Wyszukiwarka

Wyniki wyszukiwania dla frazy "jako cabot", znaleziono 21

Wyjątkowo złośliwy nowotwór zagroził jej życiu. W wieku dwudziestu jeden lat Helen Cabot była nieuleczalnie chora i nie miała o tym pojęcia.
Jeśli coś kochasz, zwróć mu wolność. Jeśli tak ma być, wróci do Ciebie!
Ubieranie się w przypadkowe zestawy ciuchów w gruncie rzeczy wymaga ogromnej pracy.
To prawda, że ludzie nie potrafią funkcjonować ze złamanym sercem. To znaczy oczywiście, umiałabym żyć bez Davida, ale co by to było za życie? Wegetacja w pustej skorupie. A miałam taką idealną szansę na miłość i ją zaprzepaściłam! Schrzaniłam! Miałam otwarte oczy, a niczego nie wiedziałam. I nici z miłości. Daje sobie dwa tygodnie, zanim całkiem się załamię.
Jest różnica między słuchaniem, a usłyszeniem, taka sama jak między patrzeniem, a widzeniem.
Czuję się taka pusta, jakby ktoś cały środek mojej klatki piersiowej wygarnął łyżką do lodów i wywalił do śmieci przy autostradzie West Side, zupełnie jak ciało jakiejś zamordowanej prostytutki
Nie byłam pewna czy ktokolwiek mógłby mi pomóc. To znaczy, pomóc mi wydostać się z tej dziury. Tkwiłam w niej tak głęboko i czułam się taka zmęczona…nawet gdyby ktoś rzucił mi jakąś linę, wcale nie byłam pewna czy miałabym siłę się po niej wspiąć
Prawdziwa miłość wcale się nie zdarza tak znów często. A kiedy się trafi głupotą jest ją odrzucać tylko dlatego, że obiekt Twoich uczuć popełnił jakieś głupstwo. A jeszcze większą głupotą jest pozwolić, żeby odszedł od Ciebie ktoś kogo tak bardzo kochasz, a przynajmniej pozwolić mu odejść bez walki
Świat cały jest tylko błękitną wklęsłością chińskiej filiżanki. " "Życie ma swój urok, tylko trzeba zdobyć siłę do jego opanowania." "Teraźniejszość jest jak rana - chyba żeby zapełnić ją rozkoszą.
Chciałabym kiedyś zamieszkać na Islandii. Wydaje mi się, że to fajne miejsce. O wiele fajniejsze niż Manhattan, gdzie ludzie czasem plują na siebie bez powodu.
Nikt nie zaczepi dziewczyny w wojskowych butach, a już zwłaszcza wegetarianki.
Dlaczego ona i pan Gianini nie używali środków antykoncepcyjnych? (...) Co stało się z jej kapturkiem dopochwowym? Wiem, że go używa. Raz kiedyś, kiedy byłam mała, znalazłam go pod prysznicem. Zabrałam go sobie i przez parę tygodni służył jako basenik dla ptaków w ogródku mojego domku dla Barbie, aż mama wreszcie go znalazła i zabrała z powrotem.
Czasami sprawy rodzinne są znacznie ważniejsze niż te związane z przyjaciółmi – a nawet niż te romansowe.
Koronki szydełkowe były pięknym wykończeniem kołnierzyków i delikatnych chustek. Także żabot męskiej koszuli często był szydełkowany.
Miejsca są jak perfumy. I jak ubrania. Musisz je mieć chwilę na sobie żeby przekonać się, czy do ciebie pasują.
Nikt nie może cię zmusić do bycia z kimś. Jeżeli coś ci nie odpowiada, masz prawo odejść. I nigdy nie próbuj zmieniać ludzi. To szaleństwo, ludzie się nie zmieniają.
Córeczko, życie jest wystarczająco pełne problemów... Daj spokój tym, które nie istnieją. Skup się na chwilach, bo zaraz przeminą, i zamiast się nimi cieszyć, zmarnujesz się na rozmyślaniu o bzdurach. One nie wrócą, a już na pewno nie dlatego, że byłaś rozkojarzona.
"Zastanawiam się, dlaczego jedni ludzie nie mają serca, a inni, głupi jak ja, pozwalają okładać się pięściami, wierząc, że do niczego się nie nadaję."
„Pszczoły są strażnikami kwiatów, moje dziecko. I są mądre. Wszystko o nas wiedzą. Karmią nas, leczą, przekazują nam swoją wiedzę. Trzeba tylko umieć ich słuchać. Nie musisz się ich bać.”
Mam pewien problem – stwierdził Beleth. - A raczej my wszyscy mamy pewien problem. Blondwłosy Lucyfer lekko pobladł. Jego pierś ukryta pod białą koszulą z szerokim żabotem zaczęła poruszać się w rytm nerwowego oddechu. - Co znowu zrobił Azazel? – zapytał głucho.
Jej kostium, czarno-biała sukienka, ciekawie determinował ruchy odtwarzanej postaci. Część biała poruszała się z pełną dystynkcją, czarna miała ruchy niezborne, chaotyczne i połamane. Obie strony ciała pracowały na zmianę. Białą wyposażono w obfity koronkowy żabot wysiany cyrkoniami, wysoki połyskujący mankiet i strojną wystającą spod sukienki halkę. Czarna, patrząc od dołu, dostała od projektanta halkę postrzępioną, dziurawy, bliższy szacie czarownicy rękaw i oberwany, zwisający żabot. Jedna stopa była w zgrabnym, białym pantofelku, druga bosa.
(…) To oczywiste, że wszelkie zaufanie do niej nie wchodziło już w grę. Narastała natrętna myśl, że sprowadziła mnie z pełnym rozmysłem i że w dużej mierze chodzi o to, by akcją w architektonicznym dziwolągu zdezorientować i zachwiać tym, co czuję.
„Dziennik wyjścia”, fragment, Bogumiła Juzyszyn-Banaś. Wydawnictwo Świat Książki, Warszawa 2023.
© 2007 - 2025 nakanapie.pl