Recenzja książki Sfora

Jednak regres

{} WYBÓR REDAKCJI
BA
@bartoszpusz
· 2020-09-14
Ależ pan to sobie odpuścił, panie Piotrowski. Tak po prostu postanowił pan, że w tej książce nie będzie tajemnicy. Przecież miał być kryminał z jakąś tam dawką horroru, prawda? Tak miało być, czemu więc tak jednoznacznie darował pan sobie ten horrorowy element, czemu tak po prostu go nie ma? Od około jednej trzeciej wiemy już, że to nie wilkołak zabija, że w ogóle o żadnym wilkołaku nie ma mowy. Że pańska powieść nie jest ani trochę horrorem, że nie ma w niej elementu nadprzyrodzonego. Może ja się nie znam, ale wydaje mi się, że zdolny pisarz może pisać tak, że czytelnik przez większą część akcji, prawie do jej końca, nie wie, czy ostatecznie prawdziwe okaże się rozwiązanie realistyczne, takie "z naszego świata", czy też może jednak chodzi w niej o coś spoza tego, co widzi "szkiełko i oko". Okej, pewnie chciał pan podkreślić, że wykreowane przez pana postacie to chłodni realiści, twardo stąpający po ziemi i nie wierzący w zabobony. Dobrze, ale to jeszcze nie wyklucza gry z oczekiwaniami czytelnika, naprawdę. Na to się nastawiałem sięgając po pańską powieść, zwłaszcza, że przecież w "Piętnie" próbował pan czegoś właśnie takiego po trochu, więc logicznym wydawało mi się, że teraz dostaniemy to w większej dawce. I nic takiego nie otrzymaliśmy, prawie od początku jest jasne, że rozwiązanie realistyczne będzie tym, z którym zmierzą się nasi bohaterowie.

Co ciekawe Piotrowski na początku powieści zdaje się lekko dążyć w stronę takiego prowadzenia akcji, jakiego się spodziewałem i chcieć zostawić furtkę dla rozwiązania "nierealistycznego". Mam tu na myśli scenę rozmowy z afgańskimi uchodźcami, w której opowiadają oni o tym, jak to to co widzieli kojarzyło mi się z wilkołakopodobnymi stworzeniami z ich folkloru. To właśnie robiło wrażenie takiego przymierzania się do pójścia w stronę niejasnego prowadzenia akcji, prawda? I scena to wyszła... no, dość szkolnie. Tak, jak by ją robił ktoś, kto chce dobrze, ale boi się wdepnąć w coś nieprzyjemnego. Nie wiem, może to dlatego Piotrowski potem całkiem zarzucił ten sposób pisania. Tak czy owak potencjał był i moim zdaniem szkoda.

To w ogóle jest część większego problemu, który mam z tą książką. Czy tylko ja uważam, że jeśli już przed połową kryminału dokładnie wiemy kto zabija i dlaczego to z kryminałem jest coś nie tak. I to nie na zasadzie, że się tego domyślamy. Nie, po prostu zostaje nam wprost powiedziane, co się wydarzyło i nie mamy już wątpliwości, że ta wersja się nie zmieni. Okej, takie poprowadzenie akcji było uzasadnione całą konstrukcją powieści, tym, że Brudny musiał się pewnych rzeczy dowiedzieć, bo usiłował ostatecznie rozprawić się ze swoja przeszłością, ale... co z tego? To po co była ta druga mniej-więcej połowa tekstu?

Wracając jeszcze do tego braku elementów nadprzyrodzonych - dwie sprawy w tym miejscu. Po pierwsze sposób w jaki pisarz pod koniec tekstu kilkukrotnie podkreślał co tak naprawdę stało się z mordercą, w jaki sposób wałkował to, czemu był jaki był był wręcz zabawny. Okej, już wiemy, że miał to od urodzenia, że to ma nazwę, czemu pan to tyle razy powtarza, panie Piotrowski? Po drugie zaś - motyw atakujących wilków. Po co on był? Skoro to nie jest tak, że nasz morderca ma nad nimi jakąś władzę (bo nie ma) to czemu one formują się w tę tytułową sforę? Okej, wiem, dlatego, że musiały zrobić w samym finale to coś, co wtedy zrobiły. Ale to przecież można było załatwić na tysiąc innych sposobów. Ten wątek byłby ciekawy, gdyby autor właśnie poszedł w nadprzyrodzoność lub choćby się do tego zbliżył. Wtedy, wiadomo, stado wilków idzie za samcem alfa. Ale tego nie zrobił, wyszło więc po prostu dziwnie i to nie w pozytywny sposób. W dodatku ta scena z końcówki z nimi, której prawdopodobnie miał służyć cały ten motyw, też bynajmniej nie porywała. Można zimę, zaspy i wygłodniałe wilki wśród nich opisać lepiej, co do tego nie mam wątpliwości.

Generalnie mam wrażenie, że autor średnio sobie poradził z konstrukcją powieści. Miniwątków mamy multum jak u pani Bondy omalże, jacyś zaginieni chłopcy (nie wiem, może chciał zrobić autonawiązanie do poprzedniego tomu, i tu też wiele osób na raz musiało być porwanych), jakieś butelki z winem, ktoś tam okazuje się czyimś bratem, nagle wyskakująca, niesmaczna i źle napisana scena erotyczna - po co to wszystko? Pewnie po to, by wypełnić powieść, skoro sam główny pomysł starczyłby na może sto pięćdziesiąt stron. Jedyny większy wątek lecący obok głównego (jednak nie nazwę go "pobocznym", jest na to zbyt ważny), wątek byłego prokuratora też nie porywa, facet nie jest tak odpychający jakby autor chciał, nie jest też geniuszem zbrodni (jakby pewnie też chciał, choć może trochę mniej).

Aha, skoro już wspomniałem o pani Bondzie, to wspomnę też o Mrozie, a co :) Ten moment, gdy komisarz, jakże elokwentnie i inteligentnie, kojarzy, że dzieci nienauczone empatii potrafią być najokrutniejszymi żołnierzami w wojnach w Afryce tak bardzo skojarzył mi się z podobnymi momentami z książek Remka, w których bohaterowie też popisują się - w myślach lub na głos - wiedzą ze świata, że szok :) Na szczęście/nieszczęście (bo w sumie lubię te wstawki) skończyło się na tym jednym fragmencie.

Zostaje kwestia zakończenia. Pamiętacie jak pisząc o "Piętnie" stwierdziłem, że było ono trochę szkolne, ale generalnie bardzo w porządku? No to tu nie jest. Tam zaczynało się w wyraźnym, konkretnym miejscu, akcja przyspieszała bardzo jednoznacznie, było jak z podręcznika pisania kryminałów, ale zrobione porządnie i z talentem. Można przecież pisać jak z podręcznika, a jednak dobrze, jednak znacznie lepiej niż by to zrobiło 99,99% jego czytelników. Tu wyraźnego początku końcowej rozróby nie ma, rozpoczyna się ona nie wiadomo gdzie, przyspieszenie też nie jest tak zauważalne. Gdzieś tak od, no, trochę po połowie tekstu można już wypatrywać początków tego ostatniego etapu powieści i w sumie nie jest jasne, gdzie się on naprawdę zaczyna. Gdy idzie o ten element pisarstwa, to Piotrowski zaliczył moim zdaniem regres i to nader wyraźny.

No, właśnie, regres. "Piętno", przy pewnych jego wadach, czytałem z prawdziwą przyjemnością, miałem czytelniczą frajdę w stanie czystym. Przy "Sforze" po prostu chciałem skończyć lekturę. Przykre, ale prawdziwe.
Ocena @bartoszpusz:
{}{}{}{}{}{}{}{}{}{}
Książka Sfora
Sfora
Przemysław Piotrowski
{}8.5/10
Cykl: Komisarz Igor Brudny, tom 2
Zima. W lesie nieopodal Zielonej Góry odnaleziona zostaje ręka. Wstępne oględziny wskazują, że została ona… odgryziona przez człowieka. Atmosfera niepokoju w mieście narasta. W mediach pojawiają...
Komentarze
@Rudolfina
@Rudolfina · 14 dni temu
No i widzisz, miałam nosa, już po pierwszej części. Pisanie książek, to nie jest wyścig Formuły 1.
{}× 1
@Johnson
@Johnson · 14 dni temu
I miałem się za ten cykl brać, ale widzę, że już na drugim tomie opad. I jakoś tak entuzjazm opadł.
{}
BA
@bartoszpusz · 14 dni temu
Mnie opadł, generalnie ludziom się podoba :)
{}
@Johnson
@Johnson · 14 dni temu
Poczytam zatem jeszcze jakieś inne recenzje. Musi mnie zagrzać do lektury :)
{}× 2
@Rudolfina
@Rudolfina · 14 dni temu
Moją przeczytaj😎. Albo nie czytaj i uwierz na słowo. Szkoda czasu.
{}× 1
@Johnson
@Johnson · 14 dni temu
@Rudlofina, a to pamiętam już, czytałem i skasowałem z czytnika nawet. Pierwsza część to była.
{}
@tsantsara
@tsantsara · 14 dni temu
... formują się w tĘ tytułową sforę
Co to są "miniatki"?
{}
BA
@bartoszpusz · 14 dni temu
Miało być "miniwątki" :)

Co najmniej jednego jeszcze błędu nie wychwyciłeś :)
{}× 1
@tsantsara
@tsantsara · 14 dni temu
Brzmi, jak zachęta do lepszego wczytania się w kryminalny wątek...ale pewnie już za późno, bo poprawiłeś? I o to mi właśnie chodziło! ;p

{}× 1
BA
@bartoszpusz · 14 dni temu
Poprawiłem, tam jeszcze było, że "wilki podążają na samcem alfa" zamiast "za" i "moemtach" zamiast "momentach" :p
{}× 2

Inne recenzje

Sierpień obfitował u mnie w praktycznie tylko fantastycznymi książkami. Sfora także należy do tej grupy. Najnowsza książka Przemysława Piotrowskiego na portalu lubimyczytać (w momencie pisania tej re...

Gdy "Sfora" pochwyci Was w swoje szpony uwolnić się nie sposób. Ogryziona do kości kobieca ręka. Czy należy do zaginionej przed paroma dniami zakonnicy? Na to pytanie postarają się znaleźć odpowie...

Pozostałe recenzje @bartoszpusz

Książka Lot 202

Ależ się to Panu rozpadło, Panie Mróz. Rozmemłało. Rozciapciał się Panu ten tekst, naprawdę. Po bardzo dobrym, wciągają...

Książka Jedyne wyjście

Ależ to było niedopracowane. Niedorobione, niezredagowane. Słuchajcie, zdaję sobie sprawę, że często stawiam ten zarzut...

Nowe recenzje

Książka Odporność. Czy Twoje dziecko może nie chorować?

Jeszcze zanim urodzi się dziecko, człowiek czyta milion poradników z zakresu psychologii, wychowania. Zarzeka się, że c...

Książka Zaczytana i bestia

"Uwielbiam w książkach to, że tak naprawdę są czymś więcej - są drzwiami. to portale prowadzące do miejsc, w których ni...

Książka W deszczu

"W deszczu" @autor.annadabrowska za mną... Ciekawi mojej opinii? . Zatem zapraszam Was do mojej recenzji. . ❗Co byś zro...

nakanapie.pl
{} {} {}
O nas Kontakt Pomoc Polityka prywatności Regulamin
© 2020 nakanapie.pl
Zrobione z {} na Pradze Południe