Recenzja książki Ucieczka znad rozlewiska

Ucieczka znad rozlewiska

UN
@unfeigned.pl · 2012-07-14
Banalna fabuła mdłego filmu roman­tycz­nego: Ona — zado­wo­lona z życia i sza­leń­czo zako­chana w Nim — współ­cze­snym Super­ma­nie, czy też innym ryce­rzu na bia­łym (lub nie) koniu — para ide­alna, ślubuje sobie miłość, wier­ność i uczci­wość mał­żeń­ską. Następ­nie w uro­czym zaci­szu malow­ni­czego zakątka odda­lo­nego o całe lata świetlne od wszel­kiego zła tego świata, buduje wspa­niały dom i żyje długo… Nie, to już było.

Główna boha­terka nowej powie­ści Kata­rzyny Zyskowskiej-Ignaciak — Franka Mel­zer (nigdy nie Fra­nia) żyje na prze­strzeni życio­wej ogra­ni­czo­nej do Kazi­mie­rza, cie­nia wła­snej sio­stry, rodzi­ców — cią­gle nie­za­do­wo­lo­nej matki i wiecz­nie obo­jęt­nego ojca oraz narze­czo­nego, któ­rego kocha tro­chę z.. przyzwyczajenia.

W ciągu roku sta­li­śmy się nie­roz­łączni i było nam naprawdę dobrze. Spę­dza­li­śmy ze sobą każdą wolną chwilę, na waka­cje wyje­cha­li­śmy razem, A ja chyba zro­zu­mia­łam, że w związku doro­słych ludzi naj­waż­niej­sze wcale nie są sza­lone porywy serca, ale wspólne tematy, zro­zu­mie­nie, jed­nym sło­wem — przy­jaźń, którą prze­cież darzy­łam Kubę od wielu lat.

Wyda­wać by się mogło, że bieg życia Franki jest prze­są­dzony — w sza­fie wisi suk­nia ślubna, zaska­ku­jący wie­czór panień­ski to już wspo­mnie­nie, goście weselni gro­ma­dzą się w oko­licy, dziew­czyna ma wejść na swoją wła­sną ślubną mszę i nagle.. niespodzianka!

Nie­po­zorny Kazi­mierz — miej­sce z pozoru spo­kojne i prze­wi­dy­walne, zostaje dotknięte (dla nie­któ­rych nawet dosłow­nie) trzę­sie­niem ziemi. Nie­ocze­ki­wa­nie woje­wódz­two lubel­skie zamie­nia się w mazo­wiec­kie, a małe, przy­ja­zne mia­steczko w zimną i nie­prze­wi­dy­walną War­szawę. Pery­pe­tie Franki poka­zują, że cał­ko­wite prze­war­to­ścio­wa­nie życia nie musi wią­zać się z kata­stro­fal­nymi skut­kami, a wręcz może zasko­czyć pozytywnie.

Ucieczka znad roz­le­wi­ska jest książką przy­ja­zną czy­tel­ni­kowi. Oprócz kla­sycz­nego podziału na roz­działy, posiada spe­cjal­nie oddzie­lone “sekcje” porządkujące poszcze­gólne sceny, sytu­acje i prze­my­śle­nia głów­nej boha­terki powie­ści. Jest to szcze­gól­nie przy­datne w przy­padku koniecz­no­ści zro­bie­nia prze­rwy w czy­ta­niu i póź­niej­szego powrotu do lek­tury. Przy­pusz­czam, że nie jestem jedyną osobą doczy­tu­jącą “jesz­cze tylko kawa­łek” — do kolej­nego znaczka.

Wybie­ra­jąc książki raczej uni­kam nastro­jów cha­rak­te­ry­stycz­nych dla ckli­wych melo­dra­ma­tów i już od pierw­szych zdań (napi­sa­nych zresztą w wygod­nej, spra­wia­ją­cej wra­że­nie swo­istej formy pamięt­ni­ko­wej nar­ra­cji pierw­szo­oso­bo­wej) wie­dzia­łam, że i tutaj autorka książki na pewno mnie nie zawiedzie.

Oprócz cie­ka­wych, zabaw­nych, a momen­tami rów­nież trud­nych zwro­tów akcji, opi­sy­wana przeze mnie powieść zawiera mini zbiór naprawdę nie­wia­ry­god­nej dla mnie wie­dzy kuchar­skiej. Nie przy­pusz­cza­ła­bym nigdy, że moż­liwe jest przy­go­to­wa­nie i zje­dze­nie (z pręd­ko­ścią świa­tła) pysz­nych, DIETETYCZNYCH pier­ni­ko­wych babe­czek z.. fasoli.

Muszę przy­znać, że nie mia­łam oka­zji do prze­czy­ta­nia poprzed­nich powie­ści Kata­rzyny Zyskowskiej-Ignaciak, jed­nak w kon­tek­ście doko­ny­wa­nia oceny książki naj­now­szej, chyba nie może to zostać uznane za wadę. Nie suge­ru­jąc się jaką­kol­wiek wypra­co­waną wcze­śniej w sto­sunku do autorki opi­nią, mogę z czy­stym sumie­niem napi­sać, że Ucieczka znad roz­le­wi­ska naprawdę jest warta prze­czy­ta­nia! Poka­zuje ona, że nawet książki lek­kie, przy­jemne i ide­alne na lato nie muszą być puste i przewidywalne.

Jed­no­cze­śnie lojal­nie muszę jed­nak ostrzec: warto dys­po­no­wać wol­nym wie­czo­rem (albo dwoma), ponie­waż czy­ta­nie tej powie­ści “na raty” jest po pro­stu niemożliwe.
Książka Ucieczka znad rozlewiska
4 wydania
Ucieczka znad rozlewiska
Katarzyna Zyskowska
{}7.6/10
Wszyscy marzą o przeprowadzce na prowincję. Tak, ja też utwierdzałam się w tym przekonaniu. Czytałam o kobietach budujących drewniane domki w urokliwych zakątkach i dziedziczących dworki wśród sosen. ...
Komentarze

Zobacz także

"Zanim" to fikcyjna opowieść o młodości Marii Skłodowskiej, osnuta na prawdziwych wydarzeniach. Jest to po części powieść obyczajowa, po części romans. Pierwsza połowa bardzo ciekawa i wciągająca, dr...

Idealnym wstępem wydaje mi się być cytat pochodzący z prologu „Ucieczki znad rozlewiska”. Doskonale oddaje to, co sama chciałabym tutaj zawrzeć, zapewne w zdecydowanie mniej zgrabny sposób, dlatego ab...

@malaM @malaM

Pozostałe recenzje @unfeigned.pl

Książka Queen. Nieznana historia

We are the cham­pions — my friend And we’ll keep on figh­ting to the end We are the cham­pions We are the cham­pions No ...

Książka Nie chodziło o okup

[Ż]yjąc w kraju wręcz prze­siąk­nię­tym kato­li­cy­zmem, po pro­stu nie­moż­liwe jest unik­nię­cie porów­na­nia 7 grze­c...

Nowe recenzje

Książka Totalna Magia

Sally i Gillian to siostry, które po śmierci rodziców trafiają do ciotek pod opiekę. Franny i Jet nie są takimi zwykłym...

Książka Dobre ciastko

Zuzannę, główną bohaterkę, poznajemy kiedy jest szczęśliwie zakochana w swoim chłopaku Konradzie. A tak przynajmniej je...

Książka Dom nad jeziorem

„Dom nad jeziorem” Tasminy Perry, to pierwsza książka tej autorki, którą przeczytałam i już wiem, że na tym się nie sko...

{}