Wątek: fantasy

Były kanapowicz
Olsza
19 wypowiedzi

Od zawsze jestem jakby uprzedzona do książek fantasy, ale tak w zasadzie chyba tylko ze 2 razy w życiu czytałam tego rodzaju lektury i to tak dawno, że nawet ich nie pamiętam.
Jednym z moich postanowień noworocznych (które zostało wymyślone właśnie przed chwilą ;p) jest przeczytać do samiutkiego końca jakąś książkę z tej kategorii. Żeby się przekonać czy to naprawdę takie niefajne dla mnie. I tu prośba do użytkowników kanapy: mógłby mi ktoś polecić coś ciekawego i zarazem raczej krótkiego? :)

Maynard
843 wypowiedzi

Miło mi, że ktoś przekonuje się do fantasy, w końcu, bądź co bądź, to moja "broszka".
Niestety (lub stety) fantasy to przede wszystkim trylogie i dłuższe serie, tzw. standalone'y czyli jednotomówki to raczej rzadkość. Automatycznie więc, @Olsza, możesz wykreślić "Władcę Pierścieni" Tolkiena, Eddingsa, Glenna Cooka, Canavan itp.

Polecam (jako wstep do gatunku):

1. "Hobbit" Tolkiena - śmieszna, bajkowa, miejscami infantylna ale to w końcu kamień milowy...
2. "Amerykańscy Bogowie", "Nigdziebądź" lub "Gwiezdny Pył" Gaimana - nie jest to stricte fantasy ale ogólnie przyjęta fantastyka
3."Ostatnie życzenie - Miecz Przeznaczenia" Sapkowskiego - polska biblia fantasy, dwa tomy opowiadań o Wiedźminie po których albo się polską fantasy kocha albo nienawidzi.
4. "Mort" - Pratchett'a - salwy śmiechu w Świecie Dysku, bardzo zabawna, mądra opowiastka no i fantasy pełną gębą
5. "Miasteczko Dry Water" - moja pierwsza piątka, też okołofantastyczne, w stylu Straubb'a i Kinga
6. Opowiadania Rogera Zelaznego - ciekawe i też z pogranicza fantasy, s-f, eklektyczne i pomieszane stylistycznie, ale warte przeczytania

Radzę nie uprzedzać się do gatunku, bo jak wiadomo, każdy autor ma swoją wyobraźnię, styl pisarski, tematykę, target oraz objętość (książkową ma się rozumieć :-))
Mnie do gustu przypada raczej kanon, który stanowi moją kolekcję, do której zapraszam:

http://nakanapie.pl/collection/65727/andrzej-sapkowski-rekomenduje-czyli-kanon-fantasy.htm

Niestety wśród tzw. współczesnych twórców ciężko znaleźć coś naprawdę godnego uwagi a większość twórców nudnawo bajdurzy, lub kopiuje klasyków. Ostatnio w ogóle zaobserwować można wysyp autorów a raczej autorek, których targetem są nastoletnie panny. Tematyka tych powieści to perypetie jakiś wojowniczych księżniczek, czarownic albo wampirzyc. Drugą hybrydą są książki powstałe na kanwie sukcesu Harrego Potter'a (Broń Boże NIE zaliczam tego do Fantasy!!). Mam na myśli wszystkich Percych Jacksonów, Ulissesów Moorów i innych Serii Niefortunnych Zdarzeń. Stylistycznie wypada to raczej miernie.

misha
289 wypowiedzi

Według mnie "Ostatnie Życzenie - Miecz Przeznaczenia" Sapkowskiego, o których wspominał Maynard, jest naprawdę warte przeczytania. ;)

Były kanapowicz
Olsza
19 wypowiedzi

Dziękuję Wam bardzo za pomoc ;) Myślę, że zacznę od lektury "Mort" Pratchett'a, bo natknęłam się nie raz na cytaty z jego książek i przypadło mi do gustu jego poczucie humoru. Teraz pozostaje tylko dorwać tą książkę, co mam nadzieję uda mi się niedługo.

Roselle
23 wypowiedzi

Ja polecam za to serię "Gone" autorstwa Michaela Granta. Nie jest to typowe fantasy z magicznymi stworzeniami i dziwnymi stworami, ale gwarantuje dobre spędzenie czasu ;)

oga
133 wypowiedzi

Nikt nie wspomniał o Ziemiomorzu Ursuli Le Guin? To cykl, co prawda (dziedziczna choroba fantasy, jak zauwazył Maynard), ale nie są to olbrzymie tomiszcza, tylko kilka małych książeczek. A przecież to tam ukształtowały się najważniejsze elementy świata fantasy, powielane potem przez setki autorów. I są to bardzo piękne i mądre ksiązki (jak w ogóle u Le Guin, mądrej i niezwykłej autorki)
Poczatkującemu czytelnikowi fantasy poleciłabym więc "Czarnoksiężnika z Archipelagu", pierwszą część cyklu o Ziemiomorzu. Tylko, uwaga: w tłumaczeniu Stanisława Barańczaka! (gdy się zaczął w Polsce boom na książki sf i fantasy, pojawiły się też jakieś inne tłumaczenia, których nie polecam)

Kobra94
376 wypowiedzi

Ja na fantastykę kiedyś nie mogłam patrzeć. Była to wg mnie najgorsza forma książek. A od jakiegoś czasu nie czytam nic innego, tak się wciągnęłam, że żadna książka z jakiegokolwiek innego gatunku nie może mnie zadowolić

Jjolka
99 wypowiedzi

Dopiero niedawno do mnie dotarło, że najbardziej w książkach i filmach cenię fantastykę. Największym zaskoczeniem było dla mnie niepozorne "Zmory Alaizabel"Chrisa Woodinga.Świetne. Całkiem inna od dotychczas czytanych. I oczarowałam się "Tunelami" Rodericka Gordona i Briana Williamsa.

Kikunia
110 wypowiedzi

"Miecz Aniołów" Jacka Piekary
Andrzej Ziemiański "Achaja"
"Gry Endera" Orsona Scotta Carda
"Limes inferior" Janusza A.
"Koło czasu" Roberta Jordana
''Malowany Człowiek'' Petera v Bretta

xaveir1993
50 wypowiedzi

A co sądzicie o Feliksie W. Kresie? Ja przeczytałem jedną jego książkę i jestem pewien że przeczytam następne. Jestem zdziwiony że nikt nie wypisał sagi "Diuna" F. Herberta, jak dla mnie jest to jedna z najlepszych sag fantasy.

Maynard
843 wypowiedzi

@xaveir1993, "Diuna" to raczej S-f z mocnymi elementami fantasy, ale jednak S-f (kosmos, statki, lasery i technologia - czyli zaprzeczenie fantasy). To tak jakby do fantasy zaliczyć "Gwiezdne wojny". Kres to raczej ciekawe pomysły i tylko pomysły, jak dla mnie stylistycznie i merytorycznie wypada to jednak blado. Próbowałem przebrnąć przez "Piekło i szpadę" ale powalił mnie chaos i przegadanie. Dużo bardziej do fantasy zaliczyłbym cykl o Kotołaku Lewandowskiego o którym również nikt nie napisał, ja go nie czytałem więc milczę...

frodo
2233 wypowiedzi

Pozwolę się nie zgodzić z przedmówcą: Feliks Kres to właśnie dla mnie jeden z pierwszych w Polsce pisarzy, piszących w konwencji fantasy, od bodaj dobrych dwudziestu lat: jego kraina Szerer, to archetypiczna kraina fantasy - magia, umowne średniowiecze, rozumne nieludzkie rasy. A "Księgi całości" (czyli Cykl o Szererze) to klasyk polskiej fantasy. Więc z czystym sumieniem polecam lekturę jego książek dla miłośników gatunku. A "Kotołak" Lewandowskiego to też klasyk naszej rodzimej fantasy (1993) i również dobra lektura.

Edytowany przez użytkownika frodo 14/02/2011 08:53.
Maynard
843 wypowiedzi

Hmm..@frodo, Sagi o Szererze nie czytałem, więc się nie wypowiadam, o Kresie pisałem w odniesieniu do zbiorów opowiadań z m.in. "Piekła i szpady" (kontynuacje to np. "Klejnot i Wachlarz") które chyba raczej nie odniosły większego sukcesu, bo nikt o nich nie pisze. Za "Północną granicę" mam zamiar wziąć się za dni kilka, więc napiszę czy się spodobała. A co sądzicie o pisarstwie pań, które, tak jak pan Kres, są na rynku od dobrych kilkunastu lat czyli Annach: Brzezińskiej i Białołęckiej?
Ja osobiście nie przepadam za pierwszą ale za to lubię drugą.

frodo
2233 wypowiedzi

Po lekturze "Sagi o zbóju Twardokęsku" i "Opowieści z Wilżyńskiej Doliny" czuje przesyt prozą pani Brzezińskiej. Jak już to tylko w formie krótkiej - opowiadania w czasopismach.branżowych. A Białołęcka? Po świetnych pierwszych rzeczach, jak dla mnie poszła za bardzo w "młodzieżową fantasy". Także średnio lubię ich pisarstwo.

Kobaltowa
146 wypowiedzi

Polskie autorki fantasy i już można załapać bakcyla, albo ktoś zza Wschodniej granicy? Moze tak "Dożywocie"?
Ale prawda jest taka, jak komuś się nie podoba, to raczje się nie spodoba. Po co na siłę? ;)

zaczytana12
2 wypowiedzi

Ja miałam podobnie jak Kobra94 :) Też wydawało mi się, że nic ciekawego w tym akurat gatunku nie ma... Ale zmieniłam jednak zdanie ;) I nawet dla jednej z moich uczennic planuje zakup książki (ale w formie elektronicznej) zatytułowanej - "Enquo" i napisanej przez polską autorkę Ligię Hubert.

Maynard
843 wypowiedzi

Ze "Wschodu" to polecam Nika Pierumowa (szczególnie ciąg dalszy "Władcy Pierścieni" pt. "Pierścień mroku") oraz Siergieja Łukjanienkę i jego tetralogię o patrolach (to raczej urban fantasy)

frodo
2233 wypowiedzi

Owszem Pierumow i jego trylogia jak najbardziej. Tylko, że to również niezłe tomiszcza. Ale miłośnicy fantasy, są do tego przyzwyczajeni.

Anne_13
2 wypowiedzi

Ja gorąco polecam smoczy cykl Anne McCaffrey z jej pierwszym tomem 'Jeźdźcy smoków z Pern.' Co prawda cała seria to sci-fi, ale jak dla mnie po przeczytaniu pierwszego tomu, wcale tego nie czuć:P
Fajnie się również czyta książki Andre Norton z cyklu 'Świat Czarownic':)

Cropka
33 wypowiedzi

Ja fantasy czytam od 8 roku życia, kiedy zaczęłam czytać książki. Do tej pory (mam 15 lat) zostało mi zamiłowanie do tego gatunku. Inne książki mnie nie satysfakcjonują.

Wymienię Ci teraz takie młodzieżowe fantasy bez smoków itp, tylko po prostu mlodzieżówki z mnóstwem elementów fantasy
- cykl "Pendragon" D. J. MacHale'a
- cykl "Dary Anioła" Cassandry Clare
- trylogię "Magiczny krąg" Libby Bray
- cykl "GONE" Michaela Granta
- trylogię "Igrzyska śmierci" Suzanne Collins

A tu takie typowe ze smokami, elfami, krasnoludami itp.
- cykl "Jeźdźcy smoków z Pern" Anne McCaffrey
- cykl "Eragon" Christophera Paoliniego
- cykl "Wojny duszków" Herbiego Brennana

Życzę powodzenia w przygodzie z fantastyką ;)

Edytowany przez użytkownika Cropka 03/03/2011 13:08.
Nieznajoma
17 wypowiedzi

Hej, powoli! Zacznijmy od tego, że FANTASY i FANTASTYKA to zupełnie coś innego!
Fantasy to właśnie Tolkien, czy Paolini - czyli nieistniejąca kraina, czasy średniowiecza, magia i walki na miecze.
Fantastyka - D. J. MacHale, czy Cassandra Clare. To znaczy czasy współczesne lub przyszłość, wydarzenia realne splatające się z ludzką fantazją (to znaczy wampiry, wilkolaki, upadłe anioły, czy co tam jeszcze...) Chociaż może właściwie powinno się mówić, że to s/f.
A przynajmniej tak to się zazwyczaj dzieli. Więc te 'młodzieżowe fantasy bez smoków' o których pisze Cropka to właśnie fantastyka.

enedtil
170 wypowiedzi

@Nieznajoma -> o kurcze, nie rozśmieszaj mnie ;-) Wydaje mi się, że "troszkę" się mylisz. Nie wdając się w szczegóły - fantastyka to dziedzina literatury, a fantasy to jeden z jej gatunków ;-)

Maynard
843 wypowiedzi

Tak jest @enedtil. Mamy jeden wielki praocean Fantastyki, gdzie macerują się wesoło gatunki, czyli s-f, fantasy, realizm magiczny itd, w brzuchach których znajdują się liczne mniejsze subgatunki czyli dla fantasy będzie to np. epic, urban, czy dark, a dla s-f - steampunk, cyberpunk i inne, więc lepiej poczytać literatury branżowej (np. polecam "Rękopis znaleziony w smoczej jaskini" Sapkowskiego) i dopiero potem wydawać jakieś sądy, że "fantasy i fantastyka to coś innego" (sic! i to podwójny). Wampiry, wilkołaki i sukkuby w ramionach niewinnych licealistek, modne jak cholera po "Zmierzchu" (sic!), to również odgałęzienie fantastyki czyli Paranormal romance. Nie wiem gdzie sklasyfikować np. "Zastępy anielskie" Kossakowskiej czy "Kuzynki" Pilipiuka, bo nigdzie mi to nie pasuje, więc najlepiej nazwać to po prostu - fantastyką. pozdrawiam.

Yoggobela
144 wypowiedzi

O ile się nie mylę, to "Kuzynki" Pilipiuka zaliczają się do rural fantasy.

Maynard
843 wypowiedzi

hmmm...nie spotkałem się z tym jeszcze.."rural" czyli "wiejski"? Wiejska fantastyka to raczej "Wodnikowe wzgórze" albo "Jakub Wedrowycz" :-))))

Rejestracja jest darmowa i szybka.
Zajestruj się teraz!