Bezpieczna przystań – książka kontra film

@mariolamasiul
{} 2020-03-30 {} 16 komentarzy
Bezpieczna przystań – książka kontra film

Fani książek na pewno spotkali się z filmem, który został wyreżyserowany na podstawie powieści. Filmy te często stają się hitem kin i skradają serca widzów. Aktorzy odgrywający role głównych bohaterów, pomagają nam urzeczywistnić ich cechy opisane w tekście, a cała oprawa filmu pomaga zobrazować całą resztę. Zastanówmy się jednak, czy film jest zawsze zgodny z fabułą książki…


Wielu ludzi w dzisiejszych czasach wychodzi z założenia, że zamiast przeczytać książkę, wystarczy obejrzeć film. Jest to błędne myślenie, ponieważ czas trwania książki nie jest absolutnie niczym ograniczony, a film już tak. Następstwem tego, jest oczywiście skrócenie treści książki, zmiany niektórych fragmentów lub nawet ich całkowite wycięcie. Fanatycy książek, przeczytają tylko książkę. Fanatycy filmów, obejrzą tylko film. Najlepszym sposobem moim zdaniem jest jednak najpierw przeczytać książkę, a potem obejrzeć film. Zastosujmy taką kolejność, ponieważ będzie nam łatwiej skupić się i stworzyć własny obrazek w wyobraźni. Dostrzeżenie różnic pomiędzy tymi dwoma gatunkami jest czasochłonne, jednak dopiero wtedy poznamy cały obraz, który pozwoli nam zauważyć rozbieżności. Stwórzmy wyzwanie i opiszmy różnice pomiędzy wybraną książką a filmem zrealizowanym na jej podstawie, ciekawi rezultatu?

Wezmę dla Was na warsztat książkę “Bezpieczna przystań” autorstwa Nicholasa Sparksa. Treść książki jest tak wciągająca, że ciężko się od niej oderwać. Powieść wystawia na próbę naszą stabilność emocjonalną. Książką opowiada historię, którą niestety przechodzi wiele kobiet na świecie. Fabuła książki skupia się na toksycznym związku, którego owocem jest ciągła ucieczka. Bohaterka dla swojego dobra staje przed trudnym wyborem życiowym, a my towarzyszymy jej w tej całej wędrówce. Książka wzbudza w nas w skrajne odczucia. Przechodzimy przez głęboki wachlarz emocji, który przede wszystkim uczy i pomaga zaobserwować, jakie bodźce wpływają na naszą emocjonalność najbardziej. Oglądając film, w pewien sposób narzucone jest nam wyobrażenie bohaterów i scen z książki pozbawiając nas przy tym naszej wolności fantazjowania. Ekranizacja jest to nic innego jak przeniesienie na ekran wyobrażenia reżysera po przeczytaniu tej powieści. Oglądamy i podziwiamy film, który stworzony jest przez jednego z czytelników, który miał możliwość przelać na ekrany swoją fantazję, co daje mu możliwość decydowania, na jakich fragmentach książki skupić się najbardziej. Fabuła filmu realizowanego na podstawie bestsellera jest bardzo podobna, jednak nie tak szczegółowa, jak treść książki. Czytając, każdy z nas może utożsamić się z bohaterką za pomocą większych emocji, a nawet samą nią zostać! Po przeczytaniu tej książki, do naszego umysłu wpływa wiele informacji, analizujemy każdą scenę i całą treść tej pięknej opowieści, co skłania nas do wyciągnięcia wniosków. Własnych wniosków, nienarzuconych przez kogoś. Po obejrzeniu filmu również pojawia się wiele emocji, lecz nie mamy uczucia niedosytu. Film ma zakończenie i nie jesteś sobie w stanie sobie wyobrazić, jak reżyser poprowadziłby to dalej. W książce natomiast masz taką możliwość. Powieść pozostawia nam pewien niedosyt, chcielibyśmy więcej. Możemy pożegnać się z bohaterami inaczej, w jaki sposób, zależy to tylko od nas samych.

Książka pod tytułem “Bezpieczna przystań” ukazała się w 2010 roku, a jej ekranizacja o tej samej nazwie, powstała dwa lata później. Czytaliście książkę? Oglądaliście film? Podzielacie moje zdanie?


Komentarze

@ziellona
@ziellona · ponad rok temu
Ależ fajny temat :) Choć nie znam autora i nie znam filmu :) W ogóle filmowo jestem noga :) Trochę jednak filmów się naoglądałam i pozwolę sobie się wypowiedzieć baaaardzo ogólnie. W mojej skromnej opinii wszelakie ekranizacje są "na podstawie" i stąd muszą się różnić. A dwa - jeśli książka jest świetna, to ekranizacja raczej będzie marna, chyba że scenarzyści wywrócą fabułę do góry nogami. A jak odwrotnie, to odwrotnie.
Czyli albo-albo. Ja to tak mniej więcej widzę, aczkolwiek nie musicie się ze mną zgadzać :) Podam Wam trzy przykłady, które zapadły mi w pamięć.

Ojciec Chrzestny - klasyka powieści i klasyka filmowa. Ale czytając (bo czytałam po oglądnięciu filmu) mialam wrażenie zupełnie innej rzeczywistości. Obie świetne, ale różne. Pomimo podobieńśtw.
Piknik pod Wiszącą Skałą - piękne krajobrazy w filmie i przerażająco nudna fabuła. Książka? - pomimo, że w treści podobna do filmu, nieprawdopodobnie trzymała w napięciu. Wciągała zupełnie jak bagno.
I James Bond- o rany to dopiero jest różnica. Fleming stworzył Bonda erudytę, Bonda gentlemana. Scenarzyści Bonda mieli właściwie gotowy scenariusz (nawet nazw i imion nie zmienili :) - a mimo wszystko Bond filmowy jest zupełnie inny. Bond kaskader :) To dwa różne Bondy.

Natomiast ekranizacji mojego ulubionego Grishama nie dam rady oglądać. Są beznadziejne. Jedyny film bazujący na powieści Grishama, który zniosłam jakoś, to Klient. Ale tu ratują go jedynie wybitne kreacje aktorskie. A i tak film był dużo słabszy niż powieść (od której nie mogłam się oderwać)
Ze już w ogóle nie wspomnę o mojej ukochanej Chmielewskiej i KLinie... Zekranizowane jako "Lekarstwo na miłość było tak przerażająco słabe, że jedynym powodem dla którego można to było oglądać to duet Jędrusik - Łapicki. Poczucie estetyki - zaspokojone w pełni. Ale na tym plusy filmowej adaptacji (a tu właśnie była adaptacja) się kończą.
{}× 6
@mikakeMonika
@mikakeMonika · ponad rok temu
Mam to samo z ekranizacjami na podstawie S. Kinga, którego książki uwielbiam. Rzadko kiedy podoba mi się film albo serial.
{}× 5
@halmanowa
@halmanowa · ponad rok temu
Znam zarówno książkę, jak i film. Powieść jest zdecydowanie bardziej szczegółowa, choć dawno ją czytałam, to nadal pamiętam sporo rzeczy. Ale i film przypadł mi do gustu, choć nie stanowi idealnego odwzorowania treści. Tak to już jest. Ja przeważnie wzbraniam się przed daną ekranizacją, jeśli nie przeczytałam wcześniej książki. Najpierw wolę wyobrazić sobie samodzielnie ten świat wykreowany przez pisarza, dopowiedzieć za pomocą własnej wrażliwości i fantazji to, czego nie opisał autor. Dopiero potem mogę oglądać wyobrażenia kogoś innego 😉
{}× 5
· ponad rok temu
{}
@monika8905
@monika8905 · ponad rok temu
Uwielbiam autora:) Oglądałam i czytałam :)
{}× 4
@Ive.Vivrebien
@Ive.Vivrebien · ponad rok temu
Tego konkretnego przykładu nie znam... moje doświadczenia dowodzą, że czasem niestety ekranizacja okazuje się ciut ciekawsza. Mimo to przeważająca większość mnie zawiodła.. Moje największe i najbardziej bolesne rozczarowanie "Władcy Pierścienia" Tolkiena. A tuż potem "Inferno" D. Browna :( choć filmy nie są złe, nie umywają się do pierwowzorów. Moim zdaniem... oczywiście
{}× 3
NA
@natka.kulpinska · ponad rok temu
Tak się składa, że obejrzałam jedynie film ze względu na mojego ulubionego aktora, grającego w tym wypadku toksycznego męża;) Chciałabym sięgnąć po książkę, ale będę już miała pewien wykreowany obraz w głowie, dlatego nie jestem tego całkiem pewna.
{}× 3
@Wiesia
@Wiesia · ponad rok temu
To tak jak ja 😉, film oglądałam i bardzo mi się podobał. Książki raczej nie przeczytam.
{}× 2
@maczek89
@maczek89 · ponad rok temu
Oglądałam film i bardzo mi się podobał. Nie wiedziałam, że jest książka. Jednak nie wiem czy po nią już sięgnę .. znając już film czytanie książki nie jest dla mnie takie samo. Wole kolejność książka później film.
{}× 3
@mariolamasiul
@mariolamasiul · ponad rok temu
popieram! :)
{}× 1
@iza122
@iza122 · ponad rok temu
Czytałam książkę ale filmu nie kojarzę, choć wszystkie powieści i ekranizacje Sparksa za mną :) Myślałam, że wszystkie...Już wiem za czym muszę się rozejrzeć.😁
{}× 3
@rabebucher
@rabebucher · ponad rok temu
Ciekawy pomysł na artykuł ;).
Nie znam akurat "Bezpiecznej przystani", ani jej filmowej adaptacji. Mam za sobą jednak lekturę innej książki pana Sparksa, obejrzałam też jej wersję filmową i zdecydowanie wolę tę drugą. Chodzi o "Jesienną miłość" i film "Szkoła uczuć" na jej podstawie. Najpierw obejrzałam adaptację, dopiero po jakimś czasie dowiedziałam się, że film powstał na podstawie książki pana Sparksa, sięgnęłam więc po powieść i się srodze zawiodłam. Film wybierał najciekawsze fragmenty z historii Jamie i Landona, ale i dodał tej opowieści nieco charakteru, trochę polotu i barw. Książka mnie wynudziła i zawiodła, przez co czuję niechęć do sięgania po inne publikacje tego autora...
{}× 2
@mariolamasiul
@mariolamasiul · ponad rok temu
Warto się jednak przekonać. Przeczytaj książkę, potem obejrzyj film. <3 Kolejność ma znaczenie! :)
{}
@rabebucher
@rabebucher · ponad rok temu
Jak wspomniałam, na ten moment czuję niechęć do sięgania po twórczość tego autora. Ale film może kiedyś obejrzę...
{}
@Moncia_Poczytajka
@Moncia_Poczytajka · ponad rok temu
"Bezpieczną przystań" czytałam ładnych kilka lat temu. Po jakimś czasie obejrzałam film. Pamiętam, że książka bardzo mi się spodobała, a byłam wtedy na etapie zaczytywania się powieściami Sparksa. Film przypomniał mi tamte wydarzenia i naprawdę spędziłam miłe chwile przed telewizorem. Cieszę się jednak, że najpierw przeczytałam książkę.
{}× 2
@Deutschland91
@Deutschland91 · ponad rok temu
Czytałam książkę i oglądałam film. Jednak książka zdecydowanie lepsza, w ekranizacji bohaterka nie przypomina zastraszonej jak w powieści. A samego autora lubię i z chęcią sięgam po jego książki.
{}× 1
@mariolamasiul
@mariolamasiul · ponad rok temu
zgadzam się :)
{}
@Renax
@Renax · ponad rok temu
Właściwie to może i obejrzę i przeczytam, bo mam ochotę na coś ciekawego i lekkiego.
{}× 1
@edytre
@edytre · 9 miesięcy temu
Dzięki artykułowi zainteresowałam się Nicholasem Sparksem jako pisarzem i muszę przyznać, że chętnie nakręciłabym film o jego wcale nie usłanym różami życiu. Jak zauważyłam, amerykański autor jest dość pracowity i co roku wydaje jedną powieść. Ciekawy jest też fakt, że Nicholas Sparks sam wziął się za produkcję ekranizacji swoich książek. Zainteresowało mnie także jego życie uczuciowe i rodzinne. Czy twórca romantycznych romansów sam jest monogamicznym romantykiem czy też jego powieści nijak mają się do jego życia? Otóż autor bardzo długo pozostawał w zdawałoby doskonale dobranym małżeństwie, w którym dochował się kilkorga dzieci. Dlatego jego rozwód stanowił dla Amerykanów swego rodzaju sensację. Ale teraz przejdę do sedna sprawy, czyli ekranizacji "Bezpiecznej przystani", którą ostatnio obejrzałam, choć planowałam, zgodnie z sugestią autorki artykułu, zacząć od książki. Ekranizacja w miarę mi się podobała, choć nie była to dla mnie rewelacja. Dobrze obsadzona jest tutaj rola głównej bohaterki, lecz to nie ona, tylko mała dziewczynka w roli córki jej drugiego partnera jest dla mnie rewelacją. Nie wiem jak to jest w książce, ale w filmie jest parę sytuacji, które zdają się być mało prawdopodobne. Podoba mi się natomiast postać samotnie wychowującego swe dzieci ojca, który stara się jak może, by zastąpić im zmarłą matkę, chociaż niekiedy może reżyser przy jej budowaniu użył za dużo lukru. I nie mogłam zrozumieć, dlaczego bohaterka wynajęła samotnie domek w lesie, w którym nocami przeżywa horrory myśląc o swoim przemocowym, poszukującym ją mężu. Ciekawa jestem, jak książka uzasadnia wybór tego lokum. Oczywiście wszystkie perturbacje i zawichrowania na drodze życia głównej bohaterki kończą się happy endem, ale tego oczekujemy przecież od Nicholasa Sparksa, który pragnie dodawać swoim czytelnikom otuchy.
{}
@edytre
@edytre · 9 miesięcy temu
Artykuł jest napisany w pięknym stylu i miło się go czyta. Jeśli chodzi o kolejność tj. książka czy filmy to myślę, że to sprawa indywidualnego wyboru, czy też, iż zależy to od samej książki. Jeśli chodzi o mnie, to było różnie np. z powieścią "Momo" M. Ende zetknęłam się najpierw na ekranie i ekranizacja raczej zniechęciła mnie do lektury, natomiast w wypadku "Chłopów" Reymonta po obejrzeniu filmu byłam ciekawa strategii reżysera, czy jakieś wątki pominął bądź uwypuklił. Ale wracając do omawianej ekranizacji powieści N. Sparksa "Bezpieczną przystań" to myślę, że tym razem zacznę od książki. Autora zupełnie nie znam, ale sam temat bardzo mnie zainteresował. Zupełnie się nie zdezaktualizował. Jestem wdzięczna za inspirację
{}
@julia.k.grabowska
@julia.k.grabowska · 4 miesiące temu
Jeśli chodzi o książki Sparksa i ich ekranizacje to zdecydowanie moim faworytem pozostaje "Pamiętnik" - najlepszy emocjonalny koktajl ever, razem z "Gwiazd naszych wina", ale to już odbiegając od twórczości Pana Nicholasa. :)
{}
MA
@malgosiastalka · około rok temu
Kieruje się zawsze założeniem że książka zawsze jest lepsza od filmu.myślę że zawsze powinno się czytać książkę a dopiero potem oglądać film
{}
@Ksiazkoholik_paula
@Ksiazkoholik_paula · ponad rok temu
Nie czytałam jeszcze ani książki, ani nie oglądałam filmu 🙈. Ale mam książkę już na swojej półce, więc przeczytam na pewno
{}

Zobacz także:

Komentarze

@ziellona
@ziellona · ponad rok temu
Ależ fajny temat :) Choć nie znam autora i nie znam filmu :) W ogóle filmowo jestem noga :) Trochę jednak filmów się naoglądałam i pozwolę sobie się wypowiedzieć baaaardzo ogólnie. W mojej skromnej opinii wszelakie ekranizacje są "na podstawie" i stąd muszą się różnić. A dwa - jeśli książka jest świetna, to ekranizacja raczej będzie marna, chyba że scenarzyści wywrócą fabułę do góry nogami. A jak odwrotnie, to odwrotnie.
Czyli albo-albo. Ja to tak mniej więcej widzę, aczkolwiek nie musicie się ze mną zgadzać :) Podam Wam trzy przykłady, które zapadły mi w pamięć.

Ojciec Chrzestny - klasyka powieści i klasyka filmowa. Ale czytając (bo czytałam po oglądnięciu filmu) mialam wrażenie zupełnie innej rzeczywistości. Obie świetne, ale różne. Pomimo podobieńśtw.
Piknik pod Wiszącą Skałą - piękne krajobrazy w filmie i przerażająco nudna fabuła. Książka? - pomimo, że w treści podobna do filmu, nieprawdopodobnie trzymała w napięciu. Wciągała zupełnie jak bagno.
I James Bond- o rany to dopiero jest różnica. Fleming stworzył Bonda erudytę, Bonda gentlemana. Scenarzyści Bonda mieli właściwie gotowy scenariusz (nawet nazw i imion nie zmienili :) - a mimo wszystko Bond filmowy jest zupełnie inny. Bond kaskader :) To dwa różne Bondy.

Natomiast ekranizacji mojego ulubionego Grishama nie dam rady oglądać. Są beznadziejne. Jedyny film bazujący na powieści Grishama, który zniosłam jakoś, to Klient. Ale tu ratują go jedynie wybitne kreacje aktorskie. A i tak film był dużo słabszy niż powieść (od której nie mogłam się oderwać)
Ze już w ogóle nie wspomnę o mojej ukochanej Chmielewskiej i KLinie... Zekranizowane jako "Lekarstwo na miłość było tak przerażająco słabe, że jedynym powodem dla którego można to było oglądać to duet Jędrusik - Łapicki. Poczucie estetyki - zaspokojone w pełni. Ale na tym plusy filmowej adaptacji (a tu właśnie była adaptacja) się kończą.
{}× 6
@mikakeMonika
@mikakeMonika · ponad rok temu
Mam to samo z ekranizacjami na podstawie S. Kinga, którego książki uwielbiam. Rzadko kiedy podoba mi się film albo serial.
{}× 5
@halmanowa
@halmanowa · ponad rok temu
Znam zarówno książkę, jak i film. Powieść jest zdecydowanie bardziej szczegółowa, choć dawno ją czytałam, to nadal pamiętam sporo rzeczy. Ale i film przypadł mi do gustu, choć nie stanowi idealnego odwzorowania treści. Tak to już jest. Ja przeważnie wzbraniam się przed daną ekranizacją, jeśli nie przeczytałam wcześniej książki. Najpierw wolę wyobrazić sobie samodzielnie ten świat wykreowany przez pisarza, dopowiedzieć za pomocą własnej wrażliwości i fantazji to, czego nie opisał autor. Dopiero potem mogę oglądać wyobrażenia kogoś innego 😉
{}× 5
· ponad rok temu
{}
@monika8905
@monika8905 · ponad rok temu
Uwielbiam autora:) Oglądałam i czytałam :)
{}× 4
@Ive.Vivrebien
@Ive.Vivrebien · ponad rok temu
Tego konkretnego przykładu nie znam... moje doświadczenia dowodzą, że czasem niestety ekranizacja okazuje się ciut ciekawsza. Mimo to przeważająca większość mnie zawiodła.. Moje największe i najbardziej bolesne rozczarowanie "Władcy Pierścienia" Tolkiena. A tuż potem "Inferno" D. Browna :( choć filmy nie są złe, nie umywają się do pierwowzorów. Moim zdaniem... oczywiście
{}× 3
NA
@natka.kulpinska · ponad rok temu
Tak się składa, że obejrzałam jedynie film ze względu na mojego ulubionego aktora, grającego w tym wypadku toksycznego męża;) Chciałabym sięgnąć po książkę, ale będę już miała pewien wykreowany obraz w głowie, dlatego nie jestem tego całkiem pewna.
{}× 3
@Wiesia
@Wiesia · ponad rok temu
To tak jak ja 😉, film oglądałam i bardzo mi się podobał. Książki raczej nie przeczytam.
{}× 2
@maczek89
@maczek89 · ponad rok temu
Oglądałam film i bardzo mi się podobał. Nie wiedziałam, że jest książka. Jednak nie wiem czy po nią już sięgnę .. znając już film czytanie książki nie jest dla mnie takie samo. Wole kolejność książka później film.
{}× 3
@mariolamasiul
@mariolamasiul · ponad rok temu
popieram! :)
{}× 1
@iza122
@iza122 · ponad rok temu
Czytałam książkę ale filmu nie kojarzę, choć wszystkie powieści i ekranizacje Sparksa za mną :) Myślałam, że wszystkie...Już wiem za czym muszę się rozejrzeć.😁
{}× 3
@rabebucher
@rabebucher · ponad rok temu
Ciekawy pomysł na artykuł ;).
Nie znam akurat "Bezpiecznej przystani", ani jej filmowej adaptacji. Mam za sobą jednak lekturę innej książki pana Sparksa, obejrzałam też jej wersję filmową i zdecydowanie wolę tę drugą. Chodzi o "Jesienną miłość" i film "Szkoła uczuć" na jej podstawie. Najpierw obejrzałam adaptację, dopiero po jakimś czasie dowiedziałam się, że film powstał na podstawie książki pana Sparksa, sięgnęłam więc po powieść i się srodze zawiodłam. Film wybierał najciekawsze fragmenty z historii Jamie i Landona, ale i dodał tej opowieści nieco charakteru, trochę polotu i barw. Książka mnie wynudziła i zawiodła, przez co czuję niechęć do sięgania po inne publikacje tego autora...
{}× 2
@mariolamasiul
@mariolamasiul · ponad rok temu
Warto się jednak przekonać. Przeczytaj książkę, potem obejrzyj film. <3 Kolejność ma znaczenie! :)
{}
@rabebucher
@rabebucher · ponad rok temu
Jak wspomniałam, na ten moment czuję niechęć do sięgania po twórczość tego autora. Ale film może kiedyś obejrzę...
{}
@Moncia_Poczytajka
@Moncia_Poczytajka · ponad rok temu
"Bezpieczną przystań" czytałam ładnych kilka lat temu. Po jakimś czasie obejrzałam film. Pamiętam, że książka bardzo mi się spodobała, a byłam wtedy na etapie zaczytywania się powieściami Sparksa. Film przypomniał mi tamte wydarzenia i naprawdę spędziłam miłe chwile przed telewizorem. Cieszę się jednak, że najpierw przeczytałam książkę.
{}× 2
@Deutschland91
@Deutschland91 · ponad rok temu
Czytałam książkę i oglądałam film. Jednak książka zdecydowanie lepsza, w ekranizacji bohaterka nie przypomina zastraszonej jak w powieści. A samego autora lubię i z chęcią sięgam po jego książki.
{}× 1
@mariolamasiul
@mariolamasiul · ponad rok temu
zgadzam się :)
{}
@Renax
@Renax · ponad rok temu
Właściwie to może i obejrzę i przeczytam, bo mam ochotę na coś ciekawego i lekkiego.
{}× 1
@edytre
@edytre · 9 miesięcy temu
Dzięki artykułowi zainteresowałam się Nicholasem Sparksem jako pisarzem i muszę przyznać, że chętnie nakręciłabym film o jego wcale nie usłanym różami życiu. Jak zauważyłam, amerykański autor jest dość pracowity i co roku wydaje jedną powieść. Ciekawy jest też fakt, że Nicholas Sparks sam wziął się za produkcję ekranizacji swoich książek. Zainteresowało mnie także jego życie uczuciowe i rodzinne. Czy twórca romantycznych romansów sam jest monogamicznym romantykiem czy też jego powieści nijak mają się do jego życia? Otóż autor bardzo długo pozostawał w zdawałoby doskonale dobranym małżeństwie, w którym dochował się kilkorga dzieci. Dlatego jego rozwód stanowił dla Amerykanów swego rodzaju sensację. Ale teraz przejdę do sedna sprawy, czyli ekranizacji "Bezpiecznej przystani", którą ostatnio obejrzałam, choć planowałam, zgodnie z sugestią autorki artykułu, zacząć od książki. Ekranizacja w miarę mi się podobała, choć nie była to dla mnie rewelacja. Dobrze obsadzona jest tutaj rola głównej bohaterki, lecz to nie ona, tylko mała dziewczynka w roli córki jej drugiego partnera jest dla mnie rewelacją. Nie wiem jak to jest w książce, ale w filmie jest parę sytuacji, które zdają się być mało prawdopodobne. Podoba mi się natomiast postać samotnie wychowującego swe dzieci ojca, który stara się jak może, by zastąpić im zmarłą matkę, chociaż niekiedy może reżyser przy jej budowaniu użył za dużo lukru. I nie mogłam zrozumieć, dlaczego bohaterka wynajęła samotnie domek w lesie, w którym nocami przeżywa horrory myśląc o swoim przemocowym, poszukującym ją mężu. Ciekawa jestem, jak książka uzasadnia wybór tego lokum. Oczywiście wszystkie perturbacje i zawichrowania na drodze życia głównej bohaterki kończą się happy endem, ale tego oczekujemy przecież od Nicholasa Sparksa, który pragnie dodawać swoim czytelnikom otuchy.
{}
@edytre
@edytre · 9 miesięcy temu
Artykuł jest napisany w pięknym stylu i miło się go czyta. Jeśli chodzi o kolejność tj. książka czy filmy to myślę, że to sprawa indywidualnego wyboru, czy też, iż zależy to od samej książki. Jeśli chodzi o mnie, to było różnie np. z powieścią "Momo" M. Ende zetknęłam się najpierw na ekranie i ekranizacja raczej zniechęciła mnie do lektury, natomiast w wypadku "Chłopów" Reymonta po obejrzeniu filmu byłam ciekawa strategii reżysera, czy jakieś wątki pominął bądź uwypuklił. Ale wracając do omawianej ekranizacji powieści N. Sparksa "Bezpieczną przystań" to myślę, że tym razem zacznę od książki. Autora zupełnie nie znam, ale sam temat bardzo mnie zainteresował. Zupełnie się nie zdezaktualizował. Jestem wdzięczna za inspirację
{}
@julia.k.grabowska
@julia.k.grabowska · 4 miesiące temu
Jeśli chodzi o książki Sparksa i ich ekranizacje to zdecydowanie moim faworytem pozostaje "Pamiętnik" - najlepszy emocjonalny koktajl ever, razem z "Gwiazd naszych wina", ale to już odbiegając od twórczości Pana Nicholasa. :)
{}
MA
@malgosiastalka · około rok temu
Kieruje się zawsze założeniem że książka zawsze jest lepsza od filmu.myślę że zawsze powinno się czytać książkę a dopiero potem oglądać film
{}
@Ksiazkoholik_paula
@Ksiazkoholik_paula · ponad rok temu
Nie czytałam jeszcze ani książki, ani nie oglądałam filmu 🙈. Ale mam książkę już na swojej półce, więc przeczytam na pewno
{}
  • O nas
  • Kontakt
  • Pomoc
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • © 2021 nakanapie.pl
    Zrobione z {} na Pradze Południe