Wykiwani 1 kwietnia!

data rozpoczęcia: 2020-04-02
data zakończenia: 2020-04-15
Wy to potraficie nas rozbawić! Aż do bólu brzucha!


Tym razem (według Waszych głosów) najlepiej udało się to
@Aleksandra_99@Aleksandra_99 @MAD_ABOUT_YOU@MAD_ABOUT_YOU @Possi@Possi @esclavo@esclavo @ziellona@ziellona

Kto ani razu nie nabrał się na primaaprilisowy żart, niech podniesie rękę ;) Niby jesteśmy wyczuleni, niby wiemy, że to w tym dniu, a jednak i tak jakimś cudem czasem tracimy czujność. Bywa, że sami nie możemy później uwierzyć w to, że tak bardzo daliśmy się nabrać. No to przyznajcie się, jaki był najśmieszniejszy, najdziwniejszy czy najbardziej niewiarygodny żart, w który daliście się wkręcić? Podzielcie się swoimi historiami, a 5 z nich (które zbiorą najwięcej głosów Kanapowiczów) nagrodzimy wzruszającymi książkami Helen Hoang "Test na miłość".

Zadanie konkursowe: Opowiedz o najśmieszniejszym, najdziwniejszym, najbardziej dziwnym żarcie primaaprilisowym, na który dałaś/dałeś się nabrać.
Czas trwania konkursu: 02.04.2020 - 15.04.2020
Nagrody: 5 książek Helen Hoang "Test na miłość"
Wygrywają odpowiedzi, które zbiorą największą liczbę głosów od użytkowników.

Książka Test na miłość
2 wydania
Test na miłość
Helen Hoang
{}8.1/10
Cykl: The Kiss Quotient, tom 2
Khai Diep ma problemy z emocjami. Kiedy ktoś dotyka jego rzeczy, robi się poirytowany, a największą satysfakcję sprawiają mu starannie wypełnione księgi rachunkowe, w których wszystko zgadza się co ...

Odpowiedzi

@Anna30
@Anna30 około 2 miesiące temu
Muszę przyznać, że jeśli chodzi, o mnie dzień związany z Prima Aprilis to tego dnia nie lubię.
Odebrałam kiedyś w tym dniu telefon. Pani, z którą rozmawiałam, przez telefon zapytała o moją godność. Odpowiedziałam zgodnie z prawdą, że jestem to ja. Ona odhaczyła sobie i mówi, że wszystko jest w porządku. Następnie powiedziała, że niby zaprasza mnie na spotkanie z ulubionym pisarzem. Pytam ją, a skąd zaczerpnęła taką wiedzę na mój temat dotyczącą moich zainteresowań. Nastąpiła cisza. Zapytałam ją, czy długo będę musiała czekać na jej odpowiedź, gdyż mi się śpieszy i za chwilkę mam pilny wyjazd. Ona wówczas mówi, że nie i zaczęła się uśmiechać. Tak wyczułam podczas rozmowy. Pomyślałam, jak mam zakończyć tą dla mnie nudną z obcą kobietą. Następnie ona musiała mieć instynkt swój kobiecy, bo zaczęła się dziwnie uśmiechać, a na koniec rozmowy padły słowa:
No witaj, nie poznajesz, mnie to ja chciałem, zobaczyć jak zareagujesz na mój głos. Byłam tak zaskoczona całą tą sytuacją, że można było nie rozpoznać głosu męskiego kryjącego się sprytnie pod kobiecym. Sytuacja niby taka niecodzienna, że można uwierzyć, że spotka się ulubionego pisarza na żywo, ale niestety można tylko pośmiać się z czyjegoś marzenia, a w tym przypadku nietaktownego padłam ja.
Uśmiechnęłam się, na końcu mówiąc sobie, raczej nie rozpoznałam głosu i stwierdziłam, że to nawet lepiej, gdyż jakbym spotkała, autora tego numeru telefonicznego to powiedziałabym mu, że jest wyjątkowym artystą, a głos wyjątkowo brzmiał kobieco i udało się mu nieźle naśladować.
Taki urok tego żartobliwego dnia Prima Aprilis:)
@Gosia
@Gosia około 2 miesiące temu
Skończyłam 18 lat, dlatego pierwsze co zrobiłam to zapisałam się na prawo jazdy o którym zawsze marzyłam. Dokładnie 16 stycznia udało mi się zdać egzamin i otrzymałam wymarzone prawko! Ponieważ mój ojciec chrzestny to brat mojego taty i nie założył swojej rodziny, a ma tylko mnie to na tą okazję postanowił mi kupić autko. Nie jakieś super nowe, wypasione, ale najważniejsze, że miałam swoje! Cieszyłam się nim ogromnie. Aż przyszedł dzień 1 kwietnia - prima aprilis. Mój szwagier postanowił zabawić się moim kosztem.
Autko zawsze zostawiałam na podwórku, gdyż rodzice w garażu trzymali swój samochód. Rano wstaję, a samochodu brak! Byłam przerażona. Szwagier zaczął wypytywać, gdzie wczoraj zaparkowałam, z kim byłam, czy na pewno zamknęłam samochód. Zaproponował, że zgłosi sprawę na policję i zrobił to. Byłam przerażona i kompletnie zrozpaczona. Ale jego to w ogóle nie ruszyło! Dopiero kolejnego dnia rano na podwórku mój samochód znowu stał w tym samym miejscu, w którym go zostawiłam! Szwagier twardo wytrwał cały dzień w utwierdzaniu mnie w przekonaniu, że mój samochód został skradziony, a sprawa zgłoszona na policję! Zresztą nie tylko on, bo w sprawę zaangażował całą moją rodzinę. A nie zorientowałam się, bo samochód przestawił do garażu swoich rodziców, którzy mieszkają w tym samym miasteczku, ale na zupełnie innym osiedlu, gdzie nawet nie przyszłoby mi do głowy szukać :)
@marzipan_coffee
@marzipan_coffee około 2 miesiące temu
Co roku żart ten sam, a ja się na niego niezmiennie nabieram. Dziadek mimo, że ma już na co dzień duże poczucie humoru, to zawsze czeka na prima aprilis by mnie i mojego brata dodatkowo nabrać. Mimo, że żart dotyczy ubrudzonego czy dziurawego ubrania to ja niezmiennie co roku daję się wkręcić. A potem jak przypominam sobie jaki jest dzień to oboje się z tego śmiejemy ❤️ 😉
@esclavo
@esclavo około 2 miesiące temu
Czy można nie lubić takiego śmiesznego i w zamyśle pozytywnego święta jakim jest prima aprilis? Ja nie lubię i to ze względu na to, że kiedyś dałam się nabrać na najbardziej żenujący, najprostyszy i standardowy żart jaki istnieje. Próbowaliście kiedyś herbaty z czterema łyżeczkami soli? Ja próbowałam, bo właśnie 1 kwietnia jedna z koleżanek z pracy postanowiła zrobić mi właśnie takiego psikusa. A że piję bardzo słodką herbatę i cukier to podstawa, łatwo było mnie oszukać i podmienić jedną białą substancję na drugą. Nie chcecie wiedzieć jaką miałam minę, a tego święta nie lubię do dziś.
@Mothmanpl
@Mothmanpl około 2 miesiące temu
A mnie w tym roku wkręciła mama. Zwykle jest tak, że gdy schodzę do piwnicy po drewno na opał, to przy okazji sprawdzam, czy w skrzynce na listy nie ma jakichś przesyłek. Tak było i tym razem. Skrzynka była pusta, więc w żaden sposób nie reagowałem i właściwie zapomniałem o tym. Parę godzin później mama wróciła z pracy i na wstępie rzuca tekstem "Czemu nie wyciągnąłeś listów?". Byłem trochę zmieszany, bo miałem wrażenie, że patrzyłem i nic nie było. Ale to jednak dość nijaka czynność, więc może po prostu mi się wydawało, że patrzyłem?
Powiedziałem, że zaraz i tak wychodzę do sklepu, to przy okazji wyciągnę listy. Ubrałem się i ruszyłem, zabrałem ze sobą klucze do skrzynki, ale spojrzałem tylko kątem oka, bo stwierdziłem, że wyciągnę wracając. Było dość ciemno, jednak miałem wrażenie, że w środku nic nie ma.
Wracając już ze sklepu, otworzyłem skrzynkę, a tu pusto... Myślę sobie, może mama wyciągnęła? Ale jak, przecież ja mam klucz. Może jej się wydawało, że coś jest? Wszedłem do domu, mówię, że skrzynka jest pusta, a ona wybucha śmiechem... I właśnie wtedy uświadomiłem sobie, że dziś jest prima aprilis. :D
@mariolamasiul
@mariolamasiul około 2 miesiące temu
Bardzo krótki żart, na który dałam się nabrać w sekundę. Spotkałam się ze znajomymi, żeby porozmawiać, pośmiać się i ogólnie wypełnić czas. Nie ma co się rozpisywać, bo tak się dużo działo, że nawet nie pomyślałam zanim odpowiedziałam. Kolega łapał dziewczyny w pułapki, więc przyszła też kolej na mnie! Oto rozmowa:
- Zdzisia, ale mam newsa!
- dawaj!
- wiesz, że w w tym roku sylwester wypada w piątek trzynastego?!
- o ku*wa, no co Ty!
.. po chwili wszyscy parsknęli śmiechem a ja uświadomiłam sobie, co właśnie się stało :D
Potem płacząc ze śmiechu, wydukał tylko "prima aprilis".
To było parę lat temu, a dziś dalej się z tego śmiejemy :D


@MAD_ABOUT_YOU
@MAD_ABOUT_YOU 2 miesiące temu
Najbardziej żenujący, najgłupszy, ale w efekcie bardzo skuteczny żart zrobiła mi moja kuzynka.
Gdy miałam 16-17 lat zadurzyłam się w pewnym kilka lat starszym chłopaku, bracie koleżanki z klasy. Miałam słabość do facetów z długimi włosami, a to były lata 90. i każdy szanujący się metalowiec nosił takie włosy.
W mojej miejscowości otwarto pierwszy prawdziwy pub, do którego wówczas ściągały tłumy. Każdy weekend, który spędzałam w domu po powrocie z internatu, wiązał się z wizytą w tym miejscu. Piło się piwo, paliło szlugi i nawiązywało nowe znajomości (grzeczne znajomości, bez podtekstów). No i był tam on, co weekend. Nie mogłam oderwać od niego oczu. Godzinami potrafiłam ukradkiem zerkać w jego kierunku ignorując towarzystwo. Moja obsesja na jego punkcie stała się źródłem wielu żartów ze strony moich znajomych.
Pewnego dnia kuzynka zadzwoniła do mnie i powiedziała, że spotkała go na ulicy, zaczepił ją i wykrzyczał, że ma mnie dość i mam w końcu przestać się na niego gapić, bo koledzy się z niego nabijają i odstraszam inne dziewczyny, które mogłyby być nim zainteresowane. Zaledwie dwie godziny po tej rozmowie spotkałam go na ulicy. Stanęłam jak wryta, strzeliłam buraka i pędem pobiegłam w przeciwnym kierunku robiąc z siebie niezdecydowaną wariatkę. Potem dowiedziałam się, że kuzynka zrobiła mi kawał na 1 kwietnia, a ja zupełnie nie skojarzyłam daty. Niemniej dzięki tej żenującej sytuacji odkochałam się w przeciągu zaledwie minuty.
Dziś śmieję się z tego za każdym razem, gdy ktoś zrobi mi kawał na Prima Aprilis, bo nigdy nie zdarzyło się, żeby czyjś dowcip dorównał temu sprzed ponad 20 lat.
@Possi
@Possi 2 miesiące temu
Mój najlepszy kawał pochodzi z tego roku. W czasie trwania kwarantanny też można uczcić Prima Aprilis.
Zainspirowana przez moją przyjaciółkę postanowiłam stworzyć post na Facebooku i Instagramie. Brzmiał tak: Cześć!
W przyszłym tygodniu zaczynam kolejne rozmowy na temat wydania mojej książki, którą pisałam przez ostatnie 3 lata. Nie mogę się doczekać kiedy będę mogła pokazać Wam okładkę. Mam nadzieję, że niedługo ustalimy datę premiery!
Pięknego dnia!

Muszę przyznać, że odbiór tego postu bardzo mnie zaskoczył. Myślałam, że może 3-4 osoby się nabiorą. Nabrało się ponad 40 osób. I podsumuję go tak: Jestem takim mistrzem, że moje żarty żartują ze mnie.

Dlaczego tak uważam?
Ponieważ wiele osób uważa, że powinnam o tym pomyśleć. Dać sobie szansę i pomyśleć o kreowaniu swojego literackiego kącika. Dawno nie przeczytałam tak wielu pozytywnych słów, które bardzo mnie uskrzydliły i dały kopa, dużo dobrej energii, motywacji i nadziei na to, że cichutkie pragnienie ma szanse na spełnienie. Dobrze dowiedzieć się, że są osoby, które nas wspierają. Jeden mały dowcip dał wiele dobra. Ludzie się śmiali, a mnie uskrzydlili tak, że siedząc w domu latam :). Dobry żart nie jest zły ;).
@Doris_2
@Doris_2 2 miesiące temu
Najlepszym kawałem nie na jaki ja się nabrałam, ale zorganizowałyśmy z koleżanką. W liceum mieliśmy kolegę bardzo dowcipnego, więc kawał musiał być tych większych gabarytów. Dostał Sms-a że nie możemy się do niego dodzwonić i jest jakiś problem z jego telefonem. Więc napisaliśmy numer telefonu, który był do Radia Maryja z prośbą aby jak najszybciej zadzwonił do nas. Biadeczek załapał się na dziesiątek różańca :)
@ziellona
@ziellona 2 miesiące temu
Mam znajomych szantymenów. Jeden z Bananów (bo zespół nazywa sie Banana Boat) zaaranżował utwór Stinga, English Man in New York. No i grali i śpiewali na każdym koncercie lokalnym. Tuz po wyjeździe koncertowym, gdzieś za granicę (gdzie większość fanów nie dojechała), pojawiła się w sieci informacja, że... przepraszamy, że nie można się do nas dodzwonić, że koncertów na razie nie ma itd itd itd, ale Tomek (główny aranżer Bananów) siedzi teraz z aranżerami Stinga, bo tegoż Stinga spotkaliśmy na wyjeździe i tak się zachwycił naszym wykonaniem, że aktualnie trwają ostatnie prace nad wspólna płytą.
Żeby dodać smaczku - do żadnego z chłopaków nie dało się dodzwonić od ponad miesiąca, jeden z nich zniknął w ogóle, akurat amerykanista, (potem się okazało ze praca zawodowa go pochłonęła), a niecały rok wcześniej Banany nagrały singla z Eleonor McEvoy - gwiazdą irlandzkiej sceny - któraż to Eleonor była prawie równie nierealna jak Sting - no wszystkie przesłanki wskazywały na tego Stinga :) Posypały się miliony podziękowań, gratulacji - mały zespolik ze Śląska a tu takie sukcesy. No i dopiero następny dzień przyniósł odpowiedz "dziękujemy ze w nas wierzycie, za tony gratulacji, ,ale kochani... sprawdźcie date". Do tej pory nie mogę uwierzyć ze to byl żart. I choć od tego momentu minęło kilka lat, wciąż czekam na płytę ze Stingiem :P
@Monika_Zygadlo
@Monika_Zygadlo 2 miesiące temu
Tego dnia miałam naukę jazdy. Instruktor straszny gbur nigdy nie uważałam że może mieć jakie kolwiek poczucie humoru. Kierując L dojeżdżałam do skrzyżowania a do pasów zaczął w tym czasie zbliżać się pieszy więc ja tak jak zawsze przed pasami się zatrzymałam by dać mu przejść w tym momencie mój instruktor mega ożywionym głosem. - O matko co ty tutaj robisz. Dlaczego go prowokuje aż masz pierwszeństwo łamiesz prawo!!! Ja w ciężkim szoku gdy pieszy już przeszedł za skrzyżowaniem tak jak kazał instruktor zjechałam na bok. A wtedy mój instruktor -hahahaha PRIMA APRILIS. Jeszcze takiej miny nie widziałem. Serio w to uwierzyć? A ja spaliłam się burakiem i nie wierzyłam że dałam się tak nabrać.
@Aleksandra_99
@Aleksandra_99 2 miesiące temu
Żartem z prima aprilis, który dobrze pamiętam był żart naszej wychowawczyni na nas. Było to w pierwszej lub drugiej klasie podstawówki. Zawsze przed rozpoczęciem lekcji siadaliśmy w kółku i opowiadaliśmy co się u nas działo. Pani powiedziała nam, że mamy ściągnąć buty i skarpetki, będzie kontrola czystości naszych stóp,a także tego czy obcinamy paznokcie. No więc prawie całą klasą zaczyna ściągać i się stresować jak to w szkole czy przejdzie test. Nie wiem czemu, ale jak byłam młodsza to nie lubiłam chodzić na boso i to ściąganie butów mnie mocno wkurzyło i stresowało. Pani w pewnej chwili spytała czy wiemy jaki dziś dzień, większość osób zapomniała, po chwili każdy się śmiał jak okazało się, że to żart. A ja dziękowałam Bogu, że mogę już założyć skarpetki 🧦.
nakanapie.pl
{} {} {}
O nas Kontakt Pomoc Polityka prywatności Regulamin
© 2020 nakanapie.pl
Zrobione z {} na Pradze Południe
{}