Artykuł
{} skomentuj

Książki jako benefit pracowniczy? To jest możliwe!

autor: Dominika (Recenzje na widelcu)
data publikacji: 2019-09-27
Nie masz ochoty ani czasu na siłownię? Nie zachwycają cię kosze jabłek, za to kochasz książki? W takim razie to najlepszy moment, żeby porozmawiać z szefem o nowym beneficie. Abonament na książki z pewnością przypadnie do gustu niejednemu pracownikowi!
 

Nie czytasz? Nie idę z tobą... do pracy.

 
Kiedy gonią deadlajny, a w outlooku wisi kolejny zaplanowany meeting, czasami po prostu brak …  polskich słów. Pracownicy mają coraz większe problemy z precyzyjnym wysławianiem się, a angielszczyzna zdominowała oficjalną komunikację. Winę za to ponosi niski poziom czytelnictwa,  przynajmniej tak twierdzi Michał Michalski, twórca nowatorskiej usługi Biblioteczka.pl.
 
Benefity pracownicze to ostatni krzyk mody. Firmy prześcigają się w nowych pomysłach, ale często po prostu kopiują pomysły z zachodu. Konkurencja dostarcza owoce, zapewnia wyjazdy? Nie wypada być w tyle. Jednak nie każdemu pasują takiego rodzaju aktywności. Część z pracowników wolałaby po prostu zaszyć się w domowym zaciszu z fajną książką. Pracodawcy marnują tysiące złotych na modne atrakcje, może więc byliby w stanie przewidzieć kilkaset złotych na biblioteczkę pełną nowości? Okazuje się, że jak najbardziej!
 

Z czym to się... czyta?

 
Na czym polega nowy benefit pracowniczy? Zasada jest raczej prosta. Firmy kupują abonament na książki, którego cena zależy od ilości pracowników. Do piętnastu osób usługa kosztuje 170 zł, z kolei powyżej pięciuset osób warunki finansowe ustalane są indywidualnie. Następnie raz w miesiącu dostarczane są książki. Co do zasady będzie to miks gatunkowy, ale można też wybrać konkretne rodzaje, a nawet tytuły. Jeśli zaś chodzi o ich liczbę... tego nie byliśmy w stanie ustalić. Na stronie znajduje się jedynie wzmianka o ilości odpowiedniej do poziomu zatrudnienia. Jeśli okaże się, że pracownicy czytają więcej, w każdej chwili można zwiększyć abonament.
 
Książki przekazywane w ramach abonamentu przechodzą na własność firmy. Nie trzeba ich zwracać ani tym bardziej „przedłużać” jak to ma miejsce w typowych bibliotekach. Według idei książki mają krążyć, ale na ich przeczytanie nie ma presji czasowej. Jednak ostatecznie to firma będzie decydować, jak i kiedy pracownicy będą korzystać z tego benefitu.
 
Z każdym miesiącem książek będzie coraz więcej. Część z nich z pewnością „wypadnie z obiegu” i zacznie zbierać kurz. Na tę okoliczność Biblioteczka będzie umożliwiać przekazywanie egzemplarzy na cele dobroczynne. Szczegóły nie są jeszcze znane, ale twórca pomysłu wspomina o takich miejscach jak domy dziecka, czy samotnej matki.
 

Nie oceniaj książki po okładce!

 
Dla pana Michała nowy biznes jest po prostu rozszerzeniem obecnej działalności. Od kilku lat prowadzi księgarnie internetową, dlatego zaplecze Biblioteczki jest całkiem spore. Wydawać by się mogło, że jego usługa nie jest żadnym nowatorskim pomysłem. Ot kilka książek co miesiąc... Nic bardziej mylnego. Zasięg Biblioteczki bardzo sprawnie się rozrasta, a z każdym miesiącem coraz więcej firm korzysta z jej usług. Przekazane informacje są zaskakujące! Sama usługa ruszyła w lipcu, czyli podczas okresu urlopowego, a mimo to do sierpnia zgłosiło się już kilkunastu zainteresowanych.
 
Jak twierdzi pan Michał, najczęściej zainteresowane są firmy z branży software house, często są to wielkie korporacje zatrudniające tysiące pracowników, ale też przedsiębiorstwa typowo produkcyjne. W wielu miejscach jego comiesięczne przyjazdy cieszą się ogromnym zainteresowaniem.
 
Gdy przyjeżdżam z dostawą książek, rzucają się na mnie jak na pana kanapkę. Zdarza się, że 10 minut po moim wyjściu nie zostaje już ani jeden wolny egzemplarz” – mówi pan Michał.
 

I co dalej?

 
Biblioteczka to świeża usługa, na rynku funkcjonuje ledwie od paru miesięcy. Niektóre z firm korzystają z niej na próbę, w ramach kilku działów i wciąż czekają na reakcje pracowników. Nie zmienia to faktu, że pan Michał ma już w planach kolejne usprawnienia. Pierwszym z nich będzie wdrożenie aplikacji do oceniania książek. Dzięki niej Biblioteczka będzie mogła jeszcze lepiej dopasowywać swoją ofertę do literackich gustów pracowników. Co więcej, firmy mogą się też spodziewać okazjonalnych upominków czy drobnych gadżetów. 
 

Moim zdaniem...

 
Ten pomysł jest genialny w swojej prostocie. Wbrew temu, co mówią statystyki, książki cieszą się sporym zainteresowaniem. Jednak w pracy rzadko się o nich rozmawia, bo przecież... każdy czytał inną. Wspólna pula to świetny sposób na integrację, ale też poszerzenie horyzontów. Również koszt usługi nie powinien być problemem dla sporych firm, zwykłe wyjście na miasto to o wiele większy wydatek. Dlatego ja jestem zdecydowanie na tak!
 
A wy co o tym myślicie? Chcielibyście, by w waszej firmie stanął regał z nowościami dla pracowników?
O autorze:
@dominika.nawidelcu
Dominika (Recenzje na widelcu) @dominika.nawidelcu
Kocha dosłownie wszystko związane z książkami, uwielbia je czytać, zbierać, układać i, przede wszystkim, pisać o nich. Z zawodu doradca podatkowy, z zamiłowania booknerd, recenzentka i copywriterka. Jest wdzięczna za każdy komentarz pod jej postem :)

Komentarze