Recenzja książki Jezus. Dowody zbrodni

CSI: Jeruzalem

@Maynard@Maynard · 2011-05-22
Niniejszą recenzję zacznę nietypowo, od kilku pytań. Zastanawialiście się kiedyś nad tym kim był Jezus? Oho, już widzę las rąk. Mówicie, że oczywiście był Synem Bożym, Mesjaszem i założycielem najbardziej popularnej religii, padają słowa Nazarejczyk, Chrystus i Zbawiciel. W takim razie pytanie drugie: Czy kiedykolwiek myśleliście o autentyczności jezusowego przekazu? Tym razem rąk jest mniej. Pada odpowiedź związana z ewangeliami i apokryfami, ktoś wspomina Konstantyna Wielkiego, mówicie o błędzie Dionizego Mniejszego oraz błędnej interpretacji pisma, no ale nobody’s perfect. Czas na pytanie trzecie, ostatnie. Kto z was pokusił się o analizę historii o Jezusie, bazując na wszystkich dostępnych źródłach historycznych oraz wywiadach ze specjalistami w tej dziedzinie? Teraz las rąk zamiera, jest cicho jak makiem zasiał. No dobrze, podpowiem wam, jest taka osoba. Nazywa się Brian Bruce i o jego książce mam wam dziś zamiar opowiedzieć. Pan Bruce, dokumentalista, pisarz i specjalista w dziedzinie kryminologii podszedł do historii Jezusa z Nazaretu w niezwykle nowatorski sposób. Uznał, mianowicie, męczeńską śmierć Chrystusa za zbrodnię i to zbrodnię przedawnioną, którą należy niezwłocznie zbadać i przeanalizować od strony merytorycznej. W swej książce „Jesus. The cold case”, Bruce brawurowo demaskuje zawiłości i nieścisłości w ogólnie znanej historii zbawienia a wydawnictwo, „Carta blanca”, właśnie wypuściło jej polskie wydanie. „Jezus. Dowody zbrodni” to ukłon w stronę historii, kryminologii, pewnego amerykańskiego serialu oraz, przede wszystkim, otwartego i inteligentnego czytelnika. Już sam tytuł może wzbudzić kontrowersję a książka z pewnością nie przypadnie do gustu ortodoksyjnym Chrześcijanom, ludziom głęboko wierzącym oraz słuchaczom pewnego radia, na czele którego stoi, negujący jakikolwiek postęp, redemptorysta. Analizując życie tzw. Jezusa historycznego, autor z miejsca dyskredytuje i wkłada między bajki wszystkie nadprzyrodzone elementy zawarte w Ewangeliach i Dziejach apostolskich z niepokalanym poczęciem, cudem w Kanie i stajenką betlejemską na czele. Co więcej, analizując życie w społeczności żydowskiej I wieku n.e., liczne kroniki (np. pióra Józefa Flawiusza) oraz zapiski, Bruce bezlitośnie rozprawia się również z takimi wydarzeniami z życia mesjasza jak chwalebny wjazd do Jerozolimy, Ostatnia Wieczerza czy zdrada Judasza, który prawdopodobnie, w ogóle nie istniał. Z czymś kojarzą się wam te wywody pachnące stosem i ekskomuniką? Myślicie o pewnym amerykańskim pisarzu i tajemniczym kodzie znanego, renesansowego malarza? Nic z tych rzeczy. Brian Bruce to nie Dan Brown. Jego książka poparta jest na historycznych faktach, wywodach licznych naukowców, biblistów a często, nawet, duchownych. W swojej pracy, autor cytuje m.in. książki biskupa Johna Shelby Sponga, emerytowanego profesora religioznawstwa z University of Chicago, Johna Crossana oraz profesora historii i kultury żydowskiej, Gezy Vermsa. Autor cytuje całe uniwersum pozycji książkowych o życiu Jezusa. Niestety, próżno ich szukać na półkach polskich księgarń i bibliotek. Ponadto, podczas lektury „Jezusa…” sami dostrzeżemy większość niby „kontrowersyjnych” faktów, mamy je bowiem podane na talerzu i to w dodatku pod samym nosem. Kryją się one bowiem we wszystkich czterech ewangeliach, które dogłębnie analizuje i obnaża Bruce. Niosą one ze sobą tak bogaty i ogromny ładunek sprzeczność, iż w ogólnym zestawieniu, aż dziw, że brane są za pewnik i dokument historyczny. No właśnie, HISTORYCZNY. Napisałem to dużymi literami, bo jest to główne hasło i zarazem cel, jaki przyświeca książce Bruce’a. Autor, broń Boże, nie neguje wiary, religii, Boga i Chrystusa, próbuje tylko odpowiedzieć na pytania: Jak było naprawdę? Jak wyglądało życie w dawnej Galilei i Jeruzalem? Kim byli, i nie byli, ci wszyscy ludzie? Jezus jest, tak naprawdę, tylko pretekstem do analizy kultury i społeczno-politycznych stosunków panujących ówcześnie oraz do głębszego spojrzenia na tragiczną historię Narodu Wybranego, którego, o dziwo, autor nie oczernia a raczej odwrotnie, szanuje. Niezaprzeczalną cechą każdej religii jest wiara, czyli branie za pewnik wszelakich dogmatów, których w żaden sposób nie da się udowodnić i potwierdzić naukowo. Wiara sama przez się wyklucza sceptycyzm, naukę i dążenie do udowodnienia jej aspektów za wszelką cenę. Tak więc uporczywe szukanie dowodów potwierdzających wiarygodność różnych aspektów wiary przypomina nabieranie wody durszlakiem, niczego nie nabierzemy a kroplami, które pozostaną w zagłębieniach między oczkami, raczej się nie nasycimy a tylko wzmogą nasze pragnienie. Tak więc, książka Bruce’a stawia tylko i wyłącznie na historyczne dowody życia Chrystusa. Jeśli chcecie pogłębić wiarę lub przeżyć religijne uniesienie poczytajcie lepiej prace Jana Pawła II. Jeśli chodzi o konstrukcje książki, jest ona ciekawa i nowatorska. Autor, niczym scenarzysta znanego serialu „Dowody Zbrodni” bada krok po kroku materiał dowodowy przedawnionej zbrodni, jaką było ukrzyżowanie Chrystusa. Swą książkę zaczyna od charakterystyki ofiary, później przechodzi do opisu jej otoczenia, motywów działania a wreszcie pisze o miejscu zbrodni. W „Jezusie. Dowodach zbrodni” znajdziemy również mapy miejsc po których podróżował Chrystus, kilkanaście kolorowych fotografii, schematy oraz wykaz wszystkich czynów, cudów i przypowieści wraz z ich ewangelicznymi „adresami”. Sam język powieści jest przystępny, daleki od akademickich farmazonów, a narracja błyskotliwa i sensacyjna. Kto zdążył mnie już poznać, wie że taką literaturę lubię i cenię, tak więc książka przypadła mi do gustu. Jedynym mankamentem , który wyjątkowo mnie irytował, jest umieszczenie w książce zbyt dużej liczby przypisów i odnośników, szczególnie tych do komentarza polskiego konsultanta merytorycznego, znajdującego się na końcu każdego z rozdziałów. Kościół, jak wiadomo, odnosi się do osoby Jezusa z dużą dozą pietyzmu i zadęcia. Jednak, cytując słowa credo, Chrystus „stał się człowiekiem”, tak więc, jak my wszyscy spał, jadł, rozmawiał, śmiał się. Miał też, zapewne, wiele wad. Prawdziwy człowiek renesansu, myślący i inteligentny, odniesie się zatem do pracy Briana Bruce’a z dozą dystansu ale również zrozumienia. W końcu każdy prawdziwy humanista twierdzi, że „homo sum, humani nihil a me alienum putto”. Ja również podpisuję się pod tą maksymą obiema rękoma, a nawet nogą i z niecierpliwością czekam na kolejna książkę autora. Sądzę, że byłaby równie udana co ta. Może na warsztat pójdzie teraz Siddhartha Gautama, powszechnie znany jako Budda? Czas pokaże…
Książka Jezus. Dowody zbrodni
Jezus. Dowody zbrodni
Bryan Bruce
Śledztwo ponad 2000 lat później, skazany na karę śmierci - Jezus, materiał dowodowy - Ewangelie, detektyw - Bryan Bruce, plus sztab specjalistów. I wielowiekowe konsekwencje... Jezus. Dowody zbrodni t...
Komentarze

Pozostałe recenzje @Maynard

Książka Wielcy zdrajcy. Od Piastów do PRL

Zdrada to, obok miłości, nienawiści i zazdrości, naturalna cecha ludzkiego charakteru, no może nie każdego i nie zawsz...

Książka Akwaforta

Od dawna, czytając literaturę fantastyczną, natrafiam na wciąż powtarzające się schematy, identyczne szablony, które, ni...

Nowe recenzje

Książka Kobieta na krawędzi

Thriller pt. ''Kobieta na krawędzi'' autorstwa Pani Samantha M. Bailey przyznam, że przedstawiona w nim historia opowia...

Książka Strefa skażenia

W sytuacji obecnej pandemii prym wiodą i wracają jak bumerang książki o tej tematyce. Właściwie to dobra okazja przypo...

Książka DonnerJack

Kiedyś Słońce było bogiem. Teraz wiemy, że jest termonuklearnym reaktorem chłodzonym kosmosem (swoją drogą muszą tam pa...

nakanapie.pl
{} {} {}
O nas Kontakt Pomoc Polityka prywatności Regulamin
© 2020 nakanapie.pl
Zrobione z {} na Pradze Południe
{}