Temat:

Konkurs: Świr i apokalipsa wg kretyna

2012-07-10 07:14 #
Zapraszam Was na konkurs, w którym do wygrania będą trzy książki Jerzego Alta, "Świr i apokalipsa wg kretyna"





Jak wyglądałoby życie współczesnego Don Kichota?

Jak wyglądałoby życie człowieka, którego sny i marzenia są tak silne, że stają się rzeczywistością, a każdy z jego zmysłów zaczyna egzystować na swój własny rachunek i próbuje zdobyć dominację w percepcji świata?

Odpowiedź na te pytania możemy znaleźć w niniejszej książce. Każda z przedstawionych w niej historii stanowi wyraz próby zmierzenia się bohatera z rzeczywistością, próby, która, paradoksalnie, pokazuje, że to, co rzeczywiste, jest zawsze relatywne i nie daje się ująć w racjonalny porządek. Tytułowa "apokalipsa" jest zatem, zgodnie z etymologią pojęcia, swego rodzaju odkrywaniem, przewidywaniem tego, co wciąż pozostaje ukryte za zasłoną porządkującego rozumu. Narrator zabiera czytelnika w podróż po własnym, wielowymiarowym i bogatym świecie, pełnym paradoksów, ironii, absurdów i niezwykłych zdarzeń.

Książkę można zakupić w atrakcyjnej cenie na stronie autora. Do 15 lipca przesyłka gratis!


A jeżeli chcesz wziąć udział w konkursie to mam dla Ciebie zadanie

Lubisz śnić? Jeżeli tak, to zamknij oczy, zapadnij w sen i opisz krótko nam co zobaczyłaś/eś. Przedstaw swój świat marzeń sennych, a może koszmarów?

Najciekawsze, najzabawniejsze opisy nagrodzimy książkami Jerzego Alta, "Świr i apokalipsa wg kretyna"


Dodatkowe zasady
1) W konkursie może wziąć udział każdy zarejestrowany użytkownik nakanapie.pl. Konto w serwisie można założyć na stronie Rejestracja w serwisie nakanapie.pl

2) Poniżej, w komentarzach, umieść swoją odpowiedź na zadanie umieszczone powyżej.

3) Wybierając najciekawsze odpowiedzi będziemy zwracali uwagę na poprawność językową wypowiedzi konkursowych.

4) Miejsce na Wasze wypowiedzi znajduje się poniżej. Każdy użytkownik może zgłosić jedną wyowiedź konkursową.

5) Z nagrodzonymi osobami skontaktujemy się niezwłocznie po ogłoszeniu wyników konkursu, za pomocą poczty wewnętrznej serwisu.

6) Jeżeli w okresie 30 dni od zakończenia konkursu, nagrodzona osoba nie przekaże danych niezbędnych do wysyłki nagrody, nagroda ta przepada na rzecz serwisu nakanapie.pl.

7) W sprawie nagród, wysyłki oraz spraw związanych z konkursem korespondencję można kierować na adres: konkursy@nakanapie.pl

8) Konkurs trwa do 16.07.2012! (włącznie)

Powodzenia!
# 2012-07-10 07:14
@Argetlam
@Argetlam
11 książek · 215 postów
2012-07-10 09:24 #
Stoję w lesie nad wielkim dołem. Wokół grupka znajomych. W dole majaczy jakiś niewyraźny, biały kształt. Starsza pani podchodzi z laską i torbą na zakupy krzycząc na nas, lecz my tego nie rozumiemy.
Akcja przenosi się pod potężne, niebieskie drzwi. Stoimy grupą, a dwie osoby poszły na zwiady. Nagle wypadają zza rogu krzycząc. Tuż za nimi, niczym w filmach sensacyjnych średniej klasy wyłania się zardzewiały, biały samochód. Pędzi prosto na nas.
Uciekamy do magazynu otwierając potężne drzwi w niewiadomy sposób.
Okazało się, że trafiliśmy tajemniczego domu, akurat po remoncie. Białe ściany były świeżo pomalowane a meble i wielkie, niebieskie beczki stały przykryte półprzezroczystą folią.
Chowamy się za to, co mamy najbliżej, u mnie padło na kanapę. Zrobiliśmy to w dosłownie ostatniej chwili, bowiem w tym samym momencie wpadła do domu kobieta, wypowiadając jakże tajemnicze słowa: boczek... boczek... boczek...
# 2012-07-10 09:24
@Vrak
@Vrak
23 książek · 2 postów
2012-07-10 18:32 #
Sen zawsze był nieodzownym elementem życia ludzkiego. Od czasów jaskiniowców, jak i po erę nanotechnologii i po „starwarsowe” światy, człowiek będzie śnić.

Jestem przygnieciony jakimiś przedmiotami, których moje ubogie słownictwo nie jest w stanie opisać, a może te rzeczy nie mogą być opisane? Może gdy dobieram już odpowiednie słowa, one zmieniają swoje kształty, rozmiary jak i faktury, bym nie mógł określić ich na nowo. Jestem we wnętrzu jakieś… maszynerii, tak mi się wydaje. Przygnieciony tymi fantastycznymi przedmiotami, staram się spod nich uwolnić, uciec od tego miejsca, lecz nie potrafię. Nogi me są z ołowiu, ospale poruszają się nie pozwalając mi wydostać się z tego koszmaru, z tego więzienia. Zmęczony i zrezygnowany opadam bez sił dając się ponownie przygnieść dobrze mi już znanymi rzeczami których nie jestem w stanie określić a tym bardziej opisać.

Zawsze po przebudzeniu, gdy wspominam mój sen, zastanawiam się, czy to co mi się śniło, nie jest pewnym odbiciem mojego realnego życia. Czy przygniecenie tymi przedmiotami nie jest metaforą moich realnych, życiowych problemów które ściągają mnie w dół, nie dając żyć. Sam fakt, że senna ucieczka spełza na niczym świadczy o tym, że nie ma sposobu uniknąć tych problemów, jedynym wyjściem jest „podnoszenie” się za każdym razem, gdy zostajemy przytłamszeni, przygnieceni.
# 2012-07-10 18:32
2012-07-11 11:52 #
Zamykając oczy okazuje się, że jestem na misji w odległej przyszłości. Moim zadaniem jest zbadanie najnowszego odkrycia, którym jest brudno zielony robak ludzkich rozmiarów. Żywi się on ludzkimi zwłokami, jednak podczas badań ucieka i zaczyna atakować ludzką populację. Cały świat wpada w panikę, Robak porusza się pod powierzchnią ziemi i tylko delikatnie wybrzuszenia w podłożu zdradzają jego położenia. Wsysa każdego kogo napotka na swej drodze, przez swą okrągłą obrzydliwa bezzębną gębę. Wraz z naukowcem, który pomagał mi w badaniach próbujemy uciec, gdyż robala nic nie powstrzyma. Mimo naszych usilnych prób, odnajduję nas gdziekolwiek byśmy nie byli po drodze pożerając naszych bliskich. Naszą ostatnią szansą ucieczki jest czerwony samochód kolegi, który już całkowicie się poddał i stwierdził, że nie ma sensu uciekać, bo i tak wszyscy zginiemy. My jednak się nie poddajemy i próbujemy ukraść jego samochód, ale okazuje się że jest przyczepiony do słupa zabezpieczeniem na rower. Po mozolnych próbach udaje nam się go odczepić i uruchomić. W momencie gdy uciekamy samochodem a robal jest zaraz za nami budzę się cała zlana potem i nie śpię przez resztę nocy.
# 2012-07-11 11:52
@rydzykowa
@rydzykowa
128 książek · 3 postów
2012-07-11 21:19 #
Przyśnił mi się basen pełen nieznanych mi osób. Staliśmy wszyscy w rzędach, mokrzy, trochę zmarznięci od przeraźliwego chłodu bijącego z powybijanych okien. Wszyscy w poszarpanych, byle jakich kostiumach w niemodne kwiaty, niektórzy w czepkach pamiętających zeszły wiek. Za mną stała dziewczyna w ciąży, dalej chłopak z przeraźliwym wyrazem twarzy. Mimo iż wszystko razem z otaczającym mnie tłumem było mi obce, wiedziałam, po co tam jestem. Byłam częścią Gry. Musieliśmy przepływać basen, jeden za drugim, basen wypełniony ludźmi po brzegi. Za wszelką cenę musieliśmy dotrzeć do końca zbiornika wypełnionego obrzydliwie zieloną wodą, nie zważając na innych. Płynąc w popłochu słyszę za sobą krzyk. Chłopak z dziwnym wyrazem twarzy utopił za mną kobietę w ciąży i zaczął ścigać mnie, by również zrobić mi krzywdę. Z przerażeniem budzę się w nocy. Spocona. Przy otwartym oknie. Jest burza i z zimnym powiewem wiatru deszcz zaczął kapie mi na twarz.
# 2012-07-11 21:19
@Evocatora
@Evocatora
276 książek · 268 postów
2012-07-13 16:01 #
Sceneria jest sielska, anielska… Łany pszenicy delikatnie kładą się pod naporem wiatru. Nieopodal strumień płynie radośnie, a zwierzęta korzystają z dobrodziejstw źródlanej wody. Chmury biegną po niebie poganiane wiatrem. Ptaki ćwierkają w swoim rozkosznym ptasim języku. Na drugim brzegu widzę jak mama kaczka prowadzi swoje dzieci. Wysoka trawa upstrzona jest wielobarwnymi kwiatami. To miejsce żyje, słychać gorączkowe dźwięki wydawane przez ptaki, jednostajne cykanie świerszczy, szum wiatru... To moja świadomość. To jest początek maratonu snów. To jest prawda. Lub kłamstwo. Lubię tę prawdę. Lubię taką siebie. Bez kantów, ostrych krawędzi, spokojną i odprężoną.
We śnie wychodzi na wierzch moja podświadomość. Prawda czy kłamstwo? Wiem, że to sen. Nie mam problemów z odróżnieniem jednego od drugiego, jednak wcale to nie zmniejsza mojej paniki. Znajduję się w parszywej dzielnicy Kielc. Widać, że ludzie żyją tu, bo muszą, a jeśli nie muszą to wolą się tu nie zjawiać. Wysokie budynki zasłaniają widok i sprawiają, że odzywa się moja klaustrofobia. Mam wrażenie, że te wysokie, zasłaniające inny, lepszy świat, budowle zaraz zawalą się na mnie, przygniotą mnie i utknę tu na zawsze. Zakończę życie pod gruzami starych bloków, w zatęchłej dzielnicy Kielc. Jednak nic takiego się nie dzieję. To tylko sen (aż sen?), a ja żyję (błogosławieństwo to czy przekleństwo?). Jedna jedyna latarnia oświetla ulicę rozmytym jakby gazowym światłem. To miejsce rezydowania mojej podświadomości. Niezłe z niej bagno…
Słyszę za sobą kroki. Rozglądam się, lecz nic nie widzę. Mogłam się spodziewać takiego obrotu sprawy, w takim miejscu. Przyśpieszam kroku, a mój ruch powtarza osoba idąca za mną. No to mamy jasność – ktoś mnie śledzi. Ni stąd ni zowąd postać pojawia się przede mną. Szybka jest. Witam się sama ze sobą.
O tak, ten sen to koszmar. Nie ma nic gorszego niż stanąć przed samym sobą. Twarzą twarz z tym, kim jesteśmy. Kim się staliśmy… Moje odbicie patrzy na mnie i chytrze się uśmiecha. Pod pozorami dobroduszności, moja podświadomość ukrywa diabła, który gdy tylko mu pozwolę zaciągnie mnie w czeluście obłędu.
- Jesteś moim koszmarem – mówię.
- Jestem częścią ciebie – odpowiada.
Wiem to. Wiem, że nigdy się jej nie pozbędę, ale mogę próbować.
- Zawsze jestem przy tobie.
Wiem to. Wiem, że zawsze będzie przy mnie.
Ale, mimo że moja brzydka, odpychająca podświadomość jest częścią mnie, to wcale, a wcale jej nie lubię. Nie znam jej i wolę jej nie poznawać. Kto wie, co tam znajdę…
Zamykam oczy by na nią nie patrzeć. Nie zagłębiać się. Nie analizować. Chcę się obudzić – powtarzam to jak mantrę.
Kiedyś zacznę żyć w zgodzie z samą sobą. Polubię siebie. Całą siebie. Przytule te najgorsze cechy mojego charakteru. Ucałuję obsesje i mroczne pragnienia. Ale póki, co – czas wstać.
# 2012-07-13 16:01
@Tessiak
@Tessiak
55 książek · 393 postów
2012-07-14 17:19 #
Był taki czas, że gdy tylko zamykałam oczy i przykładałam głowę do poduszki przychodził do mnie sen. Sen powtarzał się, za każdym opowiadając dalej tę samą historię.
Byłam mała. Miałam sukienkę z falbankami i wstążki w warkoczach. Miałam sandałki i byłam z rodziną u babci na wakacjach. Była to malutka wieś, dosłownie cztery domy na krzyż, zaraz las, w oddali rzeka.
Nie widziałam nikogo z dorosłych, a obok, siedząc na kocu bawił się przy piaskownicy mój młodszy o rok brat, który w tamtym czasie straszliwie mnie drażnił.
Sielanka trwała do momentu, gdy wielki cień przesłaniał słońce. Słyszałam łopot skrzydeł. Wtem z nieba spadł wielki kształt - był to ogromny sęp, który błyskawicznie zacisnął szpony na moim bracie i porwał go do góry. Nikt nie zakrzyknął - ani ja, ani brat. Pamiętam tylko dławiące uczucie strachu, rodzące się w gardle i rozchodzące się następnie w kierunku brzucha.
Pamiętam szaleńczy pościg - przez podwórko, do bramki. Przez drogę asfaltową na pole, na którym podobno były żmije. Przez kładkę na rzece i potem do lasu.
Gałęzie szarpały moje włosy i sukienkę, kolana miałam zdarte do krwi od upadków. Biegłam i biegłam, dławiona strachem. Mimo, iż mój brat mnie czasem drażnił, z całych sił chciałam go uratować.
Wspinałam się na górę, próbując się dostać do sępiego gniazda. Kiedy już w końcu do niego dotarłam, było puste. W panice zaczęłam zataczać koła, coraz większe, aż w końcu trafiłam na polanę, na której wielki, obrzydliwy ptak pochylał się nad czymś, zawiniętym w koc. Jego dziób był twardy, a szpony ostre. Rzuciłam się na niego z piąstkami i zaczęłam go tłuc i mu wyrywać pióra z ogona. Jakimś cudem to poskutkowało i sęp odleciał, z trudem utrzymując równowagę w powietrzu.
Chcąc sprawdzić, co z moim bratem, sięgnęłam do zawiniątka.
Zawsze, kiedy dotykałam materiału, budziłam się. Do tej pory nie wiem, jakie zakończenie miał ten sen...
# 2012-07-14 17:19
WE
@weyra
11 książek · 3 postów
2012-07-14 21:42 #
Od dziecka w większości moich snów występuje woda. Prawie każdy z nich jest z nią w mniejszym lub większym stopniu powiązany. Przypomina mi się jeden z ostatnich, który zaintrygował mnie patrząc z perspektywy późniejszych wydarzeń na jawie.
Jest lato, żar leje się z nieba a spiker radiowy donosi iż tropikalne upały utrzymają się jeszcze cały tydzień. Leżę na pokładzie żaglówki, w cieniu smętnie zwisających żagli.. Unoszę rondo kapelusza osłaniającego mnie przed słońcem, ocieram pot z czoła. Koniecznie muszę popływać. Zerkam w stronę sternika, mojego męża wpatrzonego w mapę jeziora i szukającego dogodnego miejsca na postój.Spod pokładu słyszę dzieci brykające na kojach i słuchające muzyki. Sytuacja nieprędko się zmieni. Inne żaglówki też poddały się i w bezruchu oczekują na tchnienie wiatru. Podejmuję decyzję. Po krótkim –Idę popływać – wprost z dziobu wskakuję do jeziora. Woda przyjemnie chłodzi ciało. Zanurzam się z rozkoszą w przejrzystej toni. Nagle promienie słońca odbijają się od czegoś pod powierzchnią wody. Nie możliwe, myślę, tu powinna być głębia, to z pewnością złudzenie. Ale na przekór rozsądkowi nabieram solidny haust powietrza i daję nura pod wodę podążając za refleksem. Czuję jak mięśnie wykonują ciężką pracę pokonując opór wody, a z każdym ruchem przybliżam się doi owego czegoś, co wabi mnie i kusi. Zdaję sobie sprawę, że słyszę w umyśle głos, nawołujący i proszący bym się nie poddawała. Czuję już, że brak mi powietrza, że jeszcze jeden ruch rękami i muszę się wynurzyć. Ale wykonuję jeden ruch a potem jeszcze jeden i kolejny… palące uczucie potrzeby oddechu nie znika ale jest do pokonania. Dookoła mnie dostrzegam zatopione domy, drzewa z bezlistnymi konarami, naczynia codziennego użytku już nikomu niesłużące. Czuję, że jestem blisko czegoś wyjątkowego. Pragnę tego czegoś, to coś pragnie mnie i przyciąga teraz jak magnes. Już nie wykonuję żadnych ruchów wpatruję się tylko w jasny punkt i jestem szczęśliwa jakby ciągnięta przez niewidzialną dłoń przybliżam się do jasności. Wyciągam dłoń, jeszcze chwila i będę mogła poczuć na skórze ciepło wydzielane przez jaśniejącą postać, którą teraz widzę wyraźnie. Dookoła niej pełza mnóstwo ślimaków w różnokolorowych skorupkach, odbijających światło. Barwy tęczy zapierające dech w piersiach otaczają mnie z każdej strony. Otoczenie zmienia się, podwodna wieś znika. Jestem jakby wewnątrz kościoła lub cerkwi, stoję w głównej nawie razem z ową postacią. Przez popękane witrarze ze światyni przebija światło. Zamykam oczy bo natężenie barw jest nie do zniesienia. Nagle coś zburzyło spokojną dotąd wodę, jakiś cień przesunął się tuż nade mną. Woda gwałtownie zmętniała i zrobiła się lodowata. Coś mocno oplotło mnie wpół, ścisnęło w pasie, unieruchomiło uniemożliwiając jakikolwiek ruch. Zaczęłam się oddalać od jaśniejącej postaci, która tylko pomachała mi na pożegnanie. Widziałam jak znika.Nagle zrobiło się przerażająco ciemno. Czuję, że tracę coś ważnego, niepowtarzalnego. Chciałam zaprotestować, krzyknąć ale usta zalała mi woda. Czyjeś silne ręce wyciągały mnie w kierunku powierzchni.
# 2012-07-14 21:42
@Rozalinda
@Rozalinda
34 książek · 5 postów
2012-07-15 14:36 #
Kiedy moje powieki zaczynają opadać oddaje się przyjemnościom, jakie przygotowała dla mnie podświadomość. Należę do ludzi, którym zwykła szara codzienność nie wystarcza do pełni szczęścia, dlatego ubarwiam ją sobie marzeniami. Czasami wystarczy poczytać ciekawą książkę, obejrzeć film, ale nic nie może równać się ze snem. Moje sny mają silny aromat innego wymiaru, który czuje jeszcze długo po przebudzeniu. Nawet, jeśli są to koszmary. Synestezyjność kolorów, zapachów i dźwięków idealnie odgradza mnie od rzeczywistości. Najlepiej, gdy sny są nielogiczne…

Siedzę w restauracji rodem z lat osiemdziesiątych i powoli sączę przez słomkę różowy napój. Mam na sobie czarne legginsy i tunikę w groszki. Po odgłosie słomki w kontakcie z pustym szkłem słyszę, że orzeźwiający drink się skończył. W tym samym momencie rozlega się przeraźliwy dźwięk dzwonka, który niemal rozrywa mi bębenki w uszach.
Teraz znajduję się w alejce różanych krzewów. Idę tunelem po zielonym dywanie z trawy, który wydaje z siebie dziwne jęki, tak jakby każdy mój krok był dla niej bolesny. Nie dostrzegam nic więcej. Nic tylko ja i pąsowe kwiaty po obu stronach. Nie kierują mną żadne uczucia, po prostu czuję, że powinnam iść. W oddali widzę skupisko robaczków świętojańskich, które wznoszą się nad krzewem. Świetliki latają jak w gorączce nad tym jednym miejscem. Podchodzę. Wśród liści i kolców widzę ją…
Różę. Niezwykłą. Zieloną.
Trudno ją dostrzec z powodu koloru. Jest nieprzeciętnych rozmiarów. Zrywam ją. Wydaje się być interesująca, jednak zaraz po tym kwiat odzywa się:
-Dlaczego to robisz?-Krzyczy piskliwym do przesady głosem.-Dlaczego budzisz mnie właśnie teraz?
Lekko zszokowana obracam się na pięcie i dociera do mnie, że nikogo innego tu nie ma.
Zielona róża zaczyna szlochać… Po jej łodydze strugami spływają krople rosy. Okrutnie jęczy, czego nie da się opisać słowami. Mam ochotę uciekać i odrzucić ją jak najdalej od siebie. Nie mogę znieść jej płaczu, jednak ulegam pokusie. Nie mogłabym odejść nie znając zapachu tak specyficznego kwiatu. Zanurzam swój piegowaty nos w delikatnych, ciemnozielonych płatkach i wciągam powietrze. Rozlega się donośny, złowrogi chichot róży, która boleśnie szczypie mnie w nos.
Budzi mnie błysk aparatu i śmiech siostry, która sfotografowała mnie śpiącą ze spinaczem na nosie.
# 2012-07-15 14:36
@Mjuz
@Mjuz
230 książek · 75 postów
2012-07-16 02:06 #
Nie wiem jak Wy, ale ja ostanio żyję relacjami z Comic Conu oraz nadchodzącą premierą płyty mojego ukochanego zespołu - Muse. Ugh, to był koszmar. Jak gdyby nigdy nic stałam w wielkiej konwentowej hali wśród setek innych ludzi ubrana jak typowy nerd rozdająca jakieś ulotki/nie wiem czemu/ gdy nagle przystają obok mnie ci genialni muzycy i czekają, aż im wręczę jakąś karteczkę. Oczywiście oniemiałam po czym w moim ręku w czarodziejski sposób pojawił się mój ulubiony długopis i spytałam się czy mogłabym poprosić o ich autografy. Wszscy - jasne! Oprócz wokalisty. To było naprawdę niemiłe uczucie. Ignorował mnie, traktował jak powietrze. Byłam tak zrozpaczona, że aż się rozpłakałam i wyłam tak jakiś czas po czym zmieszany basista spytał się czy zjem z nimi obiad. Oczywiście! Jednak cały czas, cokolwiek byśmy nie robili, patrzyłam wzrokiem przegranego na Matt'a /wspomnianego wokalistę/, który cały czas mnie nie zauważał. To naprawdę straszne. Potem pływaliśmy na kajakach, /nie wiem dlaczego momentalnie zmieniła mi się sceneria/ oczywiście cały czas cierpiąc i radując się jednocześnie. Cały czas jeśli nie ja to owy basista błagał go, żeby w końcu dał mi ten autograf. Wiadomo, mieliby święty spokój. A on nic. Tuż przed obudzeniem obrzucił mnie pogardliwym i zmęczonym spojrzeniem po czym odszedł niewiadomo gdzie, a ja obudziłam się zlana potem. To naprawdę był horror. Bardzo cenię tych muzyków, a świadomość, że takie coś mogłoby naprawdę mieć miejsce/jeżeli bym ich kiedykolwiek spotkała na żywo/ napawa mnie lękiem i przerażeniem. Nie ma nic gorszego od braku akceptacji przez ludzi, których się podziwia.
# 2012-07-16 02:06
2012-07-16 10:59 #
Gdy zamykam oczy, widzę siebie, jak prowadzę życie nienależące do mnie. Mieszkam w niewielkim domu gdzieś na uboczu, pod lasem, w domu pełnym światła i przestrzeni. Jest tam mała pracownia - nieco zagracona - po której najprościej poruszać się z mapą i kompasem w ręku. Na półkach stoją książki, mnóstwo książek: mnóstwo powieści, biografii, albumów o sztuce, tomików poezji. Wśród nich są też te, które sama napisałam, kuszą prostymi okładkami wyciągniętymi prosto ze świata marzeń. Na środku pokoju, lekko przekrzywiona, mości się sztaluga, a na podłodze wokół niej poniewierają się tubki z farbą i pędzle. Obraz już prawie dokończony, przedstawia mglisty krajobraz Kornwalii, migawkę z wakacji, odległe wspomnienie.
Przez okno wpadają ciepłe promienie słońca.
# 2012-07-16 10:59
NI
@niewidzialna1
1 postów
2012-07-16 11:16 #
- Lubisz spacery w deszczu?
-Lubię, a czemu pytasz?
- Tak tylko, bo deszcz pada...
-A ty lubisz spacery?
-W zasadzie lubię...
-To może dasz się zaprosić na spacer? Będę u Ciebie za dziesięć minut.
-Ale wiesz co?
-Hm?
-Weź ciepły sweter.
-Po co?
-Bo będę chciała go od Ciebie pożyczyć.
Tyle zostało powiedziane i słowa przestały być potrzebne. Idziemy przez park, lekkim krokiem, słychać tylko szmer wiatru. Chwytasz mnie za rękę, gdy potykam się, chcąc przeskoczyć kałużę i już nie puszczasz. Zanim zaczynasz mnie całować, odgarniasz mi mokre włosy z twarzy. Szukamy miejsca, w którym zaczyna się tęcza, a jej kolory tańczą w naszych oczach. I dopiero gdy przeglądam się w kałuży jak w lustrze, odkrywam, że znajduję się po jego drugiej stronie. Zaciskam mocniej oczy, a gdy je otwieram, Ciebie już nie ma... Ale może sny się spełniają?
# 2012-07-16 11:16
@agatrzes
@agatrzes
4 książek · 55 postów
2012-07-16 11:55 #
Sny mają tę wielką zaletę, że nie mają ograniczeń, niestety ujawniają też nasze największe wady. W moim przypadku jest to próżność. Kiedy zamykam oczy widzę przepiękny średniowieczny zamek tętniący życiem i cudownie przystojnego księcia niczym Adonis. Wysoki, ciemna czupryna i ten kaloryfer przebijający się przez mocno opiętą szatę, ideał ( cóż moja wyobraźnia potrafi mnie zadowolić, tworząc dzieło idealne w każdym calu) Ja też jestem inna mam długie gęste włosy, zniknął cellit, zmarszczki a rozmiar zmniejszył się o trzy numery, a mojej sukni nie powstydziłby się najlepsi projektanci Książę wyciąga do mnie rękę uśmiecha się szeroko,ja odwzajemniam uśmiech i nagle niczym Filip z konopi pojawia się zła królowa rażąco podobna do minister Zyty, oskarżycielsko wyciąga pale i mówi, że źle rozliczyłam Pita i Najwyższy Urząd mnie wzywa natychmiast. Czar pryska, a ja budzę się z tego pięknego koszmaru
# 2012-07-16 11:55
DI
@DirtyTasza
1 postów
2012-07-16 12:56 #
Kocham góry.Godzinami mogę podziwiać ich nieruchome szczyty.Podejrzewam ,że wynika to z moich ukrytych pragnień i ambicji.Zawsze chciałam stać na piedestale.Stojąc na górskim szczycie jesteś panem tej konkretnej chwili,dookoła tylko pusta przestrzeń i otaczający cię chłód.Odczucie zimna jest tym bardziej nasilone,jeżeli akurat panuje zima.Tak było i tym razem.Przepiękne alpejskie widoki i kryształki lodu tworzące się pod moim drobnym nosem.Byłam tam zupełnie sama.Czułam się jak syn,(chociaż nie jestem chłopcem) marnotrawny,który boi się powrócić do domu.Tułaczka bez celu.Damski Odys, który chce powrócić do Itaki.W głowie słyszałam dobrze znaną melodię.Zaczęłam ją nucić,żeby nie stracić kontaktu z rzeczywistością.Brzmiało to mnie więcej tak - "Ile jeszcze we mnie wiary,
ile jeszcze we mnie samym sił na nowe dni, ile szans".Piosenka o ludziach,którzy utracili coś cennego.Tułaczka trwała na dal.W oddali ujrzałam srebrną tafle jeziora.Wyglądała jak lustro,w którym odbiła się sylwetka człowieka,który sam nie wie czego chce.Tak,parafrazując tu tytuł pewnej piosenki -"Ta w lustrze to niestety ja".Warstwa lodu pokrywająca jezioro była na tyle gruba,że nie obawiałam się na nie wejść.W oddali było słychać hałas.Dziwny dźwięk drążący każdy zakamarek mojej głowy.Odwróciłam się.Zamarłam z przerażenia.Po tafli jeziora ślizgał się za mną duży czarny samochód.Gdy kierowca uchylił szybę,moje przerażenie było jeszcze większe.Nie przypuszczałam,że moja babcia lubi jeździć furgonetkami po taflach jezior.No ale cóż,każdy ma prawo robić to,na co ma ochotę.W końcu to sen.Wsiadłam.Jechałyśmy ścieżką ,którą otaczały 2 metrowe zaspy śniegu.Przez chwilę pomyślałam,że moja babcia to "Królowa Śniegu",a ja jestem niesforną śnieżynką,która miała dosyć,królewskiego towarzystwa.Dotarłyśmy do celu.Silnik zgaszony.W polu naszego widzenia pojawiła się rozległa dolina.Ach cóż to był za widok.Niestety sielanka została przerwana. Nie spodziewałam się tego po mojej własnej babci.Wasza wysokość - Helena-rozkazała mi natychmiast przystąpić do pracy.Moim zadaniem było koszenie śniegu przy pomocy kosiarki.Irracjonalne,ale dlaczego by nie?Skoro moja babcia będzie szczęśliwa?Chwyciłam za kosiarkę.Usiłowałam ją odpalić i udało się.Rozległ się ogromny hałas.Tak,to budzik.6:35,pora wstawać...
# 2012-07-16 12:56
2012-07-16 16:27 #
Rozglądam się po szkolnym korytarzu. Zielone zwykłe ściany i niezwykły spokój panujący tutaj dziwią mnie. Przychodzi trenerka i zaczynamy ćwiczyć z gumowymi hantlami, biegamy, podskakujemy i tak dalej, gdy naraz pojawiają się chłopcy z wielkimi pistoletami na wodę i czuję jej chłodne krople na twarzy i rękach. Uciekam przez korytarz. Z nikąd pojawia się ogień. Wszyscy uciekają. Jestem przerażona. Wiem, że muszę się stąd szybko wydostać. Wylatuję przez małe okienko, jako pszczoła wielkości drukarki i podążam doskonale mi znaną drogą do domu. Lecę tak sobie, w dole widząc mojego kumpla, troszkę obawiam się czy nie spadnę na ziemię, ale zbytnio nie przejmuję się tym. Po jakimś czasie zaczynają mnie boleć skrzydła, ale nie poddaję się. Gdy jestem już przy mojej ulicy,nagle budzę się…
# 2012-07-16 16:27
MA
@margo87
1 postów
2012-07-16 17:11 #
Przepaść.... stoję na krawędzi wysokiego urwiska w jasnej, długiej koszuli. Jakaś siła zmusza mnie do kolejnych kroków, opieram się, walczę, próbuję się cofnąć, ale nie jestem w stanie. W końcu tracę grunt pod bosymi stopami i spadam. w myślach już żegnam się ze światem... Po chwili okazuje się, że jestem lekka, wiatr unosi mnie delikatnie i szybuję nad przepaścią. Widzę wąską, błękitną niteczkę potoku, kóry płynie u stóp urwiska, drzewa z tej wysokości przypomnają maleńkie, zielone skrzaty ze spiczastymi czapeczkami i rozłożonymi ramionami. Czuję się wolna, szczęśliwa. Wcale nie chcę nigdzie lądować. Jednakże wiatr staje się słabszy, znów ogarnia mnie strach. Na szczęście moja długa suknia staje się spadochronem, miękko ląduję w wysokiej, aksamitnej i wilgotnej trawie. Jestem w tajemniczym ogrodzie, który zachwyca intensywnością barw i grą świateł. Wstaję, wącham kwiaty i obserwuję wirujące motyle. Podążam za owadami, odnajduję wąską ścieżkę, wchodzę głębiej, rośliny gęstnieją, tworzą labirynt. Ja jednak brnę dalej, walczę z przytłaczającą zielenią. Nagle, wychodzę na maleńką polanę i widzę...baśniowego, srebrzystego jednorożca, który piję wodę ze źródełka. Jestem cicho, boję się go spłoszyć, ale zwierzę jest ufne, kładzie mi głowę na ramieniu, dotyka mnie wilgotnymi chrapami. Jest mi błogo...w tym momencie się budzę a na moim ramieniu słodko śpi i ślini się moja suczka - Tośka. Ulotny czar snu ustępuje porannej rzeczywistości:).
# 2012-07-16 17:11
@Allende
@Allende
17 książek · 3 postów
2012-07-16 18:45 #
"Śpiąca królewna"

Spadam. Nie wiem skąd, ani dokąd. Lecę wzdłuż niewidzialnej linii, a moje oczy są zamknięte, więc spowija mnie całkowita i bezgraniczna ciemność. Wiatr starannie obejmuje moje ciało i porywa w tango, gdy ja sama nie wiem co poczynić ze swoimi rękoma. Mój umysł toczy walkę, w której bezsprzecznie wygrywa dezorientacja. Czuje na własnej skórze, że upadam. Ziemia jest zimna. Wciąż nie otwieram oczu. Machinalnie sięgam dłonią, by rozmasować plecy, chcąc załagodzić ból jaki mi towarzyszy. Powoli rozklejam powieki i próbuje określić miejsce, w którym się znajduję, ale widzę tylko zamazany obraz.
„Skup się” – mówię sobie i w tym momencie gwałtownie wstaje, przecierając oczy.
„Co to ma wszystko znaczyć?” – moje słowa odbijają się echem w obolałej głowie.
Moje oczy dostrzegają fontannę. Podbiegam i w mętnej wodzie widzę swoje odbicie. "Freddy Krueger?!A niech mnie, przecież to ja!" Włosy sterczą we wszystkie strony, moja blada twarz pokryta jest cienką warstwą kurzu. Wyczuwam też kilka zadrapań po moim niefortunnym upadku.Szybko przemywam twarz, by doprowadzić się do porządku. Zgrabnym ruchem staram się poprawić fryzurę. Biorę głęboki oddech, ale i to nie pomaga.
-No, tutaj jesteś- dostrzegam biegnącą w moją stronę postać kobiety. Ma czarne, krótkie, sięgające do policzków włosy. Ubrana jest w ciemne spodnie i skórzaną, czarną kurtkę.
-Wszyscy cię szukają. Jak ty wyglądasz?Prędko, nie ma czasu. Trzeba coś z tobą zrobić - trzymając mnie za rękę ciągnie za sobą w nieznanym mi kierunku.
-Ale..ja..-próbuję coś z siebie wydusić, lecz bezskutecznie.
Nagle moim oczom ukazuje się wysoka wieża porośnięta zielonym mchem i opleciona gęstwinom, z jednym niewielkim oknem. Wchodzimy do środka i szybkimi krokami pokonujemy schody.
Wśród zgromadzonych panuje napięta atmosfera.
-Nareszcie...zaczynamy. Wszyscy na miejsca. Kamera, oświetlenie. Czy wszystko jasne?Kwestie przećwiczone?
-Chyba mnie z kimś pomyliliście, ja... - patrzcie, ta już się wczuła - przerwał mi męski głos, zwracając się do reszty, jakby rozbawiony moją bezsilnością.
Wszystkie pary oczu są skierowane na mnie i dopiero wtedy zauważam, że mam na sobie śliczną, aksamitną, błękitną sukienkę. Jest starannie dopasowana, jakby szyta na mój rozmiar.
Tajemnicza kobieta jednym gestem wskazuje na pięknie pościelone łóżko. Wystrój wnętrza wygląda na epokę średniowiecza...
Posłusznie kładę się do łóżka i nasuwam na siebie krwisto-czerwoną kołdrę.
-Akcja - słyszę słowa tego samego mężczyzny.
Czuję, że odpływam...


-Przecież ona chrapie!- moje uszy rejestrują kolejny nieznany, rozbawiony głos.
Otwieram oczy i widzę przystojnego młodzieńca, który pochyla się nade mną. Widząc moją minę, gwałtownie się odsuwa i śmieje rozbawiony całą sytuacją. W tym momencie onieśmielona próbuję skryć się pod kołdrą.
-Cięcie!Stop, stop!Jeszcze raz: Królewna pochłonięta w głęboki sen. Sztuczny sen!I bez chrapania mi tutaj!Następnie wchodzi książę, całuje królewnę, która powoli otwiera oczy. Dajcie jej scenariusz, niech ostatni raz go przejrzy- tłumaczył podenerwowany reżyser.
Głucha cisza. Słyszę skrzypienie drzwi.
-Czy to ty, mój książę? Długo czekałam na ciebie - wybąkałam.
Słyszę donośny wybuch śmiechu. Niektórzy płaczą rozbawieni moimi słowami. Jasne... Przecież jeszcze mnie nie pocałował. Ale wtopa.
Po kilku nieudanych próbach, wreszcie zrobiłam wszystko tak jak trzeba, mimo że kompletnie nie miałam o tym pojęcia.


"Książę zdawał się bardziej zakłopotany od księżniczki. Nic w tym dziwnego. Wszakże księżniczka mogła przez sto lat śnić o tym, co ma mu powiedzieć. Powiadają bowiem, że wróżka, aby umilić czas księżniczce, sprowadziła jej błogie sny." - Bez wątpienia - pomyślałam.

W tym momencie obudził mnie szkolny dzwonek.
# 2012-07-16 18:45
PI
@Piotr12
1 postów
2012-07-16 19:25 #
Ja mam krótki koszmar , zawsze powraca tylko w innej scenerii. Kiedyś wszystko działo się w mieszkaniu babciu , gdzie był bardzo długi korytarz. Byłem przy drzwiach wejściowych, ktoś dobijał się do drzwi i chciał je sforsować. Barykadowałem je sobą. Następnie kiedy drzwi coraz bardziej się rozpadały chciałem uciec , ale upadałem i nie mogłem iść, czołgałem się po podłodze. Za siebie nie patrzyłem , zresztą i tak bym pewnie nic nie zobaczył. Czołgałem się i uciekałem do momentu jak już byłem tak zmęczony że się budziłem. Nigdy nie dotarłem do pokoju do którego chciałem się schować. Ten sen rozwalał mnie przez całe dzieciństwo.
# 2012-07-16 19:25
2012-07-17 18:24 #
Dziękuję wszystkim za udział w naszym konkursie. Wybór nie był łatwy. Nagrody postanowiliśmy przyznać osobom:

Evocatora
Vrak
weyra


Gratulujemy :-)
# 2012-07-17 18:24
@Evocatora
@Evocatora
276 książek · 268 postów
2012-07-17 19:19 #
Ogromnie, ogromnie dziękuję!!! :-)
# 2012-07-17 19:19
@Tessiak
@Tessiak
55 książek · 393 postów
2012-07-17 20:28 #
Gratulacje :)
# 2012-07-17 20:28

Grupa: Konkursy, gry i zabawy

czyli bawimy się nakanapie.pl

Książki, recenzje, ogłoszenia, społeczność!

Znajdziesz tu wszystko, czego potrzebuje każdy wielbiciel książek. Załóż konto i korzystaj w pełni ze wszystkich możliwości serwisu.
Zarejestruj się