Artykuł
{} 4 komentarze

Rozwijające książeczki dla najmłodszych

autor: Poligon Domowy - Kaśka
data publikacji: 2019-10-07
Książeczki dla najmłodszych powinny być przede wszystkim rozwijające, a co za tym idzie, uczyć maluchy czegoś, nawet mimochodem. Nie o konkretną wiedzę tu chodzi, ale o umiejętność skupiania się i rozwijanie wzroku poprzez odpowiednie dobranie kolorów. W późniejszych miesiącach życia dziecka dochodzi do tego poznawanie otaczającego świata poprzez pokazywanie dziecku owoców, zwierząt czy przedmiotów, ale także dźwięków dzięki książeczkom interaktywnym. 

Czarno-białe książeczki dla maluchów                                                                         

Znalezienie książeczek dla najmłodszych dzieci nie jest niczym trudnym, ponieważ rynek zalewa nas nieustannie kolejnymi propozycjami. Natomiast pytanie, jakie książki wybrać, żeby dziecko rzeczywiście się nimi zainteresowało? Jeżeli mówimy o maluszku, takim najmłodszym, który nie ma jeszcze ukończonego roku to warto wybierać książki czarno-białe. Są to książki, które nie rozpraszają dziecka, pomagają mu się skupić na danym elemencie i rozwijają jego wzrok. Rodzicom (i nie tylko im) często wydaje się, że im bardziej kolorowa książeczka tym lepiej, ale nie dla niemowlaka. O wiele bardziej stymulujące dla niego będą proste kształty i kontrastowe barwy, noworodek  widzi obrazki znajdujące się maksymalnie 30 cm od jego twarzy, a świat jest dla niego nieco zamazany i dwuwymiarowy. Z kolorowymi ilustracjami poczekajmy, aż dziecko skończy rok.

Zobaczcie moje propozycje:
- "Moje pierwsze obrazki"
- "Pianki kontrastowe"
- "Moja pierwsza książeczka"

Interaktywne książeczki dla najmłodszych 

Dla nieco starszego, na przykład rocznego dziecka odpowiednie będą już książeczki interaktywne, które w ciekawy sposób angażują malucha i przyciągają jego uwagę. Mogą one na przykład wydawać dźwięki, więc dziecko ma możliwość nauczyć się kojarzenia konkretnego zwierzaka z odgłosem, albo łączyć dźwięk syren z samochodami. Mogą też mieć otwierane okienka lub przesuwane elementy. To na pewno dodatkowy atut książeczek. Ale pamiętajmy, że nie każde dziecko lubi takie „atrakcje”, maluchy są różne, więc nie zrażajmy się pierwszymi niepowodzeniami i szukajmy takiej książeczki, która spodoba się dziecku. 

Przykłady interaktywnych książeczek, to:
- "Pierwsze słowa. Na wsi"
- "Kicia Kocia i Nunuś. Gdzie jest szczurek?"
- "Aktywna książeczka"
- "Do kąpieli, króliczku"

Książeczki dla najmłodszych z „dziurką” 

Wydawnictwo Egmont ma w swojej ofercie książki, które mnie zaintrygowały, posiadają na środku dziurę, która tworzy wgłębienie w okładce. Tworzy oczywiście jakiś wzór wraz z rysunkiem, jest na przykład okiem jakiegoś zwierzaka, albo wnętrzem kwiatka. I przyznaję, że totalnie nie rozumiałam po co ta dziura tam jest, ale moja córka jest zachwycona. Dziecko wkłada do niej palce, patrzy przez nią na świat, przewraca kolejne strony by przekonać się, że na każdej otwór jest coraz mniejszy. Nagle książka przestaje służyć tylko do oglądania ilustracji!
Zobaczcie sami kilka propozycji:
- "Kto zjadł biedronkę"
- "Akademia mądrego dziecka. Kto robi hu-hu"
- "Mój mały świat. Brum"

Jak „czytać” dziecku książeczki obrazkowe? 

Zdaję sobie oczywiście sprawę z tego, że czytanie takich książeczek, które mają jedno słowo na stronie to nie jest czytanie. Pamiętajmy jednak, że mamy dziecku w ten sposób „pokazać” świat, nauczyć jak wygląda koń czy krowa, powygłupiać się naśladując odgłosy zwierząt i, przede wszystkim, opowiadać mu wszystko, co przychodzi nam do głowy. W takim „czytaniu” najmłodszym chodzi o bliskość, więź jaka się tworzy między rodzicem a dzieckiem. 
 
Pamiętajmy, że czytając dziecku kilkanaście minut dziennie wpływamy na jego rozwój, na ciekawość świata, ale także na zasób słownictwa. Może się wydawać, że dla dziecka, które jeszcze nie mówi i może nie wszystko rozumie to za wcześnie, ale gwarantuję, że im szybciej zaczniecie i wyrobicie w sobie i dziecku taki nawyk, tym lepiej. 

U mnie takie książeczki harmonijkowe czy tekturowe, które mają tylko rysunek i podpis okazały się dobre nie tylko dla rocznego czy dwuletniego dziecka, ale także dla czterolatka, który uczy się liter. A kiedy już nauczy się czytać pierwsze słowa warto sięgnąć po serię „Czytam sobie”. 

Nauczmy nasze dzieci miłości do książek, a zwróci się to Wam z nawiązką. A już za kilka (albo kilkanaście) lat będziecie sobie podkradać książki! 
O autorze:
@poligondomowy
Poligon Domowy - Kaśka @poligondomowy
Autorka bloga Poligon Domowy, organizatorka spotkań autorskich i blogerów w ramach Blog Book Meeting w Katowicach oraz wyzwania czytelniczego #czytambopolskie. Prywatnie mama cudownego syna i uroczej córci, w jej przepastnej torebce zawsze obok zabawek, smoczków i drobiazgów dzieci znajdzie się książka.

Komentarze

@timido2
@timido2 · 2 miesiące temu
Dodałabym jeszcze książki obrazkowe zupełnie bez tekstu, np.Rok w lesie lub serię Ulica Czereśniowa - to książki, które rosną wraz z dzieckiem, na każdym etapie można "czytać" inaczej. U nas to wielki hit.

No i książeczki z wyrazami dźwiękonaśladowczymi dla maluchów, kultowy Pucio oraz świetny Jano i Wito (obie serie polskich autorek) czy Księga dźwięków. 
{}× 4
Komentarze (1)
@Paulka
@Paulka · 2 miesiące temu
o, super. muszę się zainteresować :)
{}× 1
Komentarze (1)
@Miodzio007
@Miodzio007 · 4 dni temu
Moja niespełna dwuletnia córeczka oszalała na punkcie dwóch pozycji; "Niutuś" (chyba jeszcze nie do końca rozumie sens książeczki ale obrazki są NAJCUDNE!!!) i "Hop hop króliczku" ( można ją nazwać "interaktywną" bo aktywuje mi dziecko na dłuuugiii czas :o))) )
{}
@justus228
@justus228 · 3 dni temu
Seria książek ulicy Czersniowej jest bardzo fajna. Tylko ze tam trEba bardzo dużo dziecku opowiadać i tez zadawać różne pytania tak zeby dziecko współpracowało z rodzicem. Uwielbiam ta ksiazke chociaż wizualnie mogłaby być przyjemniejsza dla oka 🙂
{}
{}