Avatar @MAD_ABOUT_YOU

@MAD_ABOUT_YOU

Bibliotekarz
45 obserwujących. 30 obserwowanych.
Kanapowicz od 5 miesięcy. Ostatnio tutaj 13 minut temu.
{} blog_8_dzien_tygodnia
{} Napisz wiadomość
45 obserwujących.
30 obserwowanych.
Kanapowicz od 5 miesięcy. Ostatnio tutaj 13 minut temu.
sobota, 21 marca 2020

To już jutro 😉

No i tym sposobem udało się nam dobrnąć niemal do finału.
Gdybym piła alkohol, to bym sobie dziś urządziła pijacki samotny wieczór. Niestety jestem najbardziej trzeźwą osobą w rodzinie, a nawet na całej mojej ulicy, więc zadowolę się jakimiś innymi rozrywkami. Nie żebym go tak zupełnie nie piła, ze dwa, trzy razy w roku na jakieś piwo się skuszę, natomiast ostatni raz fazę zgonu i kosmicznego kaca zaliczyłam 11 lat temu i było to na tyle bolesne, że skutecznie zniechęciło mnie do dalszej konsumpcji.

Wczoraj dzieciaki zrobiły mi niespodziankę i upiekły tort czekoladowy, dzięki czemu mieliśmy szansę zrobić generalną próbę dmuchania świeczek. Dziś zrobiłam ten właściwy i zamknęłam lodówkę na kłódkę, bo boję się, że niektóre łakomczuchy nie będą w stanie się powstrzymać.
Jak się czuję przed? Tak samo jak dotychczas. Zaliczam wzloty i upadki, dni radosne i depresyjne, ale upływ czasu i starzenie się akurat nie są tym, co zaprząta mój umysł czy jakoś szczególnie przeraża. I tak zawsze wyglądałam na kilka lat młodszą niż jestem. Lubię każdą moją zmarszczkę, choć żadnej tak naprawdę nie widać dopóki nie szczerzę się jak głupi do sera. I każdy siwy włos też lubię, ale może dlatego, że ginie wśród pozostałych jasnych i nie spędza mi snu z powiek. Tych ostatnich zresztą łatwiej się pozbyć. Ostatnio wychowawczyni mojego najstarszego syna stwierdziła, że bardzo wcześnie musiałam go urodzić. Mówię, że dla mnie i owszem było to wcześnie, nawet za wcześnie (byłam najmłodszą matką na porodówce), ale patrząc realnie 24 lata to jest całkiem sensowny wiek na dziecko. Jeszcze, mniej więcej 20 lat temu, większość kobiet nie czekała z tym do trzydziestki. No więc pani uznała, że góra dałaby mi 35 i tym samym sprawiła, że mój skądinąd i tak cudowny wtedy dzień, stał się jeszcze lepszy. Bardzo ciepło zrobiło mi się na serduchu.
Kwestia tego na ile wyglądamy schodzi na drugi plan, bo chyba ważniejsze jest jednak na ile się czujemy. Do momentu wypadku czułam się na takie zwariowane i niepokorne 28. Teraz, po czterech latach depresji, jest to niestety smutne 50. Choć bywają też przebłyski, podczas których doświadczam wielu momentów szczęścia. Dlatego nadal mam nadzieję, że uda się jednak pokonać ten marazm i wrócić do dawnego ja. Trochę zamierzam o to powalczyć.
Jutro czterdziestka 😁
{}× 1
Komentarze
{}