Temat:

Proza magiczna – Gra w klasy Cortazara i inne

2011-01-24 20:12 #
Chciałbym w tym wątku porozmawiać z miłośnikami realizmu magicznego, mam na myśli Marqueza, Borgesa, Cortazara i innych. Fragment z Cortazara wpisałem w projekt powieści otwartej, jaki zaczęliśmy na kanapie – „Shitownik paryski”. Zastanawiam się nad tą literaturą, kiedyś entuzjastycznie przyjmowaną w Polsce, nad powodami jej poczytności. Pokolenie jakie się nią zachwycało dawno zajęło się czymś bardziej praktycznym niż czytanie książek. Ciekawi mnie, czy dzisiaj literatura ta jest nadal w obiegu.
„Gra w klasy” dzieje się w Paryżu – mieście gdzie można „mieć pewność”, mieście „do wynajęcia”. Pewność, gdyż tam panuje jedna zasada, że za placem i monumentalnym Trocadero na dole jest plac Varsovie, a nieco dalej wieża Eiffla. Jak w przewodniku. Ta stałość rzeczy, miejsc i nastrojów bywa odbierana wprost metafizycznie. A „do wynajęcia”, gdyż w zafiksowanym pejzażu wielkomiejskim zmieniają się głównie ludzie. Przybysze z wszystkich zakątków, emigranci, turyści, pary szukające czegoś na miarę ogarniających ich uczuć. Ze znajdowania w zwyczajności magii, pisarze stworzyli swoje fascynujące światy. Pytanie tylko, czy ta fascynacja trwa dalej u czytelnika.
Oliveira i Maga mają wiele wolnego czasu, aby spacerować, błąkać się po mieście i w zwyczajności odkrywać magię, poezję. Znam w Paryżu ludzi biegających od jednej pracy do drugiej. Znajdujących czas wolny, o tyle, o ile go efektywnie mogą spożytkować. Idąc na godzinę salsy albo do kina. Lecz takich, chodzących po podwórkach i podglądających koty, albo patrzących na Sekwanę, jak pobłyskuje na niej słońce, prawie że nie znam. Może turyści. Niewykluczone, że ci zabiegani i zapracowani mają podobne wrażenia, lecz o nich nie mówią. I tylko pisarze piszą książki?
Ilustracją niech będzie krótki cytat z „Gry w klasy”, opowiadający o Madze:
„W sumie niełatwo jest mówić o Madze, która o tej porze z pewnością spaceruje po Belleville albo Pantin, pilnie wpatrując się w ziemię, aż do chwili, gdy znajdzie strzępek czerwonego materiału. Jeśli go nie znajdzie, będzie tak chodziła przez całą noc – oczy szklane – przeszukując kosze do śmieci, pewna, że jeśli nie trafi na ten symbol okupu (...) zdarzy jej się coś okropnego.”
# 2011-01-24 20:12
2011-01-25 23:18 #
Próbowałem ostatnio przeczytać "Grę w klasy" ale po kilku stronach zrezygnowałem. Nie wchodziło mi to do głowy, nie mogłem "poczuć" tej książki. Może kiedyś, gdy będę miał odpowiedni nastrój.
# 2011-01-25 23:18
@zosogirl
@zosogirl
56 książek · 41 postów
2011-01-26 20:12 #
Uwielbiam realizm magiczny! Mam nieodparte wrażenie że to gatunek pisany dla mnie, bo urzeka niesamowicie moją duszę. Zaczęłam od Mistrza i Małgorzaty- dość kontrowersyjna pozycja, bezdyskusyjnie podciąga się pod realizm magiczny, no ale Bułhakow pisarzem iberoamerykańskim nie był, a takowych wymieniłeś, w każdym razie dzieła Marqueza i Cortazara nie są mi obce. Sto lat samotności i Gra w klasy to moje ulubione książki. Nigdy natomiast nie spotkałam się z twórczością Borgesa, jesteś w stanie polecić jakieś pozycje?
# 2011-01-26 20:12
@Maynard
@Maynard
629 książek · 745 postów
2011-01-29 20:45 #
Realizm magiczny to chyba "moja bajka" ale niestety tylko częściowo. Zdecydowanie wolę duży krok na przód, czyli fantastykę a nie tylko jej drobne elementy w powieści obyczajowej. "Grę w klasy" czytałem kilka lat temu, podobała mi się ale był to raczej eksperyment literacki niż pasja. Nie wiem czy do gatunku RM można zaliczyć prozę Johna Crowley'a np. "Małe, duże", ale dla mnie to był shit totalny, Czytał to ktoś i zdzierżył do końca???
# 2011-01-29 20:45
@oga
@oga
104 książek · 86 postów
2011-01-30 18:06 #
Uwielbiam "Sto lat samotności", to dla mnie kwintesencja magiczności. Tam wszystko jest głęboko sensowne, ważne, "po coś", "dlaczegoś". Wydarzenia splatają się w niezwykłe, nieoczekiwane, ale mocne nici o niezwykłych barwach. I na podstawie tego mojego uwielbienia dla "Stu lat" mogę pokusić się o refleksję na temat podjęty przez zapendo: jakie były powody poczytności literatury realizmu magicznego? Czasy wydawania literatury iberoamerykańskiej w Polsce były skrajnie odległe od "magiczności". I może zadecydowała nie tyle potrzeba uroku, piękna, niezwykłości, ale właśnie przeciwnie, zwykłości - ale akceptowalnej, podszytej czymś innym niż ponura, siermiężna, smutna i podła nieludzkość komuny.
# 2011-01-30 18:06

Grupa: Książki

Wszystko o książkach

Książki, recenzje, ogłoszenia, społeczność!

Znajdziesz tu wszystko, czego potrzebuje każdy wielbiciel książek. Załóż konto i korzystaj w pełni ze wszystkich możliwości serwisu.
Zarejestruj się