Recenzja książki Widząca

Dar jasnowidzenia - błogosławieństwo czy przekleństwo?

WYBÓR REDAKCJI
@maitiri_books_2 @maitiri_books_2 · 2019-11-08

„Widząca” Darii Aksamit to debiut autorki. Książka zainteresowała mnie opisem i faktem, że została zaliczona do fantastyki, którą bardzo lubię. Jednak kiedy do mnie dotarła, zwlekałam z przeczytaniem. Zniechęcała mnie do niej okładka. Chociaż już teraz wiem, że kamień z okiem w samym jej centrum ma duże znaczenie dla rozwoju akcji i na pewno nie jest tam przypadkowo, nadal myślę, że można było tę okładkę przygotować lepiej. Nie podoba mi się i w żaden sposób nadal nie mogę się do niej przekonać. I tak sobie leżała ta książka i czekała, aż się nad nią zlituję. Nadszedł ten dzień. Postanowiłam zerknąć z ciekawości. I przepadłam. Dlaczego, zaraz napiszę.

Klara jest zwykłą dziewczyną z niezwykłymi zdolnościami. Studiuje na jednym z uniwersytetów i prowadzi zwyczajne życie, poza momentami, w których się wyłącza i staje się na chwilę nieobecna. Dziewczyna od dziecka miewa wizje przyszłości. Początkowo, jako mała dziewczynka, nie zdaje sobie sprawy, z czym ma do czynienia. Myśli, że to jakieś dziwne sny. Powoli zaczyna do niej docierać, że to coś zupełnie innego. Nie potrafi tego jednak kontrolować, wizje pojawiają się, kiedy chcą. Pewnego dnia, znika jej młodsza siostra. Dziewczyna udaje się szybko do rodzinnego domu. Zagląda do pokoju siostry, gdy zostaje poproszona przez policję o jej zdjęcie. Ze zdjęciem w dłoniach schodzi do oczekujących rodziców i policjantów i wtedy zastyga. Widzi swoją siostrę, związaną, w ciemnym pomieszczeniu. Wie już, że stało się coś złego. Na szczęście policja jest świadkiem jej wizji, a jeden z policjantów wierzy, że coś w tym może być. Nie bagatelizuje sprawy i dzięki temu i kolejnym podpowiedziom Klary udaje się odnaleźć porwaną nastolatkę. Klara uczy się kontrolować swoje zdolności i zaczyna postrzegać je zupełnie inaczej. Tym bardziej, że dowiaduje się od matki, że nie jest jedyną tak wyjątkową osobą w rodzinie. Chociaż siostra Klary jest już bezpieczna, sprawa porywacza i jak się okazuje seryjnego mordercy staje się coraz bardziej skomplikowana. Znikają kolejne osoby, a Klara angażuje się w tę sprawę coraz bardziej. Sytuacja komplikuje się, kiedy morderca orientuje się, że ktoś wyprzedza go o jeden krok. Widział pewną dziewczynę wtedy, kiedy podczas uwalniania nastolatki praca jego życia została zniszczona. Postanawia ją odnaleźć. Jak skończy się ta historia? Czy Klarze grozi niebezpieczeństwo? Czy jej moce zdołają ją ocalić?

„Widząca” to moim zdaniem bardzo niedoceniony debiut. Za mało się słyszy o tej książce, a szkoda. Bo okładkę, która zniechęca, rekompensuje zawartość książki. Ta pozycja to umiejętne połączenie kilku gatunków: fantastyki, kryminału i romansu. Wszystkie one podane są tu w odpowiednich proporcjach. Umiar to tutaj słowo klucz. Każdy z wątków jest tu dawkowany z umiarem, żaden z nich nie przytłacza. Do tego wszystko się w tej książce pięknie ze sobą klei. Ach i och! Fabuła jest dopracowana w najdrobniejszych szczegółach, jest spójna, przemyślana i logiczna. Język, jakim posługuje się autorka jest prosty i zrozumiały. Nie ma zbyt wielu opisów, które spowalniałyby akcję i pozwalały na chwile znudzenia. Najmocniejszą stroną tej książki są naprawdę fajne, żywe i brzmiące naturalnie dialogi. I akcja, która gna do przodu cały czas. I nie daje możliwości, aby przez chwilę odetchnąć. Kiedy w końcu zaczęłam czytać książkę, nie mogłam się od niej oderwać. Pochłonęłam ją praktycznie na raz. Jest krótka, to prawda, ale bogata w wydarzenia i niezwykle barwna. Obfituje też w zaskakujące zwroty akcji.

Dzięki temu, że autorka splotła w książce te trzy gatunki, o których wspomniałam, tchnęła w każdy z nich powiew świeżości. Spodobał mi się wątek paranormalny. Klara jest jasnowidzem. Nie zdaje sobie sprawy, jak wielki ma dar i ilu osobom może dzięki temu pomóc. Sprawa z jej młodszą siostrą pozwala jej odnaleźć w sobie siłę, aby te zdolności zaakceptować i zacząć wykorzystywać w słusznym celu. Wcześniej się wstydziła, nikomu o tym nie mówiła. Nawet swojemu najlepszemu przyjacielowi. Bała się, że zostanie wyśmiana i nazwana wariatką. I pewnie tak właśnie by było, gdyby nie okoliczności, w których musiała swój dar ujawnić. Sprawa z porwaniem jej nastoletniej siostry sprawiła również, że Klara odnalazła w swoim życiu miłość. Prawdziwą, na którą długo czekała. Miała przyjaciela, od zawsze, ale traktowała go jak brata, nie potrafiła inaczej. I nawet wtedy, kiedy on przyznał jej się do swoich uczuć, nic to nie zmieniło w jej stosunku do niego. Wątek z przyjacielem Klary jest o tyle interesujący, że został rozwinięty w bardzo ciekawy sposób i połączony z główną intrygą kryminalną. W pewnym momencie nie wiedziałam, czy w życiu dziewczyny i jej nowego chłopaka policjanta miesza morderca, czy ktoś zupełnie inny. Wątek seryjnego mordercy jest niby typowy, bo robi on to, co robią wszyscy seryjni mordercy, ale jednak się wyróżnia. Książka rozpoczyna się od razu mocnym wejściem. Jakiś mężczyzna atakuje kobietę przed wejściem do domu. Wstrzykuje jej pewne środki, dzięki którym kobieta nie może nawet wołać o pomoc. Jest unieruchomiona, bezwolna i bezbronna. W tym czasie do domu wraca narzeczony kobiety i myśląc, że jest świadkiem zdrady, nie robi nic. I ten wątek nagle się urywa. Nie wiemy, kim jest ta kobieta, kto ją zaatakował, dlaczego i jaki ma to związek z prowadzoną później sprawą. Można sądzić, że to ten sam mężczyzna, który w dalszej części atakuje kolejne kobiety, zawsze o określonym typie urody. Ale nie zgadza się mechanizm działania, ani motywy. Coś tu nie gra. O co chodzi z tym pierwszym wątkiem dowiadujemy się dopiero w epilogu i dopiero zaczynamy rozumieć. Całe szczęście, że ten epilog jest, bo dzięki niemu mamy szansę dowiedzieć się czegoś o samym mordercy. Autorka poskąpiła w książce portretu psychologicznego tego mężczyzny. Dopiero pod sam koniec dowiadujemy się, jaki motyw miał morderca i dlaczego był tak skrzywionym człowiekiem. Bo to, co robił, przyprawiało o mdłości. Autorka nie oszczędza czytelnikowi opisów zbrodni, dlatego momentami książka jest naprawdę mocna. Niektóre opisy są bardzo drastyczne, dlatego uważam, że książka nie nadaje się dla młodszego czytelnika. Zdarzało się, że mnie szokowała, momentami przerażała i potrafiła przestraszyć. A biorąc pod uwagę, że niewielu pozycjom dotąd się to udawało, odbieram to jako plus.

O bohaterach tej powieści można coś powiedzieć, ale nie za dużo. Najwięcej oczywiście o głównych postaciach. Widząca opisuje trochę swoje dzieciństwo, wiemy czym się obecnie zajmuje, dowiadujemy się nieco na temat jej rodziny i znajomych. Jej postać została poprawnie scharakteryzowana. Jest barwna i interesująca. Klara to dziewczyna pyskata, wygadana, ciekawa świata, zarażająca pozytywną energią i ze świetnym poczuciem humoru. A jej cięty języczek to mistrz! Trochę mniej dowiadujemy się o towarzyszącym jej policjancie, ale nadal wystarczająco na potrzeby fabuły. Jednak o mordercy nie dowiemy się zbyt wiele. I tego mi w tej książce zabrakło. Jak już wspomniałam, jedyne informacje otrzymujemy na samym końcu, w epilogu. I chociaż cieszę się, że w ogóle jakieś były, nie wystarczyło mi to. Chciałabym, aby autorka rozbudowała trochę tę postać. Chciałabym wiedzieć, co siedziało w głowie tego okrutnego człowieka. Wiem, że miał żal i wiem, do kogo. Ale niewiele wiem o tym, jak toczyło się jego życie. I dlaczego w rezultacie stał się tym, kim się stał.

Ciekawym zabiegiem jest w tej książce poprowadzenie narracji z dwóch perspektyw. Klara opowiada o wydarzeniach ze swojej perspektywy. Pierwszoosobowa narracja jest przeplatana narracją prowadzoną w trzeciej osobie. Myślałam, że to zaszkodzi tej książce, ale nie. Szybko się przyzwyczaiłam i dzięki takiemu zabiegowi od razu wiedziałam, z czyjej perspektywy będę poznawać kolejne wydarzenia. No dobra, nie do końca tak było. Przyznaję, że wzdychanie Klary co drugą stronę do cudownego pana policjanta bywało w tej pierwszoosobowej narracji męczące, jednak w kontekście całości jestem w stanie te jej nadmierne, ukierunkowane w jedną stronę emocje wybaczyć. Dlatego jedynym, do czego tak naprawdę mogę się tutaj przyczepić, oprócz okładki, która mi się nie podoba i spłycenia postaci seryjnego zabójcy, są błędy. Literówki pojawiają się w tej książce nagminnie. Przez to, chociaż książkę dobrze się czyta, bo angażuje i zaciekawia, pozostaje pewien niesmak. Gdyby wydać tę książkę na nowo, z przyciągającą wzrok okładką i bez kłujących w oczy błędów, mógłby to być hit. A tak, pozostaje niezauważona w tłumie gorzej rokujących, ale zachwycających powierzchownością powieści.

„Widząca” to moim zdaniem bardzo udany debiut. Pozycję tę wyróżnia ciekawie skonstruowany i logicznie poprowadzony główny wątek kryminalny i wątki poboczne, interesujący i spójny z resztą fabuły wątek paranormalny oraz subtelny wątek romantyczny. Mocną jej stroną jest też postać głównej bohaterki, która swoją energią i niezwykłym poczuciem humoru sprawia, że ta dość mocna powieść, nabiera lekkości. W tym miejscu chciałabym zaapelować, abyście nie oceniali książki po okładce i dali jej szansę. Bo na nią zasługuje. Z czystym sumieniem polecam!

Ocena @maitiri_books_2:
{}{}{}{}{}{}{}{}{}{}
{}× 1
← polub, jeżeli recenzja Ci się spodobała
Książka Widząca
Widząca 6 /10
Daria Aksamit
Podczas gdy młodsza siostra Klary znika w niewyjaśnionych okolicznościach, dziewczyna odkrywa w sobi...
Komentarze
@ixzca
@ixzca · 7 dni temu
Okładka faktycznie zniechęca. 😳
{}× 1
Komentarze (1)

Pozostałe recenzje

„Miłości nie można sobie wmówić“ Ostatnio mam szczęście trafiać na powieści, które pozostawiają po sobie żal, że się skończyły. Książka „Widząca“ jest właśnie taką lekturą, o której trudno mi zap...

"Widząca" Darii Aksamit, to zadziwiająco odświeżająca książka. Wydaje się, że wszystko to już było, ale jednak język opowieści jest… no właśnie: odświeżający. Mamy prostą fabułę: seryjny morderca...

Inne recenzje @maitiri_books_2

Książka Horyzont

Pan Małecki nie zaskoczył mnie tym razem aż tak bardzo, jak podczas lektury „Nikt nie idzie”. Wiedziałam już mniej więc...

Książka Pięć osób, które spotykamy w niebie

Zastanawialiście się kiedyś, jak wygląda niebo? Co dzieje się z nami po śmierci? A może rozmyślaliście nad tym, po co ż...

Nowe recenzje

Książka Na krawędzi otchłani

Może dopadnie Cię to miasto, a może zrobi to „czarny książę boleści”? Moira, młoda Francuzka rozpoczyna pracę u pro...

CZ
@czerwonakaja
Książka Frost i boże narodzenie

Boże Narodzenie. Bywa, że w tym okresie coś nowego się rozpoczyna. Na przykład Wingfield powołuje do życia postać insp...

Książka Czarownica. Prawdziwa historia Diaboliny

"Śpiąca królewna" nigdy nie była moją ulubioną bajką od Disneya, a więc również nie czułam strachu, fascynacji ani pote...