Korpo-konkursKonkurs

Konkurs książkowy - Korpo-konkurs
KONKURS ROZWIĄZANY
Zgodnie z wyborem autora, nagrody wędrują do:

@Chassefierre – za czarny humor i doskonałe stosowanie kanonu literackiego (wstęp, rozwinięcie i zakończenie) nawet w tak oszczędnym tekście

@dorotakalinowska1990 – za oryginalną epistolograficzną formę tekstu z podkreśleniem elementów komicznych

@innocenty.grabowski - za świetny zwięzły styl i krótkie zdania, który uwielbiam szczególnie jeśli są bardziej treściwe (a są) niż przeciętne zdania złożone

Gratulujemy!

@Chassefierre@ChassefierreKA@dorotakalinowska1990@Patrycjuszka@Patrycjuszka
Dziś mamy dla Was konkurs specjalny. Zadanie wymyślił sam autor i to właśnie on wybierze trzy osoby, które otrzymają nagrodę.

Pewnie większość z Was albo pracuje albo ma kogoś znajomego, kto pracuje w wielkiej korporacji. A nawet jeśli nie zachodzą te warunki, to ma swoje wyobrażenie: jak taka praca może wyglądać. Zadanie konkursowe polega na napisaniu satyrycznego, a nawet „odjazdowego” tekstu (maksymalnie 1500 znaków) na jeden z poniższych tematów:

- Dlaczego uwielbiamy pracować w korporacji ?

- Dlaczego nienawidzimy pracować w korporacji ?

Każdy ze zwycięzców otrzyma egzemplarz książki „Kontra” Jonatana Rutza i będzie miał możliwość skonfrontowania swojego wyobrażenia z opisem autora.

Już nie możemy się doczekać Waszych pomysłów! Powodzenia!
Regulamin konkursu

    Odpowiedzi

    Mamo!
    Możesz być ze mnie dumna! Pracuję w korpo! Kiedy odradzałaś mi studiowanie weterynarii miałaś rację! Z tych moich zwierzaków nie byloby kasy ani samorealizacji, a juz napewno nie byłabym częścią wspaniałej instytucji jaka jest korporacja! Uwielbiam to wstawanie o 5 by zdążyć się wcisnąć w zapchany do granic możliwości tramwaj. To tylko 2 godziny drogi w jakże wspaniałym towarzystwie innych korpopracownikow. Wprawdzie każdy z nas patrzy tylko w swojego smartfona i nie rozmawiamy ze soba, ale jestem pewna że podzielają moją profesję- też budują markę jakiegoś korpo! Poznaje ich po zaczerwienionych spojówkach (Tak Mamo, oni też odnajdują pasję w nadgodzinach! Budujemy naszą korporację!)oraz znaku rozpoznawczym- imiennej zaczipowanej karcie odbijanej na wejściu. Każdy nosi ją na wierzchu,by nie tracić cennych minut na szukanie - w korporacji dostajemy punkty za każdą minutę pracy przed czasem oraz punkty karne za spóźnienia- nasz leader uświadomił mi jakie to ważne- nasze zaangażowanie dobro firmy! I teraz usiądź mamo! Mam mnóstwo korpopunktow-będzie premia! Cudownie mi się pracuje jako trybik tej cudownej machiny- czuje się potrzebna,buduje markę tak wielkiej firmy z zagranicznym kapitałem!Z koleżankami codziennie podkładamy sobie świnie-(tak się tutaj mówi mamo, ale to nie ma wiele wspólnego z weterynarią)- już prawie na każdą laskę z mojego open space doniosłam to naszego leadera! Mówię Ci Mamusiu- awans coraz bliżej! Kończę na dziś bo mam deadline!
    Twoja Korpocórka!
    21-10-2020 21:33
    Dźwięk budzika wybija mnie z płytkiego snu. Wstaję. Częściowo zamroczona snem, częściowo ciemnością listopadowego poranka kieruję się niepewnie do łazienki. Zmywam resztki wczorajszego makijażu i nakładam kolejny. Warstwa za warstwą przekształcam się w inną siebie - zadowoloną, energiczną, pomysłową. Maska uśmiechu. Patrzę w zaparowane lustro i powtarzam jak każdego dnia "Jestem szczęśliwa, jestem silna, jestem ważna, uwielbiam swoją pracę." Wychodzę bez śniadania - wolę pospać chwilę dłużej i przeżyć pierwsze godziny tylko na kawie. Spiesząc się na tramwaj, mijam sąsiada. Uśmiecham się do niego, a on udaje, że mnie nie widzi. Jak zawsze. "Jestem szczęśliwa" Dobiegam do tramwaju. Wsiadam. Przeciskam się przez tłum szukając kawałka wolnej przestrzeni. Na szczęście na następnym przystanku wsiada bezdomny i wokół magicznie tworzy się więcej miejsca. Do zapachu łatwo się przyzwyczaić, do stłoczonych ciał - trudniej. "Jestem silna" Wreszcie docieram do biura. Winda. Najwyższe piętro. Ktoś wsiada. Ktoś wysiada. Czas rozciąga się w nieskończoność, a to dopiero początek. Nareszcie szczyt. Budynku, nie mojej kariery. Ciało automatycznie odnajduje drogę do biurka, mięśnie twarzy kurczą się w uśmiechach. Zaczynamy. Komputer, wykresy, telefony, mejle. Nie jest źle, może dziś się wyrobię. Przychodzi manager. Nowe zadanie. Na wczoraj. Krzyk. Pretensje. "Jestem ważna" Wracam do domu. Za oknem ciemno. Nie mam dziś siły zmyć makijażu. Kładę się do łóżka. Zasypiam. "Uwielbiam swoją pracę..."
    20-10-2020 17:40
    Poniedziałek, godzina 15.30. Dumnym krokiem wkraczasz na open-space. Uderza cię duchota (weź zamknij to okno bo mi zimno i wszyscy się przeziębimy!), uderza cię hałas (panie, ale to ubezpieczenie to tylko 2 złote miesięcznie! co pan kupisz za 2 złote?) i wreszcie też uderza cię myśl: co ja tu, do cholery, robię?
    Odganiasz ją. Jesteś tu po to, żeby zarabiać pieniądze. Rozglądasz się za kimś, kto kończy zmianę o 16. Zaklepujesz sobie biurko. Gdzieś tam słyszysz pokrzykującą team liderkę, tą rudą zołzę, która upatrzyła sobie akurat ciebie jako najsłabsze ogniwo w zespole.
    ,,Mam ci pokazać, jak sprzedawać? Właśnie teraz powinnaś ich cisnąć!'' Och, tak, doskonale pamiętasz tą dyscyplinującą rozmowę sprzed kilku dni na temat przyzwoitości, która powinna zostać za drzwiami i na temat nie przejmowania się tym, że klient mówi, że nie ma czasu na rozmowę, bo jedzie na pogrzeb. Według twojej team liderki to doskonały czas, żeby sprzedać mu ubezpieczenie do karty płatniczej, bo nie będzie za dużo myślał nad OWU.
    Im bliżej 17, tym większy czujesz stres. W myślach odliczasz godziny pozostałe do przerwy (i papierosa), i do końca dniówki (i do domu), i miesiąca (i wypłaty).
    W końcu siadasz. Logujesz się. Zakładasz słuchawki. Nienawidzisz ludzi. Szczególnie tych, z którymi za chwilę będziesz rozmawiać.
    Rozlega się sygnał połączenia. Już masz dość osoby z którą będziesz rozmawiać.
    Klient odbiera. Uśmiechasz się firmowo do ekranu (uśmiech słychać przez telefon) i zaczynasz pracę.

    17-10-2020 08:36
    - Janek, do kiedy mamy dedlajn? – pyta zirytowana szefowa działu.
    - Chyba przyszły wtorek, ale o którego taska chodzi?
    - Jak o którego? Wielki boss wysyła mi wiadomości, że mamy się wyrobić asap, a ty mnie pytasz o którego taska chodzi?!
    - No pytam, bo nie wiem.
    Szefowa masuje czoło i mamrocze do siebie coś, co brzmi jak: „cholerne owocowe czwartki” i „pieprzona praca w dynamicznym zespole” oraz „przyjazna atmosfera, oczywiście” zakończone wiązanką niecenzuralnych słów. Wreszcie znowu odzywa się do sali:
    - Mamy taska. Trzeba go zrobić, bo będzie niezły fakap.
    - Dobra, robimy – odpowiada podejrzanie zmotywowany Janek przy akompaniamencie ciężko wzdychających kolegów.
    - Czyli przypomniałeś sobie taska? – dopytuje z nadzieją.
    - Nie, ale to dobry czelendż, więc jakoś damy radę – stwierdza, przygląda się kolegom i krzyczy – No już, asap!
    - Czekaj, jeśli jest task, to powinniśmy dostać brifa – oznajmia i zaczyna walić w klawiaturę niczym mistrzyni e-sportu.
    Janek przygląda jej się wiedząc, że nic nie znajdzie, bo „specjaliści od IT” wyczyścili jej maila. Po tępym dźwięku uderzeniu głową w klawiaturę szefowa działu wstaje i z odbitymi na czole klawiszami spogląda przed siebie. Nic nie może zrobić. Wychodzi szukać pomocy.
    - Boże, jak ja uwielbiam pracę w korpo – myśli na głos Janek pewny, że dzisiaj szefowa i tak niczego się nie dowie, bo w owocowe czwartki nic nie działa w firmie tak, jak powinno. Z braku innych zajęć wraca do układania pasjansa z błogą świadomością, że i tak mu za to zapłacą.
    16-10-2020 20:54
    Jak wiadomo praca w korporacji to życie w ciągłym biegu, nieustannym stresie oraz z szerokim wachlarzem obowiązków, czasami nawet zdarzającymi się będąc już w domu, bo jutro będzie spotkanie z przedstawicielami innych organizacji – goszczących w naszej firmie. Porządek konkretnych zajęć, masa papierków – niektórzy lubią ten rytm dnia, gdyż ich umysł jest przyzwyczajony do codziennego rytuału, dzięki któremu czują, że żyją, bo aż ich nosi, gdy nie mają żadnych czynności do wykonania. Biurokracja ma też swoje dobre strony, stajemy się bardzo dokładni, staramy się wykonywać pracę z zegarkiem w ręku, co czyni nas bardziej punktualnymi, a nowe doświadczenia tylko wzbogacają nasze życie oraz podwyższają naszą karierę na level wyżej. Spróbujmy dostrzec blaski, nie tylko cienie pracując w wielkiej korporacji! Piętrowy budynek, mnóstwo stanowisk na przeróżnych szczeblach – na pierwszy rzut oka można się pogubić, ale zauważmy, że to uczy nas bardzo efektownej współpracy na każdym poziomie. Niewygodny, galowy strój, który opina z każdej możliwej strony? Lepiej popatrz w lustro i zobacz jak elegancko, szykownie i z klasą się prezentujesz mając na sobie spódniczkę, szpilki, przylegającą do ciała koszulę, która tylko podkreśla Twoją figurę. Częste oficjalne, nudne spotkania z ważnymi osobistościami, na których musisz się męczyć? Przebywając ze znajomymi, od razu zauważą Twoją kulturę wypowiadania się oraz sposób trafnie dobieranego, bogatego słownictwa. Kiedy myślisz, że w korporacji zatoniesz w stosie papierowej otchłani to się mylisz, to właśnie tam dostrzeżesz większe możliwości i z czasem coraz bardziej widoczne sukcesy! Uwielbiamy pracować w korporacjach, ponieważ umożliwiają uczestniczenie w wielu kursach oraz podrasowanie innych języków na wszelkiego rodzaju bezpłatnych, profesjonalnych szkoleniach. Moim zdaniem praca w korporacji jest ciekawa i rozwijająca przyszłościowo!!! Korporacja to idealne środowisko do nowych wyzwań, odważnych decyzji, a także miejsce z mnóstwem adrenaliny, szybszym biciem serca, energicznym przepływem krwi w żyłach oraz z spiralą gorącej oczywiście rozważnej rywalizacji, która ukazuje i kształci w człowieku ważne cechy takie jak profesjonalizm, odwaga, kreatywność, czy pomaga w osiągnięciu swoich zamierzonych celów.

    14-10-2020 19:11
    Nie mam pojęcia o pracy w korpo więc wszystko jest dziełem wyobraźni.

    Biegnę do pracy, by znowu się nie spóźnić. Wczoraj oczywiście zostałam „chwilę" dużej, bo musiałam dokończyć papierkową robotę. Myślałam, że praca w korporacji nie jest zła, jednak teraz zaczynam rozumieć czemu następują tu wyścigi szczurów, a my sami jesteśmy nazywani korposzczurami. Każdy chce zarabiać więcej i mieć stanowisko z mniejszą ilością roboty i dlatego jak tylko jest okazja to dochodzi do walki o stanowisko. Wystarczy jedna mała plotka, że jakieś stanowisko zwolniło się, albo będzie do obsadzenia nowe. I pyk wystarczy to, a zaczyna się prawdziwa walka. Podchodzę do mojego stanowiska w ostatniej chwili i widzę jak beztrosko szef przechodzi koło nas z miną „Jaka piękna robota, wy robicie wszystko, a ja wybiorę gdzie chce pojechać na wakacje". Do tego daje do zrozumienia kilku osobą, w tym mnie, że zbliża się deadline i jeśli chcemy zachować tą robotę to wypadało by nie zaliczyć fuck upa. Zaczynam ogarniać papiery, gdy już myślę po kilku godzinach "to prawie koniec" dostaje kolejny plik ASAPów... Co może być tylko zapowiedzią zostania po godzinach. Idę po 3, może 5 kawę. Wolę nie liczyć i mieć nadzieję, że moje serce wytrzyma zastrzyk tego płynu... A przyznam przydało by się coś mocniejszego czasami. Ale to się nadrobi na imprezie, gdy wreszcie nasz projekt dobiegniew końca. Ciekawe kto teraz trafi na izbę wytrzeźwień po tak długiej i męczące robocie należy się trochę rozrywki.
    10-10-2020 00:06