RAK. Psy szczekają, karawana jedzie dalej recenzja

Oszust niejedno ma imię

WYBÓR REDAKCJI
Autor: @alicya.projekt ·5 minut
2024-06-07
1 komentarz
9 Polubień

Bestia z Tindera

Zacznę od ciekawostki. Wiedzieliście, że 29 marca 2020 roku Tinder zanotował rekordową ilość „przesunięć”? Było ich blisko 3 MILIARDY. Żeby było wam łatwiej wyobrazić sobie tę ilość: to mniej więcej tyle - a dokładniej „ciuteńkę” więcej – ile wynosi ilość mieszkańców Chin i Indii razem wziętych. Sporo prawda?

W ciągu jednego dnia miliony ludzi szukało najwyraźniej „kogoś z kim można”: pogadać, poflirtować lub „cokolwiek przyjdzie wam do głowy”.
Dla części była to zapewne chwila nadziei, szansa na otwarcie się, może nawet na miłość.
Dla reszty był to przede wszystkim zwykły blef.
Zwłaszcza dla ancymonów pokroju Ireneusza Raka, czyli tak naprawdę Roberta I.

Rak zawodowiec

Dopóki nie sięgnęłam po książkę nie miałam świadomości istnienia sprawy polskiego „stalkera z Tindera” (Robert I.), który przez lata unikał odpowiedzialności za swoje przestępstwa. Na niczyjej drodze nie stawał przypadkowo, zawsze był to efekt zimnej kalkulacji („W jego przypadku nie było przypadków”). Za pomocą aplikacji randkowych, mediów społecznościowych lub jako przynęty używając swoich dzieci, poznawał kobiety będące w kryzysie (np. samotne matki, owdowiałe lub świeżo po rozwodzie). Następie udawał przed nimi zaradnego i zdobywającego szturmem świat biznesmena, a zarazem miłego, uważnego i czułego mężczyznę, który zupełnie niczego od niech nie chce. Z czasem manipulując ofiarami, osaczał je grając im na emocjach, po to tylko by koniec końców wyłudzać od nich pokaże sumy. Gdy w końcu omotane osoby zaczynały zauważać, że znęca się nad nimi psychicznie, chciały się wycofać i zaczynały domagać się zwrotu pieniędzy, zaczynał je szantażować, groził im (oraz ich dzieciom), a nawet posuwał się do rękoczynów. Jego ofiarą padło około 30 osób – i są to tylko te, do których udało się podczas śledztwa (głównie prywatnego) dotrzeć.

Dlaczego ten mężczyzna przez ponad 20 lat działalności pozostawał bezkarny? Przyczyn jest wiele. Po pierwsze, organy ścigania działały dosyć opieszale i nie łącząc licznych, rozproszonych zawiadomień z jednym oprawcą, umarzały kolejne sprawy (lub ich w ogóle nie przyjmowały). Niestety tutaj, zawiedli, pozbawieni instynktu pracownicy służb. Po drugie, prawo nie nadąża za ułańską fantazją i aptekarską precyzją wszelkiej maści socjopatów. Tutaj zawiódł system - nawet jeśli ktoś chciały zareagować, miał związane ręce. Po trzecie, wciąż ogromnym problemem społecznym jest doszukiwanie się winy po stronie ofiary. To na tych, którzy zostali pokrzywdzeni wylewa się wiadro pomyj, to ich się piętnuje. Za to spryt złoczyńcy się podziwia… Z punktu widzenia ofiar lepiej jest się więc nie wychylać i nie walczyć o sprawiedliwość dla siebie. Tutaj zawiódł brak empatii, zwyczajnej życzliwości i zrozumienia. Po kolejne, swoje zrobiły też: totalnie przeciętny wygląd oszusta, jego kolega eksprokurator i niezwykła umiejętność wymyślania na poczekaniu wiarygodnych bajeczek.

Nasz polski stalker na szczęście wpadł. Zbliżył się do niewłaściwej kobiety, wybrał sobie bowiem za kolejny cel byłą żonę Grzegorza Filarowskiego, entuzjastycznego fana Batmana. A ten nie zważając na koszty i konsekwencje, zaczął drążyć, nie zdając sobie początkowo sprawy na kogo trafił i co odkryje. A potem lawina ruszyła. To co się wydarzyło później stało się inspiracją do napisania książki.

Książki ku przestrodze.

„Psy szczekają, karawana jedzie dalej”

„Rak”, to fabularyzowana wersja historii opisanego wyżej oszusta (w powieści: Iwo/Ireneusz Rak) i śledztwa prowadzonego przez eksmęża jednej z ofiar (w powieści Filip Gregorczyk – również fan Batmana). Cieszę się, że ta książka powstała, głównie ze względu na temat którego dotyka. Czytając artykuł w gazecie, oglądając migawkę z rozprawy w telewizji, nie mamy szans w pełni wyobrazić sobie mechanizmów i skali działania stalkera. Dopiero, gdy ofiary stają się dla nas indywidualnościami z krwi i kości (nawet jeśli są to postacie w powieści), targanymi przez różnorodne emocje, zagubionymi, miej lub bardziej sympatycznymi, zaczynamy rozumieć o co tutaj tak naprawdę chodzi. Dlatego uważam, że to książka napisana ku przestrodze. Taka, którą powinno się przeczytać, by zrozumieć jak bardzo niektórzy ludzie pozbawieni są skrupułów i że każdy z nas może taką osobę spotkać (stać się jej celem). Bo, a co „Rak” dobitnie nam uświadamia, wcale nie musi chodzić o zabójczego przystojniaka rozbijającego się po świecie prywatnym samolotem. Równie dużym, albo nawet większym, zagrożeniem, może być nieapetyczny Kowalski w czerwonej Skodzie.

Kolejną ważną lekcją jaką wynosi się z tej lektury, jest to, że nie należy demonizować Tindera ani mediów społecznościowych. To tylko narzędzia – ani dobre ani złe. Czy nam się to podoba, czy nie, prawda jest taka, że ludzie są odpowiedzialni za to w jaki sposób ich (nad)używają. Dlatego trzeba być ostrożnym i nie dać się omamić wizjom filmowych i książkowych romansów. Życie jest o wiele brutalniejsze, a książę na białym koniu może okazać się Lorderm Farquaadem. Ważne również by uświadomić sobie, że w przypadku osób w kryzysie, podwójnie czujne powinno być ich otoczenie - nie odsuwać się, nawet jeśli nasi znajomi nagle opowiadają bzdury i zachowują się jakby nie widzieli oczywistych znaków ostrzegawczych. Sami często nie są w stanie się obronić.

To tyle jeśli chodzi o tematykę powieści i czyjąś toksyczną nadobecność. Pod względem fabularnym powieść została skonstruowana w dosyć ciekawy sposób. Jeśli nie słyszeliście wcześniej o tym konkretnym oszuście matrymonialnym, to najprawdopodobniej dacie mu się początkowo wywieźć w pole (zmyślny pomysł na to by pokazać czytelnikowi jak łatwo wejść w rolę ofiary). Przedstawione nam dosyć szczegółowo śledztwo, to prywatne jak i oficjalne, pomaga dostrzec wielowymiarowość tej sprawy i przedstawić rządzące nią momentami paradoksy. Ponadto trafną decyzją okazało się przeniesienie na karty powieści motywu z Batmanem oraz nadanie stalkerowi sugestywnego, otwierającego czytelnika na koleje interpretacje nazwiska. Jeśli miałabym nazwać styl jakim napisano książkę, określiłabym go jako „twardy”, taki wręcz mroczno-batmanowski. Od wrażliwości czytelnika i jego umiejętności współodczuwania zależeć będzie czy lektura okaże się dla niego w takiej formie, i o takiej specyfice budowania napięcia, atrakcyjna. Jeśli o mnie chodzi, to przeczytałam ją przy jednym podejściu, byłam przy tym pełna wzburzenia, zaszokowana i ogromnie ciekawa jak to się wszystko potoczy.

Z niecierpliwością czekam teraz na kontynuację powieści. Bo wiecie, książkowy Rak, nie dał się jeszcze złapać, a ja jestem ciekawa, do czego ten podły cZŁOwiek jest jeszcze zdolny.

[współpraca reklamowa barter]

Moja ocena:

Data przeczytania: 2024-03-13
× 9 Polub, jeżeli recenzja Ci się spodobała!

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki
RAK. Psy szczekają, karawana jedzie dalej
RAK. Psy szczekają, karawana jedzie dalej
Grzegorz Filarowski, Nadia Szagdaj
9.1/10
Cykl: RAK, tom 1

„Każdy oddech, który weźmiesz i każdy twój ruch, każdy krok, który przejdziesz, każdy związek, który zerwiesz, będę obserwować…” Sting Już tej jesieni poznacie prawdziwą historię człowieka, który ni...

Komentarze
@Malwi
@Malwi · około miesiąca temu
Doskonale napisana recenzja, a do tego idealnie dobrana grafika. Ja także nie mogę się doczekać kontynuacji.
× 2
RAK. Psy szczekają, karawana jedzie dalej
RAK. Psy szczekają, karawana jedzie dalej
Grzegorz Filarowski, Nadia Szagdaj
9.1/10
Cykl: RAK, tom 1
„Każdy oddech, który weźmiesz i każdy twój ruch, każdy krok, który przejdziesz, każdy związek, który zerwiesz, będę obserwować…” Sting Już tej jesieni poznacie prawdziwą historię człowieka, który ni...

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki

Zobacz inne recenzje

Drogie czytelniczki i drodzy czytelnicy przedstawiam Wam wstrząsającą książkę autorstwa Grzegorza Filarowskiego i Nadii Szagdaj pt. "Rak. Psy szczekają karawana jedzie dalej". Za egzemplarz dziękuję...

@Czytajka93 @Czytajka93

Napawał się tą chwilą. Był z siebie bardzo dumny, bo rozegrał to lepiej, niż planował. To nie życie pisało dla niego ten scenariusz. To on pisał swoje życie, a nawet jeśli zdarzył mu się kleks, potra...

@Bujaczek @Bujaczek

Pozostałe recenzje @alicya.projekt

Pakt milczenia
Tam, gdzie diabeł mówi dobranoc (+18)

Tarantino miałby tu używanie. Jeśli ktoś kiedykolwiek miałby zekranizować „Pakt Milczenia”, to właśnie on - mistrz przesady, szyderczej, absurdalnej i wypełnionej po brz...

Recenzja książki Pakt milczenia
Czas starego Boga
Ocalić od zapomnienia

Pewnie większość z was pamięta przepiękny wiersz Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego w interpretacji Marka Grechuty. Podczas lektury „Czasu starego Boga” Barry’ego, wcią...

Recenzja książki Czas starego Boga

Nowe recenzje

Kości, które nosisz w kieszeni
Kim jestem?
@aga.kusi_po...:

KOŚCI, jakie nosisz w kieszeniach, poupychane i nie wiadomo czyje i dlaczego...babcia wie, potrafi je nawet ułożyć, jak...

Recenzja książki Kości, które nosisz w kieszeni
Zodiak
Zodiak
@promyk1:

Max Czornyj w swoim najnowszym thrillerze z serii True Crime przybliża postać Zodiaka. Kim w ogóle był Zodiak ? Może sł...

Recenzja książki Zodiak
Upalne Lato Gabrieli
Podróż po zakamarkach kobiecej duszy
@madalenakw:

"Upalne lato Gabrieli" Katarzyny Zyskowskiej-Ignaciak Jest to nie tylko kontynuacja losów bohaterów znanych z "Upalnego...

Recenzja książki Upalne Lato Gabrieli
© 2007 - 2024 nakanapie.pl