Recenzja książki Galaktyki i budowa wszechświata

Wciąż dobra, chociaż sucha jak wiór

@Lamesz @Lamesz · 2011-09-27 20:26:02
Książka Jaroszyńskiego należy do 3-tomowej PWN-owskiej serii pt. "Astrofizyka". Uzupełniają ją: "Astrofizyka układów planetarnych" Artymowicza oraz "Gwiazdy i materia międzygwiazdowa" Kubiaka. Wszystkie trzy tworzą całkiem przyjemne i całkiem szczegółowe wprowadzenie we współczesną astrofizykę i jako seria stanowią chyba najlepsze polskie wprowadzenie w temat. Jaroszyński wziął na siebie astronomię (poza)galaktyczną i kosmologię.

Spis treści:
1. Galaktyki: 15-75
2. Aktywne jądra galaktyk: 76-141
3. Układy galaktyk: 142-166
4. Statystyczny opis grupowania się galaktyk: 167-177
5. Teoretyczne podstawy kosmologii: 178-239
6. Wyznaczanie parametrów i testy modeli kosmologicznych: 240-268
7. Teorie powstawanie struktury we Wszechświecie: 269-297

Jak widać, jest wszystkiego po trochu, ale w ilości dosyć jednak skromnej. Warto przy tym zauważyć, że tekst jest pisany głównie po to, żeby dać czytelnikowi proste wprowadzenie w niezbędne podstawy współczesnej astrofizyki, więc jest nakierowany raczej na podstawowe modele matematyczne niż na opis morfologiczno-"zrozumieniowy".

Przykładowo, 20-stronicowy podrozdział na temat galaktyk spiralnych owszem zawiera podstawy modeli dynamicznych i kinematycznych dysków, podstawowe kryteria stabilności, podstawy teorii rezonansów Lindblada oraz teorię Lin-Shu struktury spiralnej, ale nie ma w zasadzie nic na temat obłoków międzygwiazdowych i chmur molekularnych, halo i części sferoidalnej, poprzeczek, pierścieni, łuków, "wygięć" (warps) dysku itp. elementów budowy. Nie ma też nic na temat typowych rozmiarów galaktyk spiralnych, ich mas, udziału w masie gazu, gwiazd, ciemnej materii i supermasywnych czarnych dziur itp. elementów, które pozwalają taką galaktykę sobie UNAOCZNIĆ, w przeciwieństwie do czytania o uproszczonych zmatematyzowanych modelach jego budowy. A szkoda, bo książek tego typu dramatycznie brakuje.

Ogólnie, ilość poruszonych tematów jest znaczna i widać, że Autor zaplanował tekst jako wprowadzenie w bogate spektrum zainteresowań współczesnych kosmologów; jest tu mowa o spektroskopii i "lesie" Lyman-alpha, o supermasywnych czarnych dziurach i soczewkach grawitacyjnych, o inflacji i bariogenezie, o ekspansji Hubble'a i ruchach własnych galaktyk... Przy tak zwięzłym i precyzyjnych tekście udało się upchnąć zaskakująco sporo informacji, jednak czasami bardzo brakuje osobistego komentarza "zaciekawiającego". Nie zawsze da się wyczytać z tekstu, dlaczego dana sprawa miałaby nas właściwie interesować.

Rozdział 2 jest bardziej szczegółowy od pozostałych. Przedstawiona jest już "nowoczesna" synteza, w której galaktyki Seyferta, kwazary, aktywne jądra galaktyk i supermasywne czarne dziury występują jako elementy jednej historii.

Z "anachronizmów" (książka z 1993 roku!) warto zauważyć, że przy omawianiu modeli kosmologicznych nie ma mowy o współczesnym "modelu preferowanym", tj. lambda-CDM. Na akcelerację ekspansji Jaroszyński nie miał prawa się załapać (książka była pisana 4 lata za wcześnie), ale udział ciemnej materii w modelach kosmologicznych zdecydowanie powinien się był znaleźć w rozdziale 5, tymczasem temat jest poruszony "boczkiem" przy okazji omawiania niestabilności grawitacyjnej w rozdziale 7. No i siłą rzeczy ilość informacji na temat struktur wielkoskalowych jest niewielka - na miarę roku 1993. O ile nie można się spodziewać po Autorze, że uzyska drogą prekognicji wyniki badań nieba SDSS albo 2dF, to jednak nie musiał przecież wykorzystywać ilustracji pochodzących z lat 70-tych...

Ogólnie, odnoszę wrażenie, jakby Autor, odwaliwszy kawał naprawdę porządnej roboty z układaniem planu i rzetelnym streszczaniem podstawowych teorii, trochę za mało czasu poświęcił na zrobienie z "Galaktyk" tekstu żywego, barwnego i wciągającego. Umieszczane ilustracje pokazują raczej wzory w działaniu i kluczowe "nagie" wyniki obserwacyjne niż spektakularne zdjęcia i przystępne diagramy. Nie ma co liczyć na to, że po lekturze tekstu uzyska się "czucie" astronomii galaktycznej albo będzie w stanie rozpoznawać typy galaktyk. W pewnym sensie książka Jaroszyńskiego spełnia bardzo niewdzięczną rolę na rynku: jest zbyt oględna na "reference work" i zbyt konkretnie matematyczna na "inspirator". Myślę, że czytelnikiem docelowym jest albo student zdający kurs z astrofizyki/kosmologii, albo ktoś, kto widział już wszystkie kolorowe zdjęcia i słyszał o wszystkich szalonych teoriach, i zapragnie się dowiedzieć, czym jest astrofizyka i kosmologia tak naprawdę... i najprawdopodobniej obydwaj niezasłużenie się zniechęcą.
serce
← polub, jeżeli recenzja Ci się spodobała
Książka Galaktyki i budowa wszechświata
Galaktyki i budowa wszechświata
Michał Jaroszyński
Komentarze

Inne recenzje @Lamesz

Książka Cykle czasu

Penrose swoją "Drogą do rzeczywistości" wysoko podniósł poprzeczkę książek popularnonaukowych - w zasadzie można już pow...

Książka Szamanizm i archaiczne techniki ekstazy

Eliade miał charakterystyczny styl pisania - z jednej strony fenomenalnie osadzony w literaturze (znajdziemy więc w "Sza...

Nowe recenzje

Książka Na przekór

Od czasu do czasu staram się dawać szansę polskim autorom, sięgając po mniej znane książki. Choć fanką literatury młodz...

Książka Połączyły ich gwiazdy

Swój wywód zacznę od tego, iż ja - Byk w słońcu, Ryby w księżycu i Rak w ascendencie, lubująca się w romantycznych i ur...

Książka Nowa Ewa. Początek

Młodzieżowe serie science-fiction bardzo często potrafią mnie zaskoczyć. Nie ukrywam, że poznawanie kolejnych, coraz to...

Książki, recenzje, ogłoszenia, społeczność!

Znajdziesz tu wszystko, czego potrzebuje każdy wielbiciel książek. Załóż konto i korzystaj w pełni ze wszystkich możliwości serwisu.
Zarejestruj się