Wencheng recenzja

"Pokorny jak wierzba i cichy jak orna ziemia"

Autor: @maslowskimarcinn ·3 minuty
2024-06-02
1 komentarz
4 Polubienia
„Wencheng” to miasto, w którym mieszka szczęście. Tak przynajmniej sądził pewien mężczyzna, który zimową porą, przemarznięty i wygłodniały, z niewielkim tobołkiem, którego strzegł jak oka w głowie, trafił do Xizhen. Kiedy uczynny Chen, sztygar z kopalni złota, zaoferował mu ciepły posiłek i nocleg, żaden z nich nie wiedział, że ta właśnie chwila stanie się początkiem ich wieloletniej przyjaźni. Lin, bo tak ma na imię nieznajomy, rozplótł następnie zawiniątko i okazało się, że w jego środku smacznie spało niemowlę. Historia oseska (a raczej jej, bo dziecko to dziewczynka) okazuje się być historią o zaufaniu i zdradzie, złamanych obietnicach i oczekiwaniach na powrót. To skomplikowana historia o miłości.
Lin poszukuje mitycznego tytułowego miasta, z którego pochodzić ma jego ukochana. Nie zdradzam szczegółów powieści – dość szybko dowiadujemy się, że Xiaomei wykorzystała dobrotliwego i łatwowiernego Lina, okradła go i odeszła, lecz z niezrozumiałych powodów po jakimś czasie wróciła. Lin nigdy nie zapytał jej, dlaczego tak postąpiła, a Xiaomei nigdy mu się nie wytłumaczyła. Ukryła głęboko tajemnicę swego życia i przeszłości. Przyznała się jednak tylko do jednego – była z Linem w ciąży.
Zdawałoby się, że „Wencheng” jest powieścią o niemożliwym do zaspokojenia uczuciu, gdzie dwoje bezbronnych wobec innych ludzi bohaterów próbuje znaleźć szczęście. Lin oddał swe serce żonie, ale cóż wiemy o uczuciach Xiaomei? Czyżby zbyt pospieszny ślub był błędem? Przez niespełnienie wymaganych ceremoniałem i zwyczajami miasteczka obrządków ich miłość była skazana na zagładę? Kim był towarzyszący kobiecie mężczyzna – bratem, tak jak zapewniała Lina? A może kochankiem? Małżonkiem? Gdzie się podział i dlaczego musiał zniknąć?
Wydawałoby się, że dziecko zwiąże ich na stałe, że Xiaomei nigdy już nie odejdzie, a jednak…

Sekrety i wątpliwości targające bohaterem zajmują jedynie początkowe rozdziały książki. Później „Wencheng” staje się spokojną i sympatyczną powieścią o Linie i jego córce, o przyjaciołach i życiu, które powoli zaczynają sobie układać w Xizhen. Jednak w połowie dochodzi do złamania konceptu, zaś Yu Hua dokonuje potężnego zwrotu. Zmienia się nastrój powieści, zaś na jej kartach pojawia się zło, które przybiera twarz okrutnika, o jedynie z pozoru zabawnie brzmiącym imieniu – Zhanga Siekiery. Pryska sielski krajobraz miasta i sympatyczni sąsiedzi. Znika spokój i szczęście, drobne zmartwienia i sprawy życia codziennego. Dostajemy brutalną i ociekającą przemocą opowieść o walce z człowieczą niegodziwością i całkowicie bezinteresowną podłością. Zło jest zawsze nienasycone, konsumuje wszystko i wszystkich, jest wiecznie głodne i żądne krwi.
Ten zaskakujący konstrukcyjny manewr wywraca nasze odczucia, zakłóca utarty porządek, do którego zdążyliśmy się przyzwyczaić. Powieść nabiera zupełnie nowych znaczeń i nowych barw. Nadal jednak liczą się przede wszystkim ludzie.

Autorowi udało się zlepić w jedno wielowątkową historię o człowieku, którego życie doświadczyło okrutnie, z łatwością i perfidną przyjemnością ogrywało go i oszukiwało. Wiele tu smutku i rozczarowań, ale wszystko łączy wewnętrzne ciepło Lina i jego przyjaciół, pogoda ducha i silna wola, by się nie poddawać, by stawiać się przeciwnościom losu. Nie złamie go ani objawiająca się gradem czy obfitymi deszczami niszczycielska przyroda, które niszczy dachy domów i zabija, ani zło mieszkające w człowieku. Ważne jest ciągle podsycanie wewnętrznego ognia, ważne są przyjaźń i oddanie – one budują charakter człowieka, one pozwalają odnaleźć światło w mrocznych czasach. Wówczas nawet śmierć nie wydaje się być tak straszliwa, jak o niej mówią.

Harmonijnym i – po raz kolejny w „Wencheng” – zaskakującym rozwiązaniem jest umieszczenie jako oddzielnej części powieści księgi opisującej dzieje Xiaomei. Otrzymujemy rozwiązanie wszystkich zagadek, misternie wykonaną klamrę, która spaja całą historię.
„Wencheng” jest słodko-gorzką powieścią, o której nie można łatwo zapomnieć. Przejmuje i wzrusza, każe zatrzymać się i spojrzeć na pędzący świat. Czy warto szukać czegoś, czego odszukać się nie da? Czy można odnaleźć tego, kto nie chce zostać odnaleziony? Wreszcie – czy warto kochać i czy warto szukać miłości?

Książkę otrzymam z portalu @Sztukater.

Moja ocena:

Data przeczytania: 2024-05-13
× 4 Polub, jeżeli recenzja Ci się spodobała!

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki
Wencheng
Wencheng
Yu Hua
7.5/10
Seria: Proza Dalekiego Wschodu

Akcja najnowszej powieści Yu Hua – jednego z najbardziej znanych i najczęściej nagradzanych współczesnych pisarzy chińskich – na którą czytelnicy musieli czekać aż osiem lat, rozgrywa się w Chinach c...

Komentarze
@jatymyoni
@jatymyoni · około 2 miesiące temu
Interesująca recenzja i książka.
× 1
Wencheng
Wencheng
Yu Hua
7.5/10
Seria: Proza Dalekiego Wschodu
Akcja najnowszej powieści Yu Hua – jednego z najbardziej znanych i najczęściej nagradzanych współczesnych pisarzy chińskich – na którą czytelnicy musieli czekać aż osiem lat, rozgrywa się w Chinach c...

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki

Pozostałe recenzje @maslowskimarcinn

Babel
"...aby zostać pisarzem, trzeba będzie tu przyjść i brać udział w tej pijatyce..."

Nie wiem, czy uczciwe przyznanie się do tego, że nie znałem twórczości Babla, wywoła choćby maciupką reakcję oburzenia wśród tych bardziej oczytanych, do których należys...

Recenzja książki Babel
Tajni dyrygenci chmur
"Gupielok smarkaty", czyli powieść o dorastaniu

Ukoiła mnie najnowsza książka Wioletty Grzegorzewskiej, w dobry nastrój wprawiła, bo „Tajni dyrygenci chmur” to poetycka wyprawa w przeszłość dla mnie nieco już odległą,...

Recenzja książki Tajni dyrygenci chmur

Nowe recenzje

Szukając szczęścia
Szukając szczęścia
@klaudiaciep...:

Dzień dobry, moje kochane Moliki 💙 Czy jesteście zadowoleni z życia, czy ciągle dążycie do większej satysfakcji? Czym d...

Recenzja książki Szukając szczęścia
Pierwsza drużyna
Do biegu, gotowi - start!
@maciejek7:

W setną rocznicę debiutu Polski na igrzyskach, Daniel Lis przybliża nam w swojej książce "Pierwsza drużyna", historie p...

Recenzja książki Pierwsza drużyna
Lucyna. Zerwana nić
Fałszywy przyjaciel
@emol:

W powieści Lucyna Zerwana nić Anna Stryjewska pokazuje, że życie pisze ludziom nie gorsze scenariusze, niż to co wymyśl...

Recenzja książki Lucyna. Zerwana nić
© 2007 - 2024 nakanapie.pl