No ja nie kupuję Luckowi zabawek z frędzlami, dzyndzlami i sznurkami, bo robił to samo.
Taką samą minę miał mój chrześniak, gdy mu babcia wyprała jego maskotki - 3 wielkie psy i powiesiła je na sznurku.
Stanął pod prysznicem i wyciągnął rękę do sznurka – a potem się zawahał, zbierając wszystkie siły, żeby dzielnie znieść cierpienie, którego miał za ch...