“„(…) W tym momencie na ekranie, w samym rogu kadru, pojawiło się dwóch chłopców, z których niższy miał na sobie bufiaste spodnie do kolan, a wyższy… dziwnie znajomą bluzę z napisem „CALIFORNIA BEACH GUARD”. Chłopak stroił głupie miny. Wojtek przyjrzał mu się uważniej i ze zdumienia poderwał się na równe nogi, bo… bo to był… Mikołaj! (…) Wojtek wytrzeszczał z niedowierzaniem oczy. Przecież to autentyczna kronika, widział ją niejeden raz! Co jest?””
“Ludziom marzyła się kariera pisarska i wierzyli w to, że spłynie na nich boskie natchnienie, a słowa same będą pojawiać się na ekranie komputera. Większość poddawała się po kilku dniach, kiedy okazywało się, że w pisaniu nie ma niczego magicznego. Boska iskra nie istnieje, ale za to hemoroidy i ból nadgarstków już tak.”