Recenzja książki Apartament

Fight club po polsku

Autor: @atypowy ·4 minuty
9 dni temu 1 komentarz 13 Polubień
Zaliczam się do grona fanów pióra Izabeli Janiszewskiej. Jakiś czas temu przekonała mnie swoją trylogią, że warto dawać szansę polskim kryminałom i wielokrotnie polecałem ludziom lekturę Wrzasku”, „HisteriiiAmoku”. Przede wszystkim za niebanalne pomysły i wykreowanie głównych postaci, które wyjątkowo polubiłem, wiedząc, że one prawdopodobnie nie polubiłyby mnie. Wybaczyłem Janiszewskiej nawet to, że nieodwołalnie postanowiła zakończyć ten dobry cykl uśmiercając Bruna Wilczyńskiego. To już przywilej pisarza, że może być mordercą i nie ponosi większych konsekwencji swoich działań niż złamanie serc kilku czytelników. Jeśli może po tym spokojnie spać, to cóż, prawdopodobnie nadaje się na autora kryminałów.

Pełen jak najcieplejszych uczuć względem wspomnianej trylogii, nie posiadałem się z radości gdy otrzymałem „Apartament” do recenzji. „Wrzask” skusił mnie do lektury okładką. „Apartament” by tego nie zrobił, bo rzekome odbicie kobiety w gałce drzwi wydaje się być nieco tandetne. Nie zostało wykonane przez mistrza Photoshopa, ale to detal. W tym wypadku to nazwisko autorki było tym co mnie przyciągnęło do lektury. Celowo nie czytałem wcześniej nic na temat tej książki (opinii, recenzji, ocen, zarysu fabuły), aby nacieszyć się nią po swojemu. Ze smutkiem muszę stwierdzić, że po bardzo dobrym otwarciu, z czasem mój entuzjazm nieco przygasł.




FIGHT CLUB PO POLSKU

Nie zdradzając zbyt wiele z fabuły mogę napisać, że Tomasz Engel – pisarz przeżywający kryzys twórczy – postanawia spędzić weekend w luksusowym hotelu w Karkonoszach. Gdy nasz bohater budzi się po pierwszej nocy, orientuje się, że jego żona – piętnaście lat młodsza Nina – zniknęła! Rozpoczynają się jej poszukiwania. I trwają, i trwają, i trwają… Książka nie jest wybitnie długa (daleko jej do Dostojewskiego czy „Na wschód od Edenu” Steinbecka), ale nie ukrywam, że w pewnym momencie byłem już poirytowany tym, ile Tomasz jeszcze planuje chodzić po tym hotelu przetrząsając każdy kąt.

Na swojej drodze spotyka kilku pracowników hotelu, którzy choć wydają się być chętni do pomocy, dość szybko zaczynają podejrzewać Tomasza o urojenia, gdy okazuje się, że nikt nie widział jego żony poza samym poszukującym. Ten z kolei wszystkich podejrzewa o spisek i porwanie Niny. I tak się to toczy przez większość książki. Co jakiś czas „do akcji” włącza się też wyjątkowo chamski Wiktor, gość hotelu który uparł się by jako jedyny wspierać Tomasza. To od początku wydawało mi się dziwne. Obawiam się jednak, że czytelnicy, którzy znają „Fight club” dość szybko przejrzą zamysł Izabeli Janiszewskiej. Ja zrobiłem to zbyt szybko… A może po prostu przeczytałem już zbyt wiele książek, gdzie stosowany jest podobny zabieg.



CZY WSZYSTKO MOŻNA WYPRZEĆ?

Jednak nawet jeśli domyślicie się dlaczego Wiktor, ten ohydny typ, tak chętnie pomaga Tomaszowi, to i tak koniec końców zostaniecie zaskoczeni. Tego jestem praktycznie pewien, że nikt nie zdoła domyślić się całości historii. Co z jednej strony jest plusem książki, z drugiej jednak strony każe się zastanowić czy aby całość fabuły nie została „odrobinę przekombinowana”? Może to skaza na mojej czytelniczej duszy wywołana dużą ilością reportaży, jednak preferuję książki, które są nawet jeśli nie prawdopodobne, to przynajmniej wiarygodne. Czy to co odkrywa Izabela Janiszewska na końcowych stronach mogłoby się wydarzyć? Jak zachęcał swego czasu Łona z Webberem – śmiem mieć wątpliwość.

Zaczyna mnie drażnić w kryminałach tłumaczenie niewytłumaczalnego wyparciem. Nie wątpię w moc mechanizmu wyparcia. Nie robiłem co prawda researchu naukowego na ten temat, ale wystarczy mi znajomość samego siebie. Wielu rzeczy nie pamiętam. Wiem, że w ekstremalnych przypadkach człowiek może zbudować sobie alternatywne wspomnienia wobec tego co się wydarzyło. Jednak zastanawiam się czy stosowanie tego wybiegu w kryminałach nie jest pewnego rodzaju pójściem na łatwiznę. Nie uważam oczywiście, że Izabela Janiszewska nie wykonała wielkiej pracy przy pisaniu książki. Po prostu to kolejna książka w niedługim czasie (wcześniej było to „Wybaczam ci” od Remigiusza Mroza), kiedy to co niewytłumaczalne jest wytłumaczone właśnie wyparciem rzeczywistości przez bohatera. Irytuje mnie to dlatego, że czytelnik nie ma za bardzo szans rozgryźć zagadki, jak to ma miejsce w klasycznych kryminałach np. od Agathy Christie, ponieważ de facto nie ma tu zagadki. Jest po prostu niewiarygodna historia. Pytanie jednak czy taka książka nadal pozostaje kryminałem?



ŁYŻKA MIODU DO TEJ BECZKI DZIEGCIU

Możecie odnieść wrażenie, że odrobinę „przejechałem się” po tej książce. Nie chciałbym Was zostawić z takim odczuciem. Cenię sobie autorkę i może dlatego mam wobec niej wyższe oczekiwania niż od innych.

„Apartament” mogę zdecydowanie pochwalić za styl i język. Janiszewską czyta się dobrze. Może nie jest to kopalnia cytatów, które warto oprawiać w ramki, ale nie tego szukamy w dobrych kryminałach. Książka nie jest też wulgarna, co jest moim zarzutem wobec wielu wydawanych ostatnio pozycji z tego gatunku. Pojawia się kilka przekleństw, ale sporadycznie. Cieszę się, że autorka zdaje sobie sprawę z tego, że nie każdy w tym kraju przeklina, a co za tym idzie, nie każdy czytelnik książek gdy zaszyje się z herbatą pod kocem chce być epatowany wulgaryzmami. Jak powiadał Maurice w „IT Crowd”: „Moje uszy to nie toaleta”, i dlatego przez dłuższy czas nie sięgałem po polskie kryminały.



Prawda jest jednak taka, że „Apartament” nie porwał mnie na tyle, bym gonił Was do księgarni. To dobra książka, ale nie wybitna. Gdybym zaczął od „Apartamentu” niekoniecznie sięgnąłbym po trylogię o Larysie Luboń i Bruno Wilczyńskim. Dlatego wciąż polecał będę na pierwsze spotkanie z Janiszewską właśnie „Wrzask”.




Moja ocena:

Data przeczytania: 2022-09-19

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki
Apartament
Apartament
Izabela Janiszewska
7.5/10
W tak idealnym miejscu nawet zbrodnie muszą być doskonałe. Wszystkie małżeństwa mają swoje tajemnice. Lecz tylko niektóre z nich są równie wstrząsające. Nina i Tomasz Engelowie przyjeżdżają do luks...
Komentarze
@DZIKA_BESTIA
@DZIKA_BESTIA · 9 dni temu
Wiem, że w ekstremalnych przypadkach człowiek może zbudować sobie alternatywne wspomnienia wobec tego co się wydarzyło. Jednak zastanawiam się czy stosowanie tego wybiegu w kryminałach nie jest pewnego rodzaju pójściem na łatwiznę.
A ja wiem, skoro takie zjawiska są rzeczą ludzką... Ostatnio obejrzałam sobie moich ulubionych "Skazanych na Shawshank" i tam na samym początku w sądzie bohater nie potrafi czegoś wytłumaczyć, bo - jak sam zauważa - był mocno rozdrażniony i nie wszystko do niego docierało. No i tyle, jego los został przesądzony. Zostaje skazany. Nie traktowałabym takich rzeczy jako pójście na łatwiznę.
@atypowy
@atypowy · 9 dni temu
Nie neguję tego mechanizmu. Zupełnie nie. Zgadzam się, że możemy w zburzeniu coś zrobić i o tym zapomnieć, ale w przypadku tej historii uważam, że to mało prawdopodobne, żeby bohaterowi odebrano 4 dzieci i on absolutnie by nie pamiętał o ich istnieniu... :)
@DZIKA_BESTIA
@DZIKA_BESTIA · 9 dni temu
No tak, wszystko sprowadza się do skali :)
Apartament
Apartament
Izabela Janiszewska
7.5/10
W tak idealnym miejscu nawet zbrodnie muszą być doskonałe. Wszystkie małżeństwa mają swoje tajemnice. Lecz tylko niektóre z nich są równie wstrząsające. Nina i Tomasz Engelowie przyjeżdżają do luks...

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki

Zobacz inne recenzje

"Apartament" Izabeli Janiszewskiej to bardzo mroczny thriller, w którym narratorem i jednocześnie głównym bohaterem jest Tomasz Engel, mąż zaginionej Niny. Dzięki spojrzeniu na historię z perspektywy...

@Malwi @Malwi

Czasem jest tak, że czytając jakąś powieść ma się wrażenie, że autor lub autorka mieli jakiś ogólny plan, czy może raczej po prostu pomysł na rozwiązanie akcji i potem pisząc bardzo, ale to bardzo za...

BA
@Bartlox

Pozostałe recenzje @atypowy

Błękitne noce
O przemijaniu z opuszczoną gardą

„Zaskakujące, lecz nie było żadnych nieprawidłowości wyjaśniających, dlaczego czułam się tak krucha.” Joan Didion jest mistrzynią zaangażowanej, inteligentnej prozy....

Recenzja książki Błękitne noce
Moja misja wojenna
Nie każdy Niemiec był zły

Wspomnienia Klementyny Mańkowskiej są wyjątkowe, nie tylko ze względu na niezwykłe doświadczenia jakie były jej udziałem, ale również ze względu na wydźwięk tej książki....

Recenzja książki Moja misja wojenna

Nowe recenzje

Za kurtyną: Perygeum
Kurtyna rozsuwa się po raz drugi
@tomzynskak:

Kurtyna rozsuwa się po raz drugi. Do Leny zagubionej w innym wymiarze dołącza brat Dominik. Wierzy, że jego siostra...

Recenzja książki Za kurtyną: Perygeum
Księga Ludensona
Niezwykłe przyjaźnie i tajemnicza księga.
@jagodabuch:

Czytam książki dla dzieci i młodzieży dość często i mimo, że autorka ma na swoim koncie sporo wydanych książek, ja spot...

Recenzja książki Księga Ludensona
Będę tobą
"Będę tobą" Janelle Brown
@Wiejska_bib...:

"Będę tobą" Janelle Brown to książka, która swoją premierę ma właśnie dzisiaj i jak najbardziej trafia woje gusta czyte...

Recenzja książki Będę tobą
O nas Kontakt Pomoc
Polityka prywatności Regulamin
© 2022 nakanapie.pl