Avatar @MAD_ABOUT_YOU

@MAD_ABOUT_YOU

Bibliotekarz
68 obserwujących. 46 obserwowanych.
Kanapowicz od 2 lat. Ostatnio tutaj około 3 godziny temu.
{} blog_8_dzien_tygodnia
{} Napisz wiadomość
68 obserwujących.
46 obserwowanych.
Kanapowicz od 2 lat. Ostatnio tutaj około 3 godziny temu.
sobota, 16 maja 2020

Gena nie wydłubiesz...

Męskie wieczorne rozmowy moich dwóch facetów, których dzielą 33 lata.
S: Tata, a jak byłeś mały to były już na świecie słodycze? A żelki były?
O: Nie pamietam, były galaretki, żelek raczej nie.
S: Wiesz, to ja raczej nie mógłbym żyć w twoich czasach jak nie było wtedy żelek. Bo wiesz, ja najbardziej to jednak żelki lubię. Tata, a jak byłeś mały to jakie jadłeś słodycze?
O: Ciastka i czekoladę.
S: Czekoladę? Serio? Tylko to? A chociaż białą?
O: Nie.
S: Nie? Taką zwykłą jadłeś? To chyba byliście biedni jak taką zwykłą jadłeś.

Ojciec jak co najmniej dinozaur jakiś 😂

Wciąż zadziwia mnie fakt, że to moje najmłodsze czasami (nie tu akurat) potrafi używać tak dorosłych, mądrych i adekwatnych do różnych sytuacji słów, których w zwykłej rozmowie o banalnych i codziennych rzeczach nikt by nie użył, bo wydają się zbyt wyszukane, a z drugiej strony dziwi się rzeczom tak prostym i oczywistym.
#mlody
{}× 15
Komentarze
@Sargento_Garcia
@Sargento_Garcia · ponad rok temu
Moja córka średnio raz w tygodniu ogląda Misia i za każdym razem dziwi się, że my wszyscy nie zwariowaliśmy w czasach tak przesiąkniętych paranoją. Coś jej z tego filmu zostało w głowie i dzisiaj podczas robienia zakupów wprowadziła wszystkich dorosłych w konsternację. Kobieta stojąca przed nami w kolejce do kasy wyładowała stos zakupów na taśmę przed kasą, poczekała aż kasjerka wszystko zeskanuje, spakowała zakupy to torby i... ponownie wszystko wypakowała bo portfel był na dnie torby. Córka stała z boku, przyglądała się całemu zajściu i pewnym momencie głośno skomentowała "ta pani, ze swoim bezkrytycznym zachowaniem, idealnie by się nadawała do podsuwania pomysłów Barei na kolejne sceny do misia".
{}× 6
@Renax
@Renax · ponad rok temu
A co się dziwi..... Taki świat.
{}
@jatymyoni
@jatymyoni · ponad rok temu
Gratuluję, masz twórczą córkę.
{}
@jatymyoni
@jatymyoni · ponad rok temu
Ja miałam gorszy problem z moją około 3 letnią córką, po zabiciu ks. Popiełuszki. Na widok milicjanta na ulicy, stawała i pokazując palcem na niego wykrzykiwała: "Mamo, czy to ten pan zabił księdza Popiełuszkę?".
{}× 4
@Sargento_Garcia
@Sargento_Garcia · ponad rok temu
@jatymyoni ona ma wrodzony, trafiający w sedno i ograniczany tylko ramami kultury językowej dar mówienia.
{}× 3
@Renax
@Renax · ponad rok temu
A to już jej zostanie. Też to mam, to wiem, że w życiu dorosłym ten dar nie popłaca. Niestety jest nieuleczalny. Ale Bareja co jakiś czas się odradza...., więc nie ma co się dziwić. Ponoć człowiek do wszystkiego przywyka....
{}× 2
@Sargento_Garcia
@Sargento_Garcia · ponad rok temu
@Renax Niestety wiem, znam to z autopsji.
Ja z kolei potrafię bardzo mocno i boleśnie "uderzyć" słowem, i nie mam wtedy żadnych zahamowań. Dlatego wolę się w porę wycofać z dyskusji i zamilknąć, niż pozwolić aby język się rozkręcił.
{}× 2
@jatymyoni
@jatymyoni · ponad rok temu
@Renax Nie wiem czy nie popłaca. Patrząc się na moją córkę i jej grono przyjaciół, to raczej powiedziałabym, że się sprawdza.
{}× 1
@MAD_ABOUT_YOU
@MAD_ABOUT_YOU · ponad rok temu
No właśnie, chyba tacy ludzie mają większą siłę przebicia. Ja tak nie umiem i niestety pokutuje to tym, że nie umiem się obronić i postawić. Moje najmłodsze takie jest. I z jednej strony wolałabym żeby nie był, ale z drugiej wiem, że przynajmniej nikt nim nie będzie pomiatał bo będzie się umiał sprzeciwić i powiedzieć co myśli. I spłynie to po nim, a nie będzie kisił w sobie jak ja. Może, nie wiem.
{}× 1
@Renax
@Renax · ponad rok temu
@jatymyoniAle Ania nie mieszka na polskiej prowincji...
@Madaboutyou (przepr. -że skrotowo i wpro)
Wszyatko zależy od tego czy za śmiałością wypowiedzi będzie się kryła inteligencja. Jeśli obie idą w parze to jest ok. Ale to fakt, łatwiej żyje się asertywnym.
{}× 2
@Renax
@Renax · ponad rok temu
Jeszcze tak ogólnie dodam w tym temacie, nie odnosząc do waszych dzieci, ale tego co doświadczyłam o celności języka. Są różne rodzaje cwlności. Część jest dobra, a część zła. Są ludzie, którzy celnie skwitują daną sytuację i zazwyczaj to jest fajne, ale są też osoby po prolstu uszczypliwe. Znałam takich. Owszem. Byli celni i asertywni i nie dali się, ale k9mpletnie przy tym ranili innych. Ale byli tacy asertywni i celni bez krzywdzenia rozmówcy. I to już jest kwestia egoizmu albo jego braku. A to już jest sprawa indywidualna. Ale po latach nauczyłam się też cenić ludzi zgodnych. Z kolei są też ludzie pozornie zgodni. Przytakują, a w duchu mówią coś innego. Z kolei mimo wszystko innej asertywności oczekuje się od dziecka, a innej od dorosłego.
{}× 2
@jatymyoni
@jatymyoni · ponad rok temu
@MAD_ABOUT_YOU Po mojej córce to nie spływa, też przeżywa. @Renaxświetnie to ujełaś, zawsze jest granica, aby nie krzywdzić innych.
{}× 2
@Renax
@Renax · ponad rok temu
Z tym kiszeniem w sobie to ja też mam taki typ charakteru, a to niedobrze. Ale i potrafię 'palnąć'. Reakcje były różne. Inteligentni ludzie lubili inteligentną odpowiedź, nawet z lekką szpilką, ale zadufani w sobie już nie. Pamiętam z goryczą, jak wybuchnęłam śmiechem jak szefowa chwaliła się, że do Pacanowa jechała. Po co mi to było.... Natomiast pamiętam też, że jednemu majorowi palnęłam, że jest męską szowinistyczną świnią. Nawet się ucieszył, bo przyznał mi rację.
Natomiast miałam koleżankę, która była celna, ale do przesady. Jak się mówi komuś szukającemu miłości, że jego wybranek jest od siedmiu boleści, albo bezrobotnemu, że jej ojciec to nie może pracowników znaleźć, bo każdy jest nieukiem i ofermą... To już krzywdzi.
{}× 1
@jatymyoni
@jatymyoni · ponad rok temu
Ja wolę nie powiedzieć nic, niż palnąć.
{}× 1
@Renax
@Renax · ponad rok temu
To Ci pozwala unikać wielu kłopotów, z pewnością. Mi to samo leci.
A w takim razie po kim Ania ma to wygadanie?
{}× 2
@jatymyoni
@jatymyoni · ponad rok temu
Po sąsiedzie 😜. Ma chyba po mnie łatwość nawiązywania kontaktu, ale też utrzymywania pewnego dystansu, bardziej słuchać niż mówić. Wiem z kim mogę być szczera i mówić to co myślę,a w innych wypadkach milczę. Ania przechodziła trening jako dziecko, wiecznie ktoś jej zarzucał że pyskata, wyszczekana, a przecież ryby i dzieci głosu nie mają. Ja zawsze uważałam za Korczakiem, że dziecko jest takim samym człowiekiem jak ja, tylko jest mniejsze.
{}× 2
@oliwa
@oliwa · ponad rok temu
Niech opowie młodemu o wyrobach czekoladopodobnych;)
{}× 5
@Renax
@Renax · ponad rok temu
Oni tego nie rozumieją. Może ALternatywy 4 małemu puść...
{}× 2
@MAD_ABOUT_YOU
@MAD_ABOUT_YOU · ponad rok temu
Dla nich fakt nieposiadania w dzieciństwie telefonu, tabletu czy komputera jest już wystarczającym szokiem. Jak mówię najstarszemu, że pierwszy telefon komórkowy dostałam na drugim roku studiów, to słyszę, że mi współczuje. Choć w porównaniu z innymi dziećmi moje i tak późno je dostały. Syn dopiero w 8 klasie, córka w 6, ale tylko w ramach nagrody za świadectwo z paskiem. Najmłodszy nadal nie ma. Odgraża się co prawda, że kupi sobie za pieniążki z komunii, ale to nadal my z mężem mamy decydujące zdanie w tej kwestii i wątpię, żebyśmy się na to zgodzili już teraz. Ale nie wyprowadzam go jeszcze z błędu, niech sobie chłopaczek pomarzy 😂
{}
@oliwa
@oliwa · ponad rok temu
To moi trochę wcześniej, w czwartej klasie. A i tak byli ostatnimi w klasie bez telefonu.
{}× 1
@Christina
@Christina · ponad rok temu
W bardzo wczesnej młodości nie posiadałam telefonu, tabletu czy komputera. Był nawet taki okres kiedy telewizora w domu nie było. A mimo to uważam, że miałam bardzo szczęśliwe dzieciństwo. W życiu nie zamieniłabym na współczesne.
{}× 3
@MAD_ABOUT_YOU
@MAD_ABOUT_YOU · ponad rok temu
Ja mojego też, za żadne skarby świata. Było może i biedniejsze, niż to, jakie mają moje dzieci, ale tak beztroskie i szczęśliwe, że aż chciałoby się powiedzieć „ Chwilo trwaj”.
{}× 3
@oliwa
@oliwa · ponad rok temu
Ja też wychowałam się bez komputera czy telefonu, nawet stacjonarnego. Trochę kłopotów z tym było, zwłaszcza z pisaniem prac na studiach, ale też nie żałuję;)
{}× 2
@Christina
@Christina · ponad rok temu
@MAD_ABOUT_YOU ...jakże jesteś piękna! Może i biedniejsze, ale za to masz co opowiadać wnukom dzieciom znaczy.
{}× 2
@jatymyoni
@jatymyoni · ponad rok temu
Chyba nie byłabym szczęśliwa mając telefon komórkowy na studiach. Tak był jeden telefon w akademiku na portierni, dzwonić w razie kataklizmu. Dzięki temu mogłam zameldować się w niedzielę wieczorem, że już w poniedziałek gdzieś wybyć w Polskę. W piątek wracałam grzecznie do domu po "całym tygodniu" spędzonym na studiach w Gliwicach.
{}× 4
@Renax
@Renax · ponad rok temu
Ja raz w tygodniu dzwoniłam, ale jak mieliśmy do Krakowa pojechać to i tak brat mnie znalazł i znalazł powód dlaczego do domu mam przyjechać. Ech. Ale powiem Wam, że to były dobre czasy na randki, bez komórek. Bez esemesów, ileż to człowiek nerwów oszczędził. Powiedział chłopak, że przyjdzie za tydzień, i spokój był. A nawet pamiętam umawianie się na 'czuja'. Bez telefonu. I jakoś intuicja nie zawiodła...
{}× 3
@Christina
@Christina · ponad rok temu
@Renax Skoro randki bez esemesów, to znaczy że listy pisało się częściej?
{}× 1
@MAD_ABOUT_YOU
@MAD_ABOUT_YOU · ponad rok temu
O tak. Ja pamietam jak zawsze na zajęciach z teorii literatury nadrabiałam zaległości towarzyskie pisząc listy. Profesor dwoił się i troił żeby zainteresować nas czymś, co już z nazwy było nieakceptowalne jako informacja łatwa do przyswojenia i zrozumienia. Wszyscy siedzą, coś tam skrobią, a ja... ja zawzięcie piszę, co jakiś czas (by nie wzbudzać podejrzeń), podnoszę głowę, marszczę czoło (że niby rozważam), rzucam dłuższe spojrzenie profesorowi, pełne skupienia, takie, które aż krzyczy: jak pan fantastycznie opowiada i wracam do notatek. Profesor zadowolony, widzi, że zainteresował, widzi że studentka chłonie każde jego słowo. 1,5 godziny później mam napisane dwa dość obszerne, kilkustronicowe listy do koleżanek. 😂
Po studiach, gdy komputery były już w częstszym użytku, nie napisałam ręcznie żadnego listu...😩
{}× 2
@ela_r22
@ela_r22 · ponad rok temu
A okres gdy, czekolada, papierosy, buty, cukier, wędlina ..... były na kartki,... a telefon to tylko u sołtysa i to często nie działał..... a telewizor to tylko my mieliśmy i cała wioska schodziła się żeby oglądać pancernych lub klosa .....to są czasy dinozaurów... aż sama nie mogę to uwierzyć ,,ha,ha
{}× 4
@Renax
@Renax · ponad rok temu
Moi rodzice wspominali te czasy z nostalgią, bo mówili, że ludzie się odwiedzali...
{}× 2
@Renax
@Renax · ponad rok temu
A z telefonem to u nas był u księdza, kierownika pgru i w sąsiedniej wiosce. Jak miałam atak wyrostka to o północy tato pojechał ciągnikiem do sąsiedniej wioski. Na szczęście pogotowie zdążyło.
{}× 2
@Airain
@Airain · ponad rok temu
Buty na kartki posiadałam. Upiornie zielone, płaskie, tzw. kaczuchy (bo kartki nie kartki, ale tylko takie można było kupić). Prawdę mówiąc dziś byłyby całkiem szykowne, ale wtedy uważałam się za ciężko moralnie poszkodowaną. Ale cóż, jak mi w ramach nastoletniego wzrostu także stopy znienacka urosły...
{}× 2
@ela_r22
@ela_r22 · ponad rok temu
Cóż każde pokolenia przeżyło coś,......... co zapisało się na kartach historii. Po latach wspominamy to i sami nie dowierzamy, że to przeżyliśmy, czy aby na pewno tak było?
Moi dziadkowie i rodzice wspominali życie podczas II W.Ś., my z mężem kartki i Stan Wojenny a nasze dzieci i wnuki na pewno będą wspominać COVID-19...
{}× 1
@Renax
@Renax · ponad rok temu
I inne współczesne absurdy. A jest co opowiadać.
{}× 1
@oliwa
@oliwa · ponad rok temu
O, mamo, przypomniało mi się, że z koleżanką zbierałyśmy papierki od czekolad;) Co jakiś czas porównywałyśmy nasze kolekcje. Pamiętam, że najbardziej zazdrościłam jej Toblerone;))

{}× 2
@Renax
@Renax · ponad rok temu
Z Prince Polo?
{}
@oliwa
@oliwa · ponad rok temu
Nie, takich nie miałyśmy;)

{}
@MAD_ABOUT_YOU
@MAD_ABOUT_YOU · ponad rok temu
Nie cierpię Toblerone. Pamietam jak nie było nic w sklepach, a nasz znajomy wracał z Niemiec i przywoził banany, słodycze i właśnie Toblerone. Raz przywiózł Milkę i płakałam do mamy czemu on nie może przywozić nam tej Milki częściej tylko to okropne, twarde Toblerone. Do dziś jej nie jem. Milkę uwielbiam 😁
{}
@oliwa
@oliwa · ponad rok temu
A ja mam cały czas z tyłu głowy, że te Toblerone są nie wiadomo jakie ekskluzywne;)) Pamiętam też dokładnie, kiedy jadłam swojego pierwszego w życiu banana - zobaczyłam na wystawie w sklepiku-budzie pod Dworcem Gdańskim i poprosiłam mamę, żeby mi kupiła na spróbowanie. Był mały, zielony, niedojrzały i na długo zniechęcił mnie do bananów, co oczywiście nie było problemem, bo ich po prostu nie było;)
{}× 2
@Renax
@Renax · ponad rok temu
Co to jest tobercone? Ja miałam Prince polo w złotku. W słownik trzymaliśmy.
{}
@MAD_ABOUT_YOU
@MAD_ABOUT_YOU · ponad rok temu


{}
@Renax
@Renax · ponad rok temu
Pierwsze widzę... Do nas na wieś nie przywozili... Ja się cieszyłam z prince polo. Ale takich białych landrynek jak kiedyś już nie ma...
{}× 1
@Renax
@Renax · ponad rok temu
A gdzie się podziała rozmowa o listach miłosnych i esemesach?
{}
@MAD_ABOUT_YOU
@MAD_ABOUT_YOU · ponad rok temu
Pod pierwszym komentarzem są.
{}
@Renax
@Renax · ponad rok temu
Nie wiedzę.
{}
@MAD_ABOUT_YOU
@MAD_ABOUT_YOU · ponad rok temu
No, też nie widzę, a były? Bo ja kojarzę tylko wątek z telefonami i pisaniem listów. To może właścicielka posta usunęła swój komentarz i zniknęły też inne rzeczy. Nie wiem jak to działa.
{}× 1
@Renax
@Renax · ponad rok temu
Byly
{}× 1

Archiwum

  • O nas
  • Kontakt
  • Pomoc
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • © 2021 nakanapie.pl
    Zrobione z {} na Pradze Południe