Cytaty Pierre Lemaitre

Dodaj cytat
Wstyd jest czymś strasznym, paraliżuje człowieka.
Sophie udało się szybko załatwić wizytę u specjalisty. Nie wiem, co sobie umyśliła, ale żeby wybrać "terapeutę behawioralnego"...to naprawdę głupie. Dlaczego nie poszła do jakiegoś porządnego psychiatry? Do kogoś, kto zrobi z człowieka czubka znacznie skuteczniej niż wszyscy inni...
Zwyczaje to coś, co najmniej się zmienia, cos solidnego, baza. Coś, czego tak łatwo się nie zarzuca.
Można mieć cierpliwość, można mieć determinację- ale zawsze wcześniej czy później wkracza czynnik szczęścia.
Co za niesamowita rzecz- kobieca torebka! Co za cudowne połączenie wdzięku, prywatności i dziecinady.
Gruby kretyn wcale nie jest gruby. (...) przejawia szczególną wrażliwość w trzech kwestiach: godzin pracy, płacy i tyłków kelnerek. W godzinach największego ruchu "prowadzi swoją ekipę" twardą ręką legionisty, a popołudniami obmacuje co cierpliwsze dziewczyny. (...) Cały personel wie, że robi lewe interesy pod przykrywką firmy, że higiena jest w tym lokalu pojęciem czysto dekoracyjnym (...) i przelatuje tuzin kelnerek gotowych na wszystko, byle zdobyć lub utrzymać zajęcie urągające wszelkim normom socjalnym.
- Ta wasza zagrywka jest jak stary skecz- mówi Vasseur. - Golden boy, który przegląda akta, łachmyta, który zadaje pytania, i karzeł, który bawi się w kolorowanki w głębi klasy...
(...) W Camille'u zawrzała krew. (...)
- A jak myślisz, żałosny dupku, dokąd ciebie zaprowadzi twój skecz: "A tak, dymałem ją, jak miała dziesięć lat, i uważam, że było świetnie".
- Kiedy świadek pyta, czy mamy dowody - mówi Camille - oznacza to, że nie neguje już ustaleń. Stara się tylko zabezpieczyć.
Atmosfera w pokoju przywodzi na myśl schyłek letniego dnia, gdy raptem okazuje się, że nadciąga burza, której zwiastunów nikt nie zauważył, i nagle do człowieka dociera, że wyszedł nieprzygotowany, że niebo zdążyło już pociemnieć, a do domu jeszcze daleko.
Morderczyni nie żyje. To jak obwieszczenie w średniowieczu o zabiciu wilka, wiadomo, że oblicza świata to nie zmieni, ale sprawia ulgę i rodzi poczucie, że czuwa nad nami wyższa sprawiedliwość.
Camille odbył z panią Prevost długą rozmowę na korytarzu, pragnąc ją przygotować na to, co ją czeka, na ten wstrząs, jakim będzie dla niej widok tylu osobistych przedmiotów należących do jej córki, kiedy była dzieckiem, potem nastolatką i młodą dziewczyną, zwykłych bezwartościowych drobiazgów, których widok w dniu śmierci dziecka sprawia niewyobrażalny ból.
- To bardzo do pana podobne- mówi Camille. - Nie ma pan dość odwagi, by powiedzieć, co pan myśli, nie ma pan dość otwartości, by myśleć tak, jak pan mówi.
Sędzia Vidard jest bardzo zadowolony. To samobójstwo jest logicznym dowodem na jego umiejętność analizy, jego pomysłowość i upór. Jak wszyscy próżni ludzie, to, co zawdzięcza szczęściu lub okolicznościom, przypisuje własnemu talentowi.
- A pani co teraz robi? (...)
- Leżę. W łóżku.
Żadnego szarżowania, żadnego niskiego słodkiego głosu, żadnego zbędnego folkloru; tylko tyle, by wywołać niepewność, skrępowanie. Jeśli chodzi o ton, jest to czysta informacja, jeśli chodzi o treść- otchłań znaczeń.
Na razie dziewczyna jest wyłącznie ofiarą. I nieznalezienie jej, kiedy człowiekowi za to płacą, to więcej niż błąd. W takiej sytuacji twierdzenie, że jest wielokrotną morderczynią, jest niezbyt skuteczną linią obrony.
Zdjęcie oddaje tylko rzeczywistość. Rysunek to rzeczywistość, nasza rzeczywistość wzbogacona o naszą wyobraźnię, fantazję, kulturę, nasze życie.
Camille tysiące razy w życiu potrafił wczuć się w emocje ludzi, którzy dopuścili się zbrodni w afekcie. Takich, którzy zamordowali bez premedytacji, pod wpływem gniewu, zaślepienia. Mężczyzn, którzy udusili żonę, żon, które zadźgały męża, synów, którzy wypchnęli ojca przez okno, ludzi, którzy strzelali do swoich przyjaciół, którzy zamordowali syna sąsiada; aresztował takich dziesiątki i teraz szuka w pamięci przypadku inspektora policji, który z broni służbowej oddałby strzał prosto w czoło sędziego.
Alex nic prawie nie je, doszczętnie opadła z sił, ale przede wszystkim psychicznie jest z nią coraz gorzej. Siedzenie w tej klatce więzi ciało, lecz duchem przenosi w stratosferę. Godzina spędzona w takiej pozycji- i człowiek płacze. Dzień- i wydaje mu się, że umiera. Dwa dni- i mu odbija. Trzy- i popada w obłęd. A teraz Alex sama już nie wie, od jak dawna siedzi zamknięta i zawieszona w powietrzu.
Pracuje się z ludźmi przez całe lata i w gruncie rzeczy się ich nie zna. Niech tylko zdarzy się jakiś wypadek, tragedia, choroba, śmierć- nagle się okazuje, do jakiego stopnia to wszystko, co się o człowieku wiedziało, opierało się na przypadkowo zasłyszanych informacjach.
Pisarze piszą o śmierci dla ludzi, którzy łakną tej śmierci, tworzą dramaty, by zaspokoić ich tęsknotę za dramatem. Ludzie chcą tego wciąż więcej i więcej. Nie chcą tylko papieru i opowieści, chcą krwi, prawdziwej krwi. Ludzkość uzurpuje sobie prawo do tej potrzeby, przekształcając rzeczywistość, ale jest to pragnienie nienasycone, nieodparte. Chcą czegoś realnego, prawdziwego. Chcą krwi.
... dotrzyj żywy, zastań mnie żywą, uratuj mnie, bo bez was tu umrę, a nie chcę umierać, bo od godzin długich jak lata na was czekam.
Na czym polega magia książki? Oto inna wielka tajemnica.
Pierwszy odwzajemniony uśmiech mężczyzn to początek wzajemnego uznania bądź kłopotów.
Trochę naiwności i dużo efekciarstwa. Nie był żadnym orłem dziennikarstwa, lecz sumiennie eksploatował ten klasyczny koktajl. Pozostawał jeszcze łut szczęścia, które podobno trafia się po równo i bohaterom, i kanaliom
Zwykle wyjęte z szuflad chłodniczych ciała tchnęły straszliwą rozpaczą, jednak w samej tej rozpaczy było coś żywego. By cierpieć, trzeba żyć.
Camille obserwował Armanda i Malevala. Każdy z nich był przeciwieństwem drugiego, jeden uosabiał nadmiar, drugi niedostatek.
W obliczu okrucieństwa trudno o strategię.
Trzeba ustąpić, żeby zwyciężyć.
Porwanie jest przestępstwem szczególnego rodzaju: odwrotnie niż w przypadku morderstwa, ofiary się nie widzi, trzeba ją sobie wyobrazić.
W oczach średnio zorientowanych czytelników niektóre książki uznawane są za arcydzieła nawet wtedy, kiedy specjaliści nie uważają ich za takie. (...) Klasyk niekoniecznie jest arcydziełem.
© 2007 - 2024 nakanapie.pl