Recenzja książki Pachnidło

Jego przeznaczeniem było czynienie zła.

@Sonali@Sonali · 2013-02-10
Zmysły stanowią dla nas coś bez czego trudno nam funkcjonować w normalnym świecie. Wiele osób nie potrafi sobie wyobrazić życia w nieustannych ciemności lub w wszechogarniającej ciszy. Jednak ci, którzy są ich pozbawieni doskonale sobie radzą. Zarazem w najgorszej, a i być może w najlepszej, sytuacji są ci, których zmysły są szczególnie wyczulone. Niektórzy pewnie dostaliby obłędu, popadli w szaleństwo, czując zapach czegoś, czego normalny człowiek nie jest w stanie poczuć. W odniesieniu do "Pachnidła" skupiam się teraz jedynie na zmyśle węchu, ponieważ bohater posiada właśnie taki, niezwykły dar (lub przekleństwo - zależy jak na to spojrzeć).

Francja XVIII wieku, aż chce się rzec "wszędzie brud, smród i ubóstwo". Na ulicach Paryża przychodzi na świat dziecko, z pozoru nie różniące się od tysięcy innych maluchów. Opuszczony przez matkę, cudem ocalony chłopiec tuła się z miejsca na miejsce. Nigdzie nie potrafi zagrzać miejsca na stałe. Wszyscy ludzie czują wobec niego niewytłumaczalny lęk oraz odrazę. Grenuille nie jest normalnym, uczciwym człowiekiem. Postaci spotykające go na swojej drodze podświadomie wyczuwają zło, jakie kryje się w zakamarkach jego duszy. Jan Baptysta posiada doskonały węch. Jest w stanie wyczuć zbliżających się z daleka ludzi, woń leżących w pobliżu kamieni, czy roślin jest mu równie dobrze znana jak nam aromat dobrej herbaty. Dzięki tej umiejętności Francuz odkrywa swoje przeznaczenie. Tworzenie perfum staje się jego zajęciem, w którym chce zostać niekwestionowanym mistrzem. Sam nie wydzielający żadnego zapachu marzy o wyprodukowaniu pachnidła. Nie zwykłego, tylko takiego, dzięki któremu zdobyłby władzę i miłość innych ludzi. Wpada na szatański pomysł wydobycia zapachu z młodych, niewinnych dziewcząt.

Już pierwsze zdania powieści przykuły moją uwagę. Wpływ naturalizmu na fabułę widoczny od razu. Ukazanie Paryża jako siedliska bakterii, chorób, fetoru, brzydota miasta, ludzi w nim mieszkających, zwierząt oraz architektury udała się autorowi znakomicie. Dosadność języka oraz proste, acz paskudne, opisy działają na wyobraźnię. Nie trzeba nawet zamykać oczu, by móc sobie wyobrazić miasto z całą swoją obrzydliwą otoczką. Dochodzą jeszcze fantastyczne opisy osobowości bohaterów. Jeśli postać, która kilka stron wcześniej pojawiła się, a teraz musi zniknąć to autor nie wymazuje jej ot tak, po prostu. Pewien ułamek miejsca przeznacza na dopowiedzenie jego historii. W dodatku większość osób stykających się z głównym bohaterem to ludzie barwni, skrywający pragnienia i żyjący w swoim zamkniętym świecie.

Jednak najważniejsza i, tuż obok języka, najbardziej udana jest kreacja głównego bohatera. Grenuille to człowiek tajemniczy, opanowany, pozwalający się wykorzystywać innym, a tak naprawdę to skrycie obmyślający plan spełnienia swoich pragnień. Choć to on stanowi punkt centralny opowieści i niemalże nieustannie czytamy tylko o nim, to nadal mam wrażenie, że nie poznałam go do końca. Nie mam wątpliwości co do tego, że powieść Süskinda zrobiła na mnie spore wrażenie. Podobała mi się i ze względu na pewne rzeczy zapamiętam ją na długo, ale Grenuille jest mi ciągle obcy. Niby znam jego pobudki, motywy, rozumiem jego tok myślenia, mimo to czegoś mi w nim brak. Być może ułamku pierwiastka ludzkiego. Chciałabym zobaczyć w nim człowieka, a widzę potwora.

Wcześniej wspominałam o języku, który powinien na każdym zrobić wrażenie. Można zarzucić autorowi, że jego książka jest nudna, ma niewiele dialogów, akcja, jeśli występuje, to nie porywa, a opisy momentami rozwlekają się do ogromnych rozmiarów. Niemniej to właśnie język wyróżnia tę pozycję. Sprawia, że dla samej istoty obcowania ze słowem warto sięgnąć po ''Pachnidło'' - nawet ryzykując przemęczenie. Należę do osób, które bardziej niż treść cenią język i styl autora. Dobrze poprowadzona narracja oraz bogactwo słownictwa są w stanie zrekompensować mi czas przeznaczony nawet na fabularne dno. "Pachnidło" było dla mnie prawdziwą ucztą. Z przyjemnością wnikałam w opisy, poznawałam nowe miejsca i bohaterów. Właśnie za język ta powieść zasługuje na jeden punkt więcej w skali sześciostopniowej.

Jan Baptysta Grenuille był mordercą, potworem, może nawet szaleńcem. Jednakże wcześniej tylko dzieckiem. Istotą niewinną, pozbawioną ciepła, miłości oraz poczucia bezpieczeństwa. Można toczyć długie dysputy na temat czy na to kim się stał miał wpływ brak uczuć ze strony matki. Długo nad tym myślałam i teraz dochodzę do wniosku, że był on predestynowany do czynienia zła. Nawet, jeśli zostałby pokochany czułby wewnętrzną pustkę i niespełnienie. Nie piszę tego bezpodstawnie. W powieści jest moment, który to doskonale obrazuje.

''Pachnidło. Historia pewnego mordercy'' to książka średnia. Dla kogoś kto nie przywiązuje uwagi do języka, za to lubi intrygującą fabułę, okaże się bezwartościowa. W każdym, yyy...w prawie każdym, tekście literackim jest coś, co go wyróżnia. W powieści Süskinda jest to język - barwny, sugestywny, działający na wyobraźnię. Nie polecam, ale i nie zniechęcam. Językowy smakosz z pewnością doceni prozę tego niemieckiego autora.
Książka Pachnidło
10 wydań
Pachnidło
Patrick Süskind
{}7.8/10
XVIII-wieczny Paryż, światowe centrum mody i elegancji, jest miejscem, gdzie żyje bohater tej niezwykłej opowieści - karzeł obdarzony wrażliwym zmysłem powonienia. Jan Baptysta Grenouille tworzy eliks...
Komentarze

Zobacz także

Pomysł na fabułę, postać główną i czas akcji jest genialny, a jeśli przesadzam, to choć bardzo dobry. Zapach kobiety jest jednym z najważniejszych (jeśli nie najważniejszym, w każdym razie nie świado...

„Znamy ludzi, którzy poszukują samotności: są to pokutnicy, życiowi popaprańcy, święci albo prorocy. Najczęściej wycofują się na pustynię, gdzie żyją szarańczą oraz miodem dzikich pszczół. Niektórzy z...

Pozostałe recenzje @Sonali

Książka Życie Pi

Na fali promocji związanej z filmem o tym samym tytule, co powieść Martela mnóstwo ludzi postanowiło pognać do kin, a cz...

Książka Anna German o sobie

W sierpniu zeszłego roku minęło 30 lat od śmierci Anny German. Z tej okazji wydawnictwo MG postanowiło wydać książkę po...

Nowe recenzje

Książka Wielkie, włoskie wakacje

Ostatnio ciężko znaleźć mi dobrą literaturę obyczajową. Kiedy zobaczyłam "Wielkie włoskie wakacje" miałam przeczucie, ż...

Książka Bez litości i przebaczenia

Kolejne nazwisko, o którym dotychczas nie słyszałam i nie miałam przyjemności czytać poprzedniej książki autora. Bez li...

Książka Nic za darmo

Jeśli miałabym określić jednym słowem, określiłabym ją jako przejmującą. Książka ta nie jest najweselszą pozycją, ale n...

{}