“Rozmowy na pozór są calkiem łatwe . . . jeśli prowadzą je inni. Ale dla Zoe rozmowa była niczym delikatny motyl, którego zawsze udwało jej się rozdeptać.”
“Wiem o tym, bo tak naprawdę Zoe jest wężem nakłaniającym do grzechu. Manipuluje i udaje kogoś, kim nie jest, byle osiągnąć swój cel.”
“ Jako jedyna dziewczyna w zespole odgrywam kilka oczekiwanych ról – czaruję dziennikarzy, pytam nieznajomych o drogę, dostaję zniżki w hotelach i pozwalam wszystkim czuć się tak, jakby mnie trochę znali, nawet jeśli dopiero co się poznaliśmy. Nazywa się mnie uroczą, ciepłą, przyjazną, śliczną, i wtedy zawsze jestem bardzo zaskoczona. Bo żadne z tych określeń mnie nie dotyczy. Nie do końca. Uważam jednak, że takie tolerowanie różnych sytuacji to część życia w świecie.”
“Jeśli macie coś, co naprawdę was interesuje, to zacznijcie to robić. Żaden dzień w waszym życiu się nie powtórzy, więc nie ma na co czekać!”
“Kiedyś ktoś mi powiedział, że jeśli kochasz swoją pracę, to nie przepracujesz ani jednego dnia w życiu. Odnalezienie własnej drogi może trochę potrwać, ale ostatecznie musisz robić coś, co kochasz.”
“Skoro poradziliśmy sobie z enkawudzistami, upowcami, gestapo, milicją, ormowcami, ubecją, CIA, Mosadem, KGB, a nawet i z ZOMO, to tacy nindże mogą nam skoczyc. Nadupczymy ich koncertowo, gdy tylko się zjawią.”
“W pogotowiu trzymał nóż i gumową pałkę ZOMO, którą odziedziczył po ojcu. Uderzenie nią powodowało potworny ból. Wiedział o tym, bo właściwie to nie ojciec, lecz ona go wychowała.”
“,,Zoe usiadła po prawej stronie Artemidy. Wpatrywała się we mnie tak, jakby wszystko to, co właśnie powiedziała bogini, było moją winą, jakbym to ja był pomysłodawcą istnienia facetów."”
“Jak się zapiszesz do ZOMO, to każdy rok liczy ci się podwójnie do emerytury. Tak że pobiegasz sobie z kumplami paręnaście lat, wypałujesz kilku gości i po czterdziestce możesz przejść na zasłużoną, nie najniższą emeryturę. A potem może sobie poszukać normalnej pracy.”
“Dziś, jako komendant KWP, nie pamiętał albo pamiętać nie chciał o tym, że miał w życiu pewien, ważny epizod. Debiutował w ZOMO. Większość zapomniała o tym dlatego, że zapomnieć było na czasie. Ot, taka moda na politycznego Alzheimera. Choroba niemłoda i nieuleczalna. Zapadają na nią gnoje na całym świecie: komuniści, naziści, ubecy, najzwyklejsi zbrodniarze i lizusi jak on. ”
“– J-Joey, czy to ty? – Miller zapytał, drżąc z zimna, przerażenia oraz bólu. Krew przepływająca w jego skroniach bulgotała w tej chwili nieprzyjemnie.
– Thomas, och Thomas... – Męski głos odparł cicho. – Proszę, pomóż mi – Mary znów płakała boleśnie, pociągając nosem w charakterystyczny sposób.
– Mamo, proszę, chodź tutaj. Nie stój tam. Przerażasz mnie – odparł, po czym ruszył szybko naprzód, podążając chwiejnym krokiem za oddalającą się, nieruchomą postacią. Zarówno przestrzeń wokół niego, jak i nieznajoma osoba znajdująca się we mgle,
nieprzerwanie uciekała przed jego dotykiem. Choć przez cały ten czas wydawały się w zasięgu ręki,
Thomas nie potrafił ich dotknąć.
Wycieńczony, sfrustrowany i bezsilny przerwał trucht i zatrzymał się w miejscu. Wraz z nim zastygło całe otoczenie.
– Dlaczego mi to zrobiłeś? – Joey szlochał, znów odchodząc w głąb gęstniejącej w mroku mgły, a jego cień rozrósł się tak wysoko, jak sięgały nieba otaczające ich drzewa.”