(Zupełnie nie) Zaskakujące rozwiązanie

Jakiś czas temu przeprowadziłam mały eksperyment, z którego dowiedziałam się, że nikt nie czyta bloga, albo nie chce mu się odpowiadać. 
To właściwie dobra wiadomość, bo oznacza, że mogę pisać bzdury i zupełnie się tym nie przejmować. I to właśnie zrobię. 
Wyjaśnię tajemnicę Alana. 
Właściwie nie jest on ani prawdziwą osobą, ani postacią fikcyjną. Jest maską, którą założyłam, by ukryć siebie. Alan nie miał żadnych kompleksów, irracjonalnych fobii ani leku społecznego. Miał zacięcie na społecznika. 
Dlaczego mówię o nim w czasie przeszłym? Powiedzmy, że zrezygnował. Poddał się i tyle.
Jak się narodził? 
Robiłam okładkę na książkę. Ludzie w metrze zawsze się gapią co czytasz. Teoretycznie nie mam nic przeciwko, ale to momentami irytujące.
Trzeba było wymyślić coś kreatywnego - robota nie dla mnie. Tytuł, wydawnictwo, no i autor. Ale jaki?
Już jakiś czas temu, kiedy nie miałam pomysłu na imię brałam sobie jakieś słowo pierwsze litery oddzielałam kropkami i otrzymywałam skrót w tym przypadku:
A. UTOR
Imię na A? Alan 
Ale nazwisko UTOR brzmi źle. 
W takim razie dalej:
U. TOR 
Imię na U? Ukłon w stronę Krzyżaków: Urlich. 
W ten sposób Alan Urlich Tor zkładało się do prostego : Autor.
Koniec tajemnicy. 
Jeśli zobaczycie kogoś z obłożoną książką, na której okładce jest wymieniony Alan Urlich Tor to możecie się przywitać. To z pewnością będę ja :).

Dziękuję,
Nemo
serce

Komentarze:

Książki, recenzje, ogłoszenia, społeczność!

Znajdziesz tu wszystko, czego potrzebuje każdy wielbiciel książek. Załóż konto i korzystaj w pełni ze wszystkich możliwości serwisu.
Zarejestruj się