Czy chcielibyście żyć w świecie, w którym miłość jest chorobą? Gdzie każdy zmuszałby cię po 18 urodzinach do zabiegu, po którym będziesz „wyleczona”? Gdzie każde głębsze uczucie musi być tępione? Gdzie każdy boi się do ciebie podejść( gdy jesteś zakochana) aby się nie zarazić? W takim właśnie świecie żyje Lena. Od dziecka wmawiają jej, że jej krew jest zarażona, odkąd tylko jej mama z miłości popełniła samobójstwo. Dziewczyna nie może doczekać się zabiegu, by wreszcie być wolną od zarażenia chorobą. Ale jak to w książkach bywa, nic nie idzie zgodnie z planem. Lena spotyka Aleksa- chłopaka o włosach w kolorze jesiennych liści. Bardzo polubiłam główną bohaterkę. Na początku była nijaką postacią i gdyby była taka do same końca nigdy bym jej nie polubiła. Ale ona z każdą stroną zmieniała się coraz bardziej- z szarej myszki zawsze zgadzającej się z wszystkimi na walczącą o to czego chce...
do książki: Trucicielka