Książka odwagi Ci doda!

data rozpoczęcia: 2020-03-19
data zakończenia: 2020-04-01
Książki towarzyszą nam w wielu niezwykłych momentach naszego życia. Przywołują wspomnienia z dzieciństwa, pocieszają w chwilach smutku, a nawet dodają skrzydeł i odwagi do działania. No właśnie, apropo odwagi. Czy zdarzyło się Wam kiedyś, że dzięki książce nabraliście odwagi i zrobiliście coś, czego się obawialiście? Jeśli tak, napiszcie nam o tym w komentarzu, a my nagrodzimy trzy najciekawsze historie zestawami książek "Alan Cole...".

Zadanie konkursowe: Opisz sytuację, w której książka dodała Ci odwagi do działania.
Czas trwania konkursu: 19.03.2020 - 1.04.2020
Nagrody: 3 pakiety książek Erica Bell "Alan Cole nie jest tchórzem" i "Alan Cole nie tańczy"
Wygrywają odpowiedzi, które zbiorą największą liczbę głosów od użytkowników.

Odpowiedzi

@Ive.Vivrebien
@Ive.Vivrebien 1 dzień temu
Hej!
A ja w sumie powiem krótko... urodziłam się z dziecięcym porażeniem mózgowym. I miałam ogromny problem z zaakceptowanie siebie jako pełnowartościowej osoby. Zawsze wydawało mi się, że jestem "mała" i niewystarczająca.. książkami które rozpoczęły rewolucję w mojej głowie była trylogia Tolkiena. Dzięki hobbitom spojrzałam na świat i życie z trochę innej perspektywy ;)
Pozdrawiam
@NieTylkoBestsellery
@NieTylkoBestsellery 4 dni temu
Moje dzieciństwo nie było — oględnie mówiąc — różowe. Często uciekałam od szarej rzeczywistości w świat książek i czytałam ich setki rocznie.
Jest jednak taka książka, do której wracam do tej pory, która miała wtedy dla mnie szczególne znaczenie.

Sara z „Małej księżniczki”, podobnie jak ja, musiała zdecydowanie za wcześnie wkroczyć w „dorosły” świat i pomimo wielu przeciwności: dawała sobie radę. Ba! Miała jeszcze siłę, by wspierać inne dziewczynki. Jej postawa i upór, by się za żadną cenę nie poddać, dawały mi wtedy siłę. I dają do tej pory. Bo skoro ona sobie radziła, to ja też mogę!
@mariolamasiul
@mariolamasiul 5 dni temu
Mimo młodego wieku, w życiu przeżyłam już za dużo sytuacji, których w ogóle nie powinnam poznać. Żyłam w bardzo toksycznym związku, nie rok, czy dwa. Całe sześć lat. Kawał czasu. Pracowałam. Moje życie skupiało się na praca - dom. Chorobliwa zazdrość partnera i jego kontakt z narkotykami, sprawiła, że stałam się wrakiem. Modliłam się, żeby nie podszedł do mnie żaden chłopak, pytając nawet tylko o godzinę. Popijałam. Wolałam oszukiwać się i nie widzieć co się dzieje. Nie byłam gotowa, nie wiedziałam czy mam siłę. Wiedziałam, że moje odejście wywoła kataklizm. Z książkami byłam blisko zawsze. Toksyczny partner sprawił, że zapomniałam o tej pasji. Urodziłam dziecko. Przestałam się nim interesować. Córka była i jest na pierwszym planie. Miałam w domu książkę, którą kupiłam, a nie przeczytałam. Zapomniałam. W momencie kiedy ją zobaczyłam, przypomniałam sobie o tym, jakie wsparcie dostawałam od książek. Książka Nicholasa Sparksa "Bezpieczna przystań" pomogła mi się odważyć. Czytając, utożsamiłam się z bohaterką. Czułam jej emocje. Kiedy się śmiała, ja się śmiałam. Kiedy płakała, ja płakałam z nią. Kiedy się bała, mój strach również towarzyszył. Kiedy odeszła, odeszłam i ja. Emocjonalnie odeszłam w tamtej chwili. Zaświeciły mi się oczy, na zdobycie lepszego jutra. Przecież to ja sama siebie tam trzymałam. Pozostało tylko odejść w praktyce. Zrobiłam to. Dziś jestem szczęśliwa. Razem z Córką. Ta książką, będzie już na zawsze moim Aniołem Stróżem.
@niespodzinka11
@niespodzinka11 5 dni temu
Książka, która dodaje m odwagi i towarzyszy mi w codziennym życiu to "Pollyanna" Eleanor H. Porter. To bohaterka tej powieści nauczyła mnie, że trzeba cieszyć się z najmniejszych miłych drobiazgów, które przynosi Nam los. To one sprawiają, że nasze życie ma sens. Moje życie obfituje w bardzo wiele negatywnych doświadczeń związanych z chorobą, nietolerancją. Te wszystkie negatywne doświadczenia sprawiły, że utraciłam wiarę w siebie i własne możliwości "Pollyanna" była bodźcem do zmiany mojego życia. Po przeczytaniu tej książki doszłam do wniosku, że nie mogę siedzieć i użalać się nad sobą, tylko muszę pomóc innym, których los doświadczył jeszcze bardziej niż mnie. Zapisałam się na wolontariat, gdzie niosłam pomoc osobom z niepełnosprawnością... Osobom, których choroba nie oszczędziła tak jak mnie i którzy potrzebują pomocy na co dzień.
@fasolcia
@fasolcia 6 dni temu
Książka, którą potem czytałam wiele razy,to Baśń" Kwiat paproci" J.I. Kraszewskiego. Nie dość, że nauczyła mnie miłości do bliźniego, szanowania rodziny i okazywania dobroci wszystkim i wszędzie, to zrozumiałam, że zawsze zwycięży i wróci że zdwojoną siłą. Dawno,dawno temu do naszej wiejskiej świetlicy przyjechało obwoźne kino. Poszłam tam z moim starszym bratem na Baśń "Kwiat paproci"Przeżycia, które doświadczyłam podczas prelekcji bajki towarzyszą mi przez całe życie. Zrozumiałam że Rodzina to jest to co należy szanować i pielęgnować, a bogactwo zaś szczęścia nie daje, bo aby go zdobyć odsuwa się od rodziny i staje się chciwym samolubem. W bajce Jacuś też zrozumiał tylko trochę za późno, że brakuje mu miłości matczynej i reszty rodziny i mimo, że miał wszystko bogactwo jednak nie był szczęśliwy,bo szczęścia nie da się przeżywać w samotności do tego potrzebna jest rodzina i przyjaciele. Jacuś z bajki był chciwy, zachłanny, samolubny i to go zgubiło. Obecnie nasze życie na Ziemi po trosze nawiązuje do tej baśni. Zamiast rodzinnych spotkań są Facebookowe znajomości. Żonę, męża szukało się na potańcówkach teraz na portalach randkowych. Kiedyś jeździło rowerem dwukołowym teraz autem marki Rover. Czy trzeba było Pandemii aby się zatrzymać, pobyć z rodziną i dziećmi? I teraz też rodzina jest najważniejsza...
@Veneasable
@Veneasable 7 dni temu
Ksiazka. Niby nic trudnego, ale jednak coś.
Mialam problem, aby wziąć jedną z mojej biblioteczki do rąk, ale jak już zaczęłam to nie mogę się oderwać. Zaczęło się to bardziej od ciągłości a to uczelnia-praca-dom i tak w kółko, nie mogłam odetchnąć nawet na chwilę, Aż nagle udało się. Książki dają Mi wolność umysłu, odetchnięcie od dnia codziennego, życia w bezustannym biegu. Dzięki książkom mogę przenieść się w inne miejsce, inny świat, który każdy widzi swoimi Oczyma.
Każdemu kogo napotkam polecam czytanie, bo nic tak jak książka nie pomaga nam w zrozumieniu świata, siebie, ale i swoich potrzeb.
Książki są,, towarzyszem'' Życia, Pięknego Życia, którego nie potrafimy zobaczyć.
@gosia.zalewska12
@gosia.zalewska12 8 dni temu
Książki towarzyszą mi całe życie. Były lekiem na smutki, samotność. Weekend to tylko z książkami, wakacje również. W moim domu było pełno książek, rodzice kochają czytać i mnie nauczyli miłości do książek. Nie wyobrażam sobie życia bez czytania.
Ostatnio książki bardzo mi pomogły, można powiedzieć, że dodawały mi odwagi kiedy nadchodził wieczór. Mój synek miał kłopoty ze spaniem, przez kilka miesięcy budził mnie czasami co pół godziny i ciągle domagał się kołysania. Przez takie noce byłam przemęczona i na skraju wyczerpania. Kiedy nadchodził wieczór zaczynałam się stresować, bo wiedziałam, że przede mną kolejna nieprzespana noc. I uwierzcie mi, oddałabym wszystko za jedną przespaną noc:) Ale wiedziałam jedno, chociaż nie będę mogła spać, to będę czytać. Książki w takim przypadku dodawały mi odwagi, jakby chciały powiedzieć: spokojnie, to będzie jednak bardzo ciekawa noc. I na samą myśl, że książka czeka na mnie, już się tak nie przejmowałam.
Dzięki temu przeczytałam wiele ciekawych książek i na czytanie miałam czas:)
Niektórzy się dziwili, jak przy małych dzieciach mogę tyle czytać. A no mogłam. Teraz już śpię, ale i tak zawszę znajdę chociaż chwilkę na książkę. To taki mój czas po całym zwariowanym dniu:)
@Rozchelstana_Owca
@Rozchelstana_Owca 9 dni temu
Dwa lata temu poddałam się operacji kręgosłupa lędźwiowego - wstawienie implantu, który miał mi pomóc stanąć na nogi. Moje życie było dość proste po zabiegu- ledwo siadałam do jedzenia i czas głównie spełzał mi na leżeniu. Wtedy z półki zawołał mnie "Cudowny Chłopak". To właśnie on napawał mnie odwagą, żeby nie bać się chodzić, żeby robić powoli krok za krokiem, żeby się nie poddawać. Dzisiaj jestem wdzięczna tamtej książce za to, że dzisiaj chodzę, że jestem zdrowa.
@Zaneta
@Zaneta 9 dni temu
Pamiętam, jak siedziałam pod biurowcem, w którym pracowałam. Miałam serdecznie dość tej pracy. Absurdów, obgadywania i mobbingu. Siedziałam na ławce i nie chciało mi się wejść do środka. Czekałam aż do ostatniej chwili. Czułam niemalże paraliż. Czytałam wtedy "Buszującego w zbożu", w autobusie, jadąc do pracy. Zadałam sobie jedno pytanie - jakim człowiekiem chcesz być? Takim, co schyli głowę i pokornie przyjmie niewłaściwe zachowanie czy jednak coś z tym zrobisz? Salinger dodał mi odwagi i zdecydowałam. Odeszłam z pracy. I wyszło mi to naprawdę na dobre. A książkę uwielbiam i do tej pory jest w moim sercu.
@Paulka
@Paulka 9 dni temu
W moim życiu, wieeeleee lat temu, dużo zmieniła i dodała mi odwagi książka Martyny Wojciechowskiej "Kobieta na krańcu świata 2", a konkretniej dedykacja od autorki, w której napisała, bym przesuwała własny horyzont. I od tej pory odważyłam się marzyć i działać, przestałam się bać i przejmować drobnostkami i porażkami...

@feyra.rhys
@feyra.rhys 9 dni temu
Może to nie jest konkretna sytuacja, ale pod wpływem książki Adama Silvera "Nasz ostatni dzień" zmieniłam swoje życie. Zawsze byłam zamknięta w sobie, nie uśmiechałam się do innych, nieznajomych ludzi przechodzących obok mnie, ba! nawet na nich nie patrzyłam... Zawsze wolałam siedzieć w domu, bo tak łatwiej... Dom - praca - dom, to było to na co było mnie stać, może jeszcze dodatkowo spotkania z przyjaciółką i to tyle... Pod wypływem tej książki zrozumiałam, że nie mogę tak żyć, w końcu to życie stracę i nic z niego nie będę miała...! Teraz chodzę i uśmiecham się do ludzi, rozmawiam z nieznajomymi na przystanku, pomagam starszym ludziom, częściej wychodzę z domu, po prostu na spacer ! I już nie sama, zachęcam do tego innych ! Życie jest piękne i trzeba z niego korzystać na tyle na ile możemy, nie chodzi o przenoszenie gór, ale radość z małych, codziennych rzeczy !
Miłego dnia dla Wszystkich ! :)
@Monika_Zygadlo
@Monika_Zygadlo 9 dni temu
Ania z zielonego wzgórza dała mi odwagę by nie bać się mówić to co się myśl i by spełniać swoje marzenia nawet te najbardziej szalone❤️
@pokora_klaudia
@pokora_klaudia 9 dni temu
Moja historia nie będzie opierała się na książce o miłości, o przygodzie ani o problemach młodzieżowych. Książki czytam od kilku ładnych lat, nie rozstaje się z nimi. Czytam w każdej wolnej chwili, dlatego analizując, która książka dodała mi odwagi, sama jestem zdziwiona a zarazem wzruszona. Wspomnianą książkę przeczytałam w wieku 23 lat! Była to biografia Ani Przybylskiej. Dostałam ją jako prezent pod choinkę i od tamtego czasu wracam do niej co rok w Wigilię. Książka jest niesamowita, czytając ją kolejne razy podziwiam odwagę Ani we wszystkich sferach życia. Dzięki tej książce i ja stałamsię odważna. Dziś już wiem, że nic nie dzieje się bez przyczyny, że trzeba walczyć o swoje i nigdy się nie poddawać. Po przeczytaniu tej książki miałam odwagę, aby naprawić relacje z byłą przyjaciółką. Do dziś jesteśmy nierozłączne. Pamietajcie- jeśli masz odwagę, możesz wszystko.
@DominikaCzyta_Recenzuje
@DominikaCzyta_Recenzuje 9 dni temu
Sytuacja, w której to książka po raz pierwszy dodała mi odwagi, z biegiem lat wydaje się być śmieszna, a nawet żałosna, jednak mimo wszystko zakończyła się ona lepiej niż mogłabym to sobie wyobrazić. Sytuacja ta miała miejsce w szkole podstawowej, kiedy to z wielkim zapałem pochłaniałam książki dla nastolatek „ NIE DLA MAMY, NIE DLA TATY, LECZ DLA KAŻDEJ MAŁOLATY ". Pamiętam do dziś dnia jak w jednej z części, główna bohaterka ( niestety nie pamiętam już imienia), z powodu trącziku na ciele wstydziła się wyjść na plażę w swoim wymarzonym stroju kąpielowym. Ja w tym czasie przygotowywałam się do wzięcia udziału w zimowym przedstawieniu, w którym razem z grupą miałam zagrać śnieżnego bałwanka. Niestety miałam wrażenie, iż strój, który uszyła mi moja mama jest najbrzydszy ze wszystkich, jakie kiedykolwiek widziałam na oczy. Byłam zrozpaczona, jednak, gdy główna bohaterka zdecydowała się bez względu na wszystko wyjść na plażę w stroju kąpielowym, tak też ja nabierając odwagi wystąpiłam w stroju bałwanka, jadnak podświadomie czułam, iż spłynie na mnie ogromna salwa śmiechu. O dziwo nic takiego nie miało miejsca, a ja okazałam się być najpiękniejszym bałwankiem, jakiego kiedykolwiek widziano na oczy. Dziecięce problemy, bywają bardzo często błache i niezrozumiane, jednak tak naprawdę nie są. Te mądre książeczki bardzo wiele mnie nauczyły, jednak przede wszystkim dodały mi odwagi, której nie brak mi do dziś. 😃
@swiat_ksiazek_aleksandry
@swiat_ksiazek_aleksandry 10 dni temu
Od zawsze podziwiam bohaterów serii Niezgodna za odwagę. Główna bohaterka mimo wychowania była niezwykle odważną osobą. Nie straszna jej była wysokość, niebezpieczeństwo czy śmierć. Była gotowa zginąć za wolność ludzi. Bardzo ją podziwiam i jest mi smutno, że tak potoczył się jej los.
Po przeczytaniu tej książki uświadomiłam sobie, że jakoś muszę przezwyciężyć swój największy lęk - lęk przed wysokością!
Był on tak wielki, że nie byłam w stanie zejść z krzesła, a co tu dopiero jakbym miała żarówkę wykręcić. Wolałabym chyba siedzieć przy świecy...
Pewnego dnia powiedziałam sobie dość! Coś muszę zrobić!
Pojechałam wraz z znajomymi do Energylandii tuż po otwarciu najwyższego i najszybszego Mega Coaster'u w Europie. Ma on 77 metrów wysokości, czyli więcej niż 10-piętrowy blok!
Zabawę zaczęliśmy od mniejszych atrakcji. Gdy już dałam radę być 40 metrów nad ziemią i mieć otwarte oczy to zdecydowałam, że najwyższy czas na Hyperiona. Z wielkim bólem serca ustawiłam się w kolejce. Nogi mi się trzęsły gdy wsiadałam na swoje miejsce. Na szczęście to nie był sam przód! Wtedy dopiero bym zeszła na zawał! Gdy wjechaliśmy na samą górę i kolejka na chwilę się zatrzymała to gdzieś odleciał mój strach, a zastąpiła go ekscytacja. Widok był naprawdę nieziemski!
Po wszystkim od razu poszliśmy drugi raz i... PRZEŻYŁAM! To było niesamowite!
Dzięki temu teraz jestem w stanie wymienić żarówkę w żyrandolu!
@Anna30
@Anna30 10 dni temu
Książki odgrywają znaczącą rolę w moim życiu. Od najmłodszych lat czerpałam inspiracje od bohaterów przeczytanych przeze mnie lektur szkolnych - '' Ania z Zielonego Wzgórza''.
Anna Shirley miała, zawsze w sobie iskrę odwagi starając się tak wykonać swoją ziemską misję, aby wywołać radość. Podobało mi się, że Ania była wrażliwa. Potrafiła najbardziej zaskoczyć wszystkich mieszkańców Avonley w chwili, kiedy uratowała życie siostry przyjaciółki Diany, wówczas, kiedy nikt inny nie umiał jej pomóc w tej trudnej dla niej podbramkowej sytuacji. Anna lubiła dużo mówić, ale zawsze mogła liczyć na wsparcie i ciepło płynące ze strony Mateusza.
Dzięki tej lekturze nauczyłam się, jak być dzielną i udzielić natychmiastowej pomocy dziecku, które potrzebowało jej w danym momencie. Dzięki mojej szybkiej reakcji i kontaktowi z rodzicami dziecka życie zostało ocalone.
Z mojej popłynęły cichutko łzy wzruszenia.
Uratowana dziewczynka powiedziała na koniec: ''Nie płacz, ja żyję, bo opowiadałaś mi bajki. Usnęło mi się. Przepraszam''.
Odpowiedziałam jej: '' Nic się nie stało. Mamy za to ułożoną nową bajkę''.
Westchnęła lekko wtedy: '' No mamy, ale zakończenia nie ma, bo usnęłam''.
Pomyślałam na sam koniec tej niewygodnej dla mnie sytuacji, że tak łatwo zostawić dziecko bez opieki, a gdyby ona się nie obudziła, nikogo kto mógł jej udzielić pomocy, to ja nie wiem, co rodzice wówczas by zrobili.
Aniu dziękuję Tobie, że nauczyłaś mnie bycia silną i odważną.
{}