Recenzja książki Greywalker

Greywalker

@fri2go@fri2go · 2010-06-12
Do książki zabrałem się pełen zapału. Z kilku powodów. Książka została wydana przez Fabrykę Słów, a do tej pory nie spotkałem się ze słabą książką z tego wydawnictwa. A na dodatek miała za sobą dużą promocję i opisy/recenzję sugerujące czytadło na miarę Kinga, z tak wartką akcją, że będzie szybsza niż moja zdolność czytania. Sama książka jest dosyć opasła (ponad 500 stron) i ma ładnie skomponowaną okładkę. Żal nie przeczytać…

Po skończonej lekturze, muszę powiedzieć, że porywająca akcja i uderzeniowa dawka paranormalności może i jest, ale raczej dla osób, które wcześniej przesiadywały nad książeczkami z serii Harlequin.

Zapłakana pani detektyw

Główną bohaterką jest Harper Blaine, ‘młoda pani detektyw z obszernym biurem, i długim stażem (sądząc po ilości dokumentów w tymże biurze). Na dzień dobry, dostaje ostry łomot w ramach prowadzonej sprawy i ląduje w szpitalu, po drodze zaliczając 2-minutową śmierć kliniczną. Od tej strony widzi “Szarość” – świat duchów. Tylko że to świat nie tylko duchów, ale również wampirów, upiorów i różnych dziwnych stworzeń. Ogólnie rzecz biorąc, to taki świat pomiędzy światami. Podobieństwo opisów tego świata, sugeruje wzorowanie się autorki na serii książek “Patrol…” S. Łukjanienki, ale w tym wypadku jest to amerykańskie i w dodatku nieudolne wzorowanie.

Podbudowa nowego, tajemniczego, mrocznego świata jest, tylko nasza pani detektyw nie jest zbytnio skora do eksploracji i podróży po nim (razem z czytelnikiem). Właściwie pół książki to rozterki moralne i szlochanie głównej bohaterki. Szlocha, płacze, pochlipuje, mdleje, wymiotuje itp. tyle razy, że można by się zastanawiać, w jakiż to sposób stała się detektywem i jakim cudem przeszła testy psychologiczne, żeby posiadać broń.

Bohaterka pokroju kobiet z “Mody na sukces” czy innych tego typu seriali. Prawdopodobnie skonstruowana pod amerykańskie czytelniczki, które zbyt silnego charakteru nie mają, ale chciałyby się utożsamiać z kimś w ’silnym’ zawodzie. Ot, uczuciowa kobieta z bronią w torebce (a nie w kaburze) i zdolnością dedukcji na co najwyżej przeciętnym poziomie, ale za to z dużym szczęściem :)

Thriller, powieść detektywistyczna czy… romansidło?

Okładka książki mówi mi że to thriller, i to jeszcze zmiksowany z powieścią detektywistyczną. yyyy… trochę to naciągane. Ciężko znaleźć tu elementy wskazujące na thriller, no może straszne i tajemnicze postacie z Szarości, ale to chyba oczywiste, że mają być straszne i chyba nie one powinny budować odpowiedni nastrój i fabułę, bo jeśli tak, to saga “Zmierch” jest świetnym thrillerem. Podobnie z tą powieścią detektywistyczną. To, że główna bohaterka jest detektywem, nie załatwia od razu całej sprawy. Brak tu zagadek, nad którymi mógłby podumać przy okazji sam czytelnik i przez to mocniej wciągnąć się w książkę. Liniowość akcji i ‘oczywiste’ niejasności też za bardzo nie pomagają. Do tego mamy jeszcze narrację w pierwszej osobie, która powinna pozwolić utożsamić się czytelnikowi z bohaterką. Jednak szczerze, jaki normalny człowiek tyle razy się rozkleja i łapie deprechę?? Przez to, wszystko toczy się jakby obok, i czyta się aby tylko dobrnąć do końca.

Jakby tej dziwnej mieszanki było mało, mamy jeszcze wątek miłosny. Jest przystojny, niewalający Will, ledwo wiążący koniec z końcem, ale o gołębim sercu i dodatkowo opiekujący się nieletnim bratem. Chodzące marzenie każdej kobiety. Wątek można w skrócie opisać jako pierwsze spotkanie, wiele spotkań na lunch’ach, obiadach, kolacjach, pominięcie elementów pośrednich (typu trzymanie się za rączki) i gry wstępnej i szybkie lądowanie w jej łóżku (takie rzeczy to tylko w Erze), a potem dylematy moralne z kosmosu, szybkie rozstanie i deprecha u kobiety (chociaż to była jej wina). Normalnie jak w tanim romansidle.

Podsumowując

Książkę przeczytałem, bo, bądź nie bądź, jest kilka ciekawych epizodów i pomysłów, które jak miałem nadzieję, zostaną rozwinięte (a jednak nie zostały). I ogólnie pozycja nie jest zła, nudy niema, akcja się jakoś toczy, tylko oryginalności w niej tyle co w 40-stronicowym opowiadaniu (i pewnie tyle by z tego zostało po obcięciu zbędnych elementów). Przede wszystkim jednak, cały czas czułem, że nie jest to książka dla mnie i zasłużenie powinna spoczywać na półce z Harlequinami/romansami, a nie z porządną fantastyką. I niestety, jest to moja pierwsza pozycja z Fabryki Słów, na której się lekko zawiodłem – mam jednak nadzieję, że ostatnia.
Ocena @fri2go:
{}{}{}{}{}{}{}{}{}{}
Data przeczytania: 2010-01-01
Książka Greywalker
Greywalker
Kat Richardson
{}7.9/10
Cykl: Chodzący w szarości, tom 1
Seria: Obca Krew
Porywający mix thrillera i powieści detektywistycznej * Ze świetnie skrojoną bohaterka oraz uderzeniową dawką grozy i humoru. Łykasz jednym haustem! Brutalnie napadnięta detektyw Harper Bleine odchodz...
Komentarze

Pozostałe recenzje @fri2go

Książka Jeźdźcy w czasie

Wyobraźmy sobie ekstremalną sytuację. Ostatnie chwile Twojego życia. Spadasz w windzie z 40. piętra, pędzisz pociągiem T...

Książka Trupia Farma. Sekrety legendarnego laboratorium sądowego, gdzie zmarli opowiadają swoje historie

Gdzieś za Knoxwille, we wschodnim Tennessee, w USA, znajduje się ogrodzony drutem kolczastym teren o powierzchni blisko ...

Nowe recenzje

Książka Ja Cię kocham, a Ty miau...

Katarzyna Berenika Miszczuk to pisarka, która już niejednokrotnie zaskakiwała mnie swoimi pomysłami. Doskonale czuje s...

Książka Die Geschichte der Liebe von Tristan und Isolde

Nun ward die Festlichkeit geplant, angekündigt, anberaumt für den Monat in der Blüte, und zwar: sobald der süße Mai be...

Książka Kobieta na krawędzi

Jakby ktoś w połowie książki zapytał mnie, co o niej sądzę, powiedziałabym: "nie zastanawiaj się, czy warto, tylko bi...

{}