Co nas nie zabije, to nas wzmocni

Wyniki konkursu


Uśmialiśmy się niesamowicie czytając Wasze historie! Trudno byłoby nam wybrać te najlepsze. Na szczęście nie musieliśmy tego robić, bo w komisji konkursowej zasiedli pracownicy wydawnictwa Vocatio. Oto pięć osób, które otrzymają książkę "9 małżeńskich porad, a każda warta milion dolarów" Marka Gungora:

@Nowe_Horyzonty
@Martyna_S. 
@mrsbookbook
8lue_8utterflies (Instagram)
monica_on_run (Instagram)
 
Zwycięzcom gratulujemy!

Żona wysyła męża po zakupy.
- Kup parówki, a jak będą jajka, to kup dziesięć.
Chłopina po wejściu do sklepu pyta:
- Czy są jajka?
- Tak - odpowiada sprzedawca.
- To poproszę dziesięć parówek. 😉

Różnice w komunikacji kobiet i mężczyzn potrafią doprowadzić do naprawdę zabawnych sytuacji. Zdarzyła Wam się taka? Jeśli tak, to wystarczy ją opisać w komentarzu, aby mieć szansę na wygranie jednej z pięciu książek "9 małżeńskich porad, a każda warta milion dolarów" Marka Gungora.
Konkurs trwa do 24 lutego.
Regulamin konkursu
Książka 9 małżeńskich porad, a każda warta milion dolarów
9 małżeńskich porad, a każda warta milion dolarów
Mark Gungor, znany z bestsellerowego i cenionego seminarium Przez śmiech do lepszego małżeństwa razem powraca jako autor bardzo sympatycznej książki 9 małżeńskich porad, a każda warta milion dolarów. ...
Odpowiedzi:
@Nowe_Horyzonty
@Nowe_Horyzonty 9 miesięcy temu
Od kilku lat mieszkamy w Niemczech, niemniej mój mąż nigdy wcześniej nie miał styczności z językiem niemieckim, dlatego jego słownictwo jest "nieco" ubogie. Kiedyś wysłałam go po pastę do zębów, niestety na półkach nie było tej, której zazwyczaj używamy, więc postawił na jakąś nowość. Małe to takie było, a kosztowało sporo... ale czego się nie robi dla żony. "Masz lepszą" powiedział - w jego mniemaniu droższy znaczy lepszy ;) Przymierzam się do tej pasty, otwieram, a to bez zapachu, bez smaku, w dodatku jakieś takie klejące, że ledwo z tubki wyszło. Coś mnie podkusiło, żeby przetłumaczyć, co tam jest napisane. I po prostu oczom nie wierzyłam, kiedy okazało się, że  mój mąż zaopatrzył mnie w... KLEJ DO PROTEZ :)
MS
@Martyna_S. 9 miesięcy temu
Mój mąż uwielbia jak robię mu listę i wysyłam go na polowanie 😂 jestem już tak perfekcyja w tych listach, że nawet jak ma zrobić zakupy w większym sklepie to robię mu listę "chronologicznie" alejkami 😀💪 ale do sedna. Prosiłam, aby kupił parówki piratki, wiele innych rzeczy no i cytryny... było jak byk na liście! A mój kochany patrząc na listę coś pomieszał i kompletnie zdezorientowany zapytał panią w sklepie gdzie są cytryny piratki 😂 do dziś jak jedziemy do tego konkretnego sklepu śmieję się, że jedziemy po cytryny-piratki 😀
@Julita_Dziwis_2
@Julita_Dziwis_2 9 miesięcy temu
Ostatnio przydarzyła mi się zabawna historia z moim narzeczonym i bratem. Wróciłam z pracy do domu, mojego narzeczonego jeszcze nie było. Śpieszyłam się na zajęcia języka angielskiego, a wiedząc, że nie zdążę rowerem, poprosiłam o podwózkę mojego brata, który już dawno wrócił ze szkoły. Zawiózł mnie na lekcje, nawet zobowiązał się do tego, żeby mnie odebrać- kończyłam o 16. Brat wrócił do domu. W międzyczasie dostałam smsa od narzeczonego, że już jest w domu. Zapytałam go w takim razie, czy mnie nie odbierze z zajęć. Zgodził się. Gdy wyszłam z angielskiego, zatkało mnie - oboje czekali na mnie na parkingu. Okazało się, że każdy powiedział, że wyjeżdża, ale żaden nie zapytał drugiego dokąd :p Ja za to wiem, że na obu mogę liczyć. 
@mrsbookbook
@mrsbookbook 9 miesięcy temu
Przed świetami jak zwykle zdaża się nam zapomnieć coś kupić. Wysyłam męża po zakupy i mówię
 -nie zapomnij kupic rajstop .
 A ten święcie przekonany, że dobrze mówi
 -ale jakie ? Takie skórzane ? 
😂 na co odpowiadam
- a gdzie ty widziałeś skórzane rajstopy ? 
- dużo kobiet takie nosi przecież
Dopiero teraz zorientowałam się o co mu chodzi.
-Ty masz na myśli kolor ?😂 tak to mają być skórzane 😂
MA
@magi18 9 miesięcy temu
Właśnie niedawno nie do końca dogadałam się z bratem. Mieszka on w Anglii, tam też jest jego kolega, któremu miała się urodzić córeczka. I pewnego dnia piszę do brata "A u Mikołaja jest już potomkini rodu?" - bo chciałabym być zabawna. Na co on, że jeszcze nie, ale termin już miała mieć. Ja, aby potrzymać rozmowę odpowiedziałam "Czyli po terminie będzie." Po czym zajęłam się swoimi sprawami. Patrzę, a brat mi odpisuje: "już jest". I co ja mogłam po takiej wiadomości stwierdzić? Oczywiście, że dziewczyna Mikołaja urodziła, hurra, świętujemy. Więc napisałam "super". I dobrze, że od razu nie pisałam do kolegi z gratulacjami, gdyż mój brat po dłużej chwili odpowiedział: "już jest po terminie". Także... hurra. :D 
JO
@Joasia 9 miesięcy temu
Kiedyś wybrałam się rowerem na zakupy z polecenia mamy. Zabrałam od niej karteczkę, o dziwo z listą zakupów bardzo szybko wszystko kupiłam. Żeby upewnić się, że nic więcej nie potrzebuje, napisałam smsa: "Mamo, wszystko załatwiłam. Kupić coś jeszcze?" na co dostałam wiadomość zwrotną: "Nie wracaj do domu". Stanęłam jak wryta, prowadząc rower. Chwilę zajęło mi domyślenie się o co chodziło: moja mama na telefonie nie za bardzo opanowała umiejętność wstawiania znaków interpunkcyjnych, wiadomość miała brzmieć: "Nie, wracaj do domu" 😂
AN
@Anna30 9 miesięcy temu
Podobnie jak koleżanka nie  mam męża, ale za to tatę sympatycznego, który rozumie różnie opowiedziane przez mamę codzienne sytuacje życiowe. Zabawnie jest wtedy, kiedy mama musi mu dwa razy powtarzać, ale za to robi to z uśmiechem na twarzy przyczyniając się do tego, aby pozostali domownicy tryskali humorem. Język komunikacji przyjemny, ale ma swoje minusy w chwili lekkiego niedosłyszenia. 
AB
@Abergav 9 miesięcy temu
Pamiętam początki mieszkania z moim Jeszcze-Nie-Mężem, który mało wiedział o zakupach. Jeśli poprosiłam go, aby poszedł do sklepu po "serek topiony śmietankowy", kupował po jednym z każdego rodzaju i firmy, jaką tylko napotkał. Kiedy prosiłam o pomidory, a nie zaznaczyłam, że mają być świeże, na wagę (!!), kupował nawet takie w puszce.

- Kochanie, widziałam papier toaletowy w promocji (tu wstawcie jakąkolwiek firmę w promocji), mógłbyś jutro kupić po pracy?
Oczywiście, że kupi. A po pracy dostałam telefon:
- Wiktoria, tutaj nie ma ŻADNEGO papieru toaletowego, a tym bardziej w promocji!!
- A byłeś w dziale z rzeczami do łazienki?
- No jestem... (tu zaczyna się wyczytywanie tego, co widzi przed sobą) żele do higieny intymnej, chusteczki nawilżane, papier toaletowy, domestos, cif...
- Cofnij się do papieru toaletowego.
- Co?
- Mówiłeś, że mijasz papier toaletowy.
- Co?
- Miałeś kupić papier toaletowy.
- A, tak! Coś jeszcze chciałaś, prawda?
- Nie, papier tylko...

I tak w kółko. Po roku, kiedy nauczył się naszego marketu pod domem, nigdzie więcej nie mogę go wysłać, bo dziecko się po prostu gubi. :D Ale ostatnio przeszedł sam siebie.
Wysłałam mu sms'a na szybko:
"Weź jeszcze mleko 2szt i 1 bez laktozy."
Wrócił z jednym takim, jednym takim. Zapytałam się, czemu jedno zwykłe? "Bo kazałaś kupić dwa." No tak, dwa zwykłe, jedno bez laktozy. Wzruszył tylko ramionami i powiedział swoje ulubione zdanie, "instrukcje były niejasne".

Mimo tego, jak go nie kochać?

Poza tym pochodzimy z innych miejscowości, więc i język, którym się posługujemy na co dzień, jest delikatnie inny. Pamiętam, jak go poznałam i jak coś potwierdzał, zamiast "tak" mówił "jo". Jak rozmawiał z rodzicami przez telefon, często używał tego zwrotu i na początku myślałam, że mówi "jo" o sobie, np. "jo robię pizzę", a wstyd mi było zapytać, dlaczego tak podkreśla swoją osobę w rozmowie. Tak przynajmniej myślałam, że wstyd tak pytać go o to, dopóki przy jego znajomych w przypływie odwagi, ze śmiechem zapytałam, tłumacząc swoją teorię.
Tak, śmiali się wszyscy, ja też, z palącymi policzkami. Poczułam się wtedy jak typowa blondynka z żartów.
@pokora_klaudia
@pokora_klaudia 9 miesięcy temu
Nie mam jeszcze męża, ale kiedy mama zostawia tacie kartkę z zakupami i dodatkowo pisze mu sms, jeśli o czymś zapomniała, to zawsze jest się z czego pośmiać. U nas w domu pijemy dużo wody, kupujemy ją zwykle zgrzewkami (po 6 sztuk). Mama na kartce napisała woda niegazowana, więc ile tata kupił wody? Jedną butelkę...
@Paulka
@Paulka 9 miesięcy temu
To uczucie, kiedy on wraca z zakupów z batonami, zamiast z batatami...