nakanapie.plKonkursyNajtrudniejszy jest początek...

Najtrudniejszy jest początek...Konkurs

Konkurs książkowy - Najtrudniejszy jest początek...
KONKURS ROZWIĄZANY
Paweł Kopijer - autor:

Muszę przyznać, że liczba i jakość wpisów mocno mnie zaskoczyła. Nie spodziewałem się tak dużego odzewu i tak wspaniałej inwencji twórczej Czytelników. I choć wybór był niezwykle trudny, bo sporo propozycji wydało mi się niesamowitych, postanowiłem nagrodzić książkami papierowymi z dedykacją wpis @trojan87

Ale wyrazić też wielkie osobiste uznanie dla dwóch wpisów (w prezencie ebooki obu tomów):
@mysilicielka
@migaczynka

Oraz biorąc pod uwagę wyjątkowe zaangażowanie się nagrodzić wpisy (w prezencie ebooki obu tomów):
@emperadorbartu12
@alextg3
@Vista
@Wiesia
@beatazet
@phd.joanna
My również przyłączamy się do gratulacji :)





@trojan87@trojan87

Ten konkurs to nie lada wyzwanie, ale jak nie Kanapowicze, to kto!


1. Najpierw, razem z autorem książki, zapraszamy Was do obejrzenia krótkiego filmu:


2. Następnie na podstawie filmu napiszcie 2–3 zdania (lub nawet cały akapit, jeśli macie wenę), którymi mogłaby się rozpoczynać prezentowana w filmie książka.

Najciekawszą odpowiedź wybierze osobiście autor książki – Paweł Kopijer i nagrodzi zestawem książek wraz z dedykacją:


Powodzenia!

Regulamin konkursu

    Odpowiedzi

    - Gościnność po zbóju – mruknęła zziębnięta Winea, zdejmując z pleców łuk.

    Minął dzień, odkąd opuściła ciepły pokład Orlego Szponu, statku, na którym przepłynęła Ocean Międzykontynentalny. Zachodnie wybrzeże Amadal okazało się odstręczającym, mroźnym miejscem. Oczy młodej szamanki raziły bezkresne pofałdowane pola śniegu, skalane tu i ówdzie iglastymi lasami. Po całym dniu brodzenia w sięgającym kolan białym puchu, jedyne, o czym marzyła, to przytulna gospoda i ciepły posiłek. Ale nie. Właśnie teraz, z zagajnika trzysta kroków przed nią, musiało wyjść ośmiu facetów. Jeśli zastanawiała się, czy mają przyjazne zamiary, widok wyciągniętych mieczy szybko wyleczył ją z takich refleksji. Robiło się niebezpiecznie. Parsknęła, próbując zgrabiałymi palcami wyciągnąć z kołczanu strzałę. Wyglądało na to, że śnieg będzie jej największym sprzymierzeńcem w tej walce.

    Mężczyźni mozolnie człapali ku samotnej dziewczynie, ociężale stawiając kolejne kroki. Winea uspokoiła oddech, odgarnęła za ucho ten irytujący kosmyk blond włosów i napięła cięciwę. Czarny wąski kształt przemknął przez morze bieli i zatopił się w piersi pierwszego z napastników. Pocisk przeszył kilka futer i dosięgnął serca. Pozostali zawyli wściekle i spróbowali przyspieszyć, ale po chwili drugi z nich runął w śnieg, trafiony w brzuch. Kobieta nałożyła trzecią strzałę na cięciwę, lecz coraz mniej panowała nad drżeniem odmrożonych rąk. Trzeci dostał w ramię, ale wystarczyło to, by na jakiś czas zniknął Winei z pola widzenia. Szamanka wiedziała, że pozostali mężczyźni są coraz bliżej, cisnęła więc łuk w śnieg i z pasów na udach wyciągnęła dwa długie sztylety. Jeśli mam ujść z życiem, pomyślała, będę potrzebowała czegoś szybszego niż miecz. Wielkolud idący na przodzie zamachnął się od góry pokaźnym pałaszem, jednak Winea zbiła klingę obydwoma sztyletami na lewo i płynnym ruchem poderżnęła mu gardło. Ciepła krew zbryzgała jej twarz i futra. Widząc okrążającego ją przeciwnika, zadała dwa szybkie cięcia. Jedno sięgnęło ramienia mężczyzny i ten upuścił broń. Dziewczyna błyskawicznie wraziła mu ostrze w krtań i uchyliła się od razu przed atakiem od tyłu. Wyprowadziła wysokiego kopniaka, niemal wsadzając głowę w śnieg. Jej but natrafił na opór. Cios sięgnął celu, pomyślała z satysfakcją. Wyprostowała się i spojrzała na wroga przez blond burzę, zasłaniającą jej teraz sporą część świata. W zielonych oczach podnoszącego się napastnika dostrzegła strach. Chwilę później wypełniła je jednak dziwna pustka, kiedy mężczyzna z rozpłatanym gardłem zwalił się jej pod stopy. Nie było czasu na odpoczynek. Następny nieprzyjaciel już podnosił potężny dwuręczny miecz. Winea odchyliła lewe ramię i cisnęła w agresora sztyletem. Spróbowała szybko wyciągnąć sterczącą z czoła rękojeść, ale nagle usunął jej się grunt pod nogami i wydrążyła głęboką dziurę w śniegu. Wgramolił się na nią, sapiąc z wysiłku, korpulentny mężczyzna i pchnął w jej kierunku myśliwskim nożem. Szamanka zdołała zbić jego rękę na lewo. Ostrze wbiło się w puch tuż obok jej ucha. Lewa dłoń kobiety rozjarzyła się delikatną błękitną poświatą. Płatki śniegu i kryształki lodu podniosły się z ziemi i oblepiły jej palce. Napastnik patrzył na to szeroko otwartymi oczami, ponownie unosząc nóż. Początkowy grymas tryumfu szybko zszedł z jego pobrużdżonej twarzy. Winea złapała go za szyję i nie puszczała, dopóki ta nie zmieniła się w gładką bryłę lodu. Stękając, dziewczyna podniosła się z ziemi i szybko ogarnęła wzrokiem pobojowisko. Porozrzucane ciała odcinały się od morza bieli głęboką czerwienią. Szamanka usłyszała skrzypnięcie śniegu. Z prawej strony próbował zajść ją ostatni z agresorów. Syczał, trzymając się za lewe ramię, z którego sterczała złamana strzała. Winea przymknęła oczy, zogniskowała moc i posłała mężczyźnie podmuch wiatru, który natychmiast powalił go na ziemię. Ciężkim krokiem podeszła do napastnika, który jazgotał coś niezrozumiale w swoim języku, pochyliła się nad nim i wbiła mu sztylet prosto w serce. Wiedząc, że jest już bezpieczna, przewróciła zwłoki i otworzyła spory plecak nieboszczyka. W środku zadzwoniły o łańcuch ciężkie żelazne kajdany. Handlarze niewolników, pomyślała z odrazą. Winea wyprostowała się, odrzucając czerwone z krwi włosy do tyłu i roztarła równie czerwone dłonie.

    - Co za gorące powitanie! – sapnęła, łapiąc oddech. – Jak się człowiek porusza, to od razu cieplej.

    02-04-2021 14:27

    Okres przesilenia wiosennego dla znachorek jest czasem wytężonej pracy. Szczególnie pierwsza pełnia. Kontaktując się z przodkami, wspomagając siły natury, a przede wszystkim korzystając z pomocy duchów, starają się pobudzić świat, tchnąć nowe życie w dotąd obumarłe istoty.  Do niedawna nad niebieskim ognikiem czuwała moja babka-Rozenwyn. Odkąd trafiła na drugą stronę Dwuświatu, a jej ziemski żywot się skończył, to moja ciotka – Aidan- przejęła jej rolę. Najważniejszym punktem nocnego rytuału jest rozpalenie niebieskiego ognia. Kiedy już zapłonie, modlimy się i składamy ofiary z najcenniejszych roślin : rumianka- aby odeprzeć złe moce; krwawnika – prosząc o szczęście; ostropestu na zdrowie. Ciepło, które emanuje od płomieni, wypełnia mnie od zewnątrz do samego środka. Szamanki, w różnym wieku rozmawiają między sobą, przekazują historie z różnych części Amadal. Wsłuchana w barwne historie, ledwo zauważam poruszenie między najstarszymi z nich. Oto nadchodzi ostatni etap.  Przedstawienie przepowiedni, która krąży między szamankami od wieków.  Na podstawie mitologii wiemy, że została ona przekazana przez boginię Saraid, pierwszej kobiecie z rodu Fenella. Według niej, młoda szamanka będzie musiała poświęcić się w imię rdzennych plemion, opowiedzieć się po jednej ze stron, wziąć udział w rebelii i wraz z odmieńcem uratować świat. Nigdy nie poznano szczegółów. Całość okryta jest tajemnicą, która ma się ujawnić w odpowiednim momencie. Jednak wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że ten czas właśnie nadszedł. Jestem Winea i to ja mam stawić czoło przeznaczeniu.  

    02-04-2021 13:05

    Nigdy nie wiadomo, co zobaczysz za zakolem rzeki. Czy woda przyspieszy, hucząc na kaskadach, czy zwolni, otulona pochylonymi pniami drzew, chcących przejrzeć się w jej licu? Bo rzeka, jak los, lubi być zdradliwa. Nawet płynąc przez las i słuchając śpiewu ptaków, nigdy nie wiesz, czy zza zarośli nie mierzy do ciebie tuzin grotów strzał, czekających na wolność, by pomknąć ku przeznaczeniu. A co jeśli za zakolem spotkasz drugą rzekę? Czy wir na ich połączeniu pochłonie cię, czy wypchnie do przodu?

    31-03-2021 09:00

    - Dziadku, uciekaj! - wykrzyczała dziewczyna w stronę leciwego mężczyzny.

    - Co mówisz dziecko? - nestor rodu przez chwilę słuchał z drugiego pokoju, ale jedyne, co doszło do jego uszu, to szczęk stali. - Nie przerywaj mi, kochana, jeszcze nie skończyłem! Więc jak mówiłem, kiedy dostaliśmy tę butelkę... - zwrócił się do swojego niewzruszonego niczym kompana.

    Nagle drzwi od pokoju, w którym przebywało dwóch staruszków wyleciały w powietrze, a do środka wpadła zziajana nastolatka i atakujący ją w pełnym rynsztunku żołnierz.

    - Co wy wyrabiacie? Jeszcze potłuczecie szkiełka! - pan domu próbował niezdarnie podnieść się na lasce, wpierw odsuwając literatki wypełnione białym płynem.

    - Dziadku! Bogowie... to jest zamach, nie zabawa! - resztką sił wychrypiała dziewczyna w tej chwili obalona na ziemię przez napastnika, który stopą przyciskał jej klatkę piersiową.

    Żołnierz podniósł głowę, by spojrzeć na swój cel, ale krzywy uśmiech zamarł na jego twarzy, kiedy niezauważalnym ruchem krótki sztylet wbił się w jego gardło.

    - Trudno, dokończymy później - odparł niezadowolony staruszek i schował broń do laski. - Wstawaj dziecko, najwyraźniej nas tu nie chcą.

    31-03-2021 06:37

    Śnieg był wszędzie. 

    Postać opatulona w dziesiątki tkanin, płaszczy i szali wyglądała jak sunący powoli przykryty puchem, biały głaz. Głaz, który co parę kroków wypuszczał kłębek zamarzającego oddechu. Kroków nie było słychać. Może delikatne skrzypienie usłyszałby jakiś zziębnięty lis śniegowy, jakby taki gdzieś w pobliżu polował. Ale nie było w pobliżu takiego lisa. Nie było na co polować. 

    "Biel i śmierć" - pomyślała postać. "Znajdę tu ślady śmierci albo sama padnę". Postać wyprostowała się. Steknęła i powolnymi ruchami otrzepała ramiona z nadmiaru puchu. Spojrzała przed siebie i na boki. Nic. Biel. Świdrujaca, oszałamiają ilością biel. Wzdychając z dezaprobatą, pomału odwróciła się i sprawdziła drogę, z której przyszła. Horyzont bieli. "Może już nie umiem widzieć innego koloru? - Może już mój mózg nie potrzebuje innych barw?". Ale nie. Jest. Widziała też jakby czarną kropkę.

    Przyczłapała powoli do tego co widziała. Ciemniejsza plama pojawiła się w jednym z jej śladów, jeszcze widocznych na ścieżce. Wszystkie białe, jedna czarna. Nie czarna. To krew. Postać nachyliła się nad śladem własnej stopy. Przez środek widoczna była ciemnobrunatna struga zakrzepłej krwi. Jakby ślad mniejszego buta lecz idący w innym kierunku. W górę doliny. "Cień krwi na śniegu" - postać powiedziała cicho jakby w przestrzeń. "No dobrze".

    Ruszyła pod górę sprawdzając delikatnie drogę przed sobą. I tak, były ślady. Walki, ucieczki i nadziei. 

    Niedługo krew będzie wszędzie.

    30-03-2021 21:05

    Zdecyduj o tym, czy przeznaczenie zdefiniuje Twój los, czy jednak masz dość siły by samego go zdefiniować.

    30-03-2021 19:11

    Tyle  sie wydarzyło tyle  się jeszcze  wydarzy. Czym jesteśmy  wobec potegi  Bogów

    30-03-2021 18:12

    "To twoja misja. To twoje przeznaczenie. Musisz je wypełnić." Winea wciąż powtarzała sobie słowa jej Arcymistrza. Na wskroś analizowała je. Słowo po słowie, zdanie po zdaniu. Przeznaczenie - czym ono dla niej jest? Ta misja - czy na pewno musi to robić? Biła się z myślami wciąż powtarzając jednak, że jej Mistrz musi mieć rację. W końcu to on ją wychował, to on pokazał jej jak pokonywać trudności, to on pokazał jej jak być Szamanem, jak być Człowiekiem. Podróżując od kilku miesięcy ….

    29-03-2021 22:01

    Kiedy przeznaczenie bawi się losem bohaterów, nie wystarczy ostry miecz, by przeciąć węzły nieuniknionego.Trzeba mrok przekuć w oręże, okiełznać, zniewolić i zmusić by ustąpiła jasności.

     

     

     

     

    29-03-2021 18:18

    Jestem wyjątkowa, przynajmniej tak mówi moje Przeznaczenie, ale nie prosiłam się o to! Chciałam być zwykłą dziewczyną! Ale gdyby nie to, nie byłabym tym, kim jestem... Nie mogłabym przeżyć miłości, ani nie odnalazłabym w sobie tej siły, która mną kieruje. Jestem inna. Niczego nie żałuję. Wszystko się zmienia. Zima ustępuje miejsca wiośnie... Chcesz posłuchać, jak to się wszystko zaczęło?

    27-03-2021 14:52

    - Na wampirze kły! I po co mi to było?! – pomyślała Winea przeklinając w duchu dzień, w którym przyjęła zadanie od Arcymaga.  Z pani swego losu, stała się jego igraszką.  Swoim szamańskim szóstym zmysłem wyczuwała nadciągające kłopoty, a ona była w ich centrum.

    26-03-2021 19:09

    Wyobraź sobie góry spowite śniegiem, otulone jego lekkim puchem, majestatyczne potężne góry królujące nad światem, śpiące pod kołdrą mroźnego puchu… Gdy obudzą się do życia po tysiącletnim śnie, u ich stóp nie będzie już wyłącznie istot z krwi i kości, lecz coś więcej… Jakaś inna forma wykreowana przez demiurga, a może nim samym będąca? I wiszący nad górskimi szczytami konflikt. Spadając na powierzchnię ład i harmonia zostaną przecięte ostrymi wierzchołkami turni, podzielą się na kawałki i oddadzą w ręce istot… tak, tych istot zamieszkujących Elise. Czy zaprowadzą ład i porządek? Czy ich tarapaty znikną w przepaści czegoś większego? Wyobraź sobie góry spowite śniegiem, jego lekkim puchem, ład i harmonię, usiądź wygodnie, przymknij oczy, oddychaj powoli, wycisz się, pomyśl o Śnieżnym Azylu, widzisz go z daleka, a teraz zbliżasz się, jakbyś odbywał w jego kierunku podróż na grzbiecie wielkiego, śnieżnego drona, wokół prószy śnieg, a Tobie jest ciepło, zbliżasz się do groty i znajdujesz się w jej środku. Oto jesteś w progach Trylogii Mitrys. Zdejmij buty, rozgość się, zostaniesz tu na dłużej…

    26-03-2021 11:04

    W odległym zakątku świata, tam gdzie nikt nie zapuszcza się sam nieproszony - ona jedna szła sama świadoma swej misji. Nie wiedziała jeszcze co ją czeka, jednak była przygotowana na wszystko. Obserwowała złowieszcze otoczenie, gdyż czuła że coś się wydarzy...

    26-03-2021 10:31

    To co Cię czeka, może być tym nieuniknionym... To przeznaczenie może zadecydować - co komu będzie dane... 

    Kto kim stanie się w tym konflikcie - zadecyduje los...

    Otwórz oczy, nie wiesz co Cię tutaj może spotkać... Amadal upomni się o swoich...

    25-03-2021 22:41

    Los jest nieunikniony. Zawsze bez względu na wybory prowadzi do jednego, chce aby to się wydarzyło, by miało miejsce. Nie ważne kiedy. Może chwilę poczekać, ale prędzej czy później pojawi się ten moment i będzie trzeba zmierzyć się z nowym, z nieznanym i niebezpiecznym. Bez względu na czas, wojny toczą się wszędzie i tu były one nieuniknione. Dawały złe znaki i przeszkadzały w normalnym życiu. 

    25-03-2021 22:01

    Na starym kontynencie Amadal nawet szum wiatru opowiada historie o zniewolonej ludzkiej rasie. Snuje o dramatycznych zdarzeniach młodej szamanki. Dudni o żmudnych bataliach z przeciwnościami losu. Huczy o konflikcie, którego stronami były nie tylko istoty z krwi i ciała... 

    25-03-2021 21:35