Uwięzieni w raju

Uwięzieni w raju
7.67
Ocena 7.67 na 10 możliwych
Na podstawie 9 ocen kanapowiczów
Praga, 10 sierpnia 1942 roku. Hans Krasa, czeski kompozytor i dyrygent pochodzen...
Praga, 10 sierpnia 1942 roku. Hans Krasa, czeski kompozytor i dyrygent pochodzenia żydowskiego, zostaje aresztowany przez SS i deportowany do obozu koncentracyjnego w Theresienstadt. Ma 42 lata. Razem z nim trafiają do obozu inni kompozytorzy, tacy jak Gideon Klein, Pavel Haas czy Viktor Ullmann, or...
Pełny opis
Data wydania: 2018-11-14
ISBN: 978-83-8015-866-5 ( 9788380158665 )
Wydawnictwo: Czarna Owca
Stron: 352
puchar
ID
@IdeCzytac dodana książka

Dzięki takim kanapowiczom jak ty, ta strona może się rozwijać.

Recenzje

Niedoczytana...
Może to źle zabrzmi, ale lubię książki o tematyce wojennej. "Lubię" to złe słowo, chyba bardziej odpowiednie będzie, że interesuje mnie to. Wolę jednak, jak wydarzenia w powieści pokrywają się z realiami historycznymi, kiedy daty mogę sprawdzić i doczytać dodatkowe informacje . Dlatego też z chcęci...
Napisz swoją opinię

Opinie

ID
@IdeCzytac 2018-12-25
Przeczytane (2018-12-20)
„Uwięzieni w raju” to powieść osadzona w obozie koncentracyjnym Thieresenstad. Obozie, który był przeznaczony dla elity kulturalnej, artystycznej i politycznej Żydów z Czech i Moraw, ale też Holandii, Danii czy Niemiec. Istniał naprawdę, tak jak niektóre postaci pojawiające się w książce. "Strach jest synonimem śmierci. Kiedy tylko zaczynasz go odczuwać, śmierć się do ciebie przybliża. Dlatego właśnie należy próbować go zwalczać. Buntować się, przeciwstawiać się mu ze wszystkich sił, choćbyśmy wiedzieli, że ostatecznie i tak przegramy bitwę . Życie to koszmarna gra, a żeby wygrać , należy pokonać strach". Otto Zucker, architekt, więzień obozu i przewodniczący Rady Starszych chce w obozie rozpocząć projekt „Freizeitgestaltung”, czyli zorganizować czas wolny więźniów – muzyków, kompozytorów, malarzy, aktorów itd. Szalony pomysł? Oczywiście, jednak jak sam Otto mówił: "Prawdziwy artysta po prostu umiera, gdy zabrania mu się tworzyć". Samo przekonanie komendanta, Seidla, nie wydaje się trudne. Jeśli zna się słabe strony przeciwnika można nim łatwo sterować, a Seidl to człowiek próżny. Jednak to nie on podejmuje ostateczne decyzje. Zucker wraz z dwoma innymi więźniami – Hansen Krasą i Victorem Ullmanem, światowej sławy kompozytorami, podczas spotkania w gabinecie Seidla przedstawili takie argumenty, że plan nie mógł się nie udać. Obok historii związanej z kulturalnym życiem obozu, mamy jeszcze drugi wątek – miłosny. Po latach, w obozie koncentracyjnym spotyka się dwoje ludzi. On, kompozytor, gwiazda światowego formatu. Ona, żona komendanta w obozie koncentracyjnym, naukowiec, obiecująca postać III Rzeszy. Hans i Elisabeth spotkali się już wcześniej, po jednym z jego koncertów. Podziwiany artysta i obsesyjnie zakochana dziewczyna, po latach znajdują się w zupełnie innych rolach. Czy wygra zdrowy rozsądek, czy rozum weźmie górę nad sercem? Do czego zdolni są ludzie zakochani, jakie mogą przezwyciężyć trudności? Jeśli czytam o czasach II wojny światowej, to zazwyczaj o Auschwitz, o obozie, w którym tylko można zrobić jedno – umrzeć. Nie miałam pojęcia o Thieresenstad – o obozie, który był zły, jeśli jakiekolwiek słowo może go dobrze opisać, ale, w którym udało się stworzyć więźniom namiastkę ich świata. "Niepohamowana miłość, która nie prosi o nic w zamian, która upaja cię i płynie wartkim strumieniem w żyłach. To właśnie, Elisabeth, jest jedyna miłość , która ma sens, i nie chodzi w niej tylko o indywidualną walkę o przeżycie". Całość powieści wypełniona jest fachową wiedzą muzyczną, mnóstwem informacji o operach, instrumentach i technice śpiewania. To wszystko w obliczu holokaustu stanowi niesamowity kontrast. Odwraca uwagę o obozowej codzienności.
Komentarze (1)
PA
@Patriseria 2019-02-27
Przeczytane (2019-01-16)
Miałam bardzo dużą ochotę żeby przeczytać tę książkę. Może dziwnie to zabrzmi, ale interesuje mnie tematyka holokaustu i drugiej wojny światowej. Pierwotnie nawet myślałam, że jest to stricte opis prawdziwych wydarzeń, nawet po przeczytaniu opisu nie odniosłam odmiennego wrażenia. Akcja książki dzieje się dwutorowo; z jednej strony obserwujemy życie w obozie z perspektywy więźnia, z drugiej życie Niemców m. in. w Berlinie. Więźniów poznajemy, gdy podróżują pociągiem, stłoczeni w bydlęcych wagonach. Bez dostępu do wody, jedzenia, świeżego powietrza czy toalety. Niektórzy nie wytrzymują tej podróży. Z dnia na dzień podupadają na duchu, a ciężkie warunki sprawiają, że zaczynają doskwierać im choroby. To wtedy część z nich wpada na pomysł by z okazji zbliżającej się wizytacji Czerwonego Krzyża zrobić z Thieresienstadt obóz pokazowy; gdzie artyści mogą się realizować. Nie robią tego bynajmniej by przypodobać się Niemcom, jedynie by wzmocnić morale i dać sobie siły do walki o każdy dzień. Muzycy zamknięci w obozie koncentracyjnym tworzą swój własny świat. Z drugiej strony poznajemy świat gdzie wojna jest nieodczuwalna. Młodzi Niemcy, zdobywają wykształcenie, pną się po szczeblach kariery i ucztują. Wojna jest, ale gdzieś tam w tle, mówi się o niej, ale nie czuje się zagrożenia- co więcej większość wierzy w niezwyciężoność swego narodu. Jednak te dwa światy ścierają się, za sprawą uwięzionego w obozie dyrygenta światowej klasy - Hansa Krasy i młodej biolog Elizabeth von Leuenberg. Między tą dwójką wybucha gorące uczucie, co więcej jego spełnienie następuje jeszcze w obozie. Czy ucieczka z obozu jest możliwa? Ile niektórzy są w stanie poświęcić by osiągnąć cel? Xavier Guell łączy fikcję i fakty, a jego umiejętności pisarskie sprawiają, że słowa płyną niczym muzyka. Wykształcenie muzyczne autora nadaje książce specyficzny wydźwięk. Szczegółowa charakterystyka dźwięków, pomimo, że niezrozumiała dla laika wydaje się niezwykle atrakcyjna. 'Flecista Elmer zagrał długie 'a'. Początkowo był pod dźwiękiem, ale później dostroił je tak, by było porfekcyjne.' Fantazja go nie opuszcza, opisy koncertów, sonat i przedstawień- w sposób tylko taki jak muzyk może opisać dźwięki. To wszystko jednak skrywa historię o woli walki i przetrwaniu, gdzie piękno toczy nierówną walkę z terrorem. Dialogi są poprowadzone w sposób bardzo naturalny, a bohaterowie są bardzo wyraziści. Hans jest pewny siebie, dla niego wojna i czas w obozie to także czas na rozprawienie się ze swoim życiem. Analizuje i rozkłada na czynniki pierwsze swój życiorys, często żałuje wcześniejszych wyborów. Jest lojalny wobec swoich przyjaciół i pracowity. Elizabeth wydaje się pewną siebie kobietą, mającą kontrolę nad swoim życiem. Jednak nieudane małżeństwo - wręcz z przypadku, kochanek, z którym nie umie zakończyć związku sprawiają odmienne wrażenie. Pracuje na co dzień w Instytucie i próbuje rozwikłać zagadki kodu genetycznego- by mieć kontrolę nad jakością urodzonych przyszłych obywateli. początkowo dumna ze swojej pracy z końcu, zaczyna wątpić w moralność badań i pozyskiwanych próbek. Smaczku może dodać postać Josepha Mengele, która jest ukazana w sposób wręcz odstręczający. Sceny seksu z jego udziałem są na granicy sadystycznych praktyk i to jest coś co mi przeszkadza. Specyficzne upodobania i surowość z jaką są opisane jakoś nie korespondują mi z całą historią. 'Elizabeth odrzuciła głowę na bok i zaczęła wymiotować. Mengele uśmiechnął się, odsłaniając dwie górne jedynki, i nie wyszedł z niej, dopóki nie osiągnął orgazmu.' Mam wrażenie, że w ogóle wszystkie sceny seksu są napisane na prędce i słabo przemyślane. Porównując np. Tatuażystę z Auschwitz, gdzie jest mocno rozbudowany wątek miłosny, i całość dobrze współgra ze sobą, tutaj widać znaczny dysonans i niedopasowanie. Mój egzemplarz pochodzi z www.czytampierwszy.pl
PA
@Pani_Ka 2019-03-03
"Wszystko, co w człowieku piękne, dobre i szlachetne, zderza się ze światem, który za nic ma rozum." (str.216) Miłość nie patrzy w kalendarz, nie ocenia prawdopodobieństwa śmierci, nie krzywi się na widok niedogodnych miejsc i wychudłych ciał niekoniecznie stworzonych do tulenia i całowania. Miłość przychodzi kiedy chce i kpi z naszej ostrożności. Na cel zaś często wybiera ludzi, którzy nie powinni, nie mogą a nawet nie mają społecznego pozwolenia na stanowienie pary. Ludzi, którym nie może, a nawet nie ma prawa się udać. Na przykład Żyda i niemiecką baronównę w czasie drugiej wojny światowej. Jestem miłośniczką literatury historycznej, powieści bazujących na wydarzeniach sprzed lat. I choć "Uwięzieni w raju" opowiadają o historii stosunkowo niedawnej, o tyle na pewno do tego nurtu należą. Ostatnio tematyka wojenna, zwłaszcza obozowa, spotyka się z dużym zainteresowaniem zarówno autorów jak i czytelników. Powieści historyczne związane z Holokaustem czy życiem w okupowanych krajach, opowieści o żydowskim życiu w czasie, przed i po wojnie, są coraz bardziej dostępne i popularne. Dlatego czytelnik, mając do wyboru książki autorów z przeróżnych krajów, relacje o różnym stopniu realizmu, będzie stawał się coraz bardziej wymagający. Bedzie dokładniej przyglądał się szczegółom, będą go raziły niedoskonałości, drobiazgi psujące atmosferę bądź odwracające uwagę od dominujących wątków. W powieści Pana Guella tematyka, która stanowić powinna wspaniały dodatek, lukier wylany na treściwe, acz mało smaczne ciastko, zdaje się nieco przytłaczać przesłanie o sile miłości, która pokona wszystko. Ogromnie ciekawe rozmowy o detalach muzyki klasycznej robią niezwykłe wrażenie, pozwalają nam rozpoznać wielkie nazwiska i równie wielkie dzieła. Fascynujące wypowiedzi doskonałych umysłów, jakie stanowi para głównych bohaterów, zachwycają ułożeniem w dialogi, o których erudyci mogą tylko pomarzyć. Ale gdzieś pośród pięknych słów i wylewającej się ze stron powieści doskonałej, operowej muzyki, gubi się treść. Ozdobniki duszą realia, gniew wyraża się z słowach, które nie pozwalają go odczuwać. Nagle zapomina się o tym, że to czas zła, czas krwi i zdrady. To sztucznie stworzone, doskonale łagodne uczucie, usuwa gdzieś w cień pierwotne wrażenie czytania o dramacie. "Uwięzieni w raju" o samej zagładzie opowiadają w zasadzie na początku i na końcu. Pierwsze i ostatnie rozdziały dzielą z nami wiele bólu, rozpaczy, wiele łez ciśnie się do oczu, wiele złości wylewa się z serca, by skierować swą moc przeciw pozbawionym jakichkolwiek dobrych cech nazistom, zbrodniarzom wojennym. Cały zaś środek to mocno obyczajowa opowieść, skupiona oczywiście, jak cała Szkarłatna seria, na wątku miłosnym, ale też wątkach muzycznych i filozoficznych. Dla jednych będzie to ogromna zaleta, bo książek opisujących morderstwa dokonywane na dzieciach, dorosłych, całych narodach, jak wspominałam jest na rynku wiele. Dla drugich zaś, będzie to opowieść mało wiarygodna. Ową wiarygodność traciła będzie głównie z powodu wplecenia wątku miłosnego w świat śmierci z niebywałą, nierealna wręcz łatwością. Bo z jakąż lekkością córka niemieckiego barona, a jednocześnie żona oficera niemieckiego, nawiązuje znajomość, przyjaźń, romans z żydowskim kompozytorem, będącym więźniem obozu. Wbrew wiarygodności zdajemy się śledzić też wątek, w którym ponownie z udaje się przekonywać Niemców do coraz śmielszych pomysłów obozowej rady więźniów. Zdaję sobie sprawę z tego, że opowieść oparta jest na faktach, i że w obozie w Therestenstadt faktycznie istniała grupa teatralna, o której nakręcono film, którą przedstawiano jako wzorcową, szerząca kulturę w świecie oskarżanym o to, że pozbawiony jest łaski, jakichkolwiek ludzkich uczuć. Niemniej sposób przedstawienia rozmów mija się z historyczną prawdą na temat tego, jak naziści reagowali na jakiekolwiek przejawy bezczelności czy pewności siebie. Jest to kolejna opowieść o "dobrym Niemcu", o osobach, które będąc obywatelami faszystowskich krajów, nie sprzyjały nazistowskim poglądom; skierowana przeciw uogólnieniom, które każą całe narody oceniać jako dobre bądź złe. Wśród Żydów są tu bowiem kolaboranci, wśród Niemców są osoby, które nigdy nie przypuszczały, że ich pieniądze i zdolności zostaną wykorzystane w zabójczych celach. I osoby te, podobnie jak baron i jego córka - nasza bohaterka Elizabeth, poniosą tej nieświadomości konsekwencje. Niestety związane z tragicznymi wyborami, których sami dokonają. Powieść Xaviera Guella to opowieść pełna wielkich nazwisk, tytułów i obrazów życia ponad cierpieniem. W opisach piękna, pozostawionego gdzieś za sobą, wyrywanego z przeszłości i na siłę wprowadzonego na obozowe deski ukrywa się miłość, poświęcenie, otwarcie na drugiego człowieka. Tylko czy nie autor nie stracił wyczucia proporcji? Czy to tylko moje wrażenie, że książka początkiem i końcem zamyka w klamrę dramatyczną opowieść, lecz środkiem wybiega w sfery zainteresowań, które nieco spłaszczają nasze odczucia? Wiem, że rajem jest stworzony w wyobraźni świat wielkiej nadziei. Wiem, że miłość tworzy raj nawet w tak obskurnym miejscu jak zimne ambulatorium. Ale przyznać muszę, że nie bardzo potrafię osądzić, czy przy swoim pięknie literackim ale i niekonsekwencji, powieść jest bardziej o uwięzionych czy bardziej o raju. Pani_Ka Czyta
MA
@Martak180 2019-03-24
Przeczytane (2019-03-24)
Książkę Xaviera Guella „Uwięzieni w raju” zdobyłam na portalu Czytam Pierwszy. Trwa II wojna światowa. Żydzi w Europie są aresztowani i deportowani do obozów. 10.08.1942 taki los roku spotkał czeskich kompozytorów: Hansa Krasa, Viktora Ullmanna, Pavla Haasa oraz wielu muzyków i śpiewaków. Ich „domem” stał się obóz koncentracyjny w Theresienstadt. Z czasem nazistowskie władze Niemiec na czele z Adolfem Eichmannem chcą zamienić Theresienstadt w obóz wzorcowy. W ten sposób pokazaliby światu, że Żydzi nie są mordowani, tylko mogą w obozie prowadzić życie kulturalne, tworzyć i wykonywać muzykę na najwyższym poziomie. Bo teatr jest dużo skuteczniejszą bronią, niż się powszechnie uważa: zdziera zakładane przez ludzi maski i bezlitośnie odsłania rzeczywistość. Teatr to też sposób na złagodzenie koszmarnych warunków panujących w obozie i jedyne co tak naprawdę Żydom pozostaje, by ocalić im życie. Muzycy doskonale zdają sobie sprawę, jaki czeka ich los. Nie mają złudzeń, ale żyją i walczą o siebie i swój naród. Podejmują z komendantem obozu, jak i z nazistowskimi Niemcami diaboliczną grę w kotka i myszkę. Muzyka z jednej strony staje się ich orężem oraz tarczą – jedynym sposobem na uniknięcie transportu do obozu zagłady w Auschwitz, a z drugiej daje energię i wzmacnia więzi między współwięźniami. Do pierwszego przedstawienia artyści angażują pięćdziesięcioro dzieci i wystawiają Brundibara. Metaforyczny wydźwięk rozumie chyba każdy. A nagroda… iście w stylu nazistów! Muzyka dotyka najgłębszych strun duszy i obnaża przy tym wszystkie nasze uczucia i pragnienie wolności, miłość, wolność, naszą krzywdę i niepokój. Muzyka łagodzi obyczaje, lecz także porusza inne struny w człowieku, szczególnie gdy się czyta o koncertach muzyki poważnej w tak nieludzkim miejscu. Wykonywanie kompozycji uznanych kompozytorów niemieckich jak Bach czy Verdi momentami przyprawia o ciarki, ale wydaje się też absurdalne. Czytelnik słowa opisujące próby i koncerty odbiera jak nuty, które poruszają struny w jego duszy, choć mnogość terminów muzycznych, niekoniecznie znanych, może nieco utrudnić ów odbiór. Strach jest synonimem śmierci. Tematyka Holocaustu i obozów koncentracyjnych oraz ogólnie polityki nazistowskich Niemiec zawsze będzie wzbudzać w czytelniku różne emocje, z którymi potem zostanie on na jakiś czas. Autor ukazuje tytułowy „raj” jako piekło na ziemi, którym w rzeczywistości obozy były. W Theresienstadt wszystko jest jakby – Żydzi żyją jakby normalnie, jedzą i piją jakby normalnie, mieszkają jakby w prawdziwym domu, pracują jakby normalnie, a Rada Starszych jakby normalnie podejmuje decyzje. Ale to pozory. Choć przez jakiś czas jest lepiej, to i tak listy osób deportowanych trzeba zatwierdzić podpisem. Choroby, głód, cierpienie, śmierć to standard, a nie „jakby”. Musisz zrozumieć, że otaczają nas Żydzi. To plaga, która zagraża nam ze wszystkich stron. Aby przetrwać jako naród, musimy się ich wszystkich pozbyć. To nasi najgorsi wrogowie. Te słowa zostały skierowane do niemieckiej arystokratki Elizabeth von Leuenberg, żony komendanta obozu w Theresienstadt, z którym chce się rozwieść. To znakomita lekarka, jedna z najbardziej cenionych specjalistek w zakresie genetyki, która współpracuje z Josefem Mengele, doktorem śmierci. To postać najbardziej złożona w całej powieści i miotana przez sumienie, emocje, uczucia. To, co robiła w pracy i poza nią, było złe, lecz jej dusza kształtowana od małego przez przebywanie w kręgach arystokracji, bywanie na sztukach, koncertach stała się wrażliwa, zwłaszcza na muzykę. Jej dziecięco-młodzieńcze zauroczenie okazuje się czymś więcej. Elizabeth podejmuje karkołomne decyzje i działania na granicy ryzyka ocierające się o śmierć jej samej. Ile człowiek jest w stanie poświęcić w imię wyższych celów? Dobro blednie w obliczu zła. Książka jest trudna ze względu na ładunek emocjonalny, ale i na swój sposób piękna, gdyż pokazuje godność człowieka. Porusza i wzrusza. Autor prowadzi czytelnika dwoma ścieżkami – śladami czeskich kompozytorów pochodzenia żydowskiego oraz śladami Niemki Elizabeth, które kilka razy się przecinają. Jednak czasem autor stawia zbyt wielkie kroki, tzn. między wydarzeniami są czasem zbyt duże przeskoki czasowe i nie wiadomo, co się wydarzyło, można się domyślać. Najgorsze sceny to te z udziałem doktora śmierci. Ostatnia scena chyba w każdym czytelniku wywoła ogromne wzruszenie. To majstersztyk. Jak długo będziemy snuć opowieści, tak długo ten obóz przetrwa. „Uwięzieni w raju” to właśnie taka opowieść utworzona z faktów i fikcji literackiej, by przetrwała w pamięci czytelników. Xavier Guell oddaje w niej hołd Żydom i ich walce z okupantem, żydowskim artystom. Oddaje hołd wielkiej muzyce, która walczy z barbarzyństwem i irracjonalnością, która niesie nadzieję, przezwycięża cierpienie, łagodzi strach przed śmiercią. W tym wszystkim prawdziwa miłość, pełna namiętności i pasji, ta pierwsza, niewinna, i ta dojrzała, także fizyczna. Zajrzyjcie do „obozowego raju” i wróćcie bogatsi wewnętrznie, piękniejsi duchowo, wrażliwsi.
@MariDa
@MariDa 2019-01-10
Powiadają, że muzyka łączy pokolenia i leczy rany, ale czy potrafi dać nadzieję? Pytam nie bez powodu, ponieważ to ona jest motywem przewodnim książki „Uwięzieni w raju” Xaviera Güella. Motywem przewodnim opowieści o walce sztuki z barbarzyństwem. Ciekawi? Praga, 1942r. Pewien człowiek wychodzi z propozycją, by Theresienstadt (obóz koncentracyjny utworzony na terenie Protektoratu Czech i Moraw) uczynić lepszym miejscem. Proponuje on, by żydowscy artyści mogli znowu tworzyć i spełniać się w tym, co kochają. Nazistowskie władze wyrażają zgodę i choć jest to oczywiście jedynie przykrywka dla świata, pozwala ona poczuć więźniom odrobinę normalności. A Trzeciej Rzeszy poprawić wizerunek. Szczerze? Już sam pomysł wprowadzenia kultury do obozu koncentracyjnego wydał mi się abstrakcją. Strasznie ciężko było mi sobie wyobrazić jakikolwiek przejaw radości w miejscu przepełnionym tak ogromnym cierpieniem i bólem. Ale jeszcze dziwniejsza wydała mi się zgoda Trzeciej Rzeszy! Rozumiem, że mieli mieć z tego korzyści, ale mimo wszystko… Na jeden wieczór? „Uwięzieni w raju” to historia, która z pewnością do lekkich nie należy. Wymaga od czytelnika skupienia, chwili refleksji, a także wiedzy o wielu utworach – pojawia się wiele tytułów, o których bohaterowie rozprawiają z radością na ustach. Jan Kowalski nie będzie ich znał, bo tego się na co dzień nie słucha. Klasyka to specyficzny twór, z którym mało kto potrafi się obchodzić. I przyznaję, że było to nieco męczące. Czytać i nie wiedzieć o czym. Wciąż i wciąż. Ale rozumiem, wszak to muzyka miała grać pierwsze skrzypce. Rola muzyki? Ogromna! Podczas lektury próbowałam wyobrazić sobie siebie w takim miejscu. Spróbować poczuć to, co czuli więzieni ludzie. Szybko się poddałam. Ale jestem w stanie wyobrazić sobie radość na ich twarzach, gdy pozwolono im choć w niewielkim stopniu wrócić do normalności. Ich serca z pewnością zabiły mocniej, a samopoczucie choć na chwilę uległo poprawie. Dobrze wiem, jak potężną bronią są te niewielkie drgania cząsteczek powietrza. Jak koją smutek, wyciszają i radują. A przecież w książce było wielu muzykalnie uzdolnionych… Gideon Klein, Pavel Haas, Hans Krása czy Viktor Ulllmann. Nie sposób nie wymienić również Otta Zuckera, sprawcy całego zamieszania. Dla nich muzyka na pewno była wszystkim. Pocieszycielką i nadzieją. Wyobrażam sobie ich zapał, gdy udzielono zgody na całe przedsięwzięcie. Jak wrażenia? Jak dla mnie muzyka trochę za bardzo zdominowała całą historię. Wiele sytuacji wydawało mi się wręcz nierealnych, biorąc pod uwagę miejsce akcji, czyli obóz koncentracyjny. Owszem, autorowi udało się stworzyć specyficzny klimat i cała historia jest napisana bardzo przemyślanie i w bogatym języku, niemniej nie potrafię pozbyć się wrażenia, że coś tu jest nie tak. Chociaż nie ukrywam, książka wywarła na mnie ogromne wrażenie! „Uwięzieni w raju” to pozycja, której należy poświęcić nieco więcej czasu. Uważam, że trafi jedynie do dojrzałego już czytelnika. Zawiera wiele bólu i cierpienia, a koniec… Jeśli zatem uważacie, że nie jesteście jeszcze na nią gotowi, odłóżcie czytanie na późniejszy termin. Ale przeczytajcie. Koniecznie.
ZA
@zaczytanalala 2019-02-02
Przeczytane (2019-02-02)
Władze obozowe Theresienstadt chcą przedstawić obóz w jak najlepszym świetle z powodu zbliżającej się wizytacji Czerwonego Krzyża. Artyści przebywający w obozie chcą wykorzystać sytuację i za zgodą przełożonych mają wystawiać przedstawienia. Muzycy i kompozytorzy cieszą się z możliwości, jaką otrzymali, ponieważ dzięki wystawianym przedstawieniom będą mogli umilić sobie szarą codzienność i dać dzieciom chociaż pozory szczęścia, poprzez włączenie ich do przedstawień. Zaczynają jednak igrać z losem krytykując nazizm w swoich występach i naśmiewając się z polityki swoich oprawców. Zostają za to ukarani wywozem większości artystów biorących udział w projekcie do Auschwitz-Birkenau na zagładę. W tym samym czasie arystokratka Elisabeth, będąca jednocześnie bliską współpracownicą Josepha Mengele, odkrywa iż w obozie przebywa jej miłość z dzieciństwa - kompozytor Hans Krasa. Postanawia go za wszelką cenę uwolnić, aby móc spędzić z nim resztę danych im dni. Jednak czy ktoś może niepostrzeżenie i bez konsekwencji umknąć z obozu? Autor w nowy sposób porusza temat holokaustu - przedstawia losy szczególnie uzdolnionych Żydów uwięzionych w Theresienstadt. Ludzie ci zostali skrzywdzeni podwójnie - zostali nie tylko uwięzieni, ale także odarci z możliwości tworzenia, która dla artystów stanowi najwyższą wartość. Cieszę się, że miałam możliwość poznać historię ludzi, którzy pomimo świadomości nieuchronnego końca, zdecydowali się okazać swą pogardę nazistom i nie ugięli się przed oprawcami. Na swój sposób starali się ich zwalczyć, chociażby naśmiewając się z nich w swoich przedstawieniach, co wielu z nich przypłaciło życiem. Jedyne, co męczyło mnie w książce to stosowanie terminologii muzycznej podczas opisywanych prób do przedstawień. Jest to jednak zrozumiałe, ponieważ książka opisuje losy muzyków i kompozytorów, natomiast dla mnie było to trudne do przebrnięcia przez fakt, że po prostu nie znam stosowanych w tych opisach terminów. Poza tym autor w przystępny i poruszający sposób opisał dni codzienne mieszkańców obozu oraz farsę odgrywaną na rzecz wizytacji Czerwonego Krzyża. Interesujące były też opisywane przez autora losy małżonków, którzy rozstawali się nie mogąc znieść okrutnej codzienności i podziałów obozowych. Także historia miłości Hansa Krasy i Elisabeth poruszyła mnie do głębi, jako silne uczucie tworzące się pomimo przebywania po przeciwnych stronach, ale także uczucie które miało swój nieszczęśliwy koniec. Czas spędzony z tą książką był dla mnie niezwykłym czasem przemyśleń i wspomnień dotyczących ofiar holokaustu. www.czytampierwszy.pl
SI
@silwana 2018-12-26
Przeczytane (2018-12-26)
"Uwięzieni w Raju "Xawiera Guella to książka oparta na faktach. Tematyka w niej zawarta jest dla mnie bardzo ciekawa, przeczytałam na ten temat wiele innych książek jednak ta jest zupełnie inna od pozostałych. Wiemy, że Niemcy byli dla Żydów okrutni zresztą nie tylko dla nich, ale byli też i tacy, którzy doceniali umiejętności tych ludzi, nie przeszkadzała im rasa liczył się człowiek i jego zdolności. W obozie koncentracyjnym Theresienstadt w Czechach było trochę lżej uzdolnionym żydowskim muzykom. Mogli dawać koncerty, przygotowywać się do nich zamiast ciężkiej fizycznej pracy. Mieli swoją radę, gdzie w innych obozach nie było o tym mowy. Oczywiście nie żyli w wiele lepszych warunkach niż inni więźniowie i nie mieli większych racji żywnościowych, również zostawali skazywani na wywózkę do obozów śmierci np. do Auschwitz. Artyści żydowscy poprzez swoje występy chcieli pokazać to czego doświadczają od nazistów, gdy tylko to docierało do Niemców zostawali prawie natychmiast deportowani, albo zabijani na miejscu. Oczywiście ryzyko było wielkie, ale satysfakcja jeszcze większa. Zachłanni i przekupni niemieccy oficerowie chcąc dla siebie osiągnąć jak największe zyski od Żydów wyciągali wielkie pieniądze w zamian za umożliwienie ucieczki bogatym Żydom. Czasami się to udawało, a czasami pieniądze zostawały w kieszeni Niemca, a Żyd ginął. Przez 351 stron historii żydowskich muzyków z pokazowego obozu w Theresienstadt czuje się ich walkę nie o samo życie, ale o to, co najbardziej kochają, co najbardziej się dla nich liczy, dlaczego wewnętrznie umierają czuje się muzykę. Rozmawiają najczęściej o niej, grając czują, że żyją inaczej chociaż przez te chwile. Sama nie wiem jak to jest czuć, to że muzyka dodaje tzw. Skrzydeł, ale dobrze się czuję, gdy słyszę np. muzykę z koncertów wiedeńskich. Książka warta przeczytania jako coś innego niż opisy życia więźniów obozów zagłady, w których człowiek to tylko kolejny numer do ciężkiej pracy lub od razu do zagłady. Polecam lekturę tej książki i uważam, że warto ją szybko przeczytać, żeby nie umknął nam żaden wątek historii głównego bohatera Hansa Krasy, który był znanym czeskim kompozytorem. czytampierwszy.pl
@Zaczytane_Strony
@Zaczytane_Strony 2019-03-01
Są książki łatwe do czytania ale są też takie, które poruszają trudne tematy ale ważne pod względem historii i każdy powinien je znać. Taką książką jest "Uwięzieni w raju", zmusza do refleksji a czasami wyciska łzy. Theresienstadt to obóz koncentracyjny w którym Niemcy przetrzymują elitę muzyków, tam umierają jako artyści bo nie jest najgorsza dla nich bieda lub głód tylko to że nie mogą już tworzyć prawdziwej sztuki. Pewnego dnia Otto Zucker wpada na pomysł jak ożywić ich obóz i sprawić żeby w tym trudnym dla nich czasie dodać im otuchy, pomóc w tym mają mu Viktor Ullmann oraz Hans Krasa. "-Panowie, tak już dłużej być nie może. W Theresienstadt znajdują się setki artystów, których musimy chronić. Tak, to nasz obowiązek." Ponieważ Zucker jest uparty organizuje spotkanie u Siegfrieda Seidla który jest komendantem obozu, sam kiedyś miał styczność z muzyką dlatego od początku pomysł Freizeitgestaltung zaczyna mu się podobać, najważniejsze jest dla niego żeby każdy myślał że to on wpadł na ten pomysł i wszystkie pochwały były skierowane w jego kierunku. "Jeśli miałby wydać zgodę na ruszenie z przedsięwzięciem, musiał najpierw być pewien, że to jemu zostaną przypisane wszystkie zasługi." Jak to się stało że ten projekt ruszył bez przeszkód? To wszystko w książce. Obóz koncentracyjny to walka o przetrwanie chodź jednego dnia dłużej, co tydzień rada żydów musi podpisywać listę na której są osoby do wywiezienia do Auschwitz a tam czeka już na nich tylko śmierć, ale tak na prawdę nie mają na to wpływu, muszą podpisać i koniec. Nikt nie chce się wychylać, obronić kogoś obcego bo każdy ma w tym obozie żonę lub dzieci których nie chce stracić. Teatr i opera stają się dla niż najważniejsze, pozwalają zająć czymś dzień, rozwijać się, oraz dodawać sobie otuchy, ale dla Niemców jest to sposób na wybielenie się przed ludźmi i Czerwonym Krzyżem, wszystko na pokaz, Żydzi ich w ogóle nie obchodzą. Pomimo tego że znam historię całą książkę trzymałam kciuki o to żeby dobro zwyciężyło, żeby chociaż ktoś pozostał szczęśliwy, niestety nie jest to przeznaczone bohaterom tej książki.
DA
@Darunia 2019-02-13
„Uwięzieni w raju” Xawiera Guell to pierwsza książka poruszająca temat Holokaustu po którą sięgnęłam. Skłoniło mnie do tego zapowiadające się w opisie książki zupełnie inne podejście do tematu - przez pryzmat muzyki. Bardzo mnie to zaciekawiło. Do tej pory unikałam tego typu książek ponieważ opisy bestialskich zbrodni i fakt, że to zdarzyło się na prawdę bardzo na mnie wpływają. Potem przez długie dni nie mogę się otrząsnąć z takiej lektury i bardzo to przeżywam. Książka Xawiera Guella jednak mnie nie zawiodła. Owszem, były opisy zbrodni, katowania i ludzkiej niesprawiedliwości, ale to nie one były clue tej książki. Motywem przewodnim była muzyka. Do obozu Theresienstadt trafili genialni żydowscy muzycy tamtych czasów: Hans Krasa, Gideon Klein, Pavel Haas i Viktor Ullmann, którzy są głównymi bohaterami tej powieści, jak również wiele innych utalentowanych muzycznie osób. To dzięki pomysłowi stworzenia projektu muzycznego poprawiło się nieco życie więźniów obozu. Jego dzieło „Bundibar” pojawiło się także w filmie propagandowym wykonanym dla Czerwonego Krzyża w 1944, który został nakręcony w Theresienstadt. W „Uwięzionych w raju” jest też wzruszający wątek miłosny, a obrazowe analizy utworów muzycznych pozwalają nam wysłyszeć w nich zupełnie nowe rzeczy. Książka Xawiera Guella to wzruszająca lektura, inspirowana prawdziwymi wydarzeniami z okresu II Wojny Światowej. Bardzo się cieszę, że sięgnęłam po tą książkę i polecam ją każdemu. czytampierwszy.pl
Autorzy
Xavier Guell
Kategorie
II Wojna Światowa