Ostatnia bitwa templariusza recenzja

Nawet Sewilla nie jest doskonała

Autor: @meryluczytelniczka ·3 minuty
2023-02-14
2 komentarze
5 Polubień
Do przeczytania „Ostatniej bitwy templariusza” Arturo Pérez-Reverte zainspirowała mnie informacja o trwających zdjęciach do filmu realizowanego na podstawie książki. Zdjęcia trwały, więc kupiłam powieść i odłożyłam na półkę, gdzie czekała na przeczytanie do stycznia/lutego tego roku. Światowa premiera filmu odbyła się w październiku 2022 roku. Film wyprodukowano w kooperacji hiszpańsko-kolumbijsko-amerykańskiej, a tytuł oryginalny to „The Man from Rome”. Na dzień dzisiejszy nie było jeszcze polskiej premiery. Zatem zdążyłam z realizacją założenia, że „najpierw książka, potem film”.

Powieść określana jest mianem thrillera, sensacji czy też kryminału. Muszę przyznać, że w trakcie czytania trudno mi było jednoznacznie zaklasyfikować „Ostatnią bitwę templariusza” do którejkolwiek z tych kategorii. Po jej skończeniu nadal mam z tym problem. Jedyne, co przychodzi mi do głowy to stwierdzenie, że Arturo Pérez-Reverte napisał powieść o poszukiwaniu sensu życia. Wątek kryminalny w powieści zdaje się być jedynie szerokim tłem dla rozterek, przemyśleń, wątpliwości i dylematów bohaterów – głównych i drugoplanowych. Akcja toczy się leniwie, jakby w zwolnionym tempie. Dialogi przerywane są przemyśleniami bohaterów, opisami Sewilli, w której toczy się akcja, dlatego też trzeba powieść czytać dość uważnie. Na pewno nie jednym tchem. Myślę, że autor zawarł w niej wiele własnych spostrzeżeń. Z niektórymi z nich w pełni się zgadzam. W ogóle w książce roi się od tzw. mądrych myśli. Oto kilka próbek:
Życie to katastrofa morska, a każdy pływa jak umie.

Albo:
Życie jest śmiercionośne, powiedział sobie. Zawsze cię wykańcza.

Albo (z zastosowaniem do różnych profesji):
Tyle księży jest w tę sprawę zamieszanych, że nie wiadomo, po której stronie stanie Bóg.

Nie znajdziemy w powieści idealnego bohatera. Każda z postaci ma w sobie dobro i zło, przez co staje się bliższa czytelnikowi. Jest zwyczajnie ludzka ze swoimi słabościami, tęsknotami, zaletami i wadami. Dwie z nich, drugoplanowe dość mnie wymęczyły, a ich historie wydały mi się zupełnie niepotrzebne w całej książce. Są to Dzidzia Dolores i Źrebak – nawet ich imiona nie pasują do całości, ale to tylko moje spostrzeżenie.

Bohaterów jest sporo, ale jest przecież ten główny - Lorenzo Quart. Ksiądz, agent z Watykanu. Bardzo przystojny i męski, co autor podkreśla wielokrotnie. Jest to bohater trudny. Długo nie miałam wobec niego żadnych uczuć. Ani go lubiłam, ani nienawidziłam. Gdzieś tam błysk pojawił się, gdy Quart po raz pierwszy spotkał się z Macareną Bruner. Ależ ten ksiądz z nią flirtował! Jednak lubić zaczęłam go od tego momentu: Jego związki zresztą świata polegały na stałym wysiłku, żeby unikać pochopnych gestów, słów nie na miejscu, zbytniego pośpiechu i zbytniej zwłoki, odruchów zniecierpliwienia, które zniweczyłyby czystość zasad. Bo przede wszystkim liczyły się zasady. Dzięki nim, choć łamał inne kodeksy, których sam nie przestrzegał (…) formy moralne pozostawały bez szwanku. Lubię takich zdyscyplinowanych samotników, a kiedy łamią własne zasady robi się naprawdę interesująco.

Jednym z ciekawszych dialogów w powieści jest rozmowa ks. Ferro i ks. Quarta. Dotyczy ona wiary, Boga i ludzi. W tym miejscu prawdopodobnie Arturo Pérez-Reverte sam rozprawiał się z tymi kwestiami. Pisarze mają ten cudowny przywilej, że mogą bez obaw, ustami tworzonych przez siebie postaci wyrażać własne myśli. Co najwyżej oberwie się bohaterowi, autorowi już tylko pośrednio.

Nie można, czytając „Ostatniej bitwy templariusza” zapomnieć o Sewilli. To miasto nie tylko jest miejscem akcji, ale równoprawnym – wraz z ks. Lorenzo Quartem – głównym bohaterem. Mimo, że jest miastem wyjątkowym, podobno na zawsze pozostawiającym ślad w odwiedzających go turystach, to jednak Arturo Pérez-Reverte przekonuje nas, że ludzie są w Sewilli tacy sami jak my. Kochają, obdarzają innych przyjaźnią i zaufaniem, cierpią, kłamią, zdradzają, zabijają, uciekają przed samym sobą, plotkują, ale przede wszystkim poszukują odpowiedzi na odwieczne pytanie: Po co tu jesteśmy i czy jest coś poza życiem na ziemi?

Powieść ma dla mnie jasne przesłanie: ideałów nie ma. Nawet Sewilla nie jest doskonała. Templariusz Lorenzo Quart usilnie dążył, ale i on nie zdołał osiągnąć doskonałości.

„Ostatnia bitwa templariusza” to powieść, której na pewno nie pozbędę się ze swojej domowej biblioteki. Przeczytam ją pewnie jeszcze raz, ale nie dla wątku kryminalnego, lecz dla ponownego zmierzenia się z wieloma zawartymi na jej kartach przemyśleniami.

Moja ocena:

Data przeczytania: 2023-02-14
× 5 Polub, jeżeli recenzja Ci się spodobała!

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki
Ostatnia bitwa templariusza
13 wydań
Ostatnia bitwa templariusza
Arturo Pérez-Reverte
7.9/10

Czy stary, barokowy kościółek w Sewilli może zabijać? Jeśli nie, to czy haker, który włamał się do osobistego komputera Jana Pawła II, po prostu kłamie? A jeśli tak, to jak Kościół poradzi sobie ze św...

Komentarze
@Antytoksyna
@Antytoksyna · około rok temu
Świetna recenzja! Książka w sam raz dla mnie. I ta Sewilla...
× 4
@meryluczytelniczka
@meryluczytelniczka · około rok temu
Powieść ma ok. 600 stron, więc to naprawdę wielka uczta czytelnicza.
× 1
@Antytoksyna
@Antytoksyna · około rok temu
Damy radę... 😉
× 1
@jatymyoni
@jatymyoni · około rok temu
Świetna recenzja i bardzo dobra książka. Lubię książki tego pisarza.
× 1
@meryluczytelniczka
@meryluczytelniczka · około rok temu
Dziękuję bardzo!
× 1
Ostatnia bitwa templariusza
13 wydań
Ostatnia bitwa templariusza
Arturo Pérez-Reverte
7.9/10
Czy stary, barokowy kościółek w Sewilli może zabijać? Jeśli nie, to czy haker, który włamał się do osobistego komputera Jana Pawła II, po prostu kłamie? A jeśli tak, to jak Kościół poradzi sobie ze św...

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki

Zobacz inne recenzje

Książka wciąga do pierwszych stron. Napisana jest przystępnym i barwnym językiem. Autor na tle urzekających opisów Sevilli w ciekawy sposób przedstawia relacje panujące wewnątrz struktur kościoła kat...

@Sargento_Garcia @Sargento_Garcia

Sewilla. Tutaj uwodził Don Juan, tutaj kochała namiętna Carmen. W odurzającym słońcu, wśród soczystej zieleni i oryginalnej architektury, częściowo odziedziczonej w spadku po arabskich mieszkańcach. C...

RI
@RIP

Pozostałe recenzje @meryluczytelniczka

Słodycz zapomnienia
Słodycz niedosytu

"Słodycz zapomnienia" może wydawać się powieścią naiwną i raczej nieprawdopodobną. Przez siedemdziesiąt lat kobieta i mężczyzna nie byli w stanie się odnaleźć, mimo że o...

Recenzja książki Słodycz zapomnienia
Jeszcze jeden dzień
Magiczne drzewo

"Jeszcze jeden dzień" to zupełnie inna powieść Kristin Harmel aniżeli te, które już czytałam. Nie znaczy to jednak, że gorsza. Jest inna. Zaskakująca i być może inspirow...

Recenzja książki Jeszcze jeden dzień

Nowe recenzje

Spirala zła
Klimat grozy
@czytanie.na...:

Ósma część cyklu z Martinem Servazem „Spirala zła” miała swoją premierę 12 marca, a Autor w ramach promocji swojego naj...

Recenzja książki Spirala zła
Fallen Princess
Banshee
@Nastka_diy_...:

Znacie Monę Kasten, autorkę świetnego cyklu Begin Again, Maxton Hall czy dylogii Scarlet Luck? Moje pierwsze kroki w ...

Recenzja książki Fallen Princess
Wizjoner
Wizjoner
@ladybird_czyta:

Fanatyczny zabójca, choroba psychiczna, mroczne tajemnice z przeszłości - jeśli szukasz takich elementów w literaturze,...

Recenzja książki Wizjoner
© 2007 - 2024 nakanapie.pl