Powód by oddychać

Powód by oddychać
8.67
Ocena 8.67 na 10 możliwych
Na podstawie 15 ocen kanapowiczów
„Nikt nie chciał się specjalnie ze mną zadawać, więc trzymałam się z boku. Tak m...
„Nikt nie chciał się specjalnie ze mną zadawać, więc trzymałam się z boku. Tak miało być bezpieczniej i łatwiej. Jak do tego doszło, że Evan Matthews z dnia na dzień wywrócił mój stabilny świat?” W zamożnym miasteczku w stanie Connecticut, gdzie ludzi zwykle zaprząta, w czym i z kim będą widziani, E...
Pełny opis
Data wydania: 2014
Wydawnictwo: ?
puchar @xrosemarie @xrosemarie pierwsza opinia

Dzięki takim kanapowiczom jak ty, ta strona może się rozwijać.

Recenzje

Walcząc o każdy oddech.
Patrzysz tęsknym wzrokiem za oddalającym się samochodem przyjaciółki. Wiesz doskonale, że gdybyś ją poprosiła, nie zostawiłaby Cię samej, ale nie może tego od niej wymagać. Są sprawy, z którymi musisz poradzić sobie sama i osoby, ze względu na które musisz postępować tak, a nie inaczej. Gdy pojazd z...
Rebecca Donovan Powód by oddychać.
• Tytuł oryginalny: Reason to Breathe • Tłumaczenie: Ernest Kacperski • Seria/Cykl wydawniczy: Oddechy tom 1 • Wydawnictwo: Feeria Young • Rok wydania: 2014 • Oprawa: Miękka • Ilość stron: 496 • Gatunek: Literatura piękna, Literatura młodzieżowa ''Moim sposobem na...
Napisz swoją opinię

Opinie

@Artemis_Shelf
@Artemis_Shelf 2014-10-07
Zacznijmy od tego, że jeśli dobrze się doczytałam na stronach anglojęzycznych jest to debiut Pani Donovan, ale mogę się mylić. Chociaż kiedy czytałam nie miałam co do tego wątpliwości. *** Tak na marginesie, ubawił mnie ten komentarz : Antykwariat z ciekawą książką 6 paź 2014, 00:40:00"Oddechy" właśnie i ja kończę czytać. Jestem bardzo ciekawa Twojej opinii. Wydaje mi się, że przyjęłaś tę książkę raczej chłodno, tak 6/10:D Czy ja naprawdę mam zero empatii dla literatury młodzieżowej? Hahaha....może jednak mam jakieś serce? Jeśli mam być szczera bardzo ciężko jest mi ocenić tą książkę w miarę obiektywnie, ale nawet subiektywnie! Wywołała we mnie wiele sprzecznych uczuć. Dlaczego w ogóle ją kupiłam? A to jest bardzo dobre pytanie! Niestety odpowiedź na nie jest w bardzo moim stylu. Na uczelni staram się być bardzo drobiazgowa, ale poza nią jestem bardzo roztrzepana. Zapowiedzi tej książki bardzo mnie zainteresowały. Zachęciło mnie również kilka pozytywnych recenzji. Nigdzie jednak nie dojrzałam, przez swoje roztrzepanie, czegoś co zmroziło mi krew w żyłach, a zauważyłam dopiero w autobusie. Na okładce, dużą czcionką zamieszczony został taki o to tekst : Chwytająca za serce i pełna trudnych emocji pierwsza z trzech części serii dla dziewcząt pt. "Oddechy". W tym momencie wiedziałam już co mnie czeka. I choć "Hopeless" i "Pułapkę uczuć" oceniłam wysoko nie chciałam mieć póki co z czymś podobnym nic do czynienia, niestety ... chociaż sama nie wiem czy żałować. Bardziej żałuję ceny -> 37,90 zł. Dlaczego tu przyszło mi żyć? Znałam odpowiedź. To nie był wybór, tylko konieczność. Nie miałam dokąd pójść, a oni nie mogli odwrócić się do mnie plecami. Byli moją jedyną rodziną, za co jednak nie mogłam być wdzięczna losowi. O czym w ogóle jest ta książka? Emma mieszka ze swoim wujostwem, w domku wdzięcznie stojącym na osiedlu dla klasy średniej. Jej ojciec niestety nie żyje, a matka sama ją oddała, gdy wpadła w ciąg alkoholowy. Wbrew pozorom życie Emmy nie jest łatwe. Jest najlepszą uczennicą w szkole, trenuje trzy dyscypliny sportowe, chodzi na wszystkie możliwe zajęcia pozalekcyjne, ma szansę na świetlaną przyszłość, ale dopiero za ponad 600 dni. Na razie trwa jej piekło na ziemi, które jest idealnie ukryte za drzwiami domu jej wujostwa. Tytuł Na to zazwyczaj zwracam ledwo uwagę, ale akurat tutaj bardzo mnie zainteresował. Nazwa trylogii to : Oddechy, a tytuł samej książki to "Powód by oddychać". Historia Emmy składa się z oddechów. Idzie do szkoły - oddycha. Gra - oddycha. Uczy się - oddycha. Wraca do domu - walczy o oddech. Śmieje się z Sarą - oddycha. Spotyka się z Evanem - walczy o oddech. Wszędzie towarzyszy nam oddech, na który rzadko zwracamy uwagę. Moim zdaniem pomysł z tytułem jest trafiony i to nawet bardzo. Nie jesteśmy wstanie o nim zapomnieć podczas czytania, a to plus. Schemat I znowu mamy schemat. Nie jestem specjalistką, ale to chyba znowu "New Adult", czyż nie? Idąc tym tropem mamy sobie nastolatkę, która ma kłopoty w życiu i chłopaka, którego miłość do niej wyciąga ją z kłopotów. Cudownie :) a tak serio, O zgrozo! Sama historia Naprawdę jest to dobra historia -> bardzo dobry pomysł, bardzo dobre rozwinięcie tematu i bardzo złe wykonanie, ale o tym później. Przemoc w rodzinie to nadal temat tabu. Autorka wymyśliła sobie dziewczynę -> Emmę, która nie ma łatwego życia. Nie są to jednak żadne "trudne sprawy". Historia wydaje się naprawdę autentyczna, dlatego może ująć za serce. Jest po prostu prawdziwa, nawet na trochę naciągana miłość ładnie się w nią wpasowuje. Naprawdę! Sama rozwijająca się stopniowo, później szybciej historia została dobrze zaplanowana, za to również ogromny plus. Nie zamierzam krytykować pomysłu! Był dobry, był mądry, był ciekawy i nadal nie aż tak popularny. Bohaterowie Jestem naprawdę pod wrażeniem Emmy. Ta postać jest autentyczna. Dziewczyna cierpi, cieszy się, uczy i zakochuje. Nie jest chorągiewką na wietrze. Natomiast jest bardzo konsekwentna w tym robi, czuje i myśli. Nawet próba odrzucenia miłości jest dobra, a trójkąt jest logicznym następstwem, a nie wymuszeniem. Naprawdę autorka mnie zaskoczyła. A co z innymi bohaterami? Sara to dziewczyna, która za wszelką cenę chce poprawić sytuację Emmy. Cierpi, widząc jej cierpienie, stara się ją zrozumieć i umilić jej czas. Jest dobrą przyjaciółką, jednak wątek jej samej został odrobinę pominięty, czy to plus czy minus sama nie wiem. Evan zachowuje się znacznie doroślej niż powinien, co akurat w takich historiach jest na porządku dziennym jednak sposób w jaki to robi, nie jest znowu aż tak naciągany. Chociaż autorka moim zdaniem mogłaby go aż tak nie wybielać. Jeśli chodzi o wujostwo to nie są za bardzo rozwinięci. Trochę mnie to zmartwiło, poznaliśmy bowiem ofiarę, dobrze by było poznać lepiej jej kata. Zaskoczyło mnie, że nie jest nim jej wujek, to nie on uprzykrza jej życie. Mimo to ten wątek jest o dziwo marginalny, za co chyba powinien być minus. Mimo to za główną bohaterkę naprawdę duży polski : SZACUN :) Język i inne żale Na każdej stronie tej historii byłam świadoma, że jest to debiut. Nie było momentu, w którym bym o tym zapomniała. Dobrze zaplanowana akcja, nie została wykorzystana, ani dobrze poprowadzona. Język to dramat! Tak jest poprawny (pomińmy kilka wpadek, które można zwalić na tłumacza :) ). Jest zbyt poprawny. Nie ma duszy, nie ma polotu, nie ma w nim nic magicznego, nic co by sprawiło, że będę pamiętać o pani Donovan i że rozpoznam jej styl, bo go po prostu nie ma! Trylogia? Hahaha Nie no tak serio, tego nie mogę ocenić, ale że niby trylogia, tak? Jakby nie było zazwyczaj serie są podobne objętościowo. Ta książka ma prawie 500 stron, czyli kolejne również będą oscylować w tych granicach. Książka kończy się w taki sposób, że wiadomo iż istnieje drugi tom (kończy się trochę thrillerowo?). Natomiast jeśli nie zgubiłam się w rachunkach Emmie do ucieczki z piekła zostało jakieś 400 dni. Czyli autorka chce ją maltretować kolejne dwa tomy? Szczerze? Przeczytam z czystej ciekawości. W rozrachunku między miłością, a stratą to miłość popychała mnie do walki o to, by ... oddychać. No dobra, czas na najgorsze ... Ocena...hahaha i co ja mam tu wystawić? MINUSY - okropnie prosty język - brak wizerunku kata - bohaterowie poboczni trochę mizerni - akcja fatalna - schemat trochę inny niż zwykle, ale jednak schemat - kiepski debiut PLUSY - genialna główna bohaterka - ciężki temat - dobra fabuła - logiczny ciąg zdarzeń - świetny tytuł - inna niż historie jej podobne - historia, która zapada w pamięć - chcę przeczytać drugi tom, nie ważne z jakiego powodu Mam jeszcze większy problem z oceną. Nie chcę jej ocenić niżej niż twórczość pani Hoover, bo choć ona miała znacznie lepszy język, to w porównaniu z tą historią przegrywa. Nie ugnę się jednak i nie dam jej 10, nie mogę patrząc na te minusy. Mimo wszystko nie zjadę jej, bo temat i sposób jego ujęcia mi się spodobał. Ocena trochę naciągana, zważywszy na minusy, jednak w pełni zasłużona za plusy.