Recenzja książki Długa Ziemia

Fascynująca podróż po drzewie ewentualności

@Immora_Fray @Immora_Fray · 2013-02-03
Kolaboracja Terry'ego Pratchetta, jako autora humorystycznej fantastyki, i Stephena Baxtera, czyli twórcy hard science fiction to coś, co od początku budziło wiele kontrowersji, nieufności, ale i ogromne zainteresowanie fanów obu pisarzy. Wiadomo było, że "Długa Ziemia" to powieść z gatunku SF, dlatego częściej pojawiały się pytania, jak odnajdzie się w niej Pratchett i czy nadal będzie można poczuć jego charakterystyczny styl. Z tym pierwszym nie miał problemów, bo to wszak na kanwach jego opowiadania, "The High Meggas", powstała ta pozycja.

"- Och... - stwierdziła. Ta reakcja wydała jej się nieadekwatna, więc po krótkim namyśle dodała: - Mój... - I zakończyła, choć w ten sposób negowała wyznawany przez całe życie agnostycyzm, zbliżający się do czystego ateizmu: - Boże!"

Wszystko zaczęło się od upublicznienia w sieci instrukcji do stworzenia krokera. To zasilane ziemniakiem niewiniątko, z trójstanowym przełącznikiem, pozwoliło ludzkości odkryć nieskończoną ilość nowych światów, w większości zdatnych do zasiedlenia. Po cóż podróżować w kosmos, gdy o "krok" od nas znajduje się wszechświat równoległy, ze swoim układem planetarnym, ze swoją galaktyką, itd.? Przed ludźmi nagle otworzyły się nieograniczone możliwości, a każda kolejna Ziemia to po prostu wierzchołek drzewa ewentualności.

Joshua to naturalny kroczący, czyli ktoś, kto do przenoszenia się po Długiej Ziemi, jak ludzie nazwali te równoległe globy, nie potrzebuje krokera. Nie jest on jedyny - okazuje się, że w historii ludzkości bywali już tacy, lecz nie potrafili kontrolować swojej zdolności i nagle znikali bez śladu. Młody chłopak przyciąga uwagę Lobsanga, duszy tybetańskiego mechanika, zamkniętego w formie rozproszonego komputera. Razem na ogromnym sterowcu, wyruszają na zachód od Ziemi podstawowej. Początkowo ich celem jest dotarcie do milionowego świata, ale w trakcie podróży zauważają coś niepokojącego. Chociaż homo sapiens jako tacy wykształcili się tylko raz, wśród światów zalesionych, lodowych, wodnych i uprawnych, pojawiają się człekokształtne małpy, które wyraźnie przed czymś uciekają. Ruszają więc temu na spotkanie - próbując zrozumieć fenomen Długiej Ziemi oraz zdecydować, czy to "coś" zagraża także ludzkości.

Możliwość przekraczania do równoległych wersji planety, nieskażonych ludzkością, pełnych surowców i dóbr naturalnych, dana z dnia na dzień niemal wszystkim mieszkańcom Ziemi, spowodowała oczywisty krach gospodarczy, polityczny, społeczny, a nawet kulturowy, co w książce zostało opisane bardzo realistycznie i wiarygodnie. Ludzie zostali postawieni przed wyborem jednego z nowych światów, bądź pozostania na starym. Najbliższe Ziemie na wschód (wybierane częściej przez Azjatów) oraz zachód (preferowane przez resztę świata) zaroiły się nagle od nowych społeczności, zakładających bez przeszkód osady i łączących się w grupy. Oczywiste, że nie spodobało się to państwom (pozbawionym wpływów z podatków oraz większości siły roboczej), ale - co ciekawe - głównie nie godziła się z tym pewna grupa ludzi, niezdolnych do przekraczania. Większość pozostających na Ziemi należała właśnie do nich i nie podobała im się wolność, jaką nagle zostali obdarzeni kroczący. Podobne ruchy społeczne opisywał Drew Magary w "Nieśmiertelność zabije nas wszystkich" i w obu przypadkach kończy się to tragicznie.

W trakcie lektury "Długiej Ziemi" nieunikniona jest smutna refleksja, że ludzie niczego się nie nauczyli. Dostawszy nieskończoną (prawdopodobnie) liczbę nowych Ziem, zajmują je i niszczą. Krępuje ich jedynie brak możliwości przenoszenia żelaza, ale z racji na bogactwo planety, na dłuższą metę nie stanowi to problemu. W trakcie podróży Joshuy i Lobsanga przez niezliczone wersje Ziemi, duet brytyjskich pisarzy próbuje uświadomić nam, że jesteśmy wyjątkowi, żyjemy na jedynej wersji planety, która zdolna była wyewoluować w ludzi. To, co spotka ta niezwykła para na swojej drodze jest zarazem genialne, jak i przerażające. Poniekąd wolałabym jednak, byśmy nigdy nie otrzymali instrukcji do stworzenia krokera, a nasza ekspansja wyniosła nas w kosmos, kryjący przecież tak wiele pytań i odpowiedzi.

"- (...)Podstawowy problem (...) polega na tym, że nie możemy przenieść broni, zgadza się?
- Tak, sir, nawet glocków, bo mają stalowe części. Nie da się przenieść żelaza, sir. Ani stali. (...) Ale swojego sprzętu pan nie przeniesie, najwyżej rdzę z pańskiej lufy.
- To chyba nie jakiś świński żart, Jansson? - zapytał podejrzliwie.
- Nawet mi to do głowy nie przyszło, sir."

Podział zadań między autorów staje się jasny podczas lektury - szczególnie w dialogach czuć ten charakterystyczny, zabawny styl Pratchetta, traktujący wszystko z przymrużeniem oka. Ale wydźwięk książki jest raczej poważny i tu widać, że za fabułę odpowiada Baxter. Gorzko uświadamia nam o naszych słabych stronach, jako członków ludzkości XXI wieku. Odniosłam wrażenie, że mimo że akcja książki nie dzieje się w kosmosie, tęskni on za nim i wybrałby on podróż w przestrzeni, a nie po drzewie ewentualności. Bohaterowie powieści obdarzeni są nie tylko ciekawością i inteligencją, ale i empatią skierowaną ku innym mieszkańcom Długiej Ziemi. Oprócz Joshuy i Lobsanga, również policjantka Monika Jansson oraz spotkana na jednym ze światów Sally, to postaci typowe dla Pratchetta.

"Długa Ziemia" to dopiero początek przygody. Kolejny tom o tytule "The Long War" ukaże się w Anglii w czerwcu tego roku, choć my pewnie będziemy musieli poczekać jeszcze dłużej. Ale książka Terry'ego Pratchetta i Stephena Baxtera warta jest tego czekania, a także każdej minuty refleksji. Chociaż nie jest to coś, czego mogą się spodziewać fani Świata Dysku, należy pamiętać, że powieść wyewoluowała z opowiadania właśnie sir Terry'ego, a jego wyobraźnia wydaje się nie mieć granic. Nie nastawiajcie się więc na potoki czarnego humoru, prędzej na strumyk, a także nie wyłączajcie myślenia podczas lektury. Tak, to jest właśnie taka książka.
Ocena @Immora_Fray:
{}{}{}{}{}{}{}{}{}{}
{}
← polub, jeżeli recenzja Ci się spodobała
Książka Długa Ziemia
Długa Ziemia 7.4 /10
Terry Pratchett, Stephen Baxter
Genialne poczucie humoru w świecie science fiction! Rok 1916, front zachodni. Szeregowy Percy Blaken...
Komentarze

Pozostałe recenzje

Ziemniak. Kartofel. Pyra. Grula. Jabłko ziemne. Solanum tuberosum. Przybysz z dalekich Andów. Ma swoje pomniki i muzea. Niepozorne warzywo, z dużym potencjałem. Jak wielkim i zaskakującym, tego można ...

@Zapiskispodpoduszki @Zapiskispodpoduszki

To moje pierwsze podejście do twórczości Terrego Pratchetta tak tak, słyszałem o jego bardzo sławnym cyklu "świat dysku", ale jakoś nie odważyłem się na razie po niego sięgnąć, za to sięgnąłem po powi...

JE
@Jemenos

Inne recenzje @Immora_Fray

Książka Tam i z powrotem

Rzadko mamy do czynienia z rasowym science-fiction autorstwa naszych rodzimych pisarzy. Czasem jednak zdarzają się pere...

Książka Zawładnięci

W debiutanckiej powieści Elany Johnson nasza przyszłość nie prezentuje się zbyt dobrze. Ludzie zostali podzieleni na tyc...

Nowe recenzje

Książka Królowie Wyldu

"Lubisz Abercrombiego i Pratchetta?" Krzyczy do mnie oficjalny opis. Tak, bardzo lubię Terrego Pratchetta - odpowiedzia...

Książka Podróże z Charleyem. W poszukiwaniu Ameryki

Czytanie Steinbecka mnie uspokaja, sprawia, że się odprężam. Proste zdania, ciepłe opisy ludzi, spotkanych podczas podr...

Książka Cela numer 17

Kolejna powieść Dominika Dana trzyma poziom poprzedniczek, oferując całkiem sporą dawkę niezłej rozrywki. Słowacki pisa...