Recenzja książki Kot Syjonu

Ile kota w "Kocie Syjonu"?

@Immora_Fray@Immora_Fray · 2011-04-08
Chwytliwa nazwa i tajemnicza okładka to polowa sukcesu. Przyciągniecie widza do kryminału, i to polskiego, w czasach, gdy rzadko kto czyta, a naszych rodzimych twórców już w ogóle, to rzecz niełatwa. Czarne kocie oko na okładce oraz słowo kot w tytule gwarantuje chociażby zainteresowanie miłośników tych futrzaków. Ale ile kota dostajemy w "Kocie Syjonu"?

Bialas to były policjant, a obecnie prywatny detektyw, któremu niezbyt się powodzi w branży. Kiedy dostaje zlecenie od bogatej hrabiny Chattearstone, nie waha się i odwiedza jej pełen przepychu dom. Wymagania właścicielki są jednak nietypowe, mianowicie chodzi jej o znalezienie dla niej kota, który będzie do niej idealnie pasował. To zadanie wydaje się być poniżej możliwości Bialasa, który opiera się mu jak może, ale dziwne okoliczności , sploty wydarzeń oraz wrodzona ciekawość nie pozwalają mu na ucieczkę. Intrygująca prośba hrabiny zdaje się nie dawać mu spokoju podczas rozwiązywania innych spraw. Z pomocą Carol, znajomej policjantki, dokopuje się do różnych informacji, które pozornie nie powiązane, zaczynają się zazębiać, a intencje hrabiny pozostają nieznane. Trupy, zaginieni, tajemnice oraz kolejne butelki brandy, otaczają Bialasa w dzień i w nocy. Wszystko zmierza do nieuniknionego końca, wraz z postępem fabuły watki namnażają się, a sprawa zaczyna schodzić na tajemniczy i mistyczny zakon Syjonu... Gdy wszystko się komplikuje, Bialas udowadnia swoja wartość jako detektyw. Momentami tylko trzeźwy, wciąż potrafi racjonalnie myśleć. Jego dawne relacje z rodzina sprawiają, że mimo paru znajomości, jest ciągle samotny i jedynie Chuck, syn jego sąsiada, potrafi rozbudzić w nim bardziej pozytywne uczucia.

Z racji ze autor jest Polakiem, mimo ze akcja książki dzieje się w Walii, na każdym kroku możemy napotkać ludzi o polskich korzeniach, polskich nazwiskach. Jest to bardzo miły akcent, pozwala czytelnikowi lepiej odnaleźć się w klimacie wyspy. Może nie odludna, ale nieco wyizolowana społeczność, w której wszyscy się znają, to typowe miejsce rozgrywania się różnego rodzaju kryminałów. W tym wypadku to wszyscy, poza Bialasem, zdają się być ze sobą powiązani, przez co łatwiej jest nam się z nim utożsamić. Jest to postać wielowymiarowa, widać, że pan Wlazło włożył w jej stworzenie sporo pracy. Również fabuła, której poziom skomplikowania pod koniec lektury niebezpiecznie wzrasta, jest wielowarstwowa i potężnie rozbudowana. Akcja mknie do przodu, wzbogacając się o kolejne wątki, pozornie ze sobą niepowiązane. Przez tą złożoność można łatwo pogubić się w fabule.

Przebogaty język autora i jego wnikliwe objaśnienia nadają powieści charakter, który tłumi ewentualne niezrozumienie książki. Czyta się ją bardzo łatwo i miło, przynajmniej na początku. Później bywa różnie. Z pewnością nie można pominąć kwestii humoru powieści, który przejawia się w trafnych komentarzach i zabawnych sytuacjach. Nie jest to ten rodzaj żartów, które sprawiają, że człowiek płacze ze śmiechu bądź nawet parska pod nosem. Dyskretnie, powoli, zostajemy wprowadzeni w pokręcone życie Bialasa i świat pełen czarnego humoru.

Trudno mi ocenić tę pozycję. Jeśli sięgacie po nią ze względu na słowo „kot” w tytule, z nadzieją na powieść z tymi futrzakami w roli głównej to się rozczarujecie. W żadnym razie nie jest to historia o zwierzątkach domowych. „Kot Syjonu” to sprawnie napisana, ale nieco za bardzo zagmatwana książka. Mimo wszystko, jeśli szukacie dobrego kryminału, zabawnego i jednocześnie wciągającego, nie bacząc na pewne niedociągnięcia, to jest to pozycja dla Was.
Ocena @Immora_Fray:
{}{}{}{}{}{}{}{}{}{}
Data przeczytania: 2011-01-01
Książka Kot Syjonu
2 wydania
Kot Syjonu
Jerzy A. Wlazło
{}7.4/10
Klasyczna powieść detektywistyczna w stylu noir. Życie byłego policjanta, a obecnie prywatnego detektywa o swojsko brzmiącym (i nie bez powodu) nazwisku Bialas na walijskiej wyspie Anglesey nabiera ni...
Komentarze

Zobacz także

Nie wiem co i kogo podkusiło, żeby ten kryminał nazwać powieścią detektywistyczną w stylu noir. „Wieczór tego lutowego dnia, dzięki zasnuwającym niebo chmurom, był wyjątkowo ciemny i ponury. Zimny p...

Kiedy po raz pierwszy książka rzuciła mi się w oczy to pomyślałam, że tytuł musi być grą słów, „Kot Syjonu” w połączeniu z intrygującą okładką podsuwał mojej wyobraźni wizję seksownie przechadzającej ...

Pozostałe recenzje @Immora_Fray

Książka Długa Ziemia

Kolaboracja Terry'ego Pratchetta, jako autora humorystycznej fantastyki, i Stephena Baxtera, czyli twórcy hard science f...

Książka Tam i z powrotem

Rzadko mamy do czynienia z rasowym science-fiction autorstwa naszych rodzimych pisarzy. Czasem jednak zdarzają się pere...

Nowe recenzje

Książka Fale grawitacyjne. Nowa era astrofizyki

Minęły już czasy, gdy naukę uprawiało się w pojedynkę. Proste problemy wynikające z podstawowej manifestacji przyrodnic...

Książka Namaluj mi słońce

"Namaluj mi słońce" Gabrieli Gargaś to powieść, na którą miałam ochotę od dawna, ale niestety trudno było ją zdobyć. Ty...

Książka Wyrwa

Maciek i Janina przez wiele lat byli szczęśliwym małżeństwem. Realizowali się zawodowo i doczekali dwóch córeczek. Wszy...

{}