Ta książka nie jest pamiętnikiem. Jest powieścią, chociaż jej bohaterowie obracają się w świecie zbliżonym do tego, w którym moi przyjaciele i ja żyliśmy w czasie wojny, i chyba w tym samym klimacie psychicznym. Ale jest to książka o nich, nie o nas. Coś jak dom z rozbiórkowej cegły, gdzie prawie każda cegła jest prawdziwą starą cegłą, ale żadna albo prawie żadna nie wróciła na swoje poprzednie miejsce. Nawet ta pozorna zbieżność wydarzeń czy losów kończy się w pewnej chwili, bo szkoda mi było chłopców włóczyć po obozach koncentracyjnych, partyzantkach czy oddziałach szturmowych. Mam nadzieję, że i oni, i wszyscy inni doczekali szczęśliwie końca wojny. Ale to tylko nadzieja. Gdyby kazano mi dopisać jeszcze jedno zdanie do tego, co napisałem, nie umiałbym tego zrobić.