nakanapie.plKonkursyPrawdziwy książkoholik uczuć się nie wstydzi.

Prawdziwy książkoholik uczuć się nie wstydzi.Konkurs

Konkurs książkowy - Prawdziwy książkoholik uczuć się nie wstydzi.
KONKURS ROZWIĄZANY
Najwspanialsze emocje podczas czytania książki pokazali według Was:

KA@dorotakalinowska1990@inzynier.i.ksiazki@inzynier.i.ksiazki@Possi@Possi
Zdarzyło Wam się śmiać głośno w autobusie czytając książkę? A może popłynęła Wam łezka w poczekalni u fryzjera? Opowiedzcie o sytuacji, w której czytana książka wzbudziła w Was tak silne uczucia, że nie dało się ich powstrzymać i dajcie sobie szansę na wygranie naszego "uczuciowego" pakietu książek. Pakiety wygrywają trzy osoby, których historie zbiorą najwięcej Waszych głosów.


  • Zadanie konkursowe: Opisz sytuację, w której podczas czytania książki w miejscu publicznym, zdarzyło Ci się wyraźnie okazać emocje, które wzbudził czytany fragment.

  • Czas trwania konkursu: 24.09.2020 - 7.10.2020

  • Nagrody: 3 x zestaw książek: "Ocean uczuć. Tom I" - Mariola Sternhal, "Uczennica" - Małgorzata Szafrańska, "Krokodyl w doniczce" - Anna Szczęsna


Regulamin konkursu

    Odpowiedzi

    Ciążę miałam przenoszoną, dlatego dostałam od swojego lekarza prowadzącego skierowanie do szpitala. Miałam zgłosić się w czwartek na badania, a on dyżur miał w piątek i to właśnie na ten dzień zaplanował poród :)
    Czwartek więc w szpitalu spędziłam głównie na czytaniu książek. Do dokończenia miałam książkę "Kołysanka z Auschwitz" przy której wylałam potok łez. Podczas czytania na sali najzwyczajniej w świecie wybuchnęłam płaczem, jakbym właśnie usłyszała najstraszniejszą wiadomość w swoim życiu. I właśnie wtedy nadszedł obchód. Lekarze patrzyli na mnie ze zdziwieniem i pytali co się stało. Jeden z lekarzy, którego pacjentką byłam wcześniej usiadł obok i zaczął mnie pocieszać, że wszystko będzie dobrze, że poród wcale nie jest taki straszny, a jak będę chciała to przecież dostanę znieczulenie. A jeśli płaczę za stanem ciąży, to nie ma co się martwić, bo przecież zawsze mogę zajść w kolejną. Było to niezwykle miłe, ale po chwili czasu, który potrzebowałam na uspokojenie emocji i potoku łez, wytłumaczyłam że bardzo miłe jest wszystko co mówi, ale ja poprostu czytałam okrutną i smutną książkę! Do końca wizyty w szpitalu, gdy przychodził ten lekarz z wizytą pytał co czytałam i polecał czytać więcej komedii :)
    05-10-2020 08:30
    Nie wiem, czy słuchanie audiobooka mogę zaliczyć do czytania książki, ale pozwolę sobie o tym napisać.
    Kilka tygodni temu odkryłam "Małe Licho i tajemnicę Niebożątka", w ramach przekonywania się do audiobooków założyłam słuchawki i wybrałam się załatwić kilka spraw. Akurat w momencie gdy Bożek raczył mnie jedną ze swoich komicznych wypowiedzi zapomniałam, że właśnie wykupuję receptę w aptece i parsknęłam na cały głos. Całe szczęście, że od Pani farmaceutki oddzielała mnie szyba i miałam na twarzy maseczce, bo moja twarz przybrała kolor dorodnego buraka.
    02-10-2020 09:12
    Sytuacja miała miejsce kiedy jeździłam autobusem do pracy. Ależ to był przegląd osobowości i osobliwości! Ja jednak jako unikający niezobowiązujących konwersacji z nieznajomymi introwertyk zawsze siadałam na pustym podwójnym miejscu przy oknie i przyklejałam się do ściany modląc się w duchu, aby nikt się nie dosiadł. Przeważnie jednak modlitwy nie były wysłuchiwane i już po chwili ktoś rozpychał się obok i nieopatrznie trącał kolanem na co ja jeszcze bardziej skurczona przylepiałam się do szyby. Tym razem było inaczej- siada ON. Na początku nie zwracam na niego uwagi i staram się również dla niego nie istnieć, ale... ON wyjmuję książkę, a w moim umyśle budzą się czytelnicze radary. Zerkam dyskretnie zezując jednym okiem w stronę współpasażera i z trwożnym szczęściem i paraliżującym przerażaniem zauważam, że zaczyna czytać... od pierwszej strony! Takiej mieszanki zażenowania, niezdecydowania i pokusy nie czułam dawno-chyba od czasu pierwszego pocałunku w podstawówce. Pokusa zwycięża i zerkam coraz śmielej. Tak już się domyślacie-czytam razem z nim. Oczywiście wszystko odbywa się dyskretnie, kątem oczka jedynie, ale daje radę! Lektura wciąga, ale po kilku ekscytujących minutach kiedy mój wspólczytacz wyraźnie już doszedł do końca strony, a ja ze zgrozą stwierdziłam,że z powodu dużo słabszej widoczności tekstu mogę nie zdążyć on nagle... przesuwa książkę w moją stronę i czeka aż go dogonię! Tak jakby była to najnaturalniejsza rzecz na świecie. Oboje milczymy lecz nić porozumienia jest gruba jak liana Tarzana, a cała sytuacja zabawna i wspaniała jednocześnie. I tu dochodzimy do najbardziej emocjonującego momentu tej historii- książką okazał się o erotyk, zaczynający się dosyć niewinnie ale już po kilku pierwszych stronach odcień intensywnie czerwonego barszczu oblał całą moją twarz. Czytałam erotyczną powieść przez ramię obcego mężczyzny w miejscu publicznym! Na takie emocje nie byłam przygotowana! Gdy zażenowana ostentacyjnie odwracam głowę, by w rozpaczliwie dać znać, że dziękuję za uczestnictwo w tej krępującej sytuacji mój współczytacz oznajmia mi z dobrotliwym politowaniem : "Wyluzuj , to tylko książka!" po czym oboje wybuchamy śmiechem ściągając na siebie zaciekawione spojrzenia współpasażerów. Atmosfera rozluźnia się jak gumka w bieliźnie głównej bohaterki i tak szczęśliwie zmierzamy do końca naszej podróży uśmiechając się pod nosami w co bardziej pikantnych fragmentach. W końcu towarzysz oznajmia z żalem że to już jego przystanek, ale może uda się nam jeszcze spotkać na wspólne doczytanie. Uśmiecha się rozbrajająco cudownie, podaje mi tytuł książki i...wychodzi.
    Nie wzięliśmy ślubu i nie mamy gromadki dzieci. Tak naprawdę to nigdy więcej się nie spotkaliśmy. Ale mogłam poprzeć tym doświadczaniem stwierdzenie, że ludzi czytający książki są życzliwi, sympatyczni i otwarci, a nie zamknięci w sobie i swoim książkowym świecie:)
    P.S. Książką była "Pochwała macochy", wypożyczyłam ją później w bibliotece i przeczytałam do końca.
    27-09-2020 22:01
    Mam taką jedną książkę, którą od lat czytam przynajmniej raz w roku. Fabułę znam prawie na pamięć, ale zawsze odkryje w tej książce coś nowego. Dostałam ją kilka lat temu na urodziny od koleżanki. To powieść Marty MaderyKroplówka z marzeniami. Widać na niej ślady zużycia, ale i tak jest moją towarzyszką od lat. Pewnego razu zabrałam tę książkę na uczelnię. Siedziałam obok grupki studentów z mojego roku, a trwała też przerwa, więc wiele osób było dookoła. Ja właśnie wtedy czytałam jeden z najzabawniejszych fragmentów w książce i wybuchnęłam śmiechem. Kilka osób się na mnie popatrzyło, no wiadomo jak... :P.
    Taka oto jest moja historia.
    26-09-2020 14:01
    Nie pamiętam dokładnie kiedy to się stało, ale z pewnością było to jakiś czas przed filmową premierą "Zanim się pojawiłeś". Bardzo spodobał mi się zwiastun i gdy dowiedziałam się, że film jest oparty na książce stwierdziłam, że nie mogę czekać. I tak skończyłam o 2 w nocy płacząc nad ostatnimi kartami powieści. Ale nie był to cichy płacz, lecz wstrząsający ryk, który musiałam mocno powstrzymywać (no bo w końcu 2 w nocy a współlokatorki śpią obok). Uspokajałam się przez kolejne dwie godziny. Filmu nigdy nie obejrzałam. Nie chciałam przechodzić przez to po raz drugi.
    25-09-2020 08:04
    Oczywiście było to w szkole - podstawówka. Jedna z śmiesznych sytuacji w książce Harry Potter, niestety nie pamiętam, która to była cześć. Czytałam często na różnych lekcjach. To był angielski, oczywiście Pani, której się bałam. Czytam i wpadam w śmiech. Zaczynam udawać kaszel, niezbyt mi wychodzi, na szczęście Pani była zajęta czymś. Ugryzłam się w rękę mając nadzieję, że to pomoże. No prawie pomogło. Choć do dziś widzę i pamiętam miny i wzrok znajomych co siedzieli koło mnie. Nikt nie lubił czytać więc myśleli, że ze mnie jakaś wariatka!! I to pytanie nauczycielki po chwili czy coś się stało... Niestety zauważyła książkę i musiałam ją wtedy schować...
    24-09-2020 19:21