niech Panie tego uczą. Jeżeli rodzic ma pretensje, zawsze może do kuratorium zgłosić czy coś w ten deseń.
× 2
@Chassefierre
@Chassefierre · ponad 2 lata temu
Rodzice potrafią być naprawdę dziwni, Johnsonie. Wczoraj przyszła do mnie Pani, która stwierdziła, że książka o tytule zbliżonym do ,,Śmierdzące sprawy królika" (nie pamiętam dokładnie) zdecydowanie nie powinna być adresowana do dzieci, bo królik będący bohaterem tej książki dokonał degustacji swoich odchodów. 
Pani była zdziwiona, kiedy zakomunikowałam jej, że żywe króliki tak właśnie robią. :(
× 2
@Johnson
@Johnson · ponad 2 lata temu
#matkoboska, aż nie wierzę...

Archiwum

2020

O nas Kontakt Pomoc
Polityka prywatności Regulamin
© 2022 nakanapie.pl