Recenzja książki Czarownik Iwanow

Czarownik Iwanow

@horror.com.pl @horror.com.pl · 2009-12-10

Kogoś takiego jak Jakub Wędrowycz się nie zapomina. Inna sprawa, że nie jest to ktoś, kto dałby o sobie zapomnieć. Odkąd pojawił się wraz ze swymi kronikami, a zaraz później przypuścił atak na wszelkie możliwe czasopisma i periodyki fantastyczne, oczywistym było, że wkrótce nawet otwarcie lodówki może grozić ujrzeniem zapitej facjaty wystającej z esesmańskiej kurtki... Oczywistym było, że Andrzej Pilipiuk nie zamierza zasypywać gruszek w popiele, a kontynuacja była tylko kwestią czasu, jej imię zaś to „Czarownik Iwanow”. Najdziwniejsze w tym wszystkim jednak to, że jest to kontynuacja naprawdę udana, która zresztą okazuje się w większości mini powieścią.
Otwierające zbiór opowiadanie „Hiena” to klasyczna opowieść o Jakubie, który poluje na grasujące nocą wampiry. W tym celu włamuje się na cmentarz, by tam dokonywać ostatecznych pożegnań. Spotyka się to oczywiście z niezrozumieniem milicji, która zaczyna ścigać hienę cmentarną. Opowiadanie zdawać by się mogło banalne, niemniej już sam język skutecznie ożywia akcję, warto wspomnieć, że pod koniec Pilipiuk serwuje kilka zwrotów i sprawia, że tego opowiadania długo się nie zapomni.
Po tak udanym otwarciu następuje opus magnum zbioru, czyli właśnie mini powieść „Czarownik Iwanow”. Do Wojsławic zjeżdżają się przypadkowi goście. Studentka Monika przybywa do Wędrowycza by przy jego pomocy napisać pracę magisterską o gusłach i zabobonach. Pojawia się również wysłany przez Watykan egzorcysta, który ma zmierzyć się na tych terenach z odradzającą się inkarnacją potężnego, pogańskiego czarownika Iwanowa, który chce przywrócić zapomniany kult Niedźwiedzia, a przy okazji wytępić okoliczną ludność i wprowadzić nieco zła na świat. Oczywiście, najbardziej niezadowolony z całej sytuacji jest Wędrowycz, który już i tak ma problemy z milicją, wilkołakiem i niedoborem alkoholu. Ale wraz z pomocą odwiecznego przyjaciela Semena Korczaszko i kilku nowych sprzymierzeńców przystępuje do jednej z największych w swej historii walk.
Następujące potem opowiadania „Bestia”; „Mięch” i „Kocioł” odbiegają znacznie od klimatu poprzedników. To już klasyczne, humoreski, w których Jakub niczym Rambo z samogonem w jednej a z granatem w drugiej rozprawia się najpierw ze wściekłym krokodylem zbiegłym z Zoo, potem poznajemy jego baaardzo wyjątkowe metody polowań na gołębie, by wreszcie prześledzić jego wędrówkę przez piekło i dowiedzieć się czemu nigdy tam nie trafi. Ot, znów nieco groteskowy klimat samych swoich, czyli Jakub jakiego wszyscy znają i lubią.
A ja zdecydowanie jestem bardziej przychylny Jakubowi z pierwszego opowiadania i minipowieści. Tu egzorcysta amator nie dość, że nie jest tak bezczelnie nieomylny, to okazuje się być o wiele ciekawiej skonstruowaną postacią niż to się początkowo zdawało. A przy tym w ogóle nie zanika humor postaci, czy też scen, stają się one jednak bardziej wysublimowane, podane w sposób mniej łopatologiczny. Szczególnie dobrze wypada to w scenach ze studentką Moniką, gdzie możemy obserwować, jak Jakub stopniowo przełamuje się ku dziewczynie, coraz poważniej traktuje jej zainteresowanie magią i dawnymi wierzeniami, coraz chętniej udziela jej rad i wskazówek, a przy okazji otwiera się sam, prezentując historie ze swego życia, opowiadając o zbrodniach wojennych z talentem typowym dla przepitego starca. Do tego dochodzi czarownik Iwanow, który nie jest jednym z wielu przeciwników Wędrowycza, ale wymaga rzeczywiście poświęcenia mu uwagi, a przede wszystkim wysilenia intelektu w ostatecznym starciu. Wreszcie ostateczny argument, tu już nie trzeba szukać grozy ani horroru. Pilipiuk po raz kolejny udowadnia (po historiach w zbiorach opowiadań), że naprawdę doskonale czuje się w tym gatunku i bardzo dobrze radzi sobie zarówno z jego pastiszem jak i klasycznym przedstawieniem. Wielka szkoda, że Wędrowycz jednak stał się kabareciarzem, a nie prawdziwym egzorcystą... Pozostaje liczyć, że autor zdecyduje się kiedyś na klasyczną opowieść grozy. Będzie to niewątpliwie powieść udana.
A wszystkich pozostałych zachęcam do przeczytania „Czarownika Iwanowa”. Szczególnie, jeśli miałby to być jedyny tom Wędrowycza jaki chcielibyście poznać.
serce
← polub, jeżeli recenzja Ci się spodobała
Książka Czarownik Iwanow
Czarownik Iwanow 8.1 /10
Andrzej Pilipiuk
O nocnym incydencie jak grób milczą pogranicznicy po obu stronach Bugu. A okolica huczy. Ludzie opow...
Komentarze

Inne recenzje @horror.com.pl

Książka Zew Cthulhu

H.P. Lovecraft zwany mistrzem stylu oraz najciekawszym autorem fantastyki grozy, pisał swe opowiadania bardzi...

Książka Zdradzieckie serce

"Czerwona śmierć wyludniła i pustoszyła kraj. Nigdy jeszcze tak straszna zaraza nie nawiedziła tych stron. Zw...

Nowe recenzje

Książka Rysunkowy chłopak

RECENZJA PRZEDPREMIEROWA. „Rysunkowy chłopak” K.N. Haner to powieść obyczajowa. Diana to zwykła dziewczyna, która prze...

@ilona_czyta @ilona_czyta
Książka Imperium ciszy

Minęło sporo czasu on mojej ostatnie recenzji. Wrzesień i początek października wypełniła mi praca oraz obowiązki ogro...

Książka Szeptacz

Zbrodnia sprzed wielu lat nadal może budzić grozę. Słynny Szeptacz - Frank Carter - to bezduszny morderca, który zakrad...

ŻA
@Zaneta

Książki, recenzje, ogłoszenia, społeczność!

Znajdziesz tu wszystko, czego potrzebuje każdy wielbiciel książek. Załóż konto i korzystaj w pełni ze wszystkich możliwości serwisu.
Zarejestruj się