Avatar @Christina

@Christina

47 obserwujących. 47 obserwowanych.
Kanapowicz od 2 lat. Ostatnio tutaj około 10 godzin temu.
{} opera.ghosts
{} Napisz wiadomość
47 obserwujących.
47 obserwowanych.
Kanapowicz od 2 lat. Ostatnio tutaj około 10 godzin temu.
sobota, 24 lipca 2021

Undine

Jest wiele istot, które my, ludzie, rzadko widujemy. Na przykład; istnieją salamandry, które tańczą w płomieniach ognia. Gobliny chowające się w lesie. Głęboko w jaskiniach pod ziemią żyją gnomy, a pod falami wód wśród ryb i wodorostów pływają skrzaty i nimfy. 

Wiele setek lat temu rybak żył między dwoma nadprzyrodzonymi światami. Jego mały domek stał między gęstym i nawiedzonym lasem a jeziorem, które było domem dla nimf wodnych. Ogólnie rzecz biorąc, ludzie i magiczne istoty udawali, że się nie zauważają.

Goście odwiedzający tę część świata byli rzadkością, dlatego gdy pewnego wieczoru rybak zobaczył sylwetkę rycerza na koniu, zawołał żonę, by przygotowała się na przyjęcie gościa. Przygotowała tacę z małymi kieliszkami spirytusu i drewnianą miską z jagodami. Rybak zawołał: „Pozdrowienia Rycerzu, uczyń nam zaszczyt wizyty w naszym skromnym domku”.

Rycerz ucieszył się, że znalazł dach, pod którym mógłby znaleźć jedzenie i schronienie, i pojechał w kierunku domu rybaka. Zanim do niego dotarł, niebo już pociemniało. Rybak zaprosił go do środka. Rycerz usiadł w fotelu i położył nogę na stołku, ponieważ ją naciągnął. Widzieli, że był dość młody i przystojny, choć trochę zmęczony podróżą. Powiedział im, że nazywa się Sir Huldbrand i że ma zamek, który stoi nad brzegiem Dunaju.  Kiedy rozmawiali, usłyszeli dziwny wodnisty dźwięk uderzający o okno. Starzec zmarszczył brwi i wyglądał na zakłopotanego.

"Czy pada?" — zapytał Huldbrand.

„Nie”, odrzekł starzec, wstając i podchodząc do drzwi. Otworzył je i zawołał: „Undine, czy nigdy nie przestaniesz robić tych głupich sztuczek? Mamy gościa. 

Kilka chwil później dziewczęcy głos powiedział: „Nie bądź taki poważny, ojcze”. Huldbrand odwrócił głowę i zobaczył młodą kobietę w wieku około osiemnastu lat wchodzącą do domku. Nie spodziewał się, że znajdzie tu kogoś takiego jak ona. Była blondynką i to bardzo piękną.

"A któż to?" Zapytała, wzruszając ramionami i lekko wskazując na rycerza. Jej zachowanie było dość bezczelne, ale nie pozbawione uroku. „Okaż więcej szacunku naszemu gościowi” – zbeształa ją żona rybaka, która prawdopodobnie była także matką dziewczyny.

„Czy on mówi?” Zapytała Undine, ignorując dyskomfort rodziców.

„Wybacz mi”, powiedział rycerz. „Zraniłem się w nogę, kiedy spadłem z konia w lesie i jestem trochę powolny”. Wstał i ukłonił się dziewczynie.

Uśmiechnęła się ironicznie i powiedziała: – Widzę, że to prawdziwy rycerz. A czy ma zamek?

„Undine, nie bądź taka niegrzeczna!” Powiedział jej ojciec.

Nagle jej oczy zabłysły gniewem. — No to niech tak będzie — powiedziała i odwróciwszy się szybko, skierowała się z powrotem do drzwi. Słyszeli, jak biegnie ścieżką.

"Płomienna!" – powiedział rycerz niemal z aprobatą. Trudno było powiedzieć, czy był bardziej zdumiony, czy rozbawiony jej dziwnym zachowaniem.

„Zawsze taka była, od dnia, kiedy ją znaleźliśmy” – powiedziała matka.

"Znaleźliśmy ją?" Zapytał Huldbrand. „Więc ona nie jest twoją córką?”

— "Nie jest nasza" — powiedział rybak. „To dziwna historia. Jakieś piętnaście lat temu wracałem z targu i przedzierałem się przez las. Gdy zbliżałem się do domu, zobaczyłem, że moja żona biegnie w moim kierunku. Wiedziałem, że coś jest na rzeczy, bo ona nigdy nie zapuszcza się do lasu.

„Zniknęła, zniknęła”, płakała. Od razu wiedziałam, że może mieć na myśli tylko nasze kochane dziecko, naszą małą córeczkę. Właściwie tego samego dnia skończyła właśnie trzy lata, a ja miałem dla niej prezent w worku. Wyszła z domku i jedyne, co po niej zostało, to niebieska czapka unosząca się na wodzie jeziora. Musiała utonąć. Może nimfa wciągnęła ją pod wodę i wzięła za siostrę w jej wodnym królestwie. "

„Tej nocy niewiele spaliśmy, ale rano znaleźliśmy w łóżeczku, w którym zwykle spała nasza córka, małą dziewczynkę – ale nie była nasza. Była blondynką, gdy nasza córka miała ciemne włosy. To była Undine, którą właśnie widziałeś, choć krótko. Jej włosy i ubrania były mokre. Założyliśmy, że wpadła do jeziora. Oczywiście przyjęliśmy dziecko jako dar od Boga. Chociaż zawsze była niegrzeczna, samowolna i uparta, zawsze kochaliśmy ją jak córkę, którą straciliśmy”.

Rycerz był wyraźnie zafascynowany opowieścią. — Rzeczywiście, co za dziwna historia — powiedział. „Mam nadzieję, że wróci, bo chciałbym zobaczyć dłużej to tajemnicze i piękne stworzenie”.

Właśnie wtedy wiatr zawył między drzewami, a deszcz zaczął padać na dach chaty.

„Burza!” – wykrzyknął rycerz.Nie możemy pozwolić jej zostać w tak okropnej pogodzie.” i naciągnąwszy płaszcz na głowę, również podszedł do drzwi chaty i zniknął w ciemności.

Rycerz kuśtykał tak szybko, jak tylko mógł. Poszedł ścieżką w kierunku nawiedzonego lasu, gdy coś mu powiedziało, że zmierzała w tamtą stronę. Wkrótce odkrył, że w poprzek ścieżki płynie teraz strumień. Już miał wejść w potok, kiedy głos zawołał: „Nie wchodź do strumienia, jest pełen psot”. Spojrzał na wzgórze i dostrzegł, że Undine siedzi na małej wysepce pośrodku strumienia. Przed burzą chroniły ją gałęzie olbrzymiego dębu. Rycerz wdrapał się na wzgórze i wyciągnął rękę, aby pomóc jej przeskoczyć na brzeg. „Musimy wrócić do domu, twoi łagodni i uprzejmi przyrodni rodzice martwią się o ciebie” – powiedział, rozpościerając płaszcz nad ich głowami, aby chronić ich przed deszczem.

„Zrobię, jak mówisz”, odpowiedziała, „jeśli obiecasz mi opowiedzieć historię swojej podróży przez nawiedzony las”.

— Rzeczywiście — powiedział rycerz — to dziwna historia, choć może nie według waszych standardów, teraz się pośpiesz. I pośpieszyli tak szybko, jak mogli, z powrotem do chaty.

Później, gdy wyschli przy ogniu, rycerz opowiedział Undine i jej rodzicom dziwną historię o tym, jak podróżował przez las.

„Tydzień temu w mieście po drugiej stronie lasu było święto i turniej. Wziąłem udział w potyczkach. Wśród gapiów zobaczyłem twarz, która mi się spodobała. Była wieśniaczką. Podjechałem i poprosiłem ją o względy. Powiedziała mi: „Ten sport jest dla chłopców. Jeśli chcesz zdobyć moją przychylność, musisz przejechać przez las do jeziora po drugiej stronie i zdać mi sprawozdanie o tym, co tam znajdziesz”.

Wiedziałem oczywiście, że lasy miały być nawiedzone, ale nie boję się widm ani magicznych stworzeń. Następnego dnia wyruszyłem na wyprawę i rzeczywiście znalazłem gniazdo goblinów żyjących w pniu wielkiego drzewa. O wiele bardziej bali się mnie niż ja ich brzydkich zielonych twarzy i spiczastych uszu. Jechałem dalej. Ale potem, pod wieczór, poczułem na plecach dreszcz. Rozejrzałem się i zobaczyłem dziwną białą postać biegnącą w moim kierunku. Mój koń przestraszył się i stanął dęba. Próbowałem panować nad nim, ale spadłem z siodła. W ten sposób zraniłem się w nogę. Dziwna postać zniknęła. Czułem się źle i dość zmarznięty do szpiku kości, ale udało mi się uspokoić konia i pojechać dalej. W końcu wyjechałem z drugiej strony i zobaczyłem spokojne błękitne wody jeziora. Wtedy wiedziałem, że zbliżam się do końca mojej wyprawy. Usłyszałem twój miły głos oferujący mi gościnność i oto jestem. Czy uważasz moją historię za dziwną?

„Nie”, powiedziała dziewczyna. „Białym człowiekiem był Kühleborn. Jest demonem jeziora i lasu i potrafił wykonywać swoje zwykłe sztuczki. Cieszę się, że nie ucierpiałeś bardziej, kiedy spadłeś z konia.

Teraz czas na opowieści się skończył i wszyscy znaleźli miejsca do spania w kątach chaty. Nad ranem burza wciąż szalała, a strumień stał się bardziej gwałtowny. Przejście nie było bezpieczne i zostali odcięci od drogi powrotnej do miasta. Przez kilka następnych dni pogoda się nie poprawiała. Huldbrand i Undine spędzali ze sobą dużo czasu. Była teraz mniej przekorna i tylko delikatnie drażniła się ze swoim rycerzem. Jej przybrani rodzice widzieli, że był nią bardzo zachwycony.

Kiedy w końcu pogoda dopisała, by wyjść, odważyli się na spacer na skraj lasu. Kiedy wrócili, rycerz poprosił rybaka o zgodę na poślubienie jego pasierbicy, czego oczywiście udzielił.

Tego wieczoru rozległo się pukanie do drzwi. Rybak otworzył i zobaczył, że stoi przed nim ksiądz. Jego szaty były mokre. Wyjaśnił, że wpadł do strumienia podczas jego przekraczania. „Ojcze, wejdź i usiądź przy ogniu”, powiedział uprzejmie rybak.

„Mamy dla ciebie zadanie do wykonania tego wieczoru”, oświadczyła Undine. - Bo możesz odwdzięczyć się za gościnność mojego przybranego ojca, poślubiając mnie za mojego ukochanego rycerza!

Undine, jak zawsze, uparła się, żeby postawić na swoim. Miała kolejną niespodziankę, bo ujawniła, że w swoim małym pudełeczku miała w jakiś sposób dwa złote pierścionki, które idealnie nadawały się na uroczystość. Tego wieczoru, kiedy ksiądz dostatecznie wysechł, uklękli przed nim, wymienili śluby i wzięli ślub.

To może brzmieć jak klasyczne zakończenie bajki, ale historia ma jeszcze coś do opowiedzenia.

Mniej więcej tydzień później sir Huldbrand wyruszył do swojego zamku, zabierając ze sobą swoją nową żonę i jej przybranych rodziców. Towarzyszył im także ksiądz, bo złe istoty lasu szanowały go i nie wyrządziłyby małej grupie krzywdy, dopóki był z nimi kapłan. Od czasu do czasu widzieli obcego mężczyznę w bieli, który zdawał się przemykać od drzewa do drzewa, ale Undine powiedziała cicho do męża: „Nie bój się. To jest lord Kühleborn i jest moim wujem. Cieszy się, że wyszłam za ciebie, bo taki był cały jego plan.

— Jest w tobie tyle dziwnych rzeczy — powiedział rycerz — że nie mogę mieć nadziei, że je wszystkie zrozumiem.

Przeszli przez las bez żadnych niefortunnych incydentów, a po drugiej stronie wynajęli powóz, aby wygodnie zawieźć rodzinę do zamku.

Rycerz umieścił w swoim zamku swoją piękną młodą żonę i jej rodzinę. Przez chwilę ich szczęście było doskonałe. Ale wkrótce w długich ciemnych korytarzach starego zamku zaczęły pojawiać się widma. Służący byli przerażeni i nawet sir Huldbrand stwierdził, że dziwne, niesamowite dźwięki zakłócają jego sen.

Pewnego ranka Undine kazała kilku mężczyznom wziąć duży kamień i przykryć fontannę na dziedzińcu. Huldbrand kochał fontannę od dzieciństwa. Jej woda tańczyła i igrała się w słońcu.

Zapytał żonę, dlaczego kazała ją zatkać, a ona odpowiedziała: „To powstrzyma mojego wuja, lorda Kühleborna, od przeszkadzania nam”. I od tego momentu nawiedzanie zamku ustało.

Kilka tygodni później rycerz otrzymał drobny prezent. Była to rękawiczka zielonej damy, do której przypięta była wiadomość:

– Czy godne rycerza jest zapomnieć o obietnicy danej wieśniaczce? Był sygnowany nazwiskiem Bertilda.

Kiedy przeczytał notatkę, sir Huldbrand przypomniał sobie powód, dla którego odbył podróż przez las do jeziora. Drugą rękawiczkę pary dostał od dziewczyny, Bertildy, i obiecał zgłosić się do niej ze wszystkim, co znajdzie w jeziorze pod lasem. Co mógł zrobić? Rycerz musi dotrzymać danego słowa. Wysłał wiadomość z zaproszeniem jej i jej rodziców do zamku. Tak się złożyło, że przybyli w dniu 19. urodzin Undine. Sir Huldbrand przyjął je z Undine u boku i powiedział: „Moja Pani, wysłałaś mnie na wyprawę do jeziora za lasami i poprosiłaś, abym pokazał ci, co tam znalazłem. I oto ona, moja żona”.

Nie był tak naiwny, by sądzić, że Bertilda byłaby zadowolona z tej wiadomości, ale uśmiechnęła się łaskawie.

Jej ojciec powiedział: „Chociaż nazywam siebie ojcem Bertildy i myślę o niej jak o własnej córce, w rzeczywistości wiele lat temu znalazłem ją porzuconą w tym samym lesie. Była mokra i zmarznięta i nie mogła powiedzieć, gdzie mieszka. Zabrałem ją do domu i bałem się, że może umrzeć z powodu gorączki, ale jak widzisz, wszystko potoczyło się dobrze. Chociaż nie znamy jej prawdziwych urodzin, zawsze obchodziliśmy je właśnie w tym dniu, który jest rocznicą jej odnalezienia.

Tego wieczoru odbyli podwójną uroczystość, z ucztowaniem, muzyką i tańcami. Ale sir Huldbrand zauważył, że żona rybaka wpatruje się w Bertildę. Pewnego razu, gdy orkiestra przestała grać, zarzuciła ramiona na Bertildę i powiedziała głośno, aby wszyscy mogli usłyszeć: „Moje dziecko!”

Bertilda odepchnęła ją i powiedziała: „Ona kłamie, to nieprawda!”

Ale kobieta upierała się: „Czuję to. Ona jest moim dzieckiem”.

„Jak śmiesz mówić takie kłamstwa”, odkrzyknęła Bertilda. — Oskarżasz mnie, że jestem córką nieszczęsnego rybaka! Jesteś demonem!”

„Stała się podła”, powiedziała żona rybaka, „ale mimo to wiem, że jest moja”.

„I ja też to czuję”, powiedział jej mąż.

Do tej pory kłótnia była dość gorąca. Cały dwór obserwował rozwój kłótni. Undine podeszła, by objąć Bertildę. „To prawda. Jesteś moją siostrą – powiedziała – nie z urodzenia, ale dlatego, że mieliśmy tych samych rodziców, którzy się nami opiekowali.

Później tej nocy sir Huldbrand siedział sam ze swoją żoną. Powiedział: „Teraz nadszedł czas, abyś opowiedział mi swoją historię”.

Wyjaśniła, że jej wujek, Lord Kühleborn, zabrał małą Bertildę od jej prawdziwych rodziców, rybaka i jej żony. W na jej miejsce podarował im jego siostrzenicę, Undine. Urodziła się jako nimfa wodna. Woda płynęła w jej żyłach i mogła dowolnie zmieniać kształt. W jej naturze leżała psotność i płatanie figli. A jednak zawsze jej marzeniem było wiedzieć, jak to jest mieć ludzkie serce. Teraz, kiedy się z nią ożenił, to marzenie się spełniło. Miała ciało, krew i uczucia. Dopóki jego miłość pozostanie prawdziwa, ona pozostanie śmiertelnikiem i będzie żyła u jego boku.

Nawet rano uparta Bertilda nie zaakceptowałaby życzliwego rybaka i jego żony jako swoich prawdziwych rodziców. Mieli tak złamane serce, że opuścili zamek i wrócili do swojej chaty. Jej rodzice zastępczy byli na nią źli i pokłóciła się też i z nimi. Mimo to pozostała przyjaciółką Undine i pozostała w zamku. Sir Huldbrand, Undine i Bertilda często chodzili razem, idąc ramię w ramię, a cała trójka była prawie nierozłączna. Pewnego dnia, gdy szli brzegiem Dunaju, Bertilda powiedziała: „Och, jak bardzo bym chciała, żeby pewnego dnia mogła zobaczyć Wiedeń!”

„Tak, czy nie byłoby to po prostu wspaniałe?” Zgodziła się Undine. Jak szlachetny sir Huldbrand mógł odmówić prośbom dwóch tak pięknych dam? Kazał załatwić sprawę i przygotowano łódź, aby mogli płynąć wzdłuż Dunaju do Wiednia.

Na początku rejs dla przyjemności przebiegał gładko, ale potem wujek Undine, lord Kühleborn, nie mógł powstrzymać się od płatania swoich starych sztuczek. Posłał duże fale, które kołysały łodzią z boku na bok, i sprawił, że wszyscy na pokładzie poczuli się chorzy. W nocy wył jak wiatr i nie pozwalał im zasnąć. Nawet sir Huldbrand czuł się okropnie. Bertilda, która była praktycznie zielona z powodu choroby morskiej, poskarżyła się mu: „Gdybyś poślubił mnie, prawdziwą kobietę, nie miałbyś wszystkich tych problemów. Nawet jeśli moi rodzice naprawdę są tymi nędznymi staruszkami, przynajmniej nie mam demonów dla krewnych.

Hulbrand, który nie był sobą, chwiejnym krokiem wspiął się na pokład, gdzie zastał Undine wpatrującą się w wzburzone fale. Jej twarz była biała, a jej blond włosy powiewały na wietrze. Zbeształ ją i zapytał: „Nie możesz zrobić nic, by powstrzymać wuja?”

Undine powiedziała po prostu: „Mogę tylko spróbować”. Poszła na dziób łodzi i zawołała: „Mój wuju, Lordzie Kühleborn, czy nie możesz zaakceptować tego, że jestem teraz człowiekiem? Musisz zostawić mnie i mojego męża w spokoju!” Jej głos miał magiczną, eteryczną jakość.

Kiedy usłyszał swoją siostrzenicę, Lord Kühleborn wynurzył swoją upiorną białą głowę z wody przed statkiem. Marynarze krzyczeli, gdy podniósł dziób wszyscy zaczęli ślizać się po pokładzie. W tym momencie, gdy dwójka starała się złapać linę lub maszt, Huldbrand zawołał: „Och, dlaczego nie poślubiłem Bertildę, kiedy miałem okazję?”

Te słowa trafiły prosto do serca Undine i zdruzgotały je. Jej twarz była prawie przezroczysta. Jej ciało przybrało postać półpłynną, pół kobiety - pół wody, i przelała się przez burtę łodzi do wirującego Dunaju.

Huldbrand chwycił reling i zawołał za nią: „Undine, wybacz mi, nie miałem na myśli tego, co powiedziałem”, ale było już za późno – jej już nie było. Rzeka znów była spokojna.

Huldbrand i Bertilda wrócili do zamku, a jakiś czas później wzięli ślub. Pewnego ranka Bertilda kazała usunąć wielki kamień z fontanny. Po raz kolejny wody bawiły się tak wesoło, jak w dzieciństwie Huldbranda. Ale tej nocy ze studni wyślizgnęła się wodnista zjawa i wbiegła po schodach zamku. Wpłynęła pod drzwiami pokoju, w którym Huldbrand spał obok swojej żony. Krople wody uformowały się w kształt pięknej młodej kobiety. Położyła usta na policzku śpiącego rycerza i pocałowała go. W tym momencie był martwy.

 

Ilustracje: Arthur Rackham (1909)

#Udine#Folklor#Niemcy
{}× 8
Komentarze
@Wiesia
@Wiesia · około 2 miesiące temu
Piękna opowieść.
{}× 4
@Christina
@Christina · około 2 miesiące temu
Dziękuję :)
{}× 1
@wybrana84
@wybrana84 · około 2 miesiące temu
Cudna, mogę te Twoje opowieści czytać godzinami 👍😉💚
{}× 2
@Christina
@Christina · około 2 miesiące temu
Dziękuję. Na początku bardzo podobały mi się obrazki. Więc zaczęłam czytać, i złapałam się na tym, że jestem bardzo ciekawa zakończenia. Jako, że historia przypomina trochę "Małą Syrenkę" - dzielę się.
{}× 1
@jatymyoni
@jatymyoni · około 2 miesiące temu
Cudowna baśń.
{}× 1
@Christina
@Christina · około 2 miesiące temu
Dziękuję.
{}× 1

Archiwum

{}

2020

  • O nas
  • Kontakt
  • Pomoc
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • © 2021 nakanapie.pl
    Zrobione z {} na Pradze Południe