{} WYBÓR REDAKCJI

Recenzja książki Morze krwi

Wszędzie "blood"

Autor: @asiaczytasia ·{}3 minuty
{} 2021-10-21 {} 1 komentarz {} 4 Polubienia
Jak myślicie, czy dobro i brutalność mogą iść w parze? Andrea, bohaterka powieści otwierającej cykl „Droga smoka”, zajmuje się piękną rzeczą, pomaga innym kobietom. W pracy nie przebiera w środkach, a akcje na które wyrusza często są pełne przemocy. Splot wydarzeń prowadzi do wylewu tytułowego „Morza krwi”.


Akcja powieści dzieje się w niedalekiej przyszłości – lata 50. XXI wieku. Utrzymana jest w klimacie urban fantasy. To co niezwykłe przeplata się z dobrze znanymi krajobrazami. Monika Lech wprowadziła do świata rasę tzw. Zmiennych. Łączą oni cechy ludzi i zwierząt – coś jak wilkołaki, ale bardziej kontrolują swoją moc. Jednym z nich jest Alex, który mocno poturbowany zostaje wysłany do Krakowa – spokojnego miejsca, w którym ma zebrać siły. Tam trafia pod dach Andrei. Początkowo nic nie znacząca znajomość przeradza się we wzajemną fascynację, a i ich drogi zawodowe w pewnym momencie zaczynają się przecinać.


Zacznijmy od plusa tej książki, czyli bohaterów. Monika Lech fantastycznie ich przedstawiła. Narratorami są naprzemiennie Andrea i Alex i z kolejnymi rozdziałami coraz lepiej ich poznajemy. Autorka wykreowała bardzo barwne postacie, które zapadają w pamięć i mam tutaj na myśli zarówno duet głównych bohaterów, jak i postacie dalszoplanowe. W tym całym krwawym bajzlu wyłaniają się ciekawe charaktery i mogą urzec czytelnika swoją lojalnością, dającą taki ciepłekowaty efekt przyjaźni, świetnie kontrastujący z brutalnością, którą przesycone jest „Morze krwi”.


Kolejny punkt na mojej liście to akcja. Mam tu problem, bo jest i okej, i nie okej. Monika Lech napisała dynamiczną powieść, a przy tym bardzo wolną. Moje największe zastrzeżenie, to że późno pojawia się problem książki. Bohaterowie długo rozmawiają poznają się (a my ich), autorka wplata różne elementy świata, który wymyśliła. Dzieje się i jest to bardzo efektywnie wykorzystana przestrzeń książki, ale gdzieś tam w głowie czytelnika może zatrzepotać myśl: „o co właściwie chodzi?”.


Na koniec język jakim napisana została książka. Coś co mnie totalnie pokonało, wtrąciło z równowagi i doprowadziło do stanu: „co ja kurde czytam?”. Zawsze wydawało mi się, że nie mam problemu z wulgaryzmami, jednak Monika Lech właśnie dołączyła – obok Adriana Bednarka – do pisarzy, którzy udowodnili mi, że mam. I chyba wiem, dlaczego akurat w tych konkretnych przypadkach zostałam znokautowana. To nie jeden z bohaterów, który ma taki sposób wysławiania się, a narrator rzuca ciągle w czytelnika mięsem. W „Dziedzictwie zbrodni” był on trzecioosobowy i nie mogłam zrozumieć, dlaczego tak prymitywnie prowadzi powieść, w przypadku „Morza krwi” zabieg jest w pewnym sensie usprawiedliwiony. Skoro narracja jest pierwszoosobowa, a postacie są wulgarne to trudno, nie ma innej opcji. Szczególnie Andrea może wprowadzić w konsternację. Kojarzy mi się trochę z Joanną Chyłką z powieści Remigiusza Mroza. To ma być taka silna, inteligentna, sarkastyczna babka i... znająca łacinę, tylko w nieco innym zakresie. Można usprawiedliwiać, że wynika to z jej przejść, zawodu itp. Sama mówi: „Ja mam swoje sposoby na uniki. Klnę, odwołuję się do przemocy, klnę.”1 Tylko nie zmienia to faktu, że dla mnie, jako odbiorcy, jest to ciężkie w czytaniu.
Za to kompletnie nie mogę zrozumieć wszechobecnych angielskich i francuskich wstawek. Skoro w domyśle bohaterowie rozmawiają po angielsku, a my czytamy to po polsku to dlaczego ich wypowiedzi nie są w całości polsku? Przykłady: postacie mają „bana” na zbliżanie się do domu (dlaczego nie „zakaz”) lub zaliczają „wardrobe malfunction” (dlaczego nie „wpadkę ubraniową”). O ilości tych wstawek świadczy, że przypisy zajmują ok. 10 procent publikacji – niestety przy ebooku widać to wyraźnie.


Mam dla was pewien smaczek. Cytat, który dołącza do mojej galerii głupich wypowiedzi. Dwoje ludzi smaży jajecznicę i nagle padają słowa: „Cebula is a bitch. Szczypie jak jasny chuj.”2 Mi siły na interpretację nie starczyło. Podreptałam do małżonka, aby dał mi siłę do dalszego czytania. Jemu cytat nawet się spodobał – może dlatego, że często wrabiam go w krojenie cebuli. Przyznał autorce rację, że owa czynność przyjemna nie jest i nawet udało jej się to poetycko ująć. Pojawia się tylko pytanie, dlaczego „jasny” i czy „ciemny” szczypałby bardziej np. jak ostra papryka.


Ja niestety nie dołączę do grona fanów tego cyklu. Szczerze mówiąc wszelkie jego walory przysłonił mi brutalny język, który odebrał mi radość z czytania. Poczułam się jak w rzeźni, a nie jest to najmilsze miejsce.

1 Monika Lech, „Morze krwi”, wyd. 4Generations, 2020, loc. 623-625.
2 Tamże, loc. 639-640.

Moja ocena:

{}{}{}{}{}{}{}{}{}{}

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
{}
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki
{}
Morze krwi
Morze krwi
Monika Lech
{}8.8/10
Cykl: Droga Smoka, tom 1
Alex Fitzwilliam swoją rasę, Zmiennych, zna jak zły szeląg. Jest w końcu jednym z najlepszych Inkwizytorów, jakich ma PBI. To pewnie dlatego, ktoś na niego poluje i przeprowadza dobrze zorganizowane ...
Komentarze
ME
@dariastandsonherhead · 21 dni temu
W końcu rzetelna recenzja, a nie taka, żeby pomóc koleżance! Dla mnie to typowa grafomania, czyli rodzaj nerwicy natręctw objawiający się przymusem pisania, gdy nie powinno się tego robić. język jest nie tylko wulgarny, ale zwyczajnie prymitywny, co objawia się właśnie również w tych strasznych wtrąceniach w innych językach, które chyba miały być popisem erudycji a są świadectwem czegoś bardzo płytkiego, jakiejś pozy. No i kolekcja głupich cytatów - dokładnie tak
{}× 1
Morze krwi
Morze krwi
Monika Lech
{}8.8/10
Cykl: Droga Smoka, tom 1
Alex Fitzwilliam swoją rasę, Zmiennych, zna jak zły szeląg. Jest w końcu jednym z najlepszych Inkwizytorów, jakich ma PBI. To pewnie dlatego, ktoś na niego poluje i przeprowadza dobrze zorganizowane ...

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
{}
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki
{}

Zobacz inne recenzje

Mówi się, „nie oceniaj książki po okładce”, dlatego też tego nie robię. Powinna zostać wprowadzona kolejna maksyma do słownika: „nie oceniaj książki po opisie”. Niejednokrotnie opis wydawcy wprowadzi...

@mag-tur @mag-tur

Jak wyobrażacie sobie przyszłość? Czy jest ona podobno do czasów obecnych? Czy wierzycie, że żyją przy nas inne gatunki? Czy wierzycie w zmiennokształtnych? Andrea pomaga kobietom w ucieczce. W ucie...

@n.czyta @n.czyta

Pozostałe recenzje @asiaczytasia

Mexican Gothic
Gotyk w Meksyku

Głowna bohaterka, Noemi Taboada, otrzymuje informację o kiepskim stanie zdrowia kuzynki. List jest chaotyczny i niepokojący, więc dziewczyna wyrusza na meksykańską prowi...

{} Recenzja książki Mexican Gothic
Maestro
Apodyktyczny maestro

Jerzy to szanowany dyrygent. Mówią na niego maestro. Ma wszystko – rodzinę, pieniądze, sławę, wpływy. Kiedy pojawiają się oskarżenia o mobbing i molestowanie seksualne m...

{} Recenzja książki Maestro

Nowe recenzje

Kawa z kardamonem
Kawa z kardamonem
@mag-tur:

Zaintrygowana tytułem postanowiłam zapoznać się z pozycją pisarki, o której nie mam ani krzty wiedzy. Jak pisze, co pis...

{} Recenzja książki Kawa z kardamonem
Zapach pokusy
"Zapach pokusy" Katarzyna Małecka
@ksiazkazpaz...:

Dzień dobry, lubicie piec i dekorować pierniki? Ja w tym roku poszłam na łatwiznę, ikupiłam pierniki w pudełku. Wolę ty...

{} Recenzja książki Zapach pokusy
Uwikłany
W oczekiwaniu na dobry horror
@jupi2328:

Codziennie wykonujemy mnóstwo prostych czynności. Chodzimy do sklepów, na pocztę i do przychodni. Co jeśli na pozó...

{} Recenzja książki Uwikłany
O nas Kontakt Pomoc
Polityka prywatności Regulamin
© 2021 nakanapie.pl