Aliens. Tom 4. Kolonialni marines / Żniwiarze recenzja

Kolejna udane, intrygujące, komiksowe spotkanie z "Obcym"!

WYBÓR REDAKCJI
Autor: @Uleczka448 ·4 minuty
2020-12-11
Skomentuj
3 Polubienia

"ALIEN" (Obcy), to bez wątpienia jedna z najważniejszych, najpopularniejszych i najbardziej udanych "marek" - bo tak trzeba rozpatrywać ten temat, na polu współczesnej fantastki. Wszyscy wciąż zachwycamy się filmami Ridley'a Scotta - tymi dawnymi, jak wciąż powstającymi, ale też i zaczytujemy się chociażby w komiksowe odsłony tego Uniwersum. I tu właśnie mamy przyjemność poznać w naszym kraju kolejną odsłonę znakomitego cyklu "5th Anniversary Edition" - komiks pt. "Aliens. Kolonialni marines / Żniwiarze", który ukazał się w Polsce nakładem Wydawnictwa Scream Comics.


Pozycja ta stanowi sobą kolejną, czwartą już odsłonę jubileuszowej serii z okazji urodzin Wydawnictwa (najlepsze życzenia!), która zachwyca nas nie tylko fabularnym rozmachem, ale przede wszystkim przepięknym wydaniem. Jak wskazuje sam tytuł, na komiks ten składają się dwie mini opowieści, choć główna część przypada w udziale historii pt. "Kolonialni marines", autorstwa Chrisa Warnera, Kelly Pucketta i Dana Jolleya. To właśnie ona przedstawia nam losy głównego bohatera tej relacji - porucznika Josepha Henry'ego, który wraz z przydzielonym my oddziałem wojskowych wyrzutków, zostaje oddelegowany do nadzoru nad kosmiczną stacją utylizacji odpadów. Niestety, wkrótce obiekt ten stanie się miejscem ataku obcych, którzy potrafią kontrolować potwornych ksenomortów... Oczywiście, o ich przetrwaniu może zadecydować tylko krwawa walka!


Druga historia - "Żniwiarze", oferuje nam krótką, aczkolwiek niezwykle klimatyczną i zarazem zabawną opowieść o wyprawie na polowanie, której celem są jaja Obcych. Wyprawę tę organizuje grupa kosmicznych śmiałków (na pewno nie są to ludzie, choć bardzo nas sobą przypominają), którzy na miejscu muszą zmierzyć się z królową ula Obcych, którą charakteryzuje ogromna wielkość i potężna siła. Mimo najlepszych planów, cudownej broni i odwagi myśliwych, nie wszystko potoczy się tak, jak by sobie oni mogli tego życzyć... Tu warto dodać, że opowieść ta stanowi dzieło fanów Uniwersum "Aliens", w osobach Johna Arcudiego i Simona Bisley'a.


Niniejsza pozycja oferuje nam sobą kwintesencję spotkania z tym słynnym Uniwersum, czyli porywającą relację o konfrontacji z przerażającym gatunkiem Obcych. I tak też znajdziemy tu naprawdę efektowne sceny walki, uświadczymy wielkiej przygody i przeżyjemy chwile niezwykłych emocji, gdzie to fascynacja idzie w parze ze strachem, ale też i autentyczną radością, którą zawdzięczamy ciętemu, czarnemu humorowi. I można powiedzieć w tym względzie, że jest to klasyka tego cyklu, wzbogacona dodatkowo przez zaskakujące fanowskie dzieło, które w mej ocenie wcale nie ustępuje miejsca i pola pierwszej z historii w tym komiksie.


Fabularnie jest dobrze, gdy oto mamy jasno wytyczone relacje, kilku mocnych bohaterów, ale też i chociażby częste zmiany lokacji i obudowywanie głównej osi wydarzeń pobocznymi wątkami - to dotyczy głównie "Kolonialnych marines". Dzięki temu też lektura ta trzyma nas w napięciu do samego końca, niejednokrotnie zaskakuje i przekonuje do tego, by się w nią zaangażować bez reszty. Co ciekawe, mamy tu także kilka bardzo sentymentalnych nawiązań do scen i postaci z głównych odsłon tej serii - m.in. znakomitego filmu pt. "Obcy − decydujące starcie". Takie rzeczy wierni fani doceniają...


Na wielkie słowa uznania zasługuje także warstwa ilustracyjna tego komiksu - i to w obu przypadkach, czyli tak "Kolonialnych marines", jak i "Żniwiarzy". W przypadku pierwszej historii mamy do czynienia z niezwykle klimatycznymi, efektownymi, pociągniętymi płynną kreską i zaskakującymi nas swoją szczegółowością, rysunkami. To także świetne kadrowanie, bardzo efektowne ukazywanie scen walki, jak i też ciemne, mroczne kolory, które idealnie oddają charakter tej relacji. Druga opowieść przybiera znacznie lżejszą formę - tak pod względem lekkiej i delikatnej kreski, jasnych i łagodnych kolorów, jak i całościowego, w dużej mierze komediowego, charakteru. I naprawdę jest tu "na czym oko zawiesić", nie mówiąc już o pięknym wydaniu tej pozycji na gruncie papieru i druku.


Lektura tej pozycji przede wszystkim nas bawi, funduje wielkie emocje i budzi skojarzenia z filmowymi odsłonami tej serii - i tak też być powinno. Nie powinniśmy doszukiwać się tu bowiem bardzo skomplikowanej fabuły, rozpisanych szczegółowo, psychologicznych portretów bohaterów i egzystencjalnych prawd o miejscu człowieka w kosmosie - to nie ten typ komiksowej relacji. Tu najważniejsza jest walka, przygoda i rozmach, a tych z pewnością nie brakuje na ponad 250 stronach tego komiksu. I w mej ocenie każdy miłośnik Uniwersum "Alien", ale też i dobrej, komiksowej fantastyki, będzie z pewnością w pełni usatysfakcjonowany tym czytelniczym spotkaniem.


Czy polecam wam sięgnięcie po komiks "Aliens. Kolonialni marines / Żniwiarze"...? - oczywiście, bez dwóch zdań! Polecam z uwagi na fabularną jakość, piękne ilustracje, zaskakującą fanowską niespodziankę i przede wszystkim przepiękne wydanie tej pozycji, które będzie się wspaniale prezentować na waszych półkach. A poza tym powiedzmy sobie szczerze... - "Obcemu" się nie odmawia!

Moja ocena:

× 3 Polub, jeżeli recenzja Ci się spodobała!

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki
Aliens. Tom 4. Kolonialni marines / Żniwiarze
Aliens. Tom 4. Kolonialni marines / Żniwiarze
8/10

Czwarty już tom rocznicowej kolekcji z okazji urodzin wydawnictwa, zawiera kolejne dwie klasyczne historie ze świata Aliens: Kolonialni marines (tomy 1-10), Żniwiarze. Pozycja obowiązkowa dla fan...

Komentarze
Aliens. Tom 4. Kolonialni marines / Żniwiarze
Aliens. Tom 4. Kolonialni marines / Żniwiarze
8/10
Czwarty już tom rocznicowej kolekcji z okazji urodzin wydawnictwa, zawiera kolejne dwie klasyczne historie ze świata Aliens: Kolonialni marines (tomy 1-10), Żniwiarze. Pozycja obowiązkowa dla fan...

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki

Pozostałe recenzje @Uleczka448

Szczury Wrocławia. Dzielnica
Polska PRL-u + epidemia zombie = znakomita rozrywka!

I gdy wydawać by się mogło, że powieściowe spojrzenie okiem Roberta J. Szmidta na apokalipsę zombie epoki PRL-u dobiegło już końca, to oto autor ten serwuje nam dziś je...

Recenzja książki Szczury Wrocławia. Dzielnica
Modlitwa za nieśmiałe korony drzew
Mnich, robot, drzewa i piękno życia...

„MODLITWA ZA NIEŚMIAŁE KORONY DRZEW” - pod tym jakże pięknym, poetyckim i niezwykle intrygującym tytułem kryje się oto druga część znakomitego, powieściowego cyklu scie...

Recenzja książki Modlitwa za nieśmiałe korony drzew

Nowe recenzje

Poza szlakiem
Miałam piękny sen...
@maciejek7:

Dla mnie ta opowieść jest niemal jak piękna baśń o marzeniach, o wielkiej miłości, ale także o prawdziwej przyjaźni, o ...

Recenzja książki Poza szlakiem
Be your best self
Wiosenne odświeżenie głowy
@czytanie.na...:

Wiosna to czas porządków, odświeżania garderoby, pozbywania się niepotrzebnych rzeczy. Warto też pomyśleć o porządkach ...

Recenzja książki Be your best self
Niemoralny układ
,,Dla opinii publicznej liczy się sensacja, nie...
@melodie_liter:

,,Niemoralny układ" to książka, która wciąga od pierwszych stron. Autorka nie bawi się z nami w łagodne wprowadzenia, p...

Recenzja książki Niemoralny układ
© 2007 - 2024 nakanapie.pl