WOJNA POLSKO - RUSKA POD FLAGĄ BIAŁO - CZERWONĄ

WOJNA POLSKO - RUSKA POD FLAGĄ BIAŁO - CZERWONĄ
5.98
Ocena 5.98 na 10 możliwych
Na podstawie 102 ocen kanapowiczów
"Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną" zadebiutowała we wrześniu 2002 rok...
"Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną" zadebiutowała we wrześniu 2002 roku. Od tego czasu książka ukazała się w przekładach m.in. w USA, Wielkiej Brytanii, Niemczech, Francji, Rosji, Brazylii, Czechach, Holandii, Włoszech, na Słowacji, Węgrzech, Ukrainie i Łotwie. "Wojna polsko-ruska pod flag...
Pełny opis
Data wydania: 2009-5-1
ISBN: 978-83-89603-63-0 ( 9788389603630 )
Wydawnictwo: Lampa i Iskra Boża
Stron: 208
puchar
MI
@whizzer pierwsza opinia

Dzięki takim kanapowiczom jak ty, ta strona może się rozwijać.

Popraw tę książkę
Napisz swoją opinię

Opinie

HE
@HenriettaCorleone 2010-08-20
Przeczytane (2010-07-29)
Jestem zazdrosna o Masłowską. Naprawdę podziwiam ją, że napisała taką książkę w klasie maturalnej. Podziwiam po prostu niezwykle rozwinięty zmysł obserwacji i umiejętność błyskotliwego obrazowania pewnych zjawisk. Poza tym niektórzy umieją w swojej twórczości używać wulgaryzmów - dla innych jest to żenująca próba pokazania, jacy są oryginalni, odkrywczy (ta...) i wyzwoleni. Masłowska według mnie należy do tych pierwszych i wychodzi jej to naprawdę zgrabnie. Zarzuty, że w książce nie ma treści, a fabuła jest niezrozumiała, nie mają dla mnie w ogóle sensu - uważam, że ta książka jest jak poezja i powinna pełnić taką funkcję. Ponadto świetne studium psychologiczne głównego bohatera - czy to nie wystarczy? Dla mnie w zupełności. Słowa w tej historii fruwają. To jest niesamowite. Mam w pamięci zdanie, które Masłowska wypowiada na samym początku filmu: "Zadziwiająco dużo rzeczy się dzieje, ale też zadziwiająco dużo rzeczy się nie dzieje".
@Iness
@Iness 2009-06-17
Przeczytane (2009-06-17)
Owszem, książka raczej nie z najwyższej półki, dla wysmakowanych w języku...nie do zniesienia, i zastosowany język może całkowicie zakłócić odbiór...fabuła?...nic nowego...świat który niektórzy mogą obserwować z okna. Z drugiej strony...jakie pojęcie o tym świecie ma wielu smakoszy tej "dobrej" książki. Czytając między wierszami i przekleństwami Masłowska pokazuje różne systemy wartości, czasem bardzo różniące się od naszych, a czasem... takie same, ale co niektórym przez środowisko jakiemu się poddali, przez brak wsparcia, nie udaje się wysunąć na pierwszy plan tych nawet najprostszych wartości. hmmm...książka w sumie ciężka do czytania, mam wciąż mieszane uczucia co do niej. Raczej drugi raz nie sięgnę po nią, ale nie byłabym też tak bardzo skora do bezlitosnej krytyki. ;)
@Michalangelo
@Michalangelo 2012-12-15
Przeczytane (2012-12-15)
Geniusz masłowskiej nie polega na tym, że jej proza jest innowacyjna, jak niektórzy piszą. no w każdym razie nie tylko na tym. Masłowska doskonale rysuje portret typowego obywatela współczesnej polski. jasne - jest to lekka karykatura, ale czy przecież nie tak obrazuje się wady? wyolbrzymia się je, żeby ktoś je wreszcie zauważył i zaczął korygowac? spójrzmy na moliera - gośc robił to samo, tylko że w innym, klasycznym stylu. masłowska na pewno zasługuje na swoje nagrody i wyróżnienia, które przecież przyznały jej osoby mądrzejsze i bardziej obyte z literaturą niż my (nie obrażając nikogo). jednak jeśli ktoś po przeczytaniu tej powieści nie wierzy w geniusz masłowskiej, niech sięgnie po inne teksty, które napisała. PS i ja też jej zazdroszczę ;p
@samo_zUo
@samo_zUo 2009-09-16
Przeczytane (2009-08-30)
Książka ta na pewno wnosi coś do polskiej literatury, otwiera na nieszablonowe, kontrowersyjne rozwiązania. Co prawda nie zaliczyłabym jej do genialnych i nie podzielam absolutnie entuzjazmu Pilcha, bo tu nawet nie chodzi o sam styl, tylko niedopracowaną fabułę, mam tu na myśli przede wszystkim zupełnie nieudane zakończenie. Natomiast samo wykreowanie bohaterów, przerysowanie ich na tle współczesnego świata, również zresztą przerysowanego fajnie łączy się z lekkim piórem Masłowskiej. Sama mam podobny, prosty styl i lubię bawić się słowami, więc dla niektórych nic nie znacząca gra słów, sprawiła mi niezłą frajdę. Przeczytać warto, zawsze to coś innego, a na pewno lekkiego i dobrego na weekend po ciężkim tygodniu ; ]
@puls
@puls 2008-11-01
Genialne wyczucie języka jest ogromną zaletą twórczości Masłowskiej. I choćby z tego tylko powodu warto wniknąć w jej książki. Język nie służy jednak samej zabawie słowem czy komizmowi (choć tego też jest dużo). Za jego pomocą autorka dojrzale i przenikliwie diagnozuje nasze manie narodowe, miałkie marzenia, sprowadzające się głównie do osiągnięcia pieniędzy i prestiżu, małomiasteczkową mentalność oraz uczucia, prezentowane na poziomie odruchów biologicznych. Daje również ciekawy zarys typów ludzkich, z poprawką, że narratorem jest zfazowany lub skacowany narkoman, zatem nie można brać tych postaci dosłownie. Zakończenie jest wspaniałą, zaskakującą dekonstrukcją świata przedstawionego.
@staszek89
@staszek89 2009-04-30
Przeczytane (2009-04-30)
Jest to ksiązka ,którą nie czyta się jak powieść sensacyjną czy kryminał. Dlatego cała ta krytyka jest nie uzasadniona. Tą książkę trzeba czytać i każdy dialog rozkładać na czynniki pierwsze i łączyć z różnymi wydarzeniami i problemami. Tak samo nie można powiedzieć ,że to jest myślenie dresa ,studenta czy polskiej młodzieży ,bo to są spostrzeżenia ,myśli i słowa autorki. Bluzgi były potrzebne i pasowały w sam raz do całej koncepcji pisarki. Ogólnie książka świetna. Znakomite dialogi ,które poruszają i napędząją cała książkę ,która z prostą fabuła musiała wypłynąć formą. Ogólnie bardzo dobre dzieło postmodernistyczne. Tych narzekających odsyłam do Sorokina.
MA
@maarit 2010-06-25
Przeczytane (2010-06-25)
Zatrzymałam się na 3 strony przed końcem. I podobnie jak użytkownik pode mną uważam, że ta książka nie zasługuje na taki rozgłos jaki osiągnęła. Filmu bym nie tknęła. W ogóle więcej tej autorki nie ruszę bo boję się tej kaszany którą mi zaserwuje. Nie podobała mi się fabuła, której nie było, nie podobało mi się przesłanie o ile jakiekolwiek istnieje. Dla mnie to tylko nic nie znaczący bełkot naćpanego autora, narratora, który bez stylu bawi się słowami i zdaniami, myśląc, że coś z tego stworzy.
@AlbertNeri
@AlbertNeri 2008-09-12
Przeczytane (2008-09-12)
To pierwsza książka Masłowskiej i napisana w sposób nowy, poniekąd odkrywczy (przypominać nie muszę chyba, że napisała ją dziewczyna bodajże 18 letnia-wtedy!!!). Podobała mnie się dosyć ale powiem od razu, że odkrywania świata to się po nie nie spodziewałem! Dobra książka i przynajmniej dla rozeznania dlaczego tyle się mówiło o Masłowskiej polecam ją przeczytać, a czy i w jakim stopniu komuś się spodoba to naturalnie indywidualna sprawa!
@oga
@oga 2008-01-24
Przeczytane (2008-01-24)
Ten bełkot to jest obcy język. Trzeba więc poświęcić trochę uwagi na nauczenie się go, zanim się zrozumie tekst :) Zgadzam się z przedpiścami, że książka jest "o niczym". Ale może to właśnie jest jej przekaz? Mnie zdolność autorki do posługiwania się tym dziwnym językiem zachwyciła. Rzeczywiście, musi mieć doskonałe wyczucie językowe. Dla mnie czytanie tej książki było taką małą wycieczką do zupełnie obcej kultury. Niezwykłe.
@sqrzak
@sqrzak 2009-02-17
Przeczytane (2009-02-17)
Jeżeli ktoś czyta tę książkę dla fabuły to się pewnie zawiedzie. Prawdziwa jej siła i wartość ukryta jest w warstwie językowej. To ona sprawia, że "Wojna..." jest nowatorskim i intrygującym utworem. Język Masłowskiej (nie myślę tu o bluzgach) w swej formie, w interpretacji autorki jest szalenie interesujący. O ile dla fabuły książki czytać raczej nie warto to właśnie dla języka trzeba czytać koniecznie.