Recenzja książki Gracz

napisana lekkim piórem, z dozą humoru, ale i infantylnymi momentami, które mogą przeszkadzać

@kobiecakawiarnia@kobiecakawiarnia · 2020-07-16
W ostatnim czasie na mojej półce zagościło zdecydowanie za wiele pozycji z serii ,, literatura kobieca ''. Nie mam pojęcia, czy skuszenie się na książki dostępne na promocji było dobrym rozwiązaniem, skoro nigdy nie byłam zwolenniczką tego konkretnego gatunku. Nie jestem czytelnikiem wybrednym, ale jednocześnie nie lubię nieustannie powtarzających się schematów, które wśród wielu autorek przebiegają w podobny sposób - pozornie zwyczajna, spokojna, najczęściej samotna kobieta spotyka mężczyznę porównywanego do greckiego boga, którego głównym celem, przynajmniej początkowo, jest zaciągnięcie głównej bohaterki do łóżka. W ostateczności otrzymujemy oczywiście masę uczuć oraz sprzecznych emocji, które najczęściej prowadzą do szczęśliwego zakończenia oraz definitywnego zamknięcia wszystkich wątków poruszonych na przestrzeni tych czterdziestu nie za długich rozdziałów. Nie inaczej było w przypadku książki Vi Keeland pod tytułem ,, Gracz ''.

Czytając opis książki, mogłam śmiało przewidzieć ogólny zarys tej historii. Dodatkowo mam brzydki zwyczaj zaglądania na ostatnią stronę, czym zwyczajnie niszczę sobie przyjemność śledzenia wydarzeń w fabule. Tym razem powstrzymałam się od przewertowania kartek, ale nawet to nie przeszkodziło w domyśleniu się, że całość zakończy się szczęśliwym związkiem głównych bohaterów.

Tych możemy poznać dzięki zabiegowi, którego się nie spodziewałam - Gracz to bowiem pierwsza książka, po którą sięgnęłam, jeżeli chodzi o twórczość Vi Keeland - bowiem autorka postawiła na poświęcenie poszczególnych rozdziałów zarówno kobiecej, jak i męskiej postaci, dzięki czemu pewne wydarzenia mogliśmy poznać z dwóch perspektyw. Nigdy nie byłam zwolenniczką skakania po perspektywach, narracjach a nawet zbyt wielu miejscach, dlatego też czułam się zwyczajnie zmęczona. Rozdziały poświęcone Delilah oraz Brody'emu najczęściej się ze sobą przeplatały, w efekcie czego wczucie się w którąkolwiek sytuację nie miało większego sensu, skoro za chwilę i tak musimy przeskoczyć do kolejnego wątku. Książka jest prowadzona w nielubianej przeze mnie narracji pierwszoosobowej, co jedynie podjudzało moje niezadowolenie, zaś moment, w którym kilka rozdziałów zostało poświęconych Willow, byłej dziewczynie Brody'ego, był tym kulminacyjnym, w którym miałam ochotę zakończyć przygodę z tą konkretną książką, nawet jeżeli cała historia sama w sobie była dość lekka i przyjemna, ale z pewnością pozbawiona wszelkiej dramaturgii czy komplikacji, które mogłabym uznać za poważne i warte opisania.

Przechodząc jednak do sedna - Delilah to młoda dziennikarka sportowa, która, pnąc się po szczeblach zawodowej kariery i pracując po kilkadziesiąt godzin tygodniowo, w końcu zyskała możliwość przeprowadzenia wywiadu z graczami uwielbianej przez kibiców drużyny. Flirt i uczucie między dziennikarką a sportowcem nie byłyby niczym złym, gdyby tylko ktoś mi wyjaśnił, dlaczego do cholery w tej książce wywiady przeprowadza się w szatni, nie zaś na murawie boiska czy przy zejściu z niego? Rozumiem, że autorka chciała zyskać okazję do zrealizowania tego, o czym mieliśmy okazję czytać na odwrocie książki, gdzie została złożona obietnica zsunięcia z bioder ręcznika przez idealnie zbudowanego i wysportowanego faceta, ale może warto byłoby z tego zrezygnować, jeżeli nie mamy do czynienia z realiami, a zwyczajnym absurdem, który mnie osobiście cholernie raził? Co zabawne - nikt nie wyciąga absolutnie żadnych konsekwencji w związku z frywolnym zachowaniem gwiazdy drużyny, zaś Delilah, jak na profesjonalistkę przystało, jest w stanie zachować pokerową twarz i przeprowadzić wywiad, czym zyskuje w oczach Brody'ego, o którym tak naprawdę nie wiemy za dużo, szczególnie na początku, kiedy jedyne informacje, jakie czytelnik posiada to to, że jest wysportowany, przystojny, obrzydliwie bogaty, swego czasu został odsunięty od drużyny a na dodatek co wtorek bywa w odwiedzinach u jakiejś starszej kobiety i przekomarza się - nie zawsze sensownie - ze staruszkiem kręcącym się w pobliżu. Panujący chaos wcale nie zachęca do tego, by kontynuować przygodę z tym tworem, jednak z czasem wiele się wyjaśnia, pojawiają się bohaterowie z przeszłości i całość prezentuje się nieco jaśniej, ale czy na pewno ciekawiej? Z całą pewnością dogłębne poznanie tych bohaterów jest po prostu niemożliwe, zaś zapewnienia bohaterów o tym, jak doskonale znają siebie nawzajem, również nie brzmią wiarygodnie. Ich wewnętrzne demony i przeszłość dają się we znaki wielokrotnie, jednak nie uważam, aby byli dla siebie swego rodzaju lekarstwem. Nie mam pojęcia, z czego dokładnie to wynika - z braku kunsztu u autorki, braku pomysłu na postaci czy chociażby tego, że momentami obydwoje zachowują się po prostu dziecinnie i niezrozumiale, ale nie potrafiłam przekonać się ani do Delilah, ani do Brody'ego, w efekcie czego losy ich związku a także rozwinięcie całego wątku były dla mnie czymś całkowicie obojętnym, co skończyłam czytać tylko po to, by wiedzieć, czy moje przewidywania się sprawdziły i aby napisać recenzję. Nie uważam zatem, żeby ta książka zapadła mi w pamięć na tyle, abym jeszcze kiedyś do niej powróciła.

Zwłaszcza, że nie brakuje w niej głupich dialogów, zachowań i nieścisłości, czego najlepszym przykładem jest dość niejasne powiedzenie tego, czym właściwie zajmuje się Brody. Ostatecznie jednak udało mi się odkryć, że chodziło o futbol amerykański, ale nawet to nie koryguje niewinnego potknięcia Keeland. W jednym z rozdziałów Delilah wspomina o tym, że jej narzeczony - tragicznie zmarły przed kilkoma laty - brał udział w naborze do drużyny rok po Brody'm. Niedługo potem możemy przeczytać o tym, że grał w piłkę nożną, zaś futbol amerykański i doskonale znany nam, Europejczykom, football to dwie różniące się od siebie znacząco dyscypliny sportowe. Nie wiem, czy to faktycznie błąd autorki, nieścisłość czy może zwyczajny błąd w tłumaczeniu, ale niestety zwracam uwagę na tego typu szczegóły i strasznie nie lubię, gdy tego typu pomyłki pojawiają się w książkach, opowiadaniach czy filmach i serialach.

Poruszone w książce problemy - szczególnie te, z którymi borykali się w przeszłość Willow oraz Brody - są jak najbardziej aktualne i niewątpliwie budzą wiele emocji, ale w przypadku Keeland zostały one przedstawione.. niesamowicie płytko. Jej sposób pisania, styl, dialogi, reakcje bohaterów i wiele innych czynników sprawiło, że nie potrafiłam się tak po prostu wczuć i współodczuwać tego, co działo się w głowach poszczególnych postaci. Nie inaczej było w przypadku wątków erotycznych, na które byłam przygotowana już po samym opisie książki. Może i relacja bohaterów nie opiera się jedynie na seksie, ale same sceny zbliżeń były dla mnie.. głupie. Nie umiem znaleźć innego słowa. Może nie był to absurd zakrawający o ,, 50 Twarzy Grey'a '', ale nie brakowało wulgaryzmów, śmiałych słów i czynów, ale sposób, w jaki zostały opisane, wcale nie sprawił, że czytelnikowi może robić się gorąco od nadmiaru napięcia i chemii między bohaterami.

Zakończenie? Urocze, słodkie, nawet do przewidzenia, może nieco mdłe, ale nie byłam tym zaskoczona, biorąc pod uwagę, że jest to jednoczęściowa opowieść. Cieszę się, że autorka zamknęła wszystkie wątki i zakończyła to w odpowiednim momencie, nawet jeżeli bez fajerwerków. Czy książka jest godna polecenia? Sama nie wiem. Z pewnością jest napisana lekkim piórem, z dozą humoru, ale i infantylnymi momentami, które mogą przeszkadzać. Nie jest to coś, czego oczekiwaliby wybitni krytycy, ale zwyczajny czytelnik, który ma trochę czasu i chce spędzić wieczór nad czymś przyjemnym z pewnością będzie zadowolony, skoro zagłębianie się tutaj w cokolwiek nie ma racji bytu. Książkę czyta się naprawdę szybko, nawet jeżeli nie dzieje się za wiele, więc jeden jesienny wieczór na pewno można na nią poświęcić.
Ocena @kobiecakawiarnia:
{}{}{}{}{}{}{}{}{}{}
Książka Gracz
Gracz
Vi Keeland
{}8.2/10
PEŁNA PRZEKORY KUSZĄCA GRA, W KTÓREJ WSZYSTKIE CHWYTY SĄ DOZWOLONE Niektórzy faceci są po prostu bezczelni. Aroganccy, zawadiaccy i pewni siebie w ten niezwykle irytujący sposób, który kojarzy każda k...
Komentarze

Inne recenzje

Niektorzy zapytaja dlaczego akurat tak książka? Jest to moj pierwszy raz z tym autorem. Bardzo zastanawialo mnie jak prawnik może zostac pisarka powieści romantycznych... A jednak zostalam mile zasko...

Kojarzycie maraton z wyrzutami sumienia? Co jakiś czas organizuje go Natalia z @Link. I to coś naprawdę genialnego. Na pewno każdy z was ma na półce jakąś książkę która leży na niej już od wieków a...

Pozostałe recenzje @kobiecakawiarnia

Książka Władca cieni

Nie macie pojęcia, jak długo czekałam na drugą część z serii Mrocznych Intryg. Moje uczucia po lekturze pierwszego tomu...

Książka Ochroniarz

Bez bicia przyznaję, że po tytuły wychodzące spod pióra naszych rodzimych autorów sięgam stosunkowo rzadko, szczególnie...

Nowe recenzje

Książka Czarne koty

W maju odezwał się do mnie autor książki pt. „Czarne koty” , byłam bardzo podekscytowana tym , że znalazłam się wśród o...

Książka Ślepy tunel

To nie pierwsza książka autorstwa Tove Alsterdal na naszym rynku wydawniczym. Ta szwedzka pisarka zadebiutowała w 2009 ...

Książka Rozboje sceniczne wystąpienia publiczne bez tremy

 Każdy człowiek ma ogromne szczęście! Pewność siebie jest zbiorem cech, których możemy się nauczyć i je wyćwiczyć. C...

nakanapie.pl
{} {} {}
O nas Kontakt Pomoc Polityka prywatności Regulamin
© 2020 nakanapie.pl
Zrobione z {} na Pradze Południe